Maniak ocenia 27#: "Hostages" S01E01

MANIAK NA ROZPOCZĘCIE


"Hostages" - nowy
dreszczowiec od CBS
Mamy w sobie coś takiego, że lubimy się bać. Nie wtedy, gdy rzeczywiście coś nam zagraża, ale wtedy, gdy sami jesteśmy bezpieczni, a coś złego może wydarzyć się bohaterom na ekranie kina, telewizora, monitora czy na kartach książki lub komiksu. Lubimy razem z tymi bohaterami przeżywać dreszcze emocji i cieszymy się, kiedy cało wychodzą z opresji. To dziwne upodobanie, ale wiele z nas je w sobie ma. I właśnie dlatego wciąż powstają horrory czy dreszczowce - bo jest na nie zapotrzebowanie, bo lubimy się bać.
Doskonale zdają sobie z tego sprawę producenci telewizyjni i coraz więcej tego typu projektów trafia na mały ekran. Jedną z nich są "Hostages" ("Zakładnicy"), polityczny dreszczowiec z elementami obyczajowymi, emitowany przez stację CBS.

MANIAK O SCENARIUSZU


Ellen Sanders
będzie operować prezydenta
"Hostages" to twór nieco dziwny. Projekt oparty jest na izraelskim formacie Alona Aranyi, Omriego Givona, i Rotema Shamira, jednak premiera oryginału jeszcze nie miała miejsca. W założeniu jest to polityczny dreszczowiec, w praktyce dominują w nim nudnawe wątki obyczajowe.
Scenariusz pilotowego odcinka napisał Jeffrey Nachmanoff ("Pojutrze"). Doktor Ellen Sanders zostaje wybrana jako lekarka, która przeprowadzi operację na prezydencie Stanów Zjednoczonych. Uzbrojeni napastnicy wkraczają do domu Sanders i pod groźbą wyrządzenia krzywdy jej rodzinie żądają zamordowania prezydenta podczas operacji.
Członkowie rodziny Sanders
stają się zakładnikami
Głównym założeniem scenariusza jest ciągłe trzymanie odbiorcy w napięciu. Niestety, sztuka ta udaje się tylko połowicznie. Po w miarę udanym wstępie, w którym poznajemy doktor Sanders oraz agenta FBI Duncana Carlisle'a (postać nieco przesadzona, ale ciekawa) nadchodzi trochę rozczarowań.
Przede wszystkim zupełnie nie wypala wątek rodziny Sanders, ponieważ sporo w nim sztampowych rozwiązań. Każdy z członków rodziny ukrywa pewną tajemnicę: mąż Sanders ma romans, jej córka zaszła w ciążę, a syn wplątał się w narkotykową aferę. To wszystko gdzieś już było, w dodatku rozegrane o wiele ciekawiej. Być może twórcy jeszcze zaskoczą widzów, ale póki co się na to nie zanosi.
Lepiej robi się pod koniec odcinka, w którym zdecydowanie więcej zagrożenia i ciekawych zwrotów akcji. Nadrabiają one trochę nudnawy środek, ale to nie do końca wystarcza, by naprawić, tak ważne przecież, pierwsze wrażenie.

MANIAK O REŻYSERII


Odcinek reżyseruje ta sama osoba, która odpowiedzialna jest za scenariusz. Nachmanoff stopniowo buduje napięcie, stosując sprawdzone, reżyserskie sztuczki. Problem w tym, że choć jego praca jest porządna i staranna, to także przeciętna i nie stoi na jakimś bardzo wysokim, zachwycającym poziomie. W efekcie odcinkowi brakuje tego czegoś, tej iskry, która uczyniłaby go o wiele ciekawszym. Co więcej, nie za bardzo udaje się Nachmanoffowi pokierować aktorami, bo żaden z nich się nie wybija.

MANIAK O AKTORACH


Collette się stara,
ale przeciętnego scenariusza
nie przeskoczy
Aktorzy grają w większości poprawnie. Najlepsza jest odtwórczyni roli głównej, Toni Collette ("Szósty zmysł", "Wszystkie wcielenia Tary"), choć to nie oznacza, że błyszczy na ekranie. To po części wina scenariusza - widać, że Collette stara się z niego wykrzesać jak najwięcej, niestety nie da się na takim materiale zbudować zapadającej w pamięć roli.
W porządku grają: Dylan McDermott ("Kancelaria adwokacka") jako agent Carlisle oraz Tate Donovan ("Układy") jako mąż doktor Sanders, Brian. Są nieco gorsi od Collette, ale raczą widza solidnymi występami i nie rażą sztucznością.
Najgorzej wypadają, co chyba jest normą w tego typu produkcjach, odtwórcy ról dzieci głównej bohaterki. Quinn Shephard irytuje za każdym razem, gdy pojawia się na ekranie, grając jednym, ograniczonym zestawem min. Mateus Ward wypada zaś mało wiarygodnie i swoim występem najbardziej uwidacznia scenariuszowe niedoskonałości.

MANIAK O TECHNIKALIACH


Większość aspektów technicznych produkcji jest całkiem w porządku. Zdjęcia są dynamiczne i żywe, a montaż poprawny i niechaotyczny, dzięki czemu łatwo śledzi się akcję. Najgorzej z muzyką - zdecydowanie kiepską, monotonną i trochę zbyt patetyczną.

MANIAK OCENIA


Pierwszy odcinek "Hostages" nie powala na kolana i choć może następne będą lepsze, to póki co stawiam:

ŚREDNI

Komentarze