Posty

Maniak inaczej #48: W poszukiwaniu Smoczych Kul

Obraz
MANIAK PISZE WSTĘP Niewiele jest pewnie osób, które nie słyszały o japońskiej mandze i opartych na niej serialach animowanych pt. „Dragon Ball” (『ドラゴンボール』). Jeśli nawet ktoś nie miał okazji zobaczyć choćby fragmentu odcinka w telewizji, albo przekartkować tomiku z komiksem, to chociaż tytuł brzmi mu znajomo. „Dragon Ball” jest bowiem jednym z tych elementów japońskiej popkultury, który odbił się szerokim echem na całym świecie, zakorzeniając się, de facto, w popkulturze globalnej. Nie trzeba więc tego tytułu chyba nikomu polecać (a jeśli ktoś z Was naprawdę nie wie, o czym mowa, powinien obejrzeć choć jeden odcinek, by wiedzieć z czym to się je i czy dobrze to smakuje). Dlatego też nie jest to kolejna notka z cyklu „Maniak poleca”. Chciałbym raczej, tak jak ostatnio w przypadku „Zagubionych” , podzielić się z Wami moją własną przygodą z Gokū i spółką: tym, jak się z...

Maniak poleca #18: "W świecie jeźdźców bez głowy i eliksirów nieśmiertelności, czyli «Durarara!!» i «Baccano!»"

Obraz
MANIAK NA POCZĄTEK Lata trzydzieste, USA. Czasy prohibicji. Pędzący pociąg. Tajemniczy zamachowcy. Niewyjaśnione zniknięcia. Przezabawny duet drobnych oszustów i złodziejaszków. Homunkulus. Mafia. Współczesność, Tokio, dzielnica Ikebukuro. Młodociane gangi. Jeździec bez głowy. Magiczne ostrze. Mężczyzna zdolny do rzucania w ludzi znakami drogowymi i automatami na napoje. Jeśli wszystkie te szalone zbitki słów coś Wam mówią, to najprawdopodobniej znacie Naritawersum doskonale i nie trzeba Wam go przedstawiać. Jeśli jednak drapiecie się po głowie, próbując cokolwiek z nich zrozumieć, a jednocześnie wpatrujecie się w nie zaintrygowani i mówicie w myślach: „Hmmm, brzmi nieźle”, to znak, że najwyższa pora sięgnąć po twórczość pana Narity Ryōgo (成田良悟). Ale kto, co, jak? Czytajcie dalej!

Maniak marudzi #23: Dziesięć stereotypów na temat anime, których nie znoszę

Obraz
MANIAK WE WSTĘPIE Do napisania tego postu zabierałem się od bardzo dawna. Nie po to żeby coś zmienić czy komuś coś uświadomić, bo i przecież nie mam znowu aż tak wielkiego zasięgu:) Raczej po to by zostawić swój mały głos i zaproponować dyskusję. I gdzieś tam ten pomysł na notkę wisiał w próżni. Aż w końcu zaczął się przebijać coraz mocniej i intensywniej, wzmożony humorystycznym w założeniach, ale nieśmiesznym w praktyce żartem znanego jutubera; nietrafnymi internetowymi memami (mówiłem już, jak ich nie cierpię?) czy wreszcie setkami niemądrych komentarzy. Spośród całego morza stereotypów dotyczących japońskiej animacji wybrałem dziesięć. Dziesięć twierdzeń, często stosowanych przez antyfanów jako ostateczne argumenty, dowodzące ich racji . Dziesięć opinii, które oparto na migawkach, urywkach, elementach pewnego całościowego obrazu. I wszystkie z tych mitów postaram się dziś obalić.

Maniak ocenia #235: "Kaguya-hime no monogatari"

Obraz
MANIAK PISZE WSTĘP まわれ めぐれ めぐれよ 遥かなときよ めぐって 心を 呼びかえせ めぐって 心を 呼びかえせ 鳥 虫 けもの 草 木 花 人の情けを はぐくみて まつとしきかば 今かへりこむ Nadejdź, przybądź Odległy czasie. Przybądź i przywołaj serce z powrotem. Przybądź i przywołaj serce z powrotem. Ptaki, owady, zwierzęta, Trawy, drzewa, kwiaty Wywołajcie poruszenie. Jeśli usłyszę, że czekasz przy sosnach, od razu powrócę. Czasami, kiedy oglądamy pewien film (a zresztą nie tylko filmów to dotyczy), dość szybko przekonujemy się o tym, że trafiliśmy na dzieło wyjątkowe, które od pierwszego momentu porywa i porusza, a po seansie nie możemy przestać o nim myśleć. Takim filmem jest „Kaguya-hime no monogatari” (『かぐや姫の物語』) — animacja, która niemal od samego początku zachwyca inteligentną treścią, znakomitą formą i fantastycznym wykorzystaniem materiału źródłowego.

Maniak ocenia #158: "Gingitsune" S01E06

Obraz
MA­NIAK SŁO­WEM WSTĘPU „Gin­git­su­ne” to jed­no z naj­przy­jem­niej­szych ani­me, ja­kie oglą­da­łem — nie wiem cze­mu tak bar­dzo ocią­gam się z ko­lej­ny­mi od­cin­ka­mi. Za każ­dym ra­zem, gdy wra­cam do tego se­ria­lu i od­twa­rzam ko­lej­ne od­sło­ny, prze­no­szę się do cu­dow­nej, sie­lan­ko­wej i opty­mi­stycz­nej kra­iny, w któ­rej, na­wet je­śli po­ja­wią się pew­ne pro­ble­my, to z po­mo­cą przy­ja­ciół moż­na je za­wsze roz­wią­zać. Opo­wieść o sin­to­istycz­nym chra­mie, zwią­za­nych z nim lu­dziach oraz bo­skich, li­sich po­słań­cach urze­ka jed­...

Maniak ocenia #143: "Kaze tachinu"

Obraz
MA­NIAK KLE­CI WSTĘP Mi­ya­za­ki Ha­ya­o (宮崎駿) to wiel­ki ar­ty­sta, któ­ry ma na swym kon­cie wiel­kie osią­gnię­cia, za­rów­no ko­mik­so­we jak i fil­mo­we. Nie bez po­wo­du na­zy­wa­ny jest on ja­poń­skim Dis­ne­yem (choć sam ta­kie­go okre­śle­nia nie lubi), a ob­ra­zy ta­kie jak: „Nau­si­caä z Do­li­ny Wiat­ru”, „Mój są­siad To­to­ro”, „Księż­nicz­ka Mo­no­no­ke” czy „Spi­ri­ted Away: W kra­inie bo­gów” zy­ska­ły uzna­nie na ca­łym świe­cie i moż­na śmia­ło po­wie­dzieć, że są jed­ny­mi z naj­lep­szych ani­ma­cji w hi­sto­rii. Rok temu Mi­ya­za­ki ogło­sił, że od­cho...

Maniak ocenia #124: "Nagi no asu kara"

Obraz
MA­NIAK KLE­CI WSTĘP Cza­sem przez przy­pa­dek tra­fi się na taki se­rial, któ­ry oka­że się du­żym, po­zy­tyw­nym za­sko­cze­niem. Taki, na któ­ry ja­koś szcze­gól­nie się nie cze­ka­ło, ale po obej­rze­niu pierw­szych od­cin­ków, nie moż­na prze­rwać od­twa­rza­nia ko­lej­nych. I wła­śnie tak mia­łem z prze­sym­pa­tycz­nym ani­me „Na­gi no asu kara” (『凪のあすから』; „Od spo­koj­ne­go ju­tra”). Pier­wot­nie, prze­glą­da­jąc no­wo­ści na je­sien­ny se­zon ani­me (w Ja­po­nii, ina­czej niż w przy­pad­ku USA, rok w te­le­wi­zji po­dzie­lo­ny jest na czte­ry se­zo­ny) na­wet na „Na­gi no asu kara” się na dłu­żej nie za­trzy­my...

Maniak ocenia #115: "Gingitsune" S01E05

Obraz
MA­NIAK ZA­CZY­NA Po­przed­ni od­ci­nek „Gin­git­su­ne” zro­bił na mnie bar­dzo du­że wra­że­nie. Ta nie­po­zor­na, fa­mi­lij­na pro­duk­cja nie­sie ze so­bą bar­dzo sil­ny ła­du­nek emo­cjo­nal­ny i jest po­zy­cją ze wszech miar in­te­re­su­ją­cą. Choć mi­ło­śni­cy spo­rej ilo­ści ak­cji mo­gą czuć się za­wie­dze­ni, bo to ani­me bar­dziej sku­pia­ją­ce się na po­sta­ciach i ich roz­ter­kach, to każ­dy, kto lubi za­nu­rzyć się w fik­cyj­nym świe­cie i nie­groź­ny mu de­li­kat­ny, mo­ra­li­za­tor­ski ton, po­wi­nien czuć się usa­tys­fak­cjo­no­wa­ny. Zwłasz­cza, że z od­cin...

Maniak ocenia #104: "Gingitsune" S01E04

Obraz
MA­NIAK WE WSTĘPIE Kie­dy za­czą­łem oglą­dać „Gin­git­su­ne”, spo­dzie­wa­łem się trosz­kę cze­goś in­ne­go, niż do­sta­łem w pierw­szym od­cin­ku. Cze­goś o nie­co od­mien­nej te­ma­ty­ce, na­sta­wio­ne­go na roz­wój fa­bu­ły i ta­jem­nic. Do­sta­łem zaś bar­dzo sym­pa­tycz­ne ani­me, sku­pio­ne przede wszyst­kim na roz­wo­ju bo­ha­te­rów. Każ­dy z do tej pory obej­rza­nych prze­ze mnie od­cin­ków był przy tym po­pro­wa­dzo­ny nie­co ina­czej i w każ­dym ak­cent po­ło­żo­no na inny aspekt hi­sto­rii i po­sta­ci. Wszyst­kie mia­ły jed­nak je­den, bar­dzo waż­ny punkt wspól­ny — zre­ali­zo­...

Maniak ocenia #81: Gingitsune S01E03

Obraz
MANIAK WE WSTĘPIE Potrzeba dziś trochę optymizmu Ostatnio pojawił się wśród niektórych odbiorców popkultury pewien pociąg do pesymizmu. Nie lubimy, gdy filmy czy seriale kończą się szczęśliwie i narzekamy, gdy główny bohater nie ginie na końcu. Gardzimy optymistyczną postawą reżysera i scenarzystów, uważając ją za przejaw głupoty i nietrzeźwego podejścia do rzeczywistości. Coraz więcej utworów wpisuje się gdzieś w ten trend, by pokazywać jakie to życie na tym świecie jest pełne brudu, smutku, cierpienia i czego tam jeszcze dusza (nie) zapragnie. Tymczasem nadzieja i wiara, choć zabrzmi to pewnie banalnie i sztampowo, są nam bardzo w życiu bardzo potrzebne. Gdzieś tam głęboko, choć wolelibyśmy się do tego nie przyznawać, odczuwamy potrzebę bycia zapewnionym, że wszystko będzie dobrze. Twórcy "Gingitsune" wychodzą tej potrzebie naprzeciw.

Maniak inaczej #3: Seriale z dzieciństwa #2

Obraz
MANIAK PISZE WSTĘP Dziś o anime W poprzedniej odsłonie "Seriali z dzieciństwa" opowiadałem o produkcjach wytwórni "Hanna-Barbera", m.in.: "Scooby-Doo", "Flintstonach" i "Jetsonach". Dziś, wspólną cechą seriali animowanych, o których opowiem będzie nie studio, a kraj ich produkcji. A będzie to kraj szczególnie mi bliski, bo Japonia. Choć za japońskimi animacjami nie szalałem w dzieciństwie jakoś szczególnie, to okazuje się, że mimo wszystko oglądałem ich całkiem sporo. Co warto podkreślić, w przypadku niektórych pozycji, nie zdawałem sobie sprawy, że zostały (w całości lub części) wyprodukowane w Japonii i dopiero niedawno się o tym dowiedziałem. A co takiego oglądałem, kiedy byłem mały?

Maniak ocenia #65: "Gingitsune" S01E02

Obraz
MANIAK WE WSTĘPIE Szkolne dramaty? Nie moja bajka. Z reguły. Z pokazywanych w popkulturze szkolnych dramatów już dawno wyrosłem. Zresztą, tak naprawdę nigdy za nimi nie przepadałem, bo bardzo często mijały się z prawdą i były zbyt infantylne. Zdarzało mi się oglądać kilka animacji z akcją osadzoną w szkole, było też trochę seriali aktorskich. Niewiele z nich miło wspominam, a gdy tylko widzę choćby fragment filmu lub serialu, który dzieje się w liceum, gimnazjum lub podstawówce i skupia się na rozterkach młodzieży, mam ochotę przerwać oglądanie. Było jednak kilka takich produkcji, które wspominam bardzo miło. Jedną z nich jest choćby znakomita "Radiostacja Roscoe", której twórcy może w nieco naiwny sposób, ale dość ciekawie podeszli do tematu. Jest także znakomita animacja o dojrzewaniu "Powrót do marzeń" (「おもいでぽろぽろ」 - "Omoide poro poro") Studia Ghibli. Wszystko wskazuje na to, że miło będę wspominać także "Gingitsune". Przy okazji ...

Maniak ocenia #48: "Gingitsune" S01E01

Obraz
MANIAK W ROZPOCZĘCIU Srebrny lis Jeszcze jakiś czas temu anime oglądałem raczej od święta. Nie wyczekiwałem niecierpliwie kolejnych sezonów i nie zasiadałem do oglądania odcinka co tydzień. Wtedy w zupełności wystarczała mi cotygodniowa dawka "Zagubionych", "Herosów" czy innych amerykańskich seriali. Potrzeby śledzenia japońskich filmów animowanych nie odczuwałem. Racja, już wtedy znałem klasyki - lubiłem "Dragon Balla" (któż nie lubił?), "Mikana" czy "Superświnkę", ale były to raczej wspomnienia z dzieciństwa. Gdzieś na boku zdarzyło mi się oglądnąć pojedyncze odcinki "Bleacha" czy pełnometrażówki od Studia Ghibli, ale nic ponadto. Dwa lata temu wzięło mnie na anime na poważnie. Zaczęło się od antyutopijnego "No. 6" (「ナンバー・シックス」), a potem w każdym sezonie znajdowałem jakąś interesującą pozycję. W tym zainteresował mnie "Gingitsune" (「ぎんぎつね」), czyli "srebrny lis" (i nie, nie przez popular...

Maniak poleca #2: "Shin Sekai Yori"

Obraz
MANIAK NA POCZĄTEK Z nowego świata W dzisiejszej odsłonie "Maniak poleca" napiszę o produkcji niezwykle oryginalnej, głębokiej i prowokującej do refleksji. To japoński serial animowany, który ujął mnie bez reszty pod każdym względem. Ma znakomitą fabułę, niesamowitą i wyjątkową kreskę, szczegółową animację oraz przepiękną muzykę. Rzadko trafia się na anime tak dojrzałe i robiące tak ogromne wrażenie na odbiorcy. Mowa o produkcji studia A-1 Pictures (fani anime mogą znać je z "Sword Art Online" czy "Kuroshitsuji"), która ukazywała się od września ubiegłego roku do marca roku obecnego i oparta jest na powieści autorstwa Kishiego Yusuke (貴志祐介).

Maniak marudzi #2: Dyskusje w Internecie

Obraz
MANIAK NA WSTĘPIE Rzeczowe dyskusje na fejsie? Taa, jasne. Co by nie było tak kolorowo, to czas troszkę pomarudzić. Dziś o rzeczowych dyskusjach w Internecie i o tym jak się zazwyczaj kończą. Właściwie, to miałem pisać o czymś zupełnie innym i notka była niemalże gotowa, ale pewna sytuacja zmusiła mnie do zmiany planów. Przytoczę tu pewne zdarzenie, których uczestników z litości nie wymienię z nazwiska. Wszystko zaczęło się od...

Maniak poleca #1: "Yami Shibai"

Obraz
MANIAK KLECI WSTĘP "Teatr mroku" czas rozpocząć No to, żeby nudzie położyć kres, czas na kolejną rubrykę na moim blogu. W "Maniak poleca", bo tak ją nazwałem, będę (jak sama nazwa wskazuje) polecać to, co uważam za polecenia godne, a z różnych powodów nie mam zamiaru lub nie widzę sensu tego recenzować. Teksty będą krótkie, zwięzłe i znajdzie się w nich wszystko to, co powinno zachęcić do sięgnięcia po polecaną przeze mnie rzecz. Jeśli rzecz jasna weźmiecie moje zdanie pod uwagę. Na pierwszy ogień pójdzie dość oryginalna japońska animacja o groźnie brzmiącym tytule: "Yami Shibai" 闇芝居 (wybaczcie te znaki, to takie zboczenie zawodowe) czyli po naszemu: "Teatr mroku". Cóż to takiego?