MANIAK SŁOWEM WSTĘPU Niby klasyczny jednoodcinkowiec , a jednak coś więcej Nie przepadam za jednoodcinkowcami . Zdecydowanie wolę, gdy opowiadana w serialu historia jest historią ciągłą, podzieloną na odcinki. Z prostego powodu - wtedy mam większą motywację, by sięgnąć po kolejne części, chcąc poznać ciąg dalszy. Jednoodcinkowce już takiej motywacji nie zapewniają, bo w każdym odcinku opowiadane jest coś nowego, opartego na podobnym schemacie. I jakoś już się nie czeka na to, co będzie dalej, bo będzie... to samo, co poprzednio. A mimo to, oglądam coraz więcej jednoodcinkowców . "Grimm", "Person of Interest", "Sleepy Hollow"... Wszystkie można właśnie do tej kategorii zaliczyć. Ale nie do końca, bo w każdym z nich zarysowany jest też dość mocno wątek główny, który popycha fabułę do przodu i spina wszystkie odcinki. I taki wydaje się też być "The Blacklist".


