MANIAK ZACZYNA Nie lubię oglądać różnego rodzaju relacji przez Internet. Jakość nie zawsze jest najlepsza, czasami zdarza się, że jakaś część ucieknie, bo łącze nie wytrzyma i w ten sposób można stracić część zabawy. Z Oscarami dochodzi problem nr 2 — czyli pogodzenie jednoczesnego przygotowywania notatek na bloga, śledzenia tego, co dzieje się na facebookowym wydarzeniu zwierza popkulturalnego i oglądania ceremonii. Chcąc nie chcąc, ponieważ nie dysponuję dwoma laptopami, musiałem zasiąść przed ekranem telewizora i przeżywać tę samą bolączkę, jaką przeżywam rok w rok. Przebierać oczami ze zdziwienia, i zastanawiać się czy to, co właśnie usłyszałem, zostało powiedziane naprawdę, czy zwyczajnie się przesłyszałem.


