Jeśli troszkę mnie już śledzicie, wiecie pewnie, że w komiksowych historiach najbardziej lubię ciekawe reinterpretacje. Z lubością zaczytuję się w związku z tym w komiksach ukazujących się pod szyldem DC Black Label. To imprint wydawnictwa, w ramach którego publikowane są historie poza głównym światem DC. Autorzy mają więc ogromną swobodę w opowiadaniu historii, bo ich rąk nie wiążą wydarzenia z głównej linii uniwersum. Bardzo mocno korzysta z tej możliwości Kami Garcia, która w komiksowej miniserii Joker/Harley: Criminal Sanity na nowo interpretuje relację Jokera i Harley Quinn. Ucieka jednak od utrwalonego w komiksach wizerunku przerysowanych błaznów czy ich toksycznego związku. Zamiast tego proponuje coś mocno osadzonego w rzeczywistości, sprowadzając batmanowy świat na ziemię nawet mocniej niż Nolan. Czy z sukcesem?
Posty
MANIAK WE WSTĘPIE Historia opowiadana na łamach „The Star Wars”, czyli komiksu opartego na pierwszej wersji scenariusza do „Gwiezdnych Wojen” George’a Lucasa (znacznie różniącego się od ostatecznej wersji „Nowej Nadziei”, którą znamy), wkracza w piątym numerze w ostatni akt. Twórcy serwują więc mnóstwo ekscytującej akcji, klarują się relacje pomiędzy wszystkimi bohaterami i wreszcie jasno stawiają cele, jakie ci bohaterowie chcą osiągnąć. Przed czytelnikami pozostają więc (łącznie z tym) cztery numery do końca, a choć na ich łamach jeszcze sporo może się wydarzyć, to można już się domyślić, dokąd zmierza fabuła. Czy zatem wstęp do nieubłaganie zbliżającego się ostatniego etapu opowieści jest tak dobry i wciągający jak to co pokazano dotychczas? I czy dostarcza tylu emocji i przeżyć co pokochane przez rzesze fanów filmy?
MANIAK NA POCZĄTEK Ilekroć sięgam po kolejny numer komiksowych „The Star Wars”, tylekroć nie mogę się nadziwić, jak wielką transformację przeszedł pierwszy scenariusz George’a Lucasa; jak jego pomysły ewoluowały i stały się tym, co uwielbia dziś cała rzesza fanów. Przewracając kolejne karty komiksu zastanawiam się, czy w pierwotnej formie „Gwiezdne Wojny” osiągnęłyby taką samą popularność jak film, który ostatecznie powstał. I wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, bo „The Star Wars”, mimo że...
MANIAK WE WSTĘPIE „The Star Wars” to projekt z jednej strony skazany na sukces (któż nie chciałby poznać pierwotnej wizji Lucasa i tego, jak później ewoluowała w „Nową Nadzieję”), a z drugiej bardzo ryzykowny. Pierwsze plany, szkice i notatki mają bowiem zazwyczaj tę wadę, że są… No właśnie — tym, czym są, czyli planami, szkicami i notatkami, które niekoniecznie dopracowano i które niekoniecznie muszą porywać. Kiedy więc Dark Horse ogłosił wydanie „The Star Wars”, komiksu opartego na pierwszej wersji scenariusza Geor...
MANIAK TYTUŁEM WSTĘPU "The Star Wars" - podobne, a tak inne Pierwszy numer komiksu "The Star Wars" wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Pierwotna wizja George'a Lucasa fascynuje niemalże tak samo, jak ostateczny wytwór jego wyobraźni. Jest tu wszystko, czego potrzeba "Gwiezdnym Wojnom" - złowieszcze Imperium; młody, zadziorny bohater; rycerze Jedi i fascynujące przygody. Jednocześnie całość na tyle różni się od filmu (aż zastanawiam się, ile Lucas nanosił poprawek, bo wiele różnic jest wręcz rażących), że potrafi zaskoczyć i wzbudzić zaciekawienie. Po bardzo dobrym pierwszym numerze, niecierpliwie czekałem na drugi, pełen nadziei, że spełni moje, zawyżone poprzednią odsłoną, oczekiwania. Czy tak się stało?
MANIAK NA POCZĄTEK The Star Wars Zanim powstały "Star Wars", dawno, dawno temu, a nawet jeszcze dawniej, w odległej galaktyce były sobie "The Star Wars" czyli pierwsza, wstępna wersja scenariusza "Gwiezdnych Wojen", autorstwa George'a Lucasa. Materiał, choć można znaleźć w nim wiele małych podobieństw (siejące strach Imperium; młody bohater, który zostanie Jedi; jego mentor; księżniczka w opresji; ojciec, który jest bardziej maszyną niż człowiekiem) na tyle różnił się od ostatecznego produktu, że postanowiono zapoznać z nim szerszą publiczność. W efekcie powstał ośmioczęściowy komiks, zatytułowany "The Star Wars" - adaptacja owej wstępnej wersji scenariusza, której pierwszy odcinek ukazał się na początku tego miesiąca. Jako fan "Gwiezdnych Wojen" nie mogłem odpuścić takiej okazji i od razu zajrzałem do środka.


