niedziela, 12 kwietnia 2015 4/12/2015 11:37:00 PM

Maniak ocenia #248: "Once Upon a Time" S04E16

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


Poszukiwania tajemniczego Autora Księgi Baśni trwają — zarówno ze strony bohaterów, jak i czarnych charakterów pod wodzę Titeliturego. Ostatni odcinek „Once Upon a Time” przyniósł pewne odpowiedzi co do tego, gdzie tajemniczy mężczyzna może się znajdować. Szesnasty kontynuuje więc ten wątek i bardzo mocno popycha historię do przodu, dotykając jeszcze jednego, ważnego jej elementu — tajemnicy Śnieżki i Księcia.
Twórcy oczywiście nie mieli łatwego zadania. Musieli uzupełnić przeszłość bohaterów w taki sposób, by brakujące elementy pasowały do tych już ułożonych. Jak się wywiązali ze swojego zadania i czy udało się stworzyć dobry odcinek?

MANIAK O SCENARIUSZU


Regina gra z Titeliturym, Diaboliną i Cruellą na zwłokę, a tymczasem Śnieżka i Książę wpadają na pomysł, który raz na zawsze pomoże im uwolnić się od kłopotów. W retrospekcjach para wyrusza na poszukiwania jednorożca, który pokaże przyszłość ich dziecka.
Autorami scenariusza są Kalinda Vasquez i jedyna w swoim rodzaju Jane Espenson. Tytuł brzmi: „Best Laid Plans”, czyli „Najlepiej ułożone plany”. To dość lubiane przez twórców popkultury wyrażenie, ale świetnie pasuje do fabuły odcinka, a do tego stanowi dość zabawną grę słowną.
Najważniejszym elementem odcinka są zdecydowanie retrospekcje. Śledząc poczynania Śnieżki i Księcia wreszcie poznajemy szczegóły ich wielkiej tajemnicy. I całość, trzeba powiedzieć, rozegrano naprawdę pomysłowo. Najbardziej cieszy chyba dopasowanie całego zajścia do charakterów Śnieżki i Księcia. Sporo z tego, co się dzieje, wynika z ich naiwności i pewnego niezrozumienia faktów. Oczywiście z całą pewnością nie można powiedzieć, że bohaterowie pozostają przez to zupełnie bez winy — wręcz przeciwnie. Wina gra dużą rolę w ich historii i dalszym rozwoju, a całość rzuca zupełnie inne światło na ich postępowanie z zeszłych sezonów.
To co dzieje się ze Śnieżką i Księciem w Storybrooke jest w pewien sposób odzwierciedleniem zajść z retrospekcji. Znów śledzimy dość naiwne działania, z których nie wynika nic dobrego. Ale jest też moment na przemyślenie sprawy i podjęcie słusznych kroków. Znów oglądamy na ekranie dojrzewanie do konkretnej decyzji, która oczywiście obraca cały świat głównych bohaterów do góry nogami. I śledzi się to z dużym zaciekawieniem.
Wątek czarnych charakterów to z kolei jazda bez trzymanki i sporo napięcia — głównie związanym ze stały ryzykiem Reginy. Ale najciekawsze sceny należą przede wszystkim do dwóch postaci: Titeliturego i Diaboliny. W przypadku tego pierwszego scenarzystki sugerują kolejny sekret, a jeśli chodzi o tę drugą, zdradzają więcej informacji na temat losów jej dziecka. I znów trafiają w punkt, choć uważni widzowie domyślili się już pewnych rzeczy wcześniej.
Nie można też zapomnieć o tajemniczym Autorze. Tutaj jest na razie dość tajemniczo, ale i tak poczyniono ogromne postępy i raz jeszcze przedefiniowano reguły gry oraz uzupełniono mitologię. I znalazło się miejsce na naprawdę urocze nawiązanie do Walta Disneya.
Całość nie byłaby tak wciągająca, gdyby scenarzystki umiejętnie nie użyły kilku bardzo skutecznych technik. Przede wszystkim znakomicie umieją zasugerować pewne elementy, do których później ze zdwojoną siłą wracają (przyjrzyjcie się początkowi odcinka). Do tego piszą naprawdę znakomite dialogi — czasem nieco trącą patosem, ale jest w nich też sporo humoru i wszystko się ładnie równoważy. A do tego jest jeszcze najważniejsze — naprawdę ciekawe podejście do problemu przeznaczenia i wolnej woli.

MANIAK O REŻYSERII


Reżyseruje Ron Underwood, człowiek zdecydowanie należący do czołówki reżyserów, pracujących przy „Once Upon a Time”. Po średnio udanym eksperymencie z niedoświadczonym Steve’em Pearlmanem, to bardzo miła odmiana. A i odcinek bardzo na kogoś pokroju Underwooda zasługiwał.
Już od pierwszych scen reżyser umiejętnie buduje atmosferę dynamicznymi ujęciami i sprawnym, ale niechaotycznym montażem. Im dalej, tym lepiej. Są inteligentne zabawy barwami, są dość dobre przejścia montażowe (i jak najbardziej trafione, czego czasem brakowało w „Poor Unfortunate Soul”) i są wreszcie nietuzinkowo nakręcone sekwencje. Underwood doskonale czuje scenariusz i realizuje go w taki sposób, by historia jak najlepiej oddziaływała na widza. Zdecydowanie się mu to udaje!

MANIAK O AKTORACH


Na pierwszy plan w tym odcinku wysuwają się Ginnifer Goodwin i Josh Dallas. Prym wiedzie oczywiście ta pierwsza, która gra naprawdę znakomicie i charyzmatycznie. Jej Śnieżka jest przez to postacią głęboką i bardzo zrozumiałą — Goodwin tak pokazuje emocje, że od razu wiadomo, co bohaterka w danym momencie przeżywa i dlaczego działa w dany sposób.
Tego samego nie da się niestety powiedzieć o Dallasie, który mocno zawodzi. Gdzieś tam po drodze zabrakło wyrazistości i w efekcie Goodwin dość mocno partnera przyćmiewa. Zdarza się może kilka mocniejszych scen, ale z reguły Dallas i jego Książę stoją na uboczu, a aktor sprawia wrażenie, jakby nie do końca wiedział, do czego jest potrzebny.
Lana Parilla jako Regina dostaje dość interesujący materiał i jak zwykle odgrywa swą rolę znakomicie. Trzeba wiele talentu, by tak umiejętnie pokazać kogoś, kto stoi na rozdrożu pomiędzy dwoma światami i musi nieustannie zachowywać ostrożność. Parilli się to udaje.
Robert Carlyle, który wciela się Titeliturego, także pokazuje klasę, ale chyba mocno by zaskoczył, gdyby było inaczej. Carlyle szczególnie porusza w scenie bardzo dobrze napisanego monologu, w którym odkrywa wnętrze swojej postaci i pokazuje, jak doskonale ją rozumie.
Doskonała jest Kristin Bauer van Straten jako Diabolina — zwłaszcza w emocjonalnych scenach, w których warto zwrócić uwagę zwłaszcza na jej mimikę i gesty. Bauer pierwszorzędnie pokazuje ból oraz cierpienie bohaterki i ani na chwilę nie da się przestać w ten ból wierzyć.
Cruella nadal pełni rolę przewodniczącej loży szyderców i wciąż czekam na większy występ Victorii Smurfit (ten w odcinku osiemnastym). Ale nie znaczy to że w tym odcinku nie pokazuje pazurów, bo nawet to sarkastyczno-komentatorskie wcielenie jest doskonałe i świetnie się aktorkę w tym odcinku obserwuje.
Jennifer Morrison jako Emma tym razem daje z siebie wszystko i wypada doskonale — zwłaszcza pod koniec odcinka, gdy musi poradzić sobie ze sporym emocjonalnym ciężarem. Gra naprawdę świetnie — a to dobrze, bo Morrison ma przecież wzloty i upadki (choć i tak się od początku serialu mocno rozwinęła).
Do roli Ucznia Czarnoksiężnika powraca Timothy Webber. Bardzo podoba mi się, jak aktor podchodzi do tej roli — z powagą i dostojnością — i jak widząc go, od razu wierzy się w jego doświadczenie i mądrość.
Od tego odcinka do obsady dołącza Patrick Fischler („Zagubieni”, „Mad Men”) jako handlarz uliczny. Gra typową dla siebie, dość śliską postać i trzeba przyznać, że robi to bardzo dobrze. Cieszę się, że będziemy mogli tego aktora teraz oglądać w „OUAT”.

MANIAK O TECHNIKALIACH


Jeśli chodzi o sprawy techniczne, to znów najbardziej można przyczepić się do efektów komputerowych, a zwłaszcza do diabolinowego smoka i kilku teł, ale poza tym jest naprawdę świetnie.
Zdjęcia wyglądają doskonale. Kolejne ujęcia zachwycają szczegółowością oraz bardzo dobrym prowadzeniem kamery. Montaż jest zawsze dostosowany do danej sekwencji, tak by jak najlepiej oddziaływać na widza.
Znów imponują kostiumy. Stroje, które noszę bohaterowie w Zaczarowanym Lesie, kolejne wariacje na temat ubrania Diaboliny, czy wreszcie kostiumy w Storybrooke — wszystkie zostały przemyślane i doskonale dopasowane do postaci. W połączeniu z doskonałą charakteryzacją (warto zwrócić uwagę zwłaszcza na małe niuansiki przy Emmie) tworzą doskonałe wrażenie.
Scenografia jest udana. Sporo czasu spędzamy w leśnych terenach, które kapitalnie zaaranżowano na potrzeby poszczególnych scen. Są też oczywiście znane już wnętrza, które znakomicie spełniają swoje zadanie.
Z muzyką Mark Isham ponownie trafia w punkt. Przygotowuje kilka nowych propozycji i łączy je ze wcześniejszymi propozycjami, jak zwykle skutecznie dorzucając swoje trzy grosze do baśniowej atmosfery.

MANIAK KOŃCZY


„Best Laid Plans” to zdecydowanie jeden z bardziej udanych odcinków sezonu. Udaje się twórcom w miarę dobrze uzupełnić historię Śnieżki i Księcia o nowe elementy, a także udzielić kilku odpowiedzi. Nie mogę doczekać się ciągu dalszego!

DOBRY

PS. Jeśli seans macie już za sobą, to zajrzyjcie też do mojej analizy !

Krzysztof Karol Bożejewicz / Autor

Zapalony maniak komiksów, seriali, książek, dobrych filmów i superbohaterów.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze, zawierające treści obraźliwe, wulgarne, pornograficzne oraz reklamowe zostaną usunięte. Zostaliście ostrzeżeni.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger