środa, 12 marca 2014 3/12/2014 11:23:00 PM

Maniak marudzi #15: Filmy na podstawie komiksów DC i Marvela

Krzysztof Karol Bożejewicz

MA­NIAK TY­TU­ŁEM WSTĘPU


„DC jest moc­no w tyle i jest ska­za­ne na po­raż­kę.”
„Fil­my na pod­sta­wie ko­mik­sów DC są tak po­waż­ne, że nie da się ich oglą­dać. Po­win­ni brać przy­kład z Ma­rve­la.”
„Ma­rvel robi film, w któ­rym jed­nym z głów­nych bo­ha­te­rów jest szop pracz z ka­ra­bi­nem ma­szy­no­wym, a DC nie umie po­dejść do Won­der Wo­man.”
„DC po­win­no zro­bić spój­ne uni­wer­sum, jak Ma­rvel.”
„DC cią­gle nie mo­że się zde­cy­do­wać i ca­ły czas zmie­nia pla­ny.”
„DC robi cią­gle fil­my o Bat­ma­nie, zu­peł­nie nie wy­ko­rzy­stu­jąc in­nych bo­ha­te­rów z ko­mik­sów.”
„Kon­ty­nu­acja «Czło­wie­ka ze sta­li» bę­dzie prze­ła­do­wa­na po­sta­cia­mi.”
Ile­kroć na­po­ty­kam ta­kie ogól­ni­ki i opi­nie, wy­krzy­ki­wa­ne przez fa­nów na róż­no­ra­kich fo­rach, fa­ce­bo­okach, twit­te­rach i in­nych, za­sta­na­wiam się dla­cze­go ich wy­po­wie­dzi, opar­te w więk­szo­ści na plot­kach i nie­do­mó­wie­niach, nie po­par­te fak­ta­mi i wy­ni­ka­ją­ce z nie­zo­rien­to­wa­nia w te­ma­cie, ma­ją tak wiel­ką si­łę prze­bi­cia. Bo wi­dzi­cie, to wszyst­ko nie jest tak.

MA­NIAK ROZ­WI­JA MY­ŚL


Za­cznij­my od pod­staw. Mó­wi się, że Ma­rvel strze­la te­raz fil­my, któ­re od­no­szą suk­ces za suk­ce­sem, na­to­miast DC zu­peł­nie so­bie nie ra­dzi. Gu­zik praw­da. Ustal­my naj­pierw pe­wien grunt.
Przede wszyst­kim nie ma cze­goś ta­kie­go jak „fil­my DC” czy „fil­my Ma­rve­la” sen­su stric­te (traf­niej­sze by­ło­by uży­cie for­my: „fil­my na pod­sta­wie ko­mik­sów…”), co dla osób sie­dzą­cych w te­ma­cie po­win­no być oczy­wi­sto­ścią. Mamy za­tem War­ner Bros, któ­re robi fil­my na pod­sta­wie więk­szo­ści ko­mik­sów DC; mamy, na­le­żą­ce do Di­sneya i ma­ją­ce pra­wa do Aven­ge­rów oraz zwią­za­nych z nimi po­sta­ci, Ma­rvel Stu­dios (czy­li stu­dio, któ­re od­no­si naj­więk­sze suk­ce­sy); mamy 20th Cen­tu­ry Fox z pra­wa­mi do se­rii „X-Men” oraz po­sta­ci z „Fan­ta­stycz­nej Czwór­ki” i mamy wresz­cie Co­lum­bię, któ­ra po­sia­da pra­wa do Spi­de­r-Ma­na.
Każ­da z tych wy­twór­ni ma na swo­im kon­cie za­rów­no try­um­fy, jak i wpad­ki, przy czym w wy­pad­ku Ma­rvel Stu­dios ra­czej nie moż­na mó­wić o wpad­kach spek­ta­ku­lar­nych (co nie ozna­cza, że wszyst­kie ich fil­my są cu­dow­ne, acz to tyl­ko moja opi­nia).
Na pew­no moż­na po­wie­dzieć, że naj­po­myśl­niej wie­dzie się obec­nie wła­śnie Ma­rvel Stu­dios. To jest nie­za­prze­czal­ny fakt i ni­jak nie da się mu za­prze­czyć. Ale czy War­ner Bros so­bie zu­peł­nie nie ra­dzi? Prze­ciw­nie.
W ca­łej hi­sto­rii fil­mów na pod­sta­wie ko­mik­sów DC moż­na wy­róż­nić wie­le bar­dzo uda­nych fil­mów i po­wsta­ją one do dziś — po­cząw­szy od „Su­per­ma­nów” Don­ne­ra, przez „Bat­ma­ny” Bur­to­na po „Bat­ma­ny” No­la­na i nie za­po­mi­naj­my o nich, pro­duk­cje ani­mo­wa­ne. Ca­łe pa­smo suk­ce­sów od lat sie­dem­dzie­sią­tych (a trze­ba za­zna­czyć, że fil­my na pod­sta­wie DC, przy­go­to­wy­wa­ne przez inne wy­twór­nie, niż War­ner Bros, od­no­si­ły też du­że suk­ce­sy wcze­śniej). Ma­rvel Stu­dios swo­je fil­my robi od 2008 roku, na­to­miast bio­rąc pod u­wa­gę ogól­nie ob­ra­zy na pod­sta­wie ko­mik­sów Ma­rve­la, to pierw­szą uda­ną pro­duk­cją ki­no­wą (nie li­cząc po­je­dyn­czych suk­ce­sów ki­no­we­go se­ria­lu „Ka­pi­tan Ame­ry­ka” z 1944 roku) był „Bla­de” z roku 1998 — dwa­dzie­ścia lat po „Su­per­ma­nie” Don­ne­ra. Do­pie­ro on otwo­rzył dro­gę se­rii „X-Men”, „Spi­de­r-Ma­nom” Ra­imie­go czy wresz­cie fil­mom od Ma­rvel Stu­dios.
Wie­le osób wy­snu­wa opi­nię, że fil­my, któ­re po­wsta­ją na po­sta­wie ko­mik­sów DC, po­win­ny być, wzo­rem Ma­rvel Stu­dios, luź­niej­sze, mniej po­waż­ne i ko­lo­ro­we. Umów­my się — nie ist­nie­je tyl­ko jed­na wła­ści­wa dro­ga w przy­pad­ku ad­ap­to­wa­nia ko­mik­sów. Ba­wią­ce się ma­te­ria­łem, nie­co au­to­iro­nicz­ne „A­ven­gers” uwiel­biam, ale bar­dzo lu­bię też pró­by do­sto­so­wa­nia da­nych po­sta­ci do współ­cze­snej rze­czy­wi­sto­ści — jak w „Bat­ma­nach” No­la­na czy „Czło­wie­ku ze sta­li” Sny­de­ra. Ma­rvel Stu­dios ma swo­je, a War­ner Bros swo­je po­dej­ście. I bar­dzo do­brze, bo w ten spo­sób do­sta­je­my od każ­dej wy­twór­ni fil­my, któ­re się od sie­bie róż­nią; fil­my, w któ­rych nie ko­piu­je się roz­wią­zań prze­ciw­ni­ka. Poza tym, nie oszu­kuj­my się — luź­na, nie­co ko­me­dio­wa kon­wen­cja w przy­pad­ku DC wy­jąt­ko­wo się nie spraw­dza — by wspo­mnieć choć­by „Bat­ma­ny” Schu­ma­che­ra czy „Zie­lo­ną La­tar­nię” A zresz­tą spójrz­my na ko­mik­sy — daw­niej kró­lo­wał w nich uro­czy kicz, dziś hi­sto­rie w więk­szo­ści są od­waż­niej­sze i bar­dziej po­waż­ne — dla­cze­go ta­kie nie ma­ją być też nie­któ­re fil­my?
Jed­ną z bar­dzo czę­stych wy­po­wie­dzi, któ­re z fak­ta­mi ma­ło ma­ją wspól­ne­go jest: „War­ner Bros dą­ży do jak naj­szyb­sze­go zre­ali­zo­wa­nia fil­mu z udzia­łem Ligi Spra­wie­dli­wo­ści tyl­ko dla­te­go, że Ma­rvel od­niósł wiel­ki suk­ces z «A­ven­ge­ra­mi­»”. Przede wszyst­kim, wca­le nie wie­my, ja­kie do­kład­nie ma pla­ny War­ner Bros. Być mo­że „Li­ga Spra­wie­dli­wo­ści” po­wsta­nie, ale kie­dy do­kład­nie i na ja­kich za­sa­dach? Nie jest też tak, że nie by­ło do ta­kie­go fil­mu przy­mia­rek wcze­śniej i to za­nim Ma­rvel Stu­dios wy­pro­du­ko­wa­ło pierw­sze­go „I­ron Mana”. „Ju­sti­ce Le­ague: Mor­tal”, bo tak był ob­raz za­ty­tu­ło­wa­ny, zo­stał jed­nak ofia­rą straj­ku sce­na­rzy­stów na prze­ło­mie 2007 i 2008 roku i z po­pio­łów już nie­ste­ty nie po­wstał. Jed­nak, co war­to za­zna­czyć, ak­tor­ska Liga Spra­wie­dli­wo­ści kil­ka­krot­nie po­ja­wi­ła się wcze­śniej na ekra­nach te­le­wi­zo­rów.
Spo­ro na­rze­ka się na prze­syt Bat­ma­nem. Zgo­dzę się — po­sta­ci tej jest bar­dzo du­żo, ale z dru­giej stro­ny, trud­no, że­by by­ło ina­czej. Obok Su­per­ma­na, jest to fla­go­wa po­stać DC Co­mics, któ­rą szer­sza pu­blicz­ność zwy­czaj­nie chce oglą­dać. Pro­sty mar­ke­tin­go­wy za­bieg — prze­cięt­ne­go wi­dza do kina bar­dziej przy­cią­gnie coś, co zna i lubi, niż coś, co sta­no­wi nie­zna­ny grunt. Dla­te­go też w dzi­siej­szej po­pkul­tu­rze tyle re­ma­ke­’ów, kon­ty­nu­acji i in­nych. Ja­sne, moż­na się sprze­czać, że Ma­rvel po­sta­wił na Iron Mana, któ­ry w sze­ro­kiej świa­do­mo­ści ja­koś szcze­gól­nie nie ist­niał, i mu się opła­ci­ło. Tro­chę szczę­ścia, tro­chę stra­te­gii, du­żo ser­ca wło­żo­ne­go w film. Ale nie jest tak, że DC nie pró­bu­je. Ba, wie­le z tych prób jest uda­nych, choć­by te­le­wi­zyj­ny „Ar­row”.
Nie­raz moż­na też na­tra­fić na ma­ru­dze­nie, że w kon­ty­nu­acji „Czło­wie­ka ze sta­li” bę­dzie za du­żo su­per­bo­ha­te­rów, że po­win­no się dać tro­chę cza­su i wpro­wa­dzić ich w osob­nych fil­mach. Przede wszyst­kim ustal­my jed­no — trze­ba od­dzie­lić nie­po­twier­dzo­ne plot­ki o Fla­shach, Mar­tian Man­hun­te­rach czy in­nych Zie­lo­nych La­tar­niach od po­twier­dzo­nych w fil­mie bo­ha­te­rów. A bę­dą nimi: Su­per­man, Bat­man, Won­der Wo­man, Al­fred Pen­ny­worth i Lex Lu­thor. Po­sta­ci, któ­re są na tyle zna­ne (i tak, na­wet Won­der Wo­man, bo choć w Pol­sce mo­że nie jest szcze­gól­nie po­pu­lar­na, to w USA jest to praw­dzi­wa iko­na i sym­bol), że nie po­trze­ba w ich przy­pad­ku szcze­gó­ło­we­go tła czy ge­ne­zy. Poza tym — czy te kil­ka bo­ha­te­rów to po­wód do na­rze­kań? My­ślę, że wręcz prze­ciw­nie i bar­dzo się cie­szę, że po po­nad trzy­dzie­stu la­tach (nie li­cząc nie­uda­nej pró­by z Ad­rian­ne Pa­lic­ki) ko­lej­na ak­tor­ka wcie­li się w ro­lę Dia­ny z The­mi­sci­ry.
I wresz­cie rzecz ostat­nia — wie­lo­krot­nie sły­szy się opi­nię pt. „Ma­rvel zbu­do­wał spój­ne fil­mo­we uni­wer­sum, ta­kie też ro­bią w Fok­sie i Co­lum­bii, na­to­miast DC nic nie ma.” W po­rząd­ku, na­le­ży przy­znać, że po­mysł Ma­rvel Stu­dios o tym, by po­wią­zać ze so­bą wszyst­kie fil­my, jest po­my­słem bar­dzo do­brym. Moc­no się opła­ci­ło, a przy oka­zji uda­ło się wstrze­lić na ry­nek wte­dy, gdy kon­ku­ren­cja ro­bi­ła co in­ne­go. War­ner Bros świę­to­wa­ło suk­ces „M­rocz­ne­go Ry­ce­rza”, Fox pró­bo­wa­ło po­ukła­dać so­bie X-Me­nów po krót­kim odej­ściu Sin­ge­ra, Co­lum­bia zaś roz­my­śla­ła, co da­lej ze Spi­de­r-Ma­nem po try­lo­gii Ra­imie­go. DC, za­nim do­koń­czy­li try­lo­gię No­la­na, wy­ba­da­li jesz­cze szyb­ko ry­nek „Zie­lo­ną La­tar­nią” i szyb­ko oka­za­ło się, że do suk­ce­su pro­wa­dzi inne po­dej­ście. Dla­te­go do­pie­ro na ba­zie „Czło­wie­ka ze sta­li” bę­dą się sta­ra­li coś po­wo­li wy­bu­do­wać. Je­śli zaś cho­dzi o Foxa i Co­lum­bię — cóż, ten pierw­szy jesz­cze jako ta­kie uni­wer­sum ma, ale już chwa­le­nie dru­giej wy­twór­ni, z jed­nym no­wym Spi­de­r-Ma­nem, nad­cho­dzą­cym dru­gim i pla­na­mi, któ­re rów­nie do­brze mo­gą ulec zmia­nie, bar­dzo mnie bawi.
War­ner Bros jest tu naj­bar­dziej za­cho­waw­cze i czuj­nie ob­ser­wu­je kon­ku­ren­cję, sta­wia­jąc obec­nie przede wszyst­kim na to by ich fil­my by­ły jak naj­le­piej do­pra­co­wa­ne — patrz, nie­daw­ne prze­su­nię­cie pre­mie­ry kon­ty­nu­acji „Czło­wie­ka ze sta­li”. Pa­mię­taj­my też, że brak ogło­sze­nia pla­nów, nie ozna­cza jesz­cze tego, że w ogó­le ich nie ma. W War­ner Bros wszak za­wsze sta­wia­no na ta­jem­ni­czość.

MA­NIAK POD­SU­MO­WU­JE


Lu­bi­my krzy­czeć i na­rze­kać przed fak­tem. Lu­bi­my bro­nić cze­goś, co uwiel­bia­my i splu­wać na coś, co nie jest ta­kie, ja­kie mia­ło we­dług nas być. Lu­bi­my szy­dzić z cze­goś, co nie do koń­ca ro­zu­mie­my i w czym nie do koń­ca się orien­tu­je­my.
Być mo­że za­rzu­ci­cie mi, że bro­nię DC tyl­ko i wy­łącz­nie dla­te­go, że lu­bię ich ko­mik­sy, a do Ma­rve­la mam chłod­ny sto­su­nek. Wie­rzę jed­nak, że gdzieś tam w mo­ich sło­wach znaj­dzie­cie ta­kie ar­gu­men­ty, nad któ­ry­mi war­to się za­sta­no­wić.

Krzysztof Karol Bożejewicz / Autor

Zapalony maniak komiksów, seriali, książek, dobrych filmów i superbohaterów.

1 komentarze:

  1. Dorota Pietruszka23 marca 2014 11:18

    Ja lubię DC, więc stronniczo się cieszę, żeś coś takiego napisał. Wonder Woman jako ikona też w Azji jest bardzo znana.
    Ale... WB trochę (bardzo) obrzydzili mi Batmana, którego lubiłam, zanim obejrzałam wersję z Bale'm. Jakiś za bardzo wymoczkowaty jest, jak na kogoś tak mrocznego.
    No i... trzeci Iron Man był już naprawdę "na siłę"....

    OdpowiedzUsuń

Komentarze, zawierające treści obraźliwe, wulgarne, pornograficzne oraz reklamowe zostaną usunięte. Zostaliście ostrzeżeni.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger