poniedziałek, 17 listopada 2014 11/17/2014 10:35:00 PM

Maniak inaczej #21: Zagubione w tłumaczeniu, czyli cztery różne wersje "Let It Go"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA WSTĘPIE


Tłumaczenie audiowizualne to dla mnie jeden z najciekawszych rodzajów przekładu, ponieważ wiąże się z wieloma wyzwaniami i ograniczeniami. Tłumacz musi nie tylko oddać znaczenie oryginalnego tekstu, ale także wziąć pod uwagę inne jego aspekty. Przykładowo, tworząc dubbing do filmu, nie można zapomnieć o takich rzeczach jak: czas wypowiedzi postaci, ruch ust czy wreszcie to, co dzieje się na ekranie.
To jednak jest nic, kiedy w grę wchodzi przekład musicalowej piosenki. Tu trzeba uważać na o wiele więcej pułapek — poza wymienionymi są przecież jeszcze: rytm, melodia, układ rymów czy ukryte znaczenia. Bardzo często dosłowne tłumaczenie w ogóle nie wchodzi w grę i stawia się bardziej na oddanie pewnego nastroju oraz emocji wypływających z utworu.
Tłumacze stosują różne techniki obchodzenia wszystkich takich ograniczeń. Ostateczny efekt zawsze jest bardzo interesujący i chciałbym Wam to pokazać na przykładzie „Let It Go” z filmu „Kraina lodu”. Poniżej przeanalizuję i porównam cztery wersje językowe — oryginalną (angielską), polską, francuskąjapońską. No to zaczynamy.

MANIAK ANALIZUJE


Na początek przyjrzyjmy się pierwszemu fragmentowi oryginału (obok podaję własne, w miarę dosłowne tłumaczenie — wybaczcie, jest z tego powodu miejscami koślawe).

The snow glows white
On the mountain tonight,
Not a footprint to be seen.
A kingdom of isolation
And it looks like I’m the queen…
Dzisiejszej nocy śnieg lśni na biało
Na górskim szczycie.
Nie widać żadnych śladów stóp.
Królestwo samotności
I wygląda na to że ja jestem królową…
Pierwsze słowa piosenki to typowa ekspozycja. Na początek opisywany jest świat, który widać jednocześnie na ekranie. Następnie bohaterka opowiada o swoim uczuciu samotności.
Zobaczmy, co zrobił z tekstem polski tłumacz.

Na zboczach gór
Biały śnieg nocą lśni,
I nietknięty stopą trwa.
Królestwo samotnej duszy,
A królową jestem ja.
Jak widać, przekład jest dość wierny. Pojawiają się praktycznie wszystkie elementy z oryginału: mamy pokryte śniegiem góry (tutaj w liczbie mnogiej, w oryginale w pojedynczej) i wzmiankę o tym, że nie widać tam żadnych śladów (w polskiej wersji zasugerowano, że to dlatego, iż nikt się w te tereny nie zapuszczał, w angielskiej mamy zaś dowolność interpretacji — wrócę jeszcze do nich za chwilę, przy japońskim tłumaczeniu). Pojawia się niemal słowo w słowo fragment o królestwie samotności (bardziej poetycko ujętym jako „królestwo samotnej duszy”) oraz odczuciach bohaterki (w polskiej wersji jest jedynie odrobinę bardziej pewna tego, co mówi). Sens pozostaje zachowany.
A jak poradzili sobie Francuzi?

L’hiver s’installe
Doucement dans la nuit,
La neige est reine à son tour.
Un royaume de solitude,
Ma place est là pour toujours.
Nocą łagodnie
Nadchodzi zima,
Teraz to śnieg jest tu królem.
Królestwo samotności,
Tu jest moje miejsce po wsze czasy.
Tutaj możemy już zaobserwować pewne odejście od oryginału. Inaczej niż w wypadku polskiej wersji, w której tłumacz stara się jak najlepiej odzwierciedlić tekst angielski, w francuskiej główny zamysł polega na tym, by oddać raczej pewną ideę. Wciąż mamy więc wzmiankę o śniegu i zimie, nie wspomina się jednak o górskim krajobrazie — prawdopodobnie dlatego, że i tak pokazywany jest on na ekranie. Brak też spostrzeżenia o śladach stóp — mówi się raczej o pokrywającym wszystko śniegu, który stał się królem. Idea podobna, ale mniej dosłowna. Dalej pojawia się dosłownie przetłumaczone „królestwo samotności”, ale swoje uczucia bohaterka wyraża już w inny, mniej subtelny sposób niż w oryginale.
I japońska wersja powyższego fragmentu:

降り始めた雪は
足跡消して、
真っ白な世界に
一人の私。
Śnieg, który zaczął padać,
przykrywa ślady stóp.
Samotna ja,
w bielutkim świecie.
Japoński tłumacz także rezygnuje z identyfikacji otoczenia (pozostawiając ten element tekstu jedynie w warstwie wizualnej filmu) i wspomina tylko o śniegu, który tutaj dopiero co zaczął padać. Odmiennie niż w polskiej wersji zinterpretowany jest fragment o braku śladów stóp — tutaj wynika on z tego, że przykrywa je śnieg. Zupełnie innymi słowami bohaterka wyraża też poczucie wyalienowania — zamiast królestwa samotności mamy biały świat, a zamiast królowej — zwyczajnie „samotną mnie”. Znów — idea pozostaje podobna, ale tłumacz nie jest niewolnikiem oryginalnego tekstu i modyfikuje go dla swoich własnych potrzeb, wzbogacając o pewne charakterystyczne dla japońskiej poetyki elementy.
Przejdźmy dalej.

The wind is howling like this swirling storm inside…
Couldn’t keep it in,
Heaven knows I’ve tried…
Wiatr wyje, niczym kotłująca się wewnątrz mnie burza…
Nie mogłam trzymać tego w sobie,
Bóg jeden wie, że się starałam.
Bohaterka nadal opisuje swoje emocje. Porównuje wyjący wiatr do sprzecznych uczuć, które przeżywa i mówi o tym, jak ciężko było ukrywać jej przed światem swą moc.

Posępny wiatr na strunach burzy w sercu gra…
Choć opieram się,
To się na nic zda…
Polski tłumacz nieco modyfikuje pierwszy wers, choć wymowa pozostaje podobna. Nadal mamy wiatr, choć tym razem przybiera on raczej metaforyczne znaczenie; nadal jest też burza uczuć w sercu. Zachowany jest również sens dalszej części — bohaterka także zdradza w nim chęć oporu. Usunięty (na rzecz innego) został wers, wyrażający żal z tego powodu, który jednak nie był na tyle ważny. Ponadto, zabieg taki pozwolił autorowi polskiej wersji uzupełnić poprzednią linijkę znaczeniowo.

Le vent qui hurle en moi ne pense plus à demain…
Il est bien trop fort,
J’ai lutté en vain.
Wiatr, który wieje w mym sercu, nie myśli już o dniu jutrzejszym…
Jest zbyt silny,
Walczyłam na próżno.
Francuzi również nieco odchodzą od oryginalnych słów. Tłumacz zupełnie rezygnuje z burzy i podobnie jak ten polski, nadaje wiatrowi bardziej metaforyczne znaczenie. Wers nadal ma jednak mniej więcej tę samą wymowę i mówi o kotłujących się uczuciach. W dalszym fragmencie Francuzi kontynuują swą strategię — wyrażają myśl oryginału, ubierając ją jednak w nieco inne słowa.

風が心にささやくの
『このままじゃ
ダメなんだ』と…。
Wiatr szepce sercu:
„Tak już dalej
Być nie może..”
W japońskiej wersji bohaterka znacznie subtelniej (a co za tym idzie, w nieco bardziej liryczny sposób) wyraża swe emocje. Znika wzmianka o rozszalałej w sercu burzy uczuć, a w jej miejsce pojawia się wiatr (co ważne, nie silny czy posępny, jak w poprzednich przekładach), który delikatnie sugeruje bohaterce, że czas na zmiany. Taka modyfikacja w stosunku do oryginału pozwala nieco zbudować napięcie, co będzie szczególnie widoczne w kolejnym fragmencie piosenki.

Don’t let them in,
Don’t let them see,
Be the good girl — you always have to be.
Conceal, don’t feel,
Don’t let them know…
Well, now they know!
Nic nikomu nic nie zdradzaj,
Nie pozwól, by zobaczyli,
Bądź grzeczną dziewczynką — zawsze masz taka być.
Ukrywaj, nie czuj,
Nie pozwól, by się dowiedzieli…
Cóż, teraz już wiedzą!
W tym momencie bohaterka przywołuje wszelkie zakazy i nakazy, jakie otrzymywała w dzieciństwie i zgodnie z jakimi żyła do tej pory. Całość podsumowuje wykrzyknieniem, w którym wyraża, że w obliczu wydarzeń z poprzednich scen (podczas których jej moc wychodzi na jaw), wszystkie te polecenia już nie mają sensu.
Oto jak ten fragment przełożył polski tłumacz:

Niech nie wie nikt,
Nie zdradzaj nic,
Żadnych uczuć, od teraz tak masz żyć.
Bez słów, bez snów,
Łzom nie dać się…
Lecz świat już wie!
Po raz kolejny tekst pozostaje bardzo bliski oryginałowi. Pierwsze dwa wersy stanowią prawie dosłowne tłumaczenie. W kolejnych następuje małe przesunięcie treści i delikatna jej modyfikacja. Autor dodaje też trochę od siebie (zwłaszcza fragment o łzach, którym dość zręcznie radzi sobie z synchronizacją tekstu do ruchu ust, poprzez umieszczenie samogłoski „o”). Różnic jest niewiele, znaczenie pozostaje mniej więcej to samo.

Cache tes pouvoirs,
N’en parle pas,
Fais attention, le secret survivra.
Pas d’états d’âme,
Pas de tourments
De sentiments.
Ukryj swą moc,
Nie mów o niej,
Uważaj, a tajemnica przetrwa.
Żadnych humorów,
Żadnej udręki,
Żadnych uczuć.
Autor francuskiej wersji utworu nieco swobodniej traktuje oryginał, ale wciąż pozostaje w jego znaczeniowej sferze, ubierając uczucia bohaterki w nieco inne słowa. Jedyna poważna zmiana to brak wykrzyknienia na końcu (zastąpione jest ono przez dokończenie poprzedniej wypowiedzi), przez co tekst przejdzie później w refren w mniej płynny sposób.

戸惑い、
傷つき、
誰にも打ち明けずに
悩んでた。
それももう
止めよう。
Zagubiona,
Zraniona,
Dla nikogo niedostępna,
Cierpiałam.
Pora z tym już
Skończyć.
Japoński tłumacz zupełnie odchodzi od słów i struktury tego fragmentu w angielskiej wersji i zamiast opisu wszystkich nakazów i zakazów, których miała przestrzegać, decyduje się na dalsze opisywanie jej uczuć. Do oryginału subtelnie nawiązuje dopiero w trzecim wersie, a następnie nieco modyfikuje końcowe wykrzyknienie. Fragment, choć stosunkowo daleki znaczeniowo od pierwotnej wersji, zachowuje jednak w miarę spójną strukturę i bardzo płynnie przechodzi w refren.

Let it go,
Let it go,
Can’t hold it back anymore.
Let it go,
Let it go,
Turn away and slam the door!
Wyrzuć to z siebie,
Wyrzuć to z siebie,
Dłużej nie możesz tego w sobie trzymać.
Wyrzuć to z siebie,
Wyrzuć to z siebie,
Odwróć się i trzaśnij drzwiami!
W refrenie następuje zapowiadana w łączniku zmiana — bohaterka uświadamia sobie, że dłużej nie może tłamsić w sobie uczuć, a co za tym idzie, swej mocy i postanawia wszystko z siebie wyrzucić (stąd zdecydowałem, że najlepiej „let it go” przełożyć jako „wyrzuć to z siebie”, a nie „odpuść sobie”). Podczas odśpiewywania każdego wersu, na ekranie widzimy, jak Elsa korzysta ze swych cudownych możliwości.

Mam tę moc,
Mam tę moc,
Rozpalę to, co się tli.
Mam tę moc,
Mam tę moc,
Wyjdę i zatrzasnę drzwi!
I tutaj tłumacz (zresztą nie tylko polski) stanął przed nie lada wyzwaniem — co zrobić z „Let it go”, żeby:
a) słowa pasowały rytmicznie,
b) słowa pasowały do tego, co widać na ekranie,
c) słowa były zgrane z ruchem ust bohaterki (kiedy widać ją na ekranie),
d) akcent nie był położony zbyt dziwnie,
e) znaczenie nie odchodziło zbyt od oryginału.
Zagwozdka wcale niemała, ale jakoś autor polskiej wersji z niej wybrnął. Rozwiązanie może nie jest idealne, ale można powiedzieć, że spełnia większość warunków. Liczba sylab — jest. Dopasowanie do obrazu — jest. Synchronizacja z ruchem ust — jest (bardzo ładne użycie samogłoski „o” — najbardziej widocznej na ekranie). Dobrze położony akcent — jest. Znaczenie… Cóż, tu można by się spierać. Nie da się ukryć, że sens jest zupełnie inny, a do tego wers jest o wiele bardziej dosłowny. Na jego korzyść przemawia jednak dość zgrabne połączenie z następującym po zwrotce łącznikiem i słowami: „Lecz świat już wie”, a także pozostanie w zgodzie z tym, co dzieje się na ekranie.
Tym, co zupełnie tłumaczowi nie wyszło, jest wers: „Rozpalę to, co się tli.” Oczywiście wiadomo, że jest to swego rodzaju metafora, ale biorąc pod uwagę istotę mocy Elsy (władanie lodem), jest ona co najmniej nietrafiona. I w żaden sposób nie oddaje znaczenia „Can’t hold it back anymore”. Bardzo zgrabnie został jednak przełożony ostatni wers, który jest niemal idealną kopią oryginału.

Libérée,
Délivrée,
Je ne mentirai plus jamais.
Libérée,
Délivrée,
C’est décidé — je m’en vais.
Wolna,
Oswobodzona,
Nie będę już dłużej kłamać.
Wolna
Oswobodzona,
Podjęłam decyzję — odchodzę.
Francuski tłumacz wybrnął tutaj o wiele lepiej niż polski. „Let it go” zastąpił dwoma imiesłowami: „Libérée” oraz „Délivrée”. Są one znaczeniowo bliżej oryginału, a także dość dobrze zsynchronizowano je z ruchem ust bohaterki (przy wymawianiu francuskiego akcentowanego „é” usta układamy mniej więcej tak, jak przy wymawianiu angielskiego „oh” i polskiego „o”). Fragment o niemożności ukrywania prawdy nieco zmodyfikowano, ale pozostawiono tę samą wymowę. Podobnie uczyniono z ostatnim wersem.

ありのままの
姿見せるのよ。
ありのままの
自分になるの。
Pokażę siebie taką,
Jaka jestem naprawdę.
Stanę się sobą;
Taką, jaka jestem naprawdę.
Japończycy potraktowali pierwszą część refrenu bardzo swobodnie, zachowując jedynie jej główną myśl i wokół niej osnuwając zupełnie inny tekst. Tekst, trzeba przyznać, bardzo trafnie dopasowany do reszty słów utworu w wersji japońskiej i dość zgrabnie przekazujący uczucia głównej bohaterki. Pomimo sporych modyfikacji, piosenka zachowuje więc spójność.

I don’t care
What they’re going to say!
Let the storm rage on!
The cold never bothered me anyway.
Nie dbam o to
Co powiedzą!
Niech gniew burzy trwa!
Chłód tak czy siak nigdy mnie nie przejmował.
W drugiej części refrenu bohaterka przybiera postawę buntowniczki. Nie obchodzi jej to, co pomyślą inni, nie przejmuje jej też rozszalała burza (ładne odwołanie do pierwszej zwrotki). W momencie, w którym mówi, że chłód nigdy jej nie przeszkadzał, zrzuca pelerynę, na co tłumacze powinni zwrócić szczególną uwagę.

Wszystkim wbrew,
Na ten gest mnie stać!
Co tam burzy gniew?
Od lat coś w objęcia chłodu mnie pcha.
Tutaj po raz pierwszy autor polskiej wersji utworu stosuje pusty wypełniacz — wers, którego równie dobrze mogłoby nie być, ale został wstawiony, ponieważ coś trzeba wstawić było. W jaki sposób?
Otóż, myśl „Nie dbam o to, co powiedzą” (dwuwersowa), została zredukowana (jeśli chodzi o ilość słów) do „Wszystkim wbrew” (jednowersowego), a więc stwierdzenia znacznie bardziej precyzyjnego i obejmującego więcej osób, a następnie uzupełniona o „Na ten gest mnie stać”, czyli nasz pusty wypełniacz, z którego (gdyby nie ograniczenia związane z istotą tekstu) można było zrezygnować, nic nie ujmując warstwie znaczeniowej piosenki. Dalej jest jednak lepiej. Pozostaje gniew burzy w delikatnie zmodyfikowanej wersji oraz wzmianka o chłodzie. Ta ostatnia jest wyrażona nieco inaczej niż w oryginale, ale sens pozostaje podobny, natomiast słowa w miarę pasują do wydarzeń na ekranie.

J’ai laissé
Mon enfance en été!
Perdue dans l’hiver…
Le froid est pour moi le prix de la liberté.
Pozostawiłam
Swe dzieciństwo w lecie!
Zagubiona w zimie…
Chłód jest dla mnie ceną wolności.
Francuski tłumacz potraktował drugą część refrenu bardzo swobodnie. Pierwsze dwa wersy mają zupełnie inną wymowę niż w oryginale. Bohaterka nie mówi o stosunku wobec innych, a wspomina raczej o utracie dzieciństwa, kojarzącego się jej z latem (bardzo ładna metafora, tak przy okazji). Zniknęła także wzmianka o szalejącej burzy — zamiast niej, Elsa wspomina o swoim zagubieniu w zimie. Nie do końca pokrywa się to z ideą piosenki — w oryginale bohaterka akceptuje swoje miejsce, zaś w francuskiej nie odnajduje się w nowej rzeczywistości. Nietrafiona wydaje się pod tym względem także ostatnia linijka. W angielskiej wersji chłód to coś, do czego Elsa zdołała przywyknąć, we francuskiej zaś — cena, jaką musi ponieść. Ponadto, nie bardzo takie stwierdzenie pasuje do sceny nonszalanckiego zrzucenia peleryny. Jest jeszcze kwestia techniczna — każdy, kto umie liczyć, zauważy, że wers ten ma o dwie sylaby za dużo.

何も
恐くない。
風よ吹け。
少しも寒くないわ。
Niczego
Się nie boję!
Wiej wietrze!
Nie jest mi ani trochę zimno!
Dla kontrastu, Japończycy tym razem pozostają dość wierni oryginalnemu tekstowi. Pierwsze dwa wersy nieco uogólniają te angielskie, ale główna idea pozostaje podobna. W kolejnym burza ustępuje miejsca wiatrowi (decyzja podyktowana nie tylko wspomnianymi ograniczeniami w tłumaczeniach audiowizualnych, ale także brakiem wzmianki o burzy w łączniku po pierwszej zwrotce), co ma nawet większy sens, ponieważ to wiatr kojarzy się bardziej z zimnem niż burza. Ostatni wers stanowi zaś bardzo ładną modyfikację tego oryginalnego, doskonale oddającą jego ogólne znaczenie i idealnie pasującą do wydarzeń na ekranie.

It’s funny how some distance
Makes everything seem small.
And the fears that once controlled me
Can’t get to me at all.
To zabawne, jak odrobina dystansu
Sprawia, że wszystko staje się malutkie.
Strach, który kiedyś mną sterował,
Teraz w ogóle mnie nie rusza.
Druga zwrotka zaczyna się od bardzo ładnej metafory, mówiącej o tym, że spojrzenie z dystansu, z odległości, pozwala na weryfikację własnych odczuć i obaw. Bardzo ładnie dopełniają tę myśl kolejne wersy, odnoszące się wprost do tego, co przeżywa Elsa.

Z oddali to, co wielkie,
swój ogrom traci w mig.
Dawny strach co ściskał gardło,
na zawsze wreszcie znikł!
Polska wersja trzyma się bardzo blisko tej oryginalnej. Zmianom, z oczywistych przyczyn, ulegają jedynie: składnia czy konkretne określenia, jednak są to zmiany na tyle kosmetyczne, że niemal niezauważalne.


Quand on prend de la hauteur,
Tout semble insignifiant.
La tristesse, l’angoisse et la peur
M’ont quittées depuis longtemps.
Kiedy spojrzy się z wysokości,
wszystko wydaje się błahe.
Smutek, niepokój i lęk
Już dawno zniknęły.
Francuzi tradycyjnie trochę bardziej ingerują w pierwotny tekst niż Polacy. „Odległość” z oryginału staje się tu więc wysokością, co nie stanowi znacznego odejścia od wymowy angielskiego tekstu i jednocześnie jest dość zgrabnym nawiązaniem do tego, gdzie bohaterka się znajduje. W trzecim wersie do strachu dochodzi jeszcze niepokój i smutek, które nieźle go uzupełniają. Nietrafiony wydaje się jednak ostatni wers, zwłaszcza jeśli słowa „depuis longtemps”, czyli „od dawna”, zinterpretujemy dosłownie — lęk opuścił wszak Elsę dopiero wtedy, gdy spojrzała na wszystko z dystansu.

悩んでたことが
嘘みたいね。
だってもう自由よ、
何でもできる。
To czym się martwiłam,
Wydaje się nieprawdziwe.
Jestem wszak już wolna,
Mogę wszystko.
Tłumacz japoński znów stawia na przekład dość swobodny. Pierwsze dwa wersy, choć mają podobną wymowę, pozbawione są jednej informacji (spojrzenie z odległości). Kolejne są zaś zupełnie oddalone od oryginału, choć zachowują jego głębszy sens na zasadzie przyczyny i skutku — skoro strach opuścił bohaterkę, to jest ona wolna i może sobie na więcej pozwolić.

It’s time to see what I can do
To test the limits and break through.
No right, no wrong, no rules for me,
I’m free!
Czas, bym się przekonała, na co mnie stać;
Bym poznała swe ograniczenia i je pokonała.
Nie ma dla mnie dobra, zła i żadnych zasad,
Jestem wolna!
Wiemy już, że bohaterka czuje się bardziej swobodnie. W oryginalnym łączniku drugiej zwrotki z refrenem opowiada o rosnącej ciekawości samej siebie, chęci pokonania swych ograniczeń i poczuciu wolności.

Zobaczę dziś, czy sił mam dość,
by wejść na szczyt, odmienić los
I wyjść zza krat jak wolny ptak.
O tak!
W tym miejscu polska wersja nieco odbiega od oryginału. Spośród wszystkich pojawiających się w łączniku motywów, tłumacz skupia się na zainteresowaniu swoimi możliwościami, a poczucie swobody, jakie towarzyszy w angielskim tekście bohaterce, zmienia raczej na chęć jej zyskania. Na łatwiznę idzie w ostatnim wersie, do którego wrzuca pusty wypełniacz (to już drugi): „O tak!”

Je veux voir ce que je peux faire
De cette magie pleine de mystère.
Le bien, le mal, je dis: „Tant pis,
Tant pis!”
Chcę zobaczyć, co mogę uczynić
Z tą magią, pełną tajemnic.
Dobro czy zło — ja mówię: „To nieważne,
Nieważne!”
Francuzi pozostają wierniejsi oryginałowi, zachowując ogólny sens większości wersów łącznika. Znika jedynie chęć pokonania własnych ograniczeń. Podobają mi się zwłaszcza dwie ostatnie linijki, które stanowią bardzo zgrabną wariację na temat tych angielskich.

どこまでやれるか。
自分を試したいの。
そうよ、変わるのよ、
私。
Jak daleko zdołam się posunąć?
Chcę przetestować samą siebie.
Właśnie tak, ja,
która się zmienię.
Autor japońskiego tekstu piosenki krąży według motywów pojawiających się w oryginale, ale też dodaje trochę od siebie. Pojawia się więc ciekawość siebie czy wyrażona nieco mniej wprost świadomość wolności, ale zasugerowana jest także pewna przemiana, która zachodzi w bohaterce. To dość ciekawy, lecz trafny dodatek, wzbogacający japoński tekst.
Przejdźmy do drugiego refrenu.

Let it go,
Let it go,
I am one with the wind and sky!
Let it go,
Let it go,
You’ll never see me cry!
Wyrzuć to z siebie,
Wyrzuć to z siebie,
Jestem jednością wraz z wiatrem i niebem!
Wyrzuć to z siebie,
Wyrzuć to z siebie,
Nigdy nie zobaczycie, jak płaczę!
Powtarza się oczywiście tytułowe „let it go” z poprzedniego refrenu, natomiast zmieniają się wersy pomiędzy. W pierwszym bohaterka cieszy się wolnością i podkreśla swoje nieograniczone możliwości, w drugim zaś zarzeka się, że już nigdy z jej oczu nie poleci żadna łza.

Mam tę moc,
Mam tę moc,
Mój jest wiatr, okiełznam śnieg!
Mam tę moc,
Mam tę moc,
I zamiast łez jest śmiech!
Konsekwentnie wobec pierwszego refrenu oraz wersji oryginalnej w drugim powtarza się wyrażenie „mam tę moc”. Tutaj jest więc wszystko w porządku (jeśli weźmiemy pod uwagę moje wcześniejsze komentarze). W wersach pomiędzy też w gruncie rzeczy nie dzieje się nic poważnego. W pierwszym z nich mamy analogiczne wobec angielskiego tekstu: radość ze swobody i zaakcentowanie ogromnych mocy (choć nieco nietrafiona wydaje się część: „okiełznam śnieg” — bohaterka filmu przecież w tym momencie czuje, że już go okiełznała), w kolejnym wzmiankę o braku łez (tu bardziej jako stwierdzenie faktu niż zapewnienie).

Libérée,
Délivrée,
Les étoiles me tendent les bras!
Libérée,
Délivrée,
Non, je ne pleure pas!
Wolna,
Oswobodzona,
Gwiazdy chwytają mnie za ręce!
Wolna
Oswobodzona
Nie, nie płaczę!
W francuskiej wersji zmiany sięgają już nieco głębiej. Największej transformacji uległ pierwszy z wersów pomiędzy powtarzaną mantrą „Libérée, délivrée”. Bohaterka nie czuje się zjednoczona z wiatrem i niebem — tutaj gwiazdy chwytają ją za dłonie (i w domyśle, unoszą ku górze). Brzmi to na pewno bardziej poetycko niż w oryginale, a główny sens wersu, pozostaje podobny. Ponadto, tak jak w polskim tłumaczeniu, wzmocniono ostatnią linijkę, która nie jest zapewnieniem jak w oryginale (choć nosi pewne znamiona takowego, m.in. początkowe „nie”), a raczej stwierdzeniem.

ありのままで、
空へ風に乗って。
ありのままで、
飛び出してみるの。
Taka, jaka jestem naprawdę,
Dosiądę wiatru i wzniosę się ku niebu.
Taka, jaka jestem naprawdę,
Spróbuję wzbić się w powietrze.
Japończycy bawią się trochę gramatyką zwrotu, który wprowadzili w poprzednim refrenie (a to nie koniec takich zabaw) i zmieniają go z rozbudowanej przydawki w rozbudowany okolicznik (co niestety w tłumaczeniu ciężko ująć). Rozbudowują ponadto część o dużych możliwościach bohaterki, kosztem (ale tylko tymczasowym, jak się za chwilę przekonamy) wzmianki o płaczu.

Here I stand
And here I’ll stay!
Let the storm rage on…
Tu stoję
I tu zostanę!
Niech gniew burzy trwa…
W drugiej części drugiego refrenu bohaterka ostatecznie deklaruje chęć pozostania w miejscu, do którego uciekła i odizolowania się od reszty świata. Powtarzając zaś wers o burzy, wyraża swego rodzaju nonszalancję wobec tego, co dzieje się wokół.

Wreszcie ja,
zostawię ślad!
Co tam burzy gniew?
Polski tłumacz zupełnie porzuca pierwotne znacznie, w związku z czym deklaracja Elsy zostaje zniekształcona — teraz bohaterka chce „zostawić ślad”, a więc pragnie jakoś zaznaczyć swoje możliwości, pokazać je innym. Stoi to w zupełnej sprzeczności z oryginalną ideą piosenki, a co za tym idzie, także z charakterem postaci. Ale są też plusy takiego przekładu — doskonale współgra on z tym, co dzieje na ekranie, bowiem podczas tego wersu, bohaterka stawia krok, a pod jej stopą wyrasta piękna lodowa śnieżynka. Coś za coś.

Et me voilà,
Oui, je suis là !
Perdue dans l’hiver…
I oto ja!
Tak, jestem tutaj!
Zagubiona w zimie…
Wersja francuska jest nieco bliższa oryginałowi, ale oświadczenie Elsy jest tutaj mniej dosadne, bardziej delikatne. Wymowa pozostaje więc podobna, ale do czasu, bo ostatni wers refrenu wydaje się tym dwóm poprzednim, pełnym zdecydowania, przeczyć. No ale taka już cena konsekwencji — francuski tłumacz zrezygnował z gniewu burzy już poprzednim razem.

二度と
涙は
流さないわ。
Już nigdy więcej
Nie uronię
Łzy…
Japończycy oczywiście nie byli by sobą, gdyby nie zakończyli tego refrenu zupełnie po swojemu. Całkowicie więc odrzucają to o czym jest mowa w oryginalnym tekście, a w zamian… przenoszą w to miejsce wzmiankę o płaczu, który w pierwotnej wersji kończył poprzednią część. Trzeba też wspomnieć o tym, że tłumacz postanowił poświęcić także pewien schemat zauważalny w oryginale. Zgodnie z nim ostatni wers powinien brzmieć: 「風よ吹け。」, jak w poprzednim refrenie, ponieważ fraza „Let the storm rage on” powtarza się także w angielskim tekście. Tymczasem, by zdanie nie urwało się w nielogicznym miejscu, postanowiono z wersu w takim brzmieniu zrezygnować.

My power flurries through the air into the ground.
My soul is spiraling in frozen fractals all around.
And one thought crystallizes like an icy blast.
I’m never going back, the past is in the past!
Moja moc gwałtownie spada na ziemię.

Moja dusza wiruje w mroźnych fraktalach wokół.
A myśl krystalizuje się niczym lodowy podmuch.
Już nigdy nie wrócę, przeszłość zostawiam za sobą!
Łącznik pomiędzy refrenami to kluczowa część piosenki, w której Elsa wylicza swoje możliwości, a równolegle na ekranie widać budowany przez nią zamek — wszystko idealnie zsynchronizowane. Najpierw widzimy, jak bohaterka kieruje swą moc w stronę ziemi (pierwszy wers), następnie powstaje fikuśny sufit zamku (drugi wers), a potem zawieszona zostaje na nim lodowa rzeźba (trzeci wers, w którym warto też zwrócić uwagę na ciekawą grę słów — „krystalizować się” ma w języku angielskim, tak jak i w polskim, dwa znaczenia — to bardziej i mniej dosłowne). Ostatniemu wersowi, swoistej deklaracji, towarzyszy symboliczny gest zdjęcia kojarzącej się z dawnym życiem korony i wyrzucenie jej.

Moc mojej władzy lodem spada dziś na świat.
A duszę moją w mroźnych skrach ku górze niesie wiatr.
I myśl powietrze tnie jak kryształowy miecz.
Nie zrobię kroku w tył, nie spojrzę nigdy wstecz!
Po polsku pierwszy wers jest dość podobny do oryginału — występują w nim: kluczowa „moc” i gwałtowny ruch w stronę ziemi. Dalej mamy zaś dość swobodną wariację na temat, która jednak pasuje do tego, co dzieje się na ekranie. Tłumacz rezygnuje z fraktali i wirowania na rzecz mroźnych skier i unoszenia duszy przez wiatr (co jest nawet lepiej zgrane z konkretnym ujęciem), a także z krystalizującej się myśli, na rzecz kryształowego miecza (co całkiem nieźle pasuje do widoku rozrastającej się ozdoby pod sufitem). Bardzo zgrabnie poradzono sobie z ostatnim wersem, w którym, w nieco innych słowach (oczywiście ze względu na rytm, rymy oraz ruch ust), wyrażono myśl oryginału.

Mon pouvoir vient du ciel et envahit l’espace.

Mon âme s’exprime en dessinant et sculptant dans la glace.
Et mes pensées sont des fleurs de cristal gelé.
Je ne reviendrai pas, le passé est passé!
Moja moc płynie z nieba i wypełnia przestrzeń.
Moja dusza wyraża się w rysunkach i rzeźbach w lodzie.
A moje myśli są kwiatami z lodowego kryształu.
Nie wrócę, przeszłość to przeszłość.
W wersji francuskiej również można dostrzec pewną zabawę materiałem źródłowym. Kolejne wersy potrafią więc nieco mocniej odejść od oryginału, ale nadal dopasowane są do obrazu. I w ten sposób nadal mamy wszystkie trzy, obecne w angielskim tekście elementy: moc, duszę i myśl (tu w liczbie mnogiej) oraz różne określenia ruchu. Szczególnie ciekawy jest trzeci wers, mówiący o kryształowych kwiatach, z których ozdoba na suficie rzeczywiście się składa. Bardzo ładnie poradzono sobie z końcówką, która jest niemal identyczna z oryginałem.

冷たく大地を包み込み、
高く舞い上がる思い描いて、
花咲く氷の結晶のように
輝いていたいもう決めたの。
Spowijam ziemię lodem,
Szkicuję wznoszące się wysoko myśli,
Chcę błyszczeć, niczym rozkwitające jak kwiaty
Kryształy lodu — już postanowiłam.
No i tradycyjnie Japończycy komplikują sprawę. Pierwszy wers jest jeszcze całkiem nieźle przełożony, ale potem popuszczone zostają wodze fantazji. Zamiast wirującej w mroźnych fraktalach duszy, dostajemy szkicowane myśli, które wznoszą się wysoko [przy okazji zastosowano tu ciekawą grę słów, ponieważ sformułowanie omoiegaku (思い描く), na które składają się słowa: omoi (思い) — „myśl” i egaku (描く) — „rysować”, „szkicować”, oznacza dokładnie: „wyobrażać sobie”, ale kontekst i gramatyka wypowiedzi każą je tu potraktować oddzielnie], natomiast trzeci wers troszkę przywodzi na myśl ten francuski — występują w nim kryształy rozkwitającego niczym kwiaty lodu (co świetnie pasuje do pokazywanej na ekranie ozdoby). Nie jest to jednak opis sytuacji, a życzenie, kontynuowane później w kolejnym wersie. Życzenie, które dość kiepsko zgrywa się z wyrzuceniem przez bohaterkę korony i brzmi dość osobliwie, w kontekście całej piosenki.

Let it go,
Let it go
And I’ll rise like the break of dawn!
Let it go,
Let it go,
That perfect girl is gone!
Wyrzuć to z siebie,
Wyrzuć to z siebie,
A wzniosę się niczym słońce o świcie!
Wyrzuć to z siebie,
Wyrzuć to z siebie,
Tamtej idealnej dziewczyny już nie ma!
Ostatni refren jest zarazem ostateczną deklaracją bohaterki, która postanawia zupełnie zerwać z przeszłością. W pierwszej połowie refrenu dostrzec można motyw odrodzenia (słońce wschodzące o świcie i symbolizujące nowy dzień, a zatem nowe życie) oraz kategoryczne, ujęte dość dosłownie, odrzucenie tego, co było wcześniej i rozpoczęcie wszystkiego z czystą kartą. Wszystko podkreślone obrazem zmiany sukni.

Mam tę moc!
Mam tę moc!
Z nową zorzą zbudzę się.
Mam tę moc!
Mam tę moc!
Już nie ma tamtej mnie!
Polski przekład bardzo dobrze oddaje wszystko to, co znajdowało się w oryginale. Pojawiają się oczywiście pewne skróty myślowe (tam: „wschodzące słońce”, tu: „nowa zorza”) oraz zmiana określeń czynności (tam: „wzniesienie się”, tu „zbudzenie się”), ale wymowa jest identyczna — podkreślone jest pozostawienie przeszłości za sobą i swego rodzaju odrodzenie. Doskonały jest też ostatni wers tej części refrenu, niemal jeden do jednego (no, bez epitetu, który jednak nie jest konieczny do zrozumienia sensu tekstu) zgodny z tym angielskim.

Libérée,
Délivrée,
Désormais plus rien ne m’arrête!
Libérée,
Délivrée
Plus de princesse parfaite!
Wolna,
Oswobodzona,
Odtąd nic mnie nie powstrzyma!
Wolna,
Oswobodzona,
Koniec z idealną księżniczką!
Francuski tłumacz zupełnie zmienia znaczenie tekstu. Nie ma tu więc motywu nowego startu i odrodzenia, a raczej pewnego rodzaju manifestacja siły (”nic mnie nie powstrzyma”). Trochę inną wymowę ma też w takim kontekście ostatni wers (przełożony, paradoksalnie, prawie słowo w słowo), który z zapowiedzi ostatecznego porzucenia przeszłości, staje się raczej deklaracją porzucenia ograniczeń. Być może różnica jest na pierwszy rzut oka subtelna, ale sens zmieniony jest moim zdaniem dość mocno.

これで
いいの、
自分を好きになって。
これで
いいの、
自分信じて。
Tak, jak teraz
Jest dobrze,
Polubiłam siebie.
Tak, jak teraz
Jest dobrze,
Wierzę w siebie.
Japoński tekst oczywiście zupełnie różni się od oryginału, ale za to zachodzą w nim bardzo interesujące zabiegi. Po raz drugi zmienia się główna, powtarzana w angielskiej, polskiej i francuskiej wersji partia. O ile jednak w poprzednim refrenie zmiana była niewielka, tylko na potrzeby gramatyki, to tu jest jednak ona bardziej radykalna i służy podkreśleniu emocjonalnego rozwoju bohaterki, który kolejne wersy jeszcze bardziej uwidaczniają. Przez tekst przebija się zatem deklaracja ostatecznej akceptacji samej siebie. I choć wszystko to kosztem motywów pojawiających się w oryginale, to jednak bardzo mi się rozwiązanie Japończyków podoba, bo jest logiczne i jasno wynika z tego, co zrobili w piosence wcześniej.

Here I stand
In the light of day!
Let the storm rage on!
The cold never bothered me anyway.
Oto stoję
W blasku dnia!
Niech gniew burzy trwa!
Chłód tak czy siak nigdy mnie nie przejmował.
Końcówka piosenki to dwa nowe wersy i dwa powtórzone z poprzednich refrenów. Bohaterka ostatecznie akceptuje swoje miejsce i zgadza się ze swym losem. Warto zwrócić uwagę, że gdy wspomina o „blasku dnia”, na ekranie pojawia się słońce, a Elsa wychodzi na lodowy taras. Niezwykłą wymowę maja też ostatnie linijki, którymi po raz kolejny podkreślono stosunek dziewczyny do swego nowego położenia.

Oto ja,
Stanę w słońcu dnia.
Co tam burzy gniew?!
Od lat coś w objęcia chłodu mnie pcha.
Polska wersja znów trzyma się oryginału dość blisko. Dość kuriozalny jest jednak przekład fragmentu „In the light of day” na „Stanę w słońcu dnia”. Przede wszystkim takie wyrażenie brzmi mało naturalnie, a po drugie wcale nie jest to zabieg, mający na celu zgranie tekstu z ruchem ust bohaterki (w oryginale mamy dźwięk zbliżony do „a”, w polskiej wersji jest zaś „o”). A przecież można było tam wrzucić „blask” i wszystko by grało.
Ostatnie wersy to powtórka strategii obranej już we wcześniejszych refrenach. Jest więc konsekwentnie, choć mam wrażenie, że w ostatniej linijce (jakkolwiek cicho odśpiewanej) brakuje trochę tkwiącej w słowach siły, z jaką wybrzmiewa taka deklaracja w oryginale.

Je suis là
Comme je l’ai rêvé!
Perdue dans l’hiver!
Le froid est pour moi, le prix de la liberté.
Jestem tu,
Tak, jak to sobie wyśniłam!
Zagubiona w zimie!
Chłód jest dla mnie ceną wolności.
Francuski tłumacz zabrnął trochę w kozi róg. O ile bowiem pierwszy wers jest dość adekwatny i wierny oryginałowi, a drugi można jakoś usprawiedliwić (choć tracimy w jego przypadku synchronizację z informacjami przekazywanymi przez kanał wzrokowy), to ostatnie dwa zupełnie nie mają sensu. Już w pierwszym refrenie bardzo swobodnie potraktowane wieńczące go wersy trochę kłóciły się z wymową utworu. Tutaj ich konsekwentne, ponowne wykorzystanie wypada jeszcze gorzej, bo zamiast zdecydowanej deklaracji niezależności, otrzymujemy dość osobliwy pod względem przyczynowo-skutkowym fragment (Elsa śniła o tym, by zostać zagubioną w zimie?), który nie ma tej samej mocy, co w wersji angielskiej czy polskiej.


浴びながら、
歩き出そう。
少しも寒くないわ。
Skąpana
W świetle
Stawiam krok naprzód.
Nie jest mi ani trochę zimno.
I wreszcie japońska wersja. Tym razem jest dość wierna oryginałowi, choć pewne rzeczy wyrażono nieco inaczej. Pierwsze dwa wersy zostały rozłożone na aż trzy linijki i nieco poprzestawiane. Bohaterka nadal wspomina o świetle (a więc Japończycy starają się zachować synchronizację z obrazem) i akceptację swego miejsca podkreśla gotowością postawienia kroku naprzód. Sens mniej więcej ten sam. Siłą rzeczy znika wzmianka o gniewie burzy, ale zastąpienie jej wspomnianą przed chwilą deklaracją to dobry wybór, który wzmacnia przesłanie piosenki. Końcówka jest zaś powtórką tego, co tłumacz zrobił już w pierwszym refrenie i doskonale pasuje jako pointa utworu.

MANIAK KOŃCZY


Jak sami widzicie, taka jedna mała piosenka może przysporzyć tłumaczom sporo problemów, z których starają się wybrnąć na różne sposoby. O ostatecznej wersji przekładu decyduje wiele wspomnianych przeze mnie czynników. Warto też wspomnieć o jeszcze jednej ważnej rzeczy — o wiele łatwiej tłumaczyć na języki o w miarę podobnej strukturze, należące do tej samej rodziny. Stąd wersja polska i francuska są w miarę zbliżone do oryginału (choć, o dziwo, polskiej bliżej niż francuskiej, ale podejrzewam, że na tym zaważyły już wybory tłumaczy), a japońska dość oddalona. Wierność pierwotnej wersji nie zawsze oznacza jednak lepszą jakość — mnie na przykład japoński tekst, ze względu na prostotę i łatwość przekazu, podoba się chyba najbardziej ze wszystkich.
A co Wy myślicie o tych czterech tekstach?

Krzysztof Karol Bożejewicz / Autor

Zapalony maniak komiksów, seriali, książek, dobrych filmów i superbohaterów.

4 komentarze:

  1. Krzysiu mój drogi, przecież Ty magisterkę mógłbyś z tego zrobić, w oparciu o same Let it go! Chylę czoła przed Twoim mózgiem ;)
    Jeśli chodzi o sam przekład, nadal uważam, że oryginał w tym przypadku nie ma sobie równych, choć zwykle jestem zwolenniczką polskich wersji. Tu w naszej wersji odrzuca mnie przede wszystkim tytułowe "Mam tę moc", choć dopiero Ty mi uświadomiłeś, że faktycznie tłumacz miał trudne zadanie. Ogólnie mówiąc uważam, że polski tekst mniej oddaje z całości klimatu i "burzy uczuć" Elsy. Teraz włączę sobie jeszcze raz francuską wersję, bo choć słowa mnie nie przekonują jakoś specjalnie, i tak brzmi lepiej niż polska ;) Wiem, że tu omawiałeś same tłumaczenie, ale wielkie znaczenie ma też wykonanie! Idina Menzel pobiła wszystkie konkurentki, polska wersja (i "oryginalna", ale w wykonaniu Demi Lovato) plasuje się na szarym końcu listy.

    PS: Jak Ci się podobają "siostry Frołzenki" w OUaT? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, dziękuję. Z magisterką to może bez przesady, ale może kiedyś jakiś poważniejszy artykuł o piosenkach Disneya na świecie :)
    Co do "sióstr Frołzenek" - podobają mi się bardzo (zwłaszcza Anna!), ale jeszcze bardziej porwała mnie Królowa Śniegu". Jeśli chcesz, to możesz też u mnie poczytać takie tam luźne przemyślenia o odcinkach (są recenzje i streszczenio-analizy).

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam czytałam, ale nie wszystkie :) Ja jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak wiernie oddali postacie z bajki, a najbardziej zakochałam się w przepięknej Elsie ;) Ale Anna i Królowa Śniegu też robią niesamowite wrażenie, a Oaken mnie po prostu rozwalił na łopatki :D
    Czekam teraz na Twoją opinię o ostatnim, a właściwie przedostatnim odcinku, "The Snow Queen".

    OdpowiedzUsuń
  4. Już jest. Oaken też mnie powalił - jak się pojawił, to przez chwilę zaniemówiłem. W ogóle podoba mi się, jak fajnie czerpią ze świata "Krainy lodu".

    OdpowiedzUsuń

Komentarze, zawierające treści obraźliwe, wulgarne, pornograficzne oraz reklamowe zostaną usunięte. Zostaliście ostrzeżeni.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger