Maniak ocenia #74: "Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D." S01E04

MANIAK PISZE WSTĘP


- Infantylne, brak Iron-Mana,
w ogóle be...
- Nieprawda.
Kiedy przeglądam Internet i czytam opinie fanów o "Marvel Agent's of S.H.I.E.L.D.", natrafiam na bardzo dziwne przytyki. Są na przykład ludzie, którzy zarzucają serialowi Whedona zbytni infantylizm i pragną, by był bardziej mroczny. Przebieram wtedy oczami i próbuję sobie przypomnieć, który film z kinowego uniwersum Marvela był śmiertelnie poważny i dojrzały. Nie znajduję takiego. Skoro więc produkcja ma być spójna z uniwersum, to czemu ma mieć zupełnie inny ton? Są też tacy, którzy twierdzą, że serial ten zupełnie nie jest wart uwagi, dlatego, że nie pojawiają się w nim żadni superbohaterowie, którzy wystąpili w kinowych filmach. Znów przebieram oczami, bo przecież co z tego? To produkcja o agentach S.H.I.E.L.D., który ma pokazać świat Marvela od trochę innej strony. Strony równie ciekawej i fascynującej, co udowadniają kolejne odcinki.
Być może moja obojętność wobec Marvela, a uwielbienie do Whedona (i rozumienie mechanizmów, na zasadzie jakich, działają jego twory) sprawia, że patrzę na sprawę nieco inaczej - tego nie wiem. Wiem natomiast, że mnie "Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D." niezmiernie się podoba.

MANIAK O SCENARIUSZU


Fabuła skupia się
na niejakiej Akeli Amadour
Scenariusz czwartego odcinka serialu napisał Jeffrey Bell ("Z archiwum X", "Angel"). Zatytułowany jest on "Eye Spy", co jest grą słowną, oznaczającą zarówno: "Oko-szpieg" jak i "Szpieguję" (odwołanie do pewnej zabawy i seriali).
W odcinku przedstawiona jest mroczniejsza historia (no i widzicie, narzekacze?), otwierająca kolejny wątek, który może zostać rozwinięty w późniejszych odsłonach serii. Fabuła skupia się na niejakiej Akeli Amadour, byłej protegowanej Phila Coulsona, która przypuszczalnie przeszła na stronę wroga. Coulson, nie wierząc w jej złe intencje, postanawia przyjrzeć się sprawie z bliska.
Coulson wypada
szczególnie interesująco
Wraz z czwartym odcinkiem można powiedzieć, że w "Marvel's Agent's of S.H.I.E.L.D." zakończył się już etap ekspozycji i serial wkroczył na właściwie tory. Przestano przedstawiać poszczególnych bohaterów, a zaczęto ich w ciekawym kierunku rozwijać. Szczególnie interesująco wypada pod tym względem Coulson, nie najgorzej jest także w przypadku Skye.
Ponadto doświadczymy sporej liczby zagadek i tajemnic, z których część ledwie zasygnalizowano, a to oznacza, że zostaną rozwiązane dopiero w kolejnych odcinkach. To dobrze, bo stanowi to pewne spoiwo, jakiego osobom, które nie są zwolennikami jednoodcinkowców, może brakować. Umiejętnie zastosowano również zwroty akcji, a historia mocno trzyma w napięciu.
Bell nie zapomniał oczywiście o znaku rozpoznawczym wszystkich whedonowych seriali - błyskotliwych dialogach. Także w "Eye Spy" uświadczymy ich sporo, dzięki czemu mroczna atmosfera ulega nieco rozluźnieniu.

MANIAK O REŻYSERII


Odcinek reżyseruje Roxann Dawson ("Herosi, "Zagubieni"). Doskonale daje sobie radę ze skalą "Eye Spy" i podejmuje odpowiedni decyzje. Stara się pokazać akcję jak najlepiej i jak najatrakcyjniej, stawiając na dynamizm i tempo. W uzasadnionych momentach zdarza jej się przystopować, by uwydatnić pewne elementy. Tworzy dobry, przyjemny odcinek.

MANIAK O AKTORACH


Choe Bennet
gra niczego sobie
Bardzo dużo do zagrania ma w tym odcinku Clark Gregg i oczywiście korzysta z możliwości, jakie dał mu scenariusz. Nadaje postaci Coulsona sporo głębi i jest w tej roli wiarygodny.
Duże postępy zrobił Brett Dalton jako agent Ward. Do tej pory sztywny, aktor nadaje postaci trochę luzu i pokazuje ją od nieco innej strony, dzięki czemu wypada, jak na swoje standardy, dość przyzwoicie.
Ming-Na Wen rozczarowuje
Całkiem niezła jest Chloe Bennet (Skye), która szczególnie dobrze wypada we wspólnych scenach z Daltonem. Nadaje temu duetowi werwy i nieco go uatrakcyjnia.
Standardowo wypadają oczywiście kujony czyli Simmons i Fitz, odgrywani przez Elizabeth Henstridge i Iaina De Caesteckera. Aktorzy po raz kolejny kradną wszystkie sceny, w których występują.
Trochę zawodzi Ming-Na Wen w roli Melindy May, której mimika ogranicza się do jednej, zniesmaczonej miny. Być może taki był zamysł na tę bohaterkę, ale nawet jeśli, to zupełnie nie przekonuje.
Najsłabiej wypada gościnnie występująca Pascale Armand ("Kinsey") w roli Akeli Amadour. Aktorce niezbyt udaje się uchwycić dramatyzm swej postaci, a przez to nie do końca potrafi trafić do widza.

MANIAK O TECHNIKALIACH


Porządnie jest także pod względem technicznym. Odcinek jest nakręcony starannie, dynamicznie, a takie wrażenie wzmacnia bardzo płynny montaż, w którym brak większych błędów. Świetnie przygotowano od strony choreograficznej walki - wyglądają odpowiednio widowiskowo. Nie zawodzą efekty specjalne, bardzo wysokie jak na telewizyjne standardy. Postarano się także ze scenografią, którą zbudowano dość pieczołowicie. Do wszystkiego idealnie dopasowano ścieżkę dźwiękową.

MANIAK OCENIA


Czwarty odcinek "Marvel's Agents of S.H.I.E.L.D." udowadnia, że to dobry serial i mam nadzieję, że będzie gościł na ekranach jak najdłużej.

DOBRY

Komentarze