Jeśli miałbym wskazać superbohatera, który ludziom z Marvel Studios wybitnie się nie udał, to pewnie pierwszy do głowy przyszedłby mi Spider-Man w wykonaniu Toma Hollanda. Daleki jestem wprawdzie od modnych w Internecie twierdzeń, że twórcy filmów nie rozumieją komiksowego pierwowzoru (bo to bardzo puste twierdzenia), ale muszę powiedzieć, że ich reinterpretacja tego bohatera na potrzeby kinowego świata Marvela wybitnie mnie irytuje. Głównie tym, że to nieodpowiedzialny chłystek niezdrowo zachwycony największym dupkiem w MCU, czyli Tonym Starkiem. Na najnowszy film o człowieku-pająku szedłem więc nieco z popkulturowego przymusu. Ale trochę też z ciekawości, jak superbohater w wykonaniu Toma Hollanda poradzi sobie z wrogami znacznie ciekawszych filmowych Spider-Manów: tych z filmów Raimiego i Webba.
Posty
MANIAK W ROZPOCZĘCIU Przyznam się, nie przepadam za postacią Spider-Mana. To jeden z tych bohaterów, którzy jakoś nigdy nie potrafili zawładnąć moją wyobraźnią. Było jednak kilka wcieleń człowieka-pająka, które przypadły mi do gustu. Pamiętam, że podobały mi się dwa pierwsze filmy Raimiego, z ciekawością oglądałem serial Spider-Man: The New Animated Series i zagrywałem się w bardzo dobrą grę opartą na pierwszym filmie. Z komiksami miałem niewiele do czynienia, ale te, które dorwałem, były czasem lepsze, czasem gorsze. Ogólnie więc rzecz ujmując, Spider-Man — choć czasem do mnie trafiał — z reguły nie był kimś, kto mnie szczególnie obchodził. Podobnie mam zresztą z całym Marvelem: niewielu bohaterów mnie obchodzi, choć niektórych uwielbiam. Być może dużą rolę odgrywa tu scenarzysta i ton historii. Tak czy siak, ostateczny udział Spider-Mana w kinowym świecie Marvela (w ramach współpracy Sony i Marvel Studios) to rzecz niebagatelna, więc nie mogłem jej sobie odpuścić. Po ...
FILMY Vertigo do New Line Cinema Warner Bros porządkuje sprawy adaptacji komiksów od DC Comics. Od tej pory projekty na podstawie publikacji wydawanych pod szyldem imprintu Vertigo (np. „Sandman”, wciąż powstający pod okiem Josepha Gordon-Levitta) będą produkowane przez New Line Cinema (czyli wytwórni należącej do Time Warner), natomiast te stritce od DC (przede wszystkim superbohaterskie) pozostaną w Warner Bros. Wyjątkiem będzie jednak „Shazam” z Dwayne’em Johnsonem, który wyprodukuje New Line Cinema, jak planowano od początku. Takie uporządkowanie tych produkcji, wzorem tego, jak działa to w komiksowym świecie DC, to moim zdaniem krok w dobrą stronę i szansa na wzmocnienie marki New Line Cinema. Tak czy siak, czekam na wszystkie powstające filmy. Jako fan nie mogę w końcu inaczej! Źródło: hollywoodreporter.com
FILMY Dwayne Johnson o „Shazamie” Dwayne Johnson, udzielając wywiadu magazynowi Total Film , opowiedział o nadchodzącym „Shazamie”. Zapytany o kierunek, jaki obiorą scenarzyści pisząc jego postać, Black Adama, aktor potwierdził, że będzie to bardziej anty-bohater, niż jednoznaczny czarny charakter: Myślę, że Black Adam ostatecznie stanie się anty-bohaterem. Cały scenariusz jest napisany w duchu komiksów; tak, by je uszanować i złożyć im hołd. Jak wiadomo, Black Adam był na początku niewolnikiem. Kiedy dostał swe moce, zrobił z nich użytek. Potem, z powodu tych mocy, dzieje się tragedia, co psychologicznie wpływa na jego uczucia i ton. Johnson wypowiedział się także na temat tego, czy „Shazam” będzie powiązany z pozostałymi filmowymi produkcjami DC Ustaliliśmy, że wszystkie te światy są ze sobą połączone… Któregoś dnia zobaczymy jak Black Adam mierzy się z Superm...


