MANIAK WE WSTĘPIE Ostatni sezon "Dextera" dobiegł końca w zeszłą niedzielę Ponad pięć lat temu, we wrześniu 2008 roku, pojechałem do Gdańska, skąd później udałem się do Gdyni na spotkanie fanów mojego ulubionego zespołu muzycznego, Vanilla Ninja. Udało mi się wtedy zdobyć kilka płyt niedostępnych w Polsce, ale to nie dlatego pamiętam ten wyjazd. Zatrzymałem się u cioci (niewiele ode mnie starszej, dlatego zawsze mówiłem jej po imieniu), która poleciła mi pewien serial i pożyczyła dwa pierwsze sezony. Zanim włożyłem pierwszą płytę do odtwarzacza, minęło kilka tygodni. Wreszcie usiadłem wygodnie, zgasiłem światło, by spotęgować atmosferę i... nie odchodziłem od ekranu, póki nie obejrzałem wszystkiego. Kiedy skończyłem seans, zdążył się już ukazać cały sezon trzeci (zdecydowanie najsłabszy), a następne oglądałem już na bieżąco. Tym serialem był "Dexter". Przez siedem, nie zawsze równych poziomem sezonów, śledziłem, jak najsympatyczniejszy seryjny morder...


