niedziela, 22 grudnia 2013 12/22/2013 11:56:00 PM

Maniak ocenia #81: Gingitsune S01E03

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK WE WSTĘPIE


Potrzeba dziś trochę optymizmu
Ostatnio pojawił się wśród niektórych odbiorców popkultury pewien pociąg do pesymizmu. Nie lubimy, gdy filmy czy seriale kończą się szczęśliwie i narzekamy, gdy główny bohater nie ginie na końcu. Gardzimy optymistyczną postawą reżysera i scenarzystów, uważając ją za przejaw głupoty i nietrzeźwego podejścia do rzeczywistości. Coraz więcej utworów wpisuje się gdzieś w ten trend, by pokazywać jakie to życie na tym świecie jest pełne brudu, smutku, cierpienia i czego tam jeszcze dusza (nie) zapragnie.
Tymczasem nadzieja i wiara, choć zabrzmi to pewnie banalnie i sztampowo, są nam bardzo w życiu bardzo potrzebne. Gdzieś tam głęboko, choć wolelibyśmy się do tego nie przyznawać, odczuwamy potrzebę bycia zapewnionym, że wszystko będzie dobrze. Twórcy "Gingitsune" wychodzą tej potrzebie naprzeciw.

MANIAK O SCENARIUSZU


Fabuła obraca się
wokół pewnego żółwia
Trzeci odcinek anime został zatytułowany "Kamisama no iru tokoro" (『神様のいる所』) czyli "Tam, gdzie mieszkają bogowie". Choć początkowo podjęte zostają pewne wątki z poprzedniej odsłony serialu, na pierwszy plan zostaje wysunięta zupełnie nowa historia. W jej centrum znajduje się kolejny z boskich posłańców - żółw, który stracił, mówiąc w przenośni, "dach nad głową". Wraz z Gintarō, Makoto postanawia odnaleźć mu nowy dom i w tym celu udaje się do pobliskiego kompleksu sintoistycznego.
Zadbano o ciekawe
ukazanie postaci
"Kamisama no iru tokoro" rozwija coś, co z braku lepszego określenia, nazywa się mitologią serialu. Twórcy rozbudowują świat i pokazują coś więcej, poza dotychczasowym miejscem akcji. Wypada to niezwykle ciekawie i mam nadzieję, że to nie jest jednorazowe rozwiązanie i nadal świat "Gingitsune" będziemy oglądać z różnych stron.
Równie dobrze wypadają postaci. Nowo wprowadzony żółw to bohater barwny i sympatyczny. Zadbano o to, by wyróżniał się nie tylko zachowaniem, ale także językiem, który jest niezwykle grzeczny i stonowany. Wraz z lisem Gintarō tworzy pewien kontrast, co dodatkowo wzbogaca odcinek.
Podoba mi się ton odcinka:
mieszanka humoru i wzruszenia
Zresztą nie tylko żółw i lis są tu interesującymi bohaterami, bo każdy ma jakąś indywidualną cechę, która czyni go wyjątkowym. I tak ojciec Makoto jest uroczo naiwny, sama Makoto przecudnie sympatyczna, a kolejne nowe postaci: Saimaru (才丸) i Utamaru (歌丸) czyli boscy posłańcy, zamieszkujący kompleks sintoistyczny, do którego Makoto przynosi żółwia, nieco dystyngowani i zabawni.
Bardzo podoba mi się też sam ton scenariusza "Kamisama no iru tokoro". Scenarzysta dość umiejętnie łączy w nim trochę humoru (naprawdę uroczego), wzruszenia i wreszcie dużo optymizmu, o którym wspomniałem we wstępie. Ciekawe są też różne przemyślenia, jakie padają podczas odcinka. Dotyczą między innymi ludzkiej natury czy ulotności świata (i tak - spojrzenie jest jak najbardziej optymistyczne). W efekcie powstaje naprawdę strawna mieszanka.

MANIAK O REŻYSERII


To odcinek trochę inny od poprzednich, a to głównie z powodu kilku rozwiązań reżysera. Przede wszystkim stosuje on tu sporo typowego dla anime przerysowania i przesady, w ten sposób podkreślając elementy humorystyczne. Takie wstawki są integralną częścią wielu anime i można na nie patrzeć w różny sposób. Ja akurat jestem do nich przyzwyczajony i choć nie wszędzie pasują, to w "Gingitsune" jako tako się sprawdzają.
Poza tym reżyser oczywiście nadal stosuje te wszystkie techniki, co dotychczas. Igra więc nieco z uczuciami widza, bez problemu potrafiąc wywołać wzruszenie. Wciąż dba także o warstwę wizualną.

MANIAK O AKTORACH


Yamamoto w roli żółwia
jest świetny
Aktorzy nadal spisują się dobrze. Przede wszystkim zachwyca Yamamoto Kanehira (山本兼平), którego barwa głosu idealnie pasuje do ślamazarnego, nieco ociężałego i doświadczonego losem żółwia. Aktor zresztą znany jest z podobnych ról, choćby w "Shin Sekai Yori".
Standardowo niezła jest Kanemoto Hisako w roli Makoto. Znakomicie radzi sobie z bardziej emocjonalnymi scenami, wykazując się dużą wszechstronnością.
Podobnie jest z Mikim Shin'ichirō. Jego Gintarō potrafi zgrywać beztroskiego, ale w głębi duszy jest niezwykle wrażliwy. To nie tylko widać na ekranie, ale też słychać w głosie Mikiego.
Dobrze radzi sobie także Koshimizu Ami, dając prawdziwy popis talentu jako Ikegami Yumi.
Absolutnie fantastyczni są Kusumi Naomi (楠見尚己) jako Saimaru i Ueda Yōji (上田燿司) jako Utamaru, którzy wnoszą w swe postaci sporo życia.

MANIAK O TECHNIKALIACH


"Gingitsune" wciąż zachwyca pod względem technicznym. To naprawdę ładne anime, które cieszy oko przepięknymi tłami, dbałością o szczegóły oraz projektami postaci. Pod tym ostatnim względem ciekawie wypadają zwłaszcza Saimaru i Utamaru, których wygląd zainspirowany jest tradycyjnymi japońskimi wyobrażeniami lwa.

MANIAK OCENIA


"Gingistune" nie przestaje mnie zaskakiwać i cały czas robi na mnie dobre wrażenie. Dostaje:

DOBRY

Krzysztof Karol Bożejewicz / Autor

Zapalony maniak komiksów, seriali, książek, dobrych filmów i superbohaterów.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze, zawierające treści obraźliwe, wulgarne, pornograficzne oraz reklamowe zostaną usunięte. Zostaliście ostrzeżeni.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger