MANIAK SŁOWEM WSTĘPU Nie ma seriali idealnych Nie ma chyba takiego serialu, który byłby całkowicie idealny. Odcinkowe produkcje mają to do siebie, że miewają wzloty i upadki. Ponieważ pracuje nad nimi cała rzesza ludzi, normalnym jest, że nie każdy odcinek będzie tak dobry jak poprzedni czy następny. Zdarza się więc, że zachęceni wysokim poziomem tego, co było dotychczas, zasiadamy przed ekranem po raz kolejny i odnosimy niestety wrażenie, że to już nie to. Ale czy warto się wtedy zrażać? Pewnie, że nie. Spadek formy mógł być wszak tylko chwilowy. Opinie o najnowszych odcinkach "Jak poznałem waszą matkę" są bardzo podzielone. Jedni narzekają na słabsze niż dotychczas żarty i zbyt dużo wątków obyczajowych. Drugim, w tym mnie, podoba się nowa formuła, żarty wciąż bawią, a wątki obyczajowe nie przeszkadzają, bo zawsze stanowiły ważny składnik. Sezon dziewiąty dostarczył mi jak dotąd sporo frajdy, ale po wzlotach nadszedł czas na mały upadek.


