Posty

Maniak ocenia #278: "Gwiezdne Wojny. Epizod VII: Przebudzenie Mocy"

Obraz
MANIAK NA WSTĘPIE Jeśli czytacie mnie w miarę regularnie (co ostatnio, dzięki mojemu nieregularnemu pisaniu, nie było trudne), wiecie na pewno, jak bardzo czekałem na „Przebudzenie mocy”. Już od chwili, gdy świat obiegły wieści o sprzedaniu Lucasfilmu Disneyowi i rozpoczęciu prac nad kolejną częścią sagi, moja radość rosła i rosła. Na nocnej premierze sięgnęło to wszystko zenitu. I nie zawiodłem się ani trochę. A przecież nowi twórcy stanęli przed — bądź co bądź — bardzo ciężką próbą. Dostali w swoje ręce serię, którą kochają miliony fanów i pracowali pod ogromną presją. Mało tego, zanim jeszcze produkcja filmu ruszyła na dobre, pojawiło się sporo kontrowersji: od skasowania dotychczasowego poszerzonego o książki i gry świata w celu dania twórcom wolnej ręki w tworzeniu nowych przygód bohaterów, przez problemy ze scenariuszem (Michael Ar...

Maniak naczej #55: "Wyczuwam w tobie dobro, wewnętrzny konflikt", czyli co nieco o filmie "Gwiezdne Wojny. Epizod VI: Powrót Jedi"

Obraz
MANIAK PISZE WSTĘP Zawsze miałem z „Powrotem Jedi” pewien problem, właściwie już od pierwszego seansu. Bo choć ostatecznie bardzo ten film lubię, to nie umiem przejść obojętnie wobec jego wad. Dostrzegałem je już będąc dzieckiem i widzę je także dziś — nieco, oczywiście, wyraźniej niż wtedy. Z pewnością trzeba powiedzieć, że „Powrót Jedi” to zakończenie znakomite: dające nadzieję, że dobro ostatecznie zawsze zwycięża; że tak jak nie powinno lekceważyć się potęgi Ciemnej Strony Mocy (przed czym przestrzega Imperator), tak powinno się też docenić potęgę Jasnej Strony (co Imperatorowi, w całej swej arogancji, się - na szczęście - nie udało). Jednocześnie, nie da się nie zauważyć, że choć w ostatecznym rozrachunku to dobry film, to jednak z całej starej trylogii jest najgorszy.

Maniak inaczej #54: "Obi-Wan nie powiedział ci całej prawdy o ojcu" czyli co nieco o filmie "Gwiezdne Wojny. Epizod V: Imperium kontratakuje

Obraz
MANIAK ZACZYNA Wiele osób uważa „Imperium kontratakuje” za najlepszy film z serii „Gwiezdne Wojny” i zdecydowanie się z tym poglądem zgadzam. Rzadko kiedy zdarza się kontynuacja, która biłaby swój pierwowzór na łopatki tak, jak piąta część kosmicznej sagi. Niektórzy śmieją się, że to wszystko dlatego, iż w pracach nad tym filmem Lucas miał najmniejszy udział — choć to nie do końca prawda. Mój pierwszy seans „Imperium” był nieco bardziej klimatyczny, niż pierwszy seans „Nowej nadziei”. Tym razem usiadłem (właściwie położyłem się w łóżku) przed moim malutkim telewizorem, kiedy film emitowano późnym wieczorem w telewizji, i w ciemności, pełen ekscytacji śledziłem dalsze losy bohaterów pierwszych „Gwiezdnych Wojen”. Pamiętam, że w pewnym kluczowym momencie coś spadło mi na ziemię. Spadło i nijak nie dało się tego podnieść, nawet na długo po napisach końcowych. Tym czymś był...