środa, 13 listopada 2013 11/13/2013 01:57:00 PM

Maniak ocenia #56: "Hostages" S01E03

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK SŁOWEM WSTĘPU


"Hostages" to twór bardzo
nierówny
Mam z "Hostages" duży problem. Niby powinienem zarzucić oglądanie tego serialu po pierwszych odcinkach, bo wcale nie okazał się tak dobry, na jaki się zapowiadał, a jednak coś mnie przy nim trzyma. Nie ukrywam, że w ogóle ciężko zarzucić mi oglądanie czegoś (zdarzyło mi się chyba tylko raz), ale to może dlatego, że w gruncie rzeczy intuicyjnie wybieram zawsze produkcje na niezłym poziomie.
Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że po dwóch średnich odcinkach, które miały sporo wad, nadszedł trzeci, który zupełnie mnie zdezorientował. I to tak na całego. Bo powoli przyzwyczajam się do tego, że będzie sporo miałkich wątków obyczajowych, że główny wątek znów zostanie potraktowany po łebkach i że nie mogę spodziewać się niczego nadzwyczajnego. I nagle dostaję odcinek, który jest całkiem niezły.

MANIAK O SCENARIUSZU


Jest znacznie ciekawiej
niż ostatnio
To o tyle dziwna sytuacja, że za scenariusz "Power of Persuasion" (Siła perswazji) odpowiada ta sama dwójka osób, które napisały odcinek drugi. Ale widocznie Rick Eid i Jeffrey Nachmanoff mieli lepszy dzień.
Duncan każe Ellen przekonać prezydenta o niezmienianiu chirurga i pozostaniu przy niej. W przeciwnym wypadku, może liczyć na srogie konsekwencje. Tymczasem osoby odpowiedzialne za planowany zamach stają się coraz bardziej niecierpliwe.
Dr Sanders wreszcie
zaczyna działać
Na czym polega poprawa w tym odcinku? Przede wszystkim ograniczono miejsce na mało interesujące wątki poboczne. Nie zrezygnowano z nich zupełnie, ale skupiono się bardziej na rozwijaniu głównej historii. Dużą część odcinka poświęcono zatem na istotę serialu - planowany zamach na prezydenta i osoby z nim związane. Nie pożałowano zwrotów akcji i dobrze dawkowano napięcie. Dzięki temu całość stała się o wiele ciekawsza i bardziej angażująca.
W udany sposób przedstawiono też poszczególnych bohaterów, zwłaszcza zmagających się z wątpliwościami napastników rodziny Sandersów. Pokazano ich od ludzkiej, bardzo bliskiej każdemu widzowi strony.
Końcówka odcinka jest niezła i zapowiada, że być może, "Hostages" jeszcze będą w stanie zaskoczyć, czego bardzo bym chciał.

MANIAK O REŻYSERII


Oczywiście za taki a nie inny kształt odcinka w jakimś stopniu odpowiada też jego reżyser. W przypadku "Power of Persuasion" jest to Henry Bronchtein, przede wszystkim znany z pracy nad "Rodziną Soprano". W "Hostages" nie osiąga tego samego poziomu, ale przenosi swoje doświadczenie i umiejętności, uatrakcyjniając odcinek i prowadząc go tak, by absorbował i ciekawił widza.

MANIAK O AKTORACH


Dylan McDermott jako jeden
z niewielu z obsady "Hostages"
gra ponadprzeciętnie
W "Hostages" jest jednak nadal pewna stała - bardzo nierówne aktorstwo. Z całej obsady wyróżnia się tak właściwie tylko dwójka aktorów.
Pierwszym, a właściwie pierwszą z nich jest Toni Collette, odtwórczyni roli głównej. Nie ukrywam, że jednym z czynników, trzymającym mnie nadal przy tej produkcji, jest właśnie jej gra aktorska, bo stoi na naprawde przyzwoitym poziomie.
Drugim z aktorów, dających sobie radę jest Dylan McDermott, który wciela się w agenta Carlyle'a. To dość skomplikowana postać, a McDermottowi udaje się wiarygodnie ją przedstawić i pokazać ją od wielu stron.
Nie przeszkadza gra Tate'a Donovana (Brian Sanders), Jamesa Naughtona (prezydent Paul Kincaid) oraz Sandrine Holt, Rhysa Coiro i Billy'ego Browna (poszczególni napastnicy), aczkolwiek stać ich na więcej.
Tradycyjnie drewniani są Mateus Ward (Jake Sanders) i Quinn Shephard (Morgan Sanders), ale na szczęście nie ma ich w "Power of Persuasion" za dużo.

MANIAK O TECHNIKALIACH


Na poziomie technicznym, "Power of Persuasion" sprawdza się nadzwyczaj dobrze. Jest profesjonalnie nakręcony i zmontowany tak, by akcja była przedstawiona jak najatrakcyjniej. Całość jest płynna, spójna i w miarę logiczna. Jedyne, co kiepskie, to muzyka. Jej autorzy, Jeff Russo i Ben Decter mają jeszcze sporo do nauczenia się.

MANIAK OCENIA


W odcinku trzecim "Hostages" mocno się poprawili. I choć "Power of Persuasion" nie jest idealny, to na zachętę mogę postawić mu:

DOBRY

Krzysztof Karol Bożejewicz / Autor

Zapalony maniak komiksów, seriali, książek, dobrych filmów i superbohaterów.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze, zawierające treści obraźliwe, wulgarne, pornograficzne oraz reklamowe zostaną usunięte. Zostaliście ostrzeżeni.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger