Posty

Maniak inaczej #56: "Nie było żadnego ojca", czyli co nieco o filmie "Gwiezdne wojny. Epizod I: Mroczne widmo"

Obraz
MANIAK KLECI WSTĘP „Mroczne widmo” najmocniej zawsze kojarzyło mi się z sekwencją wyścigu ścigaczy — zdecydowanie najefektowniejszą z całego filmu, choć dziś nieco już zestarzałą. Dopiero potem w głowie pojawiają się: genialnie pomyślany (a ostatecznie zmarnowany) Darth Maul, bajeczne kreacje królowej Amidali czy Qui-Gon Jinn. Najdłużej muszę w głowie szukać Jar Jar Binksa — może dlatego, że mój mózg jest dziwny i woli zapamiętywać dobre rzeczy nad te złe (to dlatego zawsze tak entuzjastycznie do wszystkiego podchodzę). Tak, czy siak, ze wszystkich gwiezdnowojennych filmów „Mroczne widmo” zawsze lubiłem najmniej. Tę opinię dodatkowo wzmacniała masa krytyki, jaką ten obraz jest po dziś dzień obarczony. Dlatego do ponownego seansu zasiadłem z myślą, by jednak skupić się na tym pozytywnym; by znaleźć coś dobrego, ale poza wspomnianymi wyścigami itd. I okazuje się, że nie taki...