niedziela, 31 maja 2015 5/31/2015 11:55:00 PM

Maniak inaczej #42: Ku pojednaniu, czyli "Once Upon a Time" S04E19

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Uwaga! We wpisie znajdują się: szczegółowy opis i analiza każdej sceny odcinka. Jeśli omawiana odsłona „Once Upon a Time” jeszcze przed Wami, to lepiej kliknijcie tutaj, by poznać moją opinię bez ryzyka popsucia sobie zabawy.
Emma niebezpiecznie zbacza w kierunku zła, Zła Czarownica z Zachodu stanowi zagrożenie da Robina Hooda, a Titelitury, dzięki temu, że ma dostęp do Autora, jest już coraz bliżej osiągnięcia swego celu. Nie układa się za ciekawie. Jest jednak jeszcze jeden kawałek układanki — córka Diaboliny. Jak ona się w to wszystko wpisuje?

MANIAK ANALIZUJE


Odcinek został zatytułowany dość prosto: „Lily”. Ciekawe jednak, że postawiono na zdrobniałą formę, a nie pełną, brzmiącą Lilith. A to dlatego, że nasuwa ona zupełnie inne skojarzenia. Tak jak Lilith przywodzi na myśl wywodzącą się z tradycji judeochrześcijańskiej upiorzycę, a więc dość jednoznacznie kojarzy się ze złem, tak pochodząca się od kwiatu lilii Lily stanowi raczej symbol niewinności, czystości. To z kolei dość przewrotnie brzmi w kontekście kogoś, w kogo przelano potencjał do mroku. Wybierając więc taki tytuł, twórcy pragną zasugerować prawdziwą, pierwotną naturę bohaterki.

Forma jaką przybiera Czarnoksiężnik w serialu,
to nawiązanie do jego eksperymentów w „Fantazji”.

Zaczynamy w podziemiach chatki Ucznia Czarnoksiężnika. Uczeń schodzi po schodach i zbliża się do kotła, z którego bucha kolorowy dym. To oczywiście nawiązanie wizualne do „Fantazji” i segmentu „Uczeń Czarnoksiężnika”. Ale nie tylko — kolorowy dym to także forma, jaką przybiera w tym odcinku Czarnoksiężnik.
Czarnoksiężnik pyta, co sprowadza Ucznia. Uczeń opowiada wtedy o Autorze. Isaac złamał zasady i zaczął wpływać na bieg opisywanych przez siebie historii. Sprawił, że Uczeń przelał potencjał do mroku z serca Wybawicielki do serca córki Diaboliny. Uczeń pyta, czy da się jakoś ten proces odwrócić. Czarnoksiężnik obawia się, że niestety nie istnieje żaden sposób — to co się stało, już się nie odstanie. Uczeń pyta, co w takim razie z losami dziewczynek. Czarnoksiężnik zapewnia, że wciąż pozostają złączone — tak jak było od zawsze. Ciekawe stwierdzenie — zastanawiam się, jak w takim razie wszystko potoczyłoby się, gdyby Książę i Śnieżka nie podjęli swej dramatycznej decyzji…
Czarnoksiężnik mówi, że największym zmartwieniem jest teraz Autor. Uczeń zapewnia jednak, że już zajął się sprawą i naprawił błąd: Autor został uwięziony w księdze, gdzie nie może nic zmieniać, a tylko zapisywać. To by wyjaśniało, skąd wziął się w Księdze Baśni opis dalszych losów Księcia i Śnieżki.
Czarnoksiężnik chwali Ucznia i każe zadbać, by Autor już nigdy więcej nie zabawiał się przeznaczeniem. Oj, coś słabo Uczniowi z tym poszło…
Scena jest bardzo znamienna, przede wszystkim z tego względu, że po raz pierwszy spotykamy Czarnoksiężnika. Bardzo pomysłowo tę postać pokazano. Teraz oczywiście pytanie, czy istnieje jego fizyczna forma. Aktor, który użyczył mu głosu to Jonathan Adams (dość znany amerykański aktor głosowy) — ciekawe, czy też wcieli się w postać. Jeśli tak, mielibyśmy do czynienia z czarnoskórym Czarnoksiężnikiem, a to byłoby bardzo ciekawe rozwiązanie.

Autor opłakuje śmierć Cruelli.
Wraz z fanami Victorii Smurfit. *chlip*

Przenosimy się do Storybrooke. Autor spogląda na serwetkę z Murray’s Club, która w poprzednim odcinku otrzymał od Cruelli. Kładzie ją na trumnie kobiety, która powoli zostaje opuszczana pod ziemię. Mówi Titelituremu, że będzie za Cruellą tęsknił. Była dla niego dobra (na swój sposób) i uczyniła go tym, kim jest dzisiaj (to bardzo ciekawe stwierdzenie).Titelitury odpowiada dość chłodno — ktoś z rąk Wybawicielki zginąć musiał. Autor pyta, czy aby na pewno było do konieczne. Mroczny jest pewien. Nie dostaną tego, co potrzebują, by na nowo napisać szczęśliwe zakończenia, jeśli podróż Wybawicielki się nie zakończy. Emma postawiła pierwszy krok na drodze ku ciemności i należy zadbać o to że na tej drodze pozostanie. Dla dobra ich obu.
Kamera delikatnie się oddala, patrzymy teraz na scenę oczami kogoś, kto obserwuje pogrzeb Cruelli zza drzew. Perspektywa się zmienia i zauważamy, że to męczona wyrzutami sumienia Emma.

Karta tytułowa wyjątkowo znajomo wygląda.

Na karcie tytułowej tym razem symbol, kojarzący się z główną bohaterką serialu, czyli Emmą — jej żółty Garbus. Podobna karta pojawiła się już w tym sezonie, dokładniej w odcinku ósmym (ale samochodowi towarzyszyły wtedy płatki śniegu).

Diabolina układa się z Emmą.

Bar u Babci. Dysfunkcyjna rodzinka w komplecie: przy stole siedzą: Regina, Śnieżka, Książę, Hak i Henry, a nad nimi stoi Emma. Panna Swan chce pociągnąć Golda do odpowiedzialności za to co stało się w poprzednim odcinku. Hak ostrzega, by była rozważna i nie działała pochopnie. Książę przyznaje mu rację: Titelitury chce, by Emma była wściekła. Emma mówi, że jest wściekła, ale to nie znaczy, że Gold dostanie to czego chce. Owszem, chciałaby zmienić to co zrobiła Cruelli, ale to raczej uczucie żalu, a nie mrok. Spogląda na na wszystkich i mówi, że przecież też zrobili coś, czego żałują (Henry nie, ale to taki szczególik). Teraz trzeba skupić się na jednym — powstrzymaniu Golda i Autora przed wyrządzeniem kolejnych szkód.
Nagle do baru wchodzi Diabolina, która oświadcza, że może w tym pomóc. Mówi, że wszyscy mają teraz wspólnego wroga, czyli Titeliturego. Na twarzy Reginy pojawia się uśmiech. Tymczasem Ksiażę zauważa, że przecież Mroczny wskrzesił Diabolinę. Czarownica się z tym zgadza, ale podkreśla, że zrobił to dla siebie, a nie dla niej. Śmierć Cruelli tylko to potwierdziła. Hak wysnuwa wniosek, że w takim razie Diabolina chce zdradzić Titeliturego, zanim on zdradzi ją, a Regina rzuca przezabawnym komentarzem: „Wiedziałam, że Gold nie będzie potrafił na długo utrzymać smoka na smyczy”. Co prawda, to prawda. I pomyśleć, że jeszcze niedawno Diabolina zawierała układ właśnie z Mrocznym…
Śnieżka pyta, czego Diabolina chce. Czarownica chłodno odpiera, że niczego od niej, ale dodaje, że Emma ma ponoć talent do znajdowania ludzi. Panna Swan, potwierdza i pyta, kogo ma odnaleźć. Diabolina wykłada karty na stół i zdradza, że chodzi o jej córkę. Śnieżka z niedowierzaniem pyta, czy dziewczynka rzeczywiście żyje. Diabolina odpowiada, że udało się jej przetrwać podróż do tego świata, w którą wysłali ją Śnieżka i Książę. Dodaje, że skoro chcą powstrzymać Titeliturego, powinni wyjechać z miasta i pomóc Diabolinie. Emma zdecydowanie oświadcza, że nie będzie uciekać przed Goldem. Diabolina ją jednak naprostowuje: nie chodzi o ucieczkę, ale o przeszkodzenie mężczyźnie. Emma zostaje przekonana i pyta, co Diabolina wie o swej córce. Czarownica odpowiada, że tylko to co pokazał jej Mroczny: dziewczynę wygnano do tego świata przed trzydziestoma laty, znalazła się w miejscu zwanym Minnesotą i została zaadoptowana przez parę ludzi, którzy dali jej na imię Lilith. To oczywiście dość nietypowe imię i Emma od razu kojarzy fakty, a następnie wybiega z baru.

Nie ma to jak mikrofilmy.

Świetne przejście montażowe i znajdujemy się w archiwum. Emma przegląda stare artykuły i trafia na ogłoszenie o chrzcie niejakiej Lilith Page, córce Jamesa i Priscilli z Minnesoty. Na zdjęciu dziewczynki zauważa znamię w kształcie gwiazdy — to na pewno Lily!

Wreszcie szczęśliwa. Na jak długo?

Mankato, Minnesota, 1999 — rok po tym, jak Emma uciekła od Ingrid. Panna Swan mieszka teraz z rodziną zastępczą. Pakuje rzeczy do plecaka, głośno wyliczając i sprawdzając, czy wszystko ma. W tle dwóch chłopców toczy małą bójkę i w końcu interweniuje ich matka. Tymczasem do Emmy podchodzi ojciec rodziny i pyta, czy wszystko spakowane. Emma mówi, że póki co nie zapomniała o niczym. Kamerzysta pokazuje listę, na której widzimy: bidon, plecak, latarkę, baterie, bidon po raz drugi, zapałki, tajemniczy G.O.R.P., ponczo i kompas.
Emma nie bardzo wie, co oznacza skrót G.O.R.P., ale matka szybko wyjaśnia, że chodzi o Good Old Raisins and Peanuts, czyli amerykański odpowiednik naszej Mieszanki Studenckiej. Chłopcy pytają wtedy Emmy, czy nigdy nie była na obozie. Dziewczyna odpowiada, że nie miała nawet okazji wyjechać na wakacje. Ojciec tłumaczy synom, że nie każdy miał tyle szczęścia, by dorastać tak jak oni. Następnie zwraca się do Emmy i mówi, że jest szczęśliwy, iż dziewczyna spędzi swoje pierwsze wakacje właśnie z nimi. Emma uśmiecha się i mówi, że także jest szczęśliwa. No proszę, jaka to kochająca rodzina! Co mogło pójść nie tak (bo że poszło, wiemy znając dalsze losy Emmy)?
Panna Swan spogląda na listę. Zapomniała o śpiworze. Natychmiast wstaje i idzie do garażu.

Kolejny ukłon w stronę „Zagubionych” (spójrzcie na czapkę).

Emma przegląda śpiwory na półkach w garażu. Nagle słyszy dziwny odgłos. Zaniepokojona chwyta kij bejsbolowy. Podchodzi bliżej drzwi garażowych i zauważa, że ktoś chowa się kącie. Nieproszony gość szybko się ujawnia — okazuje się, że to Lily (w dodatku na jej czapce znajduje się Rabbit Jack — symbol fikcyjnego zespołu Geronimo Jackson z „Zagubionych”)! A więc dziewczyny nie spotkały się tylko raz, a ich relacja trwała dłużej!
Lily mówi, że jest pewnie ostatnią osoba, którą Emma chciałaby widzieć, ale nie miała się gdzie podziać. Jej sytuacja wygląda bardzo źle. Zdaje sobie sprawę, że wcześniej skłamała, ale teraz potrzebuje pomocy. Emma pyta, dlaczego miałaby jej znów zaufać. Lily odpowiada, że dlatego, iż ma wielkie kłopoty. Przypomina, że kiedyś obiecały sobie wieczną przyjaźń i pyta, czy to była poważna obietnica. Szybko dodaje, że z jej strony jak najbardziej.
Nagle do garażu wchodzi ojciec. Zauważa gościa i kim jest. Panna Swan odpowiada, że to jej przyjaciółka Lily. Ojciec zauważa, że dziewczyna nigdy nie mówiła, iż ma w okolicy przyjaciół. Wtedy pałeczkę przejmuje Lily. Właśnie się wraz ze swoja rodziną zastępczą wprowadziła i pomyślała, że zrobi Emmie niespodziankę. Ojciec uśmiecha się i pyta, czy Lily nie zechciałaby się przyłączyć do nich na kolację. Dziewczyna się uśmiecha — pewnie dawno niczego dobrego nie jadła.

Regina składa propozycję.

Powracamy do storybroodzkiego archiwum. Do pomieszczenia wchodzi Regina i mówi, że przeznaczenie potrafi być, cytuję: „dziwką”. Upewnia się, że Emma zna córkę Diaboliny i pyta skąd. Emma odpowiada, że były przyjaciółkami. Regina przypomina sobie rozmowę z Emmą (tę z odcinka „Breaking Glass”). Bohaterka wspomniała wtedy o przyjaciółce, którą odepchnęła.
Emma pyta, jak to możliwe — na świecie jest tyle dzieciaków, a ten, z którym się zaprzyjaźniła, jest jednocześnie tym, którego jej rodzice wygnali ze świata baśni. Regina mówi, że są takie siły na świecie, które wykraczają poza nasze zrozumienie. Śnieżka i Książę z nimi igrali. Emma jest nadal rozgoryczona. Jej najlepsza przyjaciółka okazała się wcale nie być przyjaciółką z wyboru. Regina odpowiada, że zna ten ból i także go przeżywała, kiedy się okazało, że zaadoptowany przez nią chłopiec to syn Wybawicielki. Każdy podejmuje swoje działania sam, ale przeznaczenie w pewnym sensie nas popycha. Twórcy w tych słowach zawierają swoje spostrzeżenia na temat tego, jak pogodzić koncept wolnej woli i przeznaczenia. Trzeba przyznać, że są to spostrzeżenia całkiem interesujące.
Regina proponuje wreszcie przeprowadzić kontratak i odepchnąć przeznaczenie. Emma pyta, jak to zrobić. Regina odpowiada że musi uratować Robina przed swoją szaloną siostrą, a Emma musi odnaleźć Lily, by odkupić winę rodziców i pokazać Goldowi, że nie ma racji. Mogłyby sobie nawzajem pomóc i wspólnie ruszyć w trasę. Panna Swan początkowo się wzbrania i twierdzi, że nie potrzebuje niańki. Regina nie daje jednak za wygraną i mówi, że to ona potrzebuje Emmy. Bohaterka mieszkała kiedyś w Nowym Jorku, podczas gdy Regina nie ruszała się poza Storybrooke. Pyta zatem Emmy, co by powiedziała na to by sprawiły, iż dzisiejszy dzień to dzień, w którym obie pokonają przeznaczenie.
Regina działa oczywiście nie tylko dla dobra własnego i Robina, jak mówi Emmie, ale także dla dobra panny Swan, którą ma nadzieję trzymać jak najdalej od mroku. Cieszę się, że ich relacja na tyle ewoluowała.

Titelitury wciąż jest przekonany, że zwycięży.

Tymczasem Autor wsiada do samochodu Titeliturego. Zdaje się bardzo dobrze orientować w obecnej sytuacji i pyta mężczyznę, czy tak zwyczajnie pozwoli Emmie i Reginie opuścić miasto. Gold odpowiada, że nie ma znaczenia, w jakim miejscu Wybawicielka stanie się zła. Jest pewien, że jej nowa misja znacznie szybciej spowije jej serce mrokiem, niż oni sami zrobiliby to na miejscu. To potwierdzenie, że mrok z serca Lily może być zaraźliwy.
Nagle Titelitury zauważa Willa i Bellę. Przeprasza Autora i wychodzi z samochodu. Musi zrealizować kolejne plany.

Bez pocałunku nie ma pożegnania z Hakiem.

Ratusz. Emma żegna się z Henrym i każe mu być grzecznym (jakby kiedykolwiek sprawiał problemy — przecież ten dzieciak to ideał, o ile ktoś go nie porwie…). Następnie podchodzi do Haka i także się z nim żegna, z tą jednak różnicą, że to on każe jej być grzeczną. Jako ktoś, kto zaczynał po stronie dobra i stał się zły, mówi, że zemsta oraz mrok są kuszące i prosi, by się tej pokusie oparła. Emma pyta, dlaczego Hak nie potrafił się oprzeć. Pirat odpowiada, że nie miał po co żyć. Emma ma rodziców, Henry’ego… I Haka, jak dodaje sama zainteresowana. Mężczyzna uśmiecha się, zgadza i mówi, że on także ma teraz Emmę, która pomogła mu zostać na ścieżce dobra. Prosi, by ukochana wykorzystała wszystko, co ma, by także na niej pozostać. Para wymienia pocałunek. Jak ten Hak o nią dba…
Z ratusza wychodzi Regina. Śnieżka chce podejść do Emmy, ale ta trzyma ją na dystans i każe się zająć Henrym. Książę obiecuje, że na pewno to zrobią. Regina żegna się z Henrym. Emma pyta jej, czy wszystko mają. Regina odpowiada, że do świata bez magii trzeba zabrać coś magicznego i pokazuje zwój Ingrid (widać Cruella i Urszula były grzeczne i po wpuszczeniu Titeliturego do miasta zwróciły zwój Reginie). Emma każe w takim razie ruszać w drogę. Kobiety wsiadają do samochodu, a Śnieżka i Książę patrzą na córkę ze smutkiem. Uparte mają dziecko…
W samochodzie Emma dostaje wiadomość od jednego z kontaktów. Jest adres Lily, ale sprzed pięciu lat. Lily mieszkała wtedy w Lowell w stanie Massachusetts, czyli ok. 30 mil od Bostonu, gdzie to Emma żyła pięć lat temu. Obie dorastały więc w Minnesocie, potem się rozdzieliły i jako dorosłe wylądowały godzinę drogi od siebie. Regina się uśmiecha. Przeznaczenie — Emma jest w jakiś sposób połączona z Lily i jakaś siła wyższa popychała bohaterki do siebie. Emma, mówi że być może było tak dawniej, ale ostatnim razem gdy się widziały, to Emma odepchnęła Lily. Zainteresowana Renia pyta, co dokładnie się wydarzyło. Emma bez odpowiedzi przekręca kluczyk w stacyjce i rusza.

Na miejscu Lily też czułym się trochę niezręcznie.

Od żółtego samochodu, przechodzimy do żółtej serwetki i znów przenosimy się do 1999 roku. Rodzina zastępcza Emmy odmawia modlitwę przed kolacją. Lily korzysta z tej okazji i rozgląda się po domu. Dostrzega oprawione w ramkę zasady oraz koło obowiązków (z którego dowiadujemy się, że dwaj chłopcy mają na imię Zach oraz Max).
Na obiad serwowane są kurczaki z Mr. Cluck Chicken Shack (oczywiście to nawiązanie do „Zagubionych”). Matka przeprasza, że częstują gościa zamówionym jedzeniem, ale Lily nie ma nic przeciwko. Z lekką dozą ironii mówi, że bardzo się jej podoba: atmosfera, koło obowiązków, zasady — prawie jakby Norman Rockwell (słynny malarz, znany też ze związku ze skautami) tu dorastał. Wszyscy przy stole delikatnie się śmieją. Lily dodaje, że Emma ma szczęście, że wylądowała w tej rodzinie. Ojciec mówi zaś, że to oni mają szczęście, że Emma trafiła do ich rodziny, co oczywiście powoduje na twarzy dziewczyny uśmiech. Widać, że wreszcie ma kogoś, kto otacza ją rodzinnym ciepłem.
Tymczasem Zach i Max zauważają na nadgarstku Lily gwiazdkę. Max pyta co to i natychmiast dostaje reprymendę od ojca. Lily grzecznie odpowiada, że nic się nie stało i odpowiada, że to tylko znamię. Natychmiast je jednak zakrywa, a więc czuje się pewnie nieco niezręcznie.
Żeby tę niezręczność troszeczkę rozładować, pani domu pyta Lily, jak poznała Emmę i czy było to w domu dziecka. Lily kłamie i potwierdza. Mówi, że poznały się z Emmą w Falcon Heights. Dziewczyna natychmiast rzuca jej karcące spojrzenie, ale Lily zupełnie się nie przejmuje i ciągnie dalej: od razu się dogadały i zostały najlepszymi przyjaciółkami. Ojciec wtrąca, że to w takim razie wielka szkoda, że się rozdzieliły. Lily się zgadza i dodaje, że Emma była pierwszą osobą, która ją w pełnie rozumiała — jakby były sobie nawzajem przeznaczone. Wśród jej kłamstw można także znaleźć szczere wypowiedzi. Widać, że bardzo ceni przyjaźń z Emmą. Ta jest jednak wściekła i prosi o chwilę na osobności.

Nadciągają kłopoty.

Dziewczyny wchodzą do kuchni. Emma z pretensjami pyta, co Lily wyprawia. Dziewczyna odpowiada, że stara się sprawić dobre wrażenie. Emma pyta, czy pragnie je sprawić, kłamiąc na temat ich pierwszego spotkania. Lily zauważa, że w przeciwnym wypadku musiałaby powiedzieć, że poznała Emmę w supermarkecie, kiedy musiała kryć ją przy kradzieży poptart. Emma mówi, że była wtedy głodna, a poza nie w tym tkwi rzecz. Chodzi o to że wreszcie ma życie o jakim marzyła i nie chce tego zepsuć.
Nagle z telewizora słychać głos Carltona Cuse’a (jeden z prowadzących produkcję serialu „Zagubieni”, obecnie pracujący przy genialnym „Bates Motel”). Dwie zamaskowane osoby włamały się do lokalnego marketu i są poszukiwane przez policję. Emma rozpoznaje na nagraniu z monitoringu Lily. Dziewczyna mówi, że może wszystko wyjaśnić. Oj, wpakowała się niezłe tarapaty…

Z taką Emmą lepiej nie zadzierać.

Lowell, Massachusetts, obskurny blok mieszkalny. Dlaczego najpierw przyjechały tu, a nie do Robina? To znaczy, jasne — było bardziej po drodze i bliżej. Ale przecież Robin to sprawa o wiele bardziej paląca…
Regina rozgląda się dookoła i zauważa, że niesłusznie kłopotała się z tworzeniem Storybrooke — wystarczyło wszystkich wysłać tutaj. Co racja, to racja.
Emma puka do drzwi, ale nikt nie otwiera. Z innego mieszkania wychodzi natomiast niezbyt schludny mężczyzna. Emma przeprasza, że przeszkadza i pyta czy niejaka Lilith Page jeszcze tu mieszka. Mężczyzna odpowiada, że od lat nie było jej w tym mieszkaniu, ponieważ zginęła w wypadku samochodowym. Prawdopodobnie była pijana, ale i tak nikt za nią nie tęskni, bo była dziwna i zamknięta w sobie. Miała taką osobowość, że najlepiej było trzymać się od niej z dala.
Te słowa to już za wiele i Emmie puszczają nerwy. Chwyta mężczyznę za fraki i przygotowuje pięści, by mu przyłożyć. Krzyczy przy tym, że Lily była jej przyjaciółką. Na szczęście Regina stoi na straży (rany, jaka kochana) i mówi, że nie warto. Emma puszcza mężczyznę, a jej towarzyszka pyta czy wszystko w porządku. Emma, lekceważąco potwierdza, a na jej twarzy maluje się ogromne zmęczenie całą sytuacją. Nie jest dobrze…

Will właśnie wpadł w tarapaty.

Przenosimy się do Storybrooke. Sklep Golda. Bella pyta Willa, czy na pewno nie ma nic przeciwko, by został sam w sklepie. David i Mary Margaret chcą, żeby przypilnowała ich dziecko (nareszcie ktoś sobie przypomniał o małym Nealu!). Will kiwa głową, para się przytula i wymienia pocałunek, a następnie Bella wychodzi. Will nie zostaje jednak sam.
Na zapleczu sklepu czai się Gold. Po chwili się ujawnia i mówi Willowi, że jeśli wchodzi się do czyjegoś domu, to najpierw powinno się upewnić, że się otrzymało zaproszenie. Will natychmiast przyjmuje postawę obronną. Odpowiada, że jeśli Titelitury przeszedł go skrzywdzić, to droga wolna. Jednocześnie ostrzega, że jest… zadziorny. Oj, ten Will…
Titelitury oczywiście szydzi z chłopaka, ale potem przechodzi do prawdziwego celu wizyty: Will może mu się do czegoś przydać. Jest bowiem złodziejem, a Titelitury potrzebuje coś ukraść. Zainteresowany chłopak pyta więc o szczegóły. Okazuje się, że chodzi o serce Belli. Will ironicznie odpowiada, że właśnie to serce kradnie. Auć! Titelitury na chwilę milknie, jakby próbował powstrzymać się przed zrobieniem Willowi krzywdy, a następnie kontynuuje wyjaśnienia. Choć Willowi zdaje się, ze zbliżył się do Belli, to nie jest na tyle blisko dziewczyny, by zdać sobie sprawę z prawdy, tj. tego, że wyciągnięto jej serce z piersi. Titelitury zdradza, że za całym przedsięwzięciem stoi Regina, a jej piesek (raczej smoczek), Diabolina, strzeże skarbu (niczym Smaug) w ratuszu. Mroczny każe Willowi odzyskać własność Belli. Chłopak odpowiada, jednak, że jeśli miałby ją zwrócić jemu, to nie ma mowy, by zawarł z nim układ. Rozwścieczony Titelitury popycha Willa do ściany i mówi, że to wcale nie prośba.
Łał, tyle zachodu o serce Belli! Gdzieś tam Titelitury nadal ją kocha, o ile nie robi tego wszystkiego tylko po to by odzyskać przewagę nad Reginą.

Znów ten wilk.
Ciekawe, czy ma związek z Czarnoksiężnikiem…

Tymczasem Regina i Emma znów znajdują się w trasie. Regina pyta panny Swan, czy zechce z nią porozmawiać o tym, co wydarzyło się w Lowell. Emma nie ma na to ochoty, a gdy jej towarzyszka naciska, odpowiada, że na rzezy nie była żadna ciemność czy stawanie się złą — niemalże wgniotła faceta w ścianę, bo wiadomość o losach przyjaciółki całkowicie ją emocjonalnie rozchwiała. Nie żeby nieumiejętność panowania nad emocjami nie była jednym z czynników sprowadzających różnych bohaterów na złą ścieżkę… No, ale mniejsza z tym.
Regina stara się uzmysłowić Emmie, że ta nie jet odpowiedzialna za to co stało się z Lily. Emma nie jest jednak tego taka pewna. Mężczyzna z Lowell powiedział, że życie Lily nie było łatwe. Było za to pełne mroku; mroku, który był przeznaczony, a przynajmniej mógł być przeznaczony, Emmie.
Nagle, na drodze pojawia się wilk. Regina w porę ostrzega Emmę (z której taki kierowca, co to nie patrzy na drogę podczas jazdy), ta więc szybko reaguje i awaryjnie hamuje na poboczu. Po zatrzymaniu pojazdu spogląda na wilka, który coś jej przypomina. Zwierzę również patrzy na bohaterkę i po chwili odchodzi.
Regina pyta Emmę, czy wszystko w porządku. Dziewczyna odpowiada, że już kiedyś wydarzyła się podobna sytuacja: wilk, wypadek na drodze… Wszystko to miało miejsce wtedy, gdy za pierwszym razem chciała wyjechać ze Storybrooke. Ciekawe, czy ten wilk ma coś wspólnego z Czarnoksiężnikiem…
Regina każe Emmie nie nadinterpretować faktów: przeznaczenie nie ma tu nic do rzeczy, za to na nieszczęście złapały kapcia i trzeba nowej opony. No, chyba że przeznaczenie chce je skierować do baru z kawą, na który wskazuje pobliski znak (to przewrotna zapowiedź konkretnej sytuacji — wilk bowiem chce je tam skierować). Regina proponuje zająć się sprawą opony, a Emmie każe zamówić kawę. Bo dobrej kawy nigdy za wiele.

Odnaleziona!

Regina udaje się na stację benzynową, a tymczasem Emma wchodzi do baru i zamawia dwie kawy oraz dwa opakowania Advilu, czyli amerykańskiego odpowiednika Ibupromu. Kelnerka, widząc zmęczenie Emmy, pyta, czy to ciężki dzień. Ta odpowiada, że nawet nie zdaje sobie sprawy jak bardzo. Kelnerka stawia na stole dzbanek z kawą. I wtedy Emma zauważa na jej nadgarstku znamię w kształcie gwiazdy. Następnie spogląda na imię na plakietce. Brzmi ono Starla. Etymologicznie pochodzi ono od słowa „star”, czyli „gwiazda” (nawiązanie do znamienia), dodatkowo stanowi odwołanie do postaci z „Zagubionych” — pracownicy sklepu muzycznego, w której podkochiwał się Hurley. W każdym razie kelnerka, która po odłożeniu dzbanka mówi, że zaraz doniesie Advil, okazuje się Lily! A więc wilk jakoś jednak z siłą wyższą jest połączony…
Do baru wchodzi Regina. Samochód zostanie odholowany na stację. Tymczasem szczęka Emmy całkowicie opadła na ziemię, więc Regina pyta, co się dzieje. Bohaterka odpowiada, że właśnie odnalazły Lily.

Dziewczyny spokojnie wyjaśniają sobie nieporozumienia.

Retrospekcje. Lily i Emma wchodzą do garażu, gdzie ta pierwsza chce wyjaśnić całą sytuację z napadem na sklep. Mówi, że to wszystko był pomysł jej chłopaka. Sama myślała, że to będzie drobna kradzież, ale potem chłopak wyciągnął broń i kazał jej pilnować drzwi.
Emma jest wściekła. Broń? Przecież Lily nie musiała się na nic zgadzać! Dziewczyna przyznaje rację, ale mówi, że za każdym razem, gdy podejmuje jakąś decyzję, to ta, choć wydaje się właściwa, ostatecznie wcale taka nie jest (to trochę spychanie odpowiedzialności za zło na siły wyższe, ale powiedzmy, że w tym wypadku — cały ten ambaras z przelewaniem mroku — ma to sens).
Emma mówi, że Lily musi odejść, bo policja pewnie już jej szuka. Dziewczyna mówi jednak, że Emma jest jej jedyną przyjaciółką i nie ma się gdzie indziej podziać. Panna Swan nadal jest nieugięta. Proponuje dać przyjaciółce trochę odłożonych pieniędzy, które starczą na bilet autobusowy. Lily nie zgadza się na takie rozwiązanie — nie może wyjechać bez swoich rzeczy, a te są w domu, w którym nocowała z chłopakiem. Emma, wciąż bardzo stanowcza, każe jej zapomnieć o rzeczach oraz chłopaku i dodatkowo proponuje oddać kilka swoich ubrań. Lily chodzi jednak o to że wśród zostawionych w domu rzeczy, jest pewien naszyjnik — jedyne, co dziewczynie zostało biologicznej matce (ale że jak — w jaju się znalazł?). Prosi Emmę o pomoc w jego odzyskaniu. Zrobiłaby to sama, ale jej chłopak jest ostatnią osobą, jaką chciałby zobaczyć.
Po chwili wahania Emma zgadza się pomóc odzyskać naszyjnik. Potem jednak, Lily ma się wynosić.
Ciekawe zachowanie Emmy. Przez większość czasu przemawia przez nią strach o utratę bezpieczeństwa i poczucia miłości, jakie zapewnia jej nowa rodzina, a także rozczarowanie działaniem Lily. Ale gdzieś tam przebija się przez to wszystko współczucie i ono zwycięża.

Czas zagrać w otwarte karty.

Dostajemy kolejne ładne przejście montażowe (jak na Hemeckera przystało): ostrość z młodej Emmy przechodzi na moskitierę przed nią, a następnie znów na Emmę, tylko już starszą. Uwielbiam takie sztuczki, zwłaszcza tak świetnie dopasowane do atmosfery odcinka.
Emma spogląda przez drzwi zaplecza baru. Na zewnątrz znajduje się Starla/Lily, która ściska w ręku komórkę. Emma zbiera siły i wychodzi. Lily natychmiast ją zauważa i pyta czy coś się stało, wspominając, że ma tendencje do mylenia dzbanków i przynoszenia kawy bezkofeinowej (serio, pracodawca jest aż tak zdesperowany?). Emma mówi wprost — wie, że Starla nie jest prawdziwym imieniem, bo to brzmi Lily. A wie to ponieważ zobaczyła znamię, które Lily kiedyś pokazała jej przed sklepem w Hopkins, w Minnesotcie (nie do końca prawda, to było w domku, w którym tymczasowo zamieszkały — ale pamięć płata figle, więc niech będzie). Oczywiście na dźwięk tych słów Lily kojarzy fakty i rozpoznaje Emmę.
Emma mówi Lily o tym, co usłyszała w Lowell i pyta, co się stało. Lily odpowiada że miała kłopoty, a po piętach deptali jej źli ludzie (lichwiarze? mafia?). Potrzebowała nowego startu. Przez cały czas starała się być ostrożna, dlatego dziwi się, że dawna przyjaciółka ją odnalazła. Emma, mówi, że to dzięki przeznaczeniu. Wie, że to szalone, ale pyta, czy Lily pamięta jak kiedyś mówiły sobie, że są połączone. Twierdzi, że coś w tym jest i przeznaczenie popychało je ku sobie.
Lily jest (a przynajmniej sprawia takie wrażenie) sceptyczna: nastolatki mówią sobie takie rzeczy, potem plotą sobie warkocze i zostają psiapsiółami na całe życie.
Emma stara się przekonać Lily do swoich racji. Sugeruje, że życie Lily układało się coraz gorzej od czasów ich pierwszego spotkania z określonego powodu; że wszystkie jej problemy są winą nie jej, a Emmy. Lily ironicznie odpowiada, że to rzeczywiście brzmi szalenie. Emma, sięga po oklepaną kwestię i obiecuje, że wszystko wyjaśni, jeśli Lily z nią pójdzie i jej zaufa. Lily nie jest jednak chętna do współpracy. Nie wie, przez jaki program dwunastu kroków przechodzi Emma, ale sama o wszystkim zapomniała i wszystko z nią w porządku. Emma nie jest tego pewna i zauważa, że dziewczyna mieszka na pustkowiu pod fałszywym nazwiskiem. Oferuje pomoc. Lily oświadcza, że pomoc jej niepotrzebna. Ma świetne życie: ma wspaniałą córkę, kochającego męża i nie istnieje potrzeba, by Emma znów to zepsuła.
Przyjeżdża autobus szkolny. Lily mówi, że wyjdzie z niego jej córka. Przeprasza i idzie w kierunku pojazdu. Emma rzuca jeszcze przeprosiny, ale Lily, mówi że nie musi tego robić. To co się między nimi wydarzyło, stało się, kiedy były dziećmi; ponadto od lat o Emmie nawet nie pomyślała. Wyraźnie zraniona Emma, pyta czy na pewno, Lily zaś potwierdza i podchodzi do autobusu.
W tej samej chwili przychodzi Regina. Opony są w naprawie i niedługo żółty garbus będzie gotowy. Kobieta pyta, czy kelnerka to rzeczywiście Lily, a potem zauważa ją przy dziewczynce i wyciąga wniosek, że Emma wcale nie zniszczyła jej życia. Emma jednak nie jest taka pewna — Lily zachowywała się dość dziwnie.

Nieładnie tak nagabywać obce dzieci…

Podchodzimy bliżej Lily, rozmawiającej z dziewczynką, która właśnie wyszła z autobusu. Oczywiście ta wcale nie jest jej córką, ale w zamian za tydzień darmowych burgerów zgadza się złapać Lily za rękę i chodzić z nią po okolicy. Co ta Lily knuje?

Księcia próbują odkupić winy.

Tymczasem Diabolina mocno przykłada się do zadania danego od Reginy, czyli pilnowania ratusza. Wciąż myśli o Lily, a w ręku ściska jej grzechotkę.
Do gabinetu wchodzą Śnieżka i Książę. Czarownica natychmiast każe im wyjść — ze zrozumiałych powodów nie chce widzieć żadnego z nich. Książę prosi ją jednak o wysłuchanie. I na tym kończy się jego odwaga, a dalej mówi Śnieżka. Oj, ten Książę…
Śnieżka wyznaje, że tak bardzo skupiła się z mężem na tym, by zyskać przebaczenie od Emmy, że zapomnieli w tym wszystkim o osobie, którą zranili najbardziej. Diabolina uświadamia im jednak, że to nie jej przebaczenie jest im potrzebne najbardziej, a Lily. Była niewinną, bezbronna istotą i to właśnie jej należą się przeprosiny.
Śnieżka i Książę zobowiązują się zrobić wszystko co w ich mocy, żeby zadośćuczynić Lililth. Diabolina pyta, czy to według nich wystarczy. Mówi, że tak się martwili, iż Mroczny zamieni Emmę w potwora, że zupełnie zapomnieli, że właśnie to zrobili Lilith. Jeśli więc Diabolina im nie wybaczy, to dlaczego jej córka miałaby to zrobić.
Bardzo dużo gdzieś tam pomiędzy Księciami i Diaboliną wisi jeszcze w powietrzu i czeka ich jeszcze sporo pracy, by to wszystko jakoś naprawić. Może to jest droga do ostatecznego przebaczenia ze strony Emmy?

Emma nie daje za wygraną.

Regina czeka pod barem, z którego w końcu wychodzi Emma. Bohaterką zwinęła kartę kontrolną Lily, na której znalazła adres dziewczyny. Regina zauważa, że Lily dała wyraźnie do zrozumienia, iż pomoc nie jest jej potrzebna. Emma twierdzi jednak, że Lily kłamała. Co prawda, widziały ją z dzieckiem ale nie ma żadnej gwarancji, że to było jej dziecko. Lily zawsze mijała się wszak z prawdą. Tym razem Emma jest zdeterminowana, by jej jednak pomóc, bez względu na przeszłość.

Jest i naszyjnik.

Przenosimy się w przeszłość. Młoda Emma wchodzi do kryjówki Lily. Znajduje naszyjnik z wisiorkiem w kształcie półksiężyca. To ten.

Oj, robi się niezręcznie…

Panna Swan wraca do domu i woła Lily. Zaskakują ją przybrani rodzice. Ojciec pyta dziewczynę, gdzie była, ta zaś odpowiada, że szukała latarni w garażu. Następnie Emma pyta o Lily. Matka odpowiada, że wraz z mężem miała nadzieję, że to Emma będzie znała odpowiedź na to pytanie. Okazuje się bowiem, że Lily włamała się do biurka i ukradła pieniądze przeznaczone na wakacje.
Emma od razu domyśla się, dlaczego Lily wysłała ją po naszyjnik — żeby pozbyć się jej z domu i móc swobodnie działać. Mówi rodzicom, że nie miała pojęcia. Ci zaś informują ją, że skontaktowali się z jej opiekunem społecznym i dowiedzieli się, że Emma i Lily wcale nie poznały się w domu dziecka, a raczej przy wspólnej kradzieży. Dodatkowo, zadzwonili na policję, kiedy okazało się, że zniknęły pieniądze i dostali informację o tym, że Lily jest podejrzana o udział w napadzie. Emma przyznaje, że o tym wszystkim wie i dlatego kazała przyjaciółce odejść. Przybrani rodzice są oczywiście bardzo zdziwieni. Emma wie? Sprowadziła przestępczynię do ich domu i zagroziła bezpieczeństwu ich dzieci? I tu niestety pada o jedno słowo za dużo. Nigdy nie powinno się wyróżniać dzieci biologicznych, zwłaszcza w tak bezpośredniej wymianie zdań z adoptowaną, bo budzi to poczucie braku akceptacji. I Emma też to czuje. Jest wiec podwójnie zawiedziona: zarówno postępowaniem przyjaciółki, jak i postawą rodziny zastępczej. Pomimo próśb przybranych rodziców zabiera swój plecak i wychodzi z domu. A tamci nawet nie ruszają za nią — co tam odpowiedzialność.

Dlaczego to zawsze musi być wielka tablica korkowa?

Teraźniejszość Regina i Emma przyjeżdżają pod dom Lily. Wchodzą do środka. W mieszkaniu nie znajdują niczego, co świadczyłoby o obecności dziecka czy też męża. Lily więc z całą pewnością kłamała, dlatego Regina przyznaje rację Emmie. Panna Swan wspomina zaś o tym, że ucieczka Lily wcale jej nie dziwi — prawie miała jej już powiedzieć, że jest córką Diaboliny. A to mogłoby być ciężkie do przełknięcia, zwłaszcza że Emma pamięta, jak jej samej ciężko było uwierzyć. Ale czy na pewno nie lekceważą „przeciwnika”?
Dziewczyny znajdują pomieszczenie, w którym wisi wielka tablica korkowa. A na tablicy widać: ilustracje do „Królewny Śnieżki” autorstwa Franza Jüttnera (przedstawiają Złą Królową i Śnieżkę) oraz Alexandra Zicka (przedstawiają Księcia); zdjęcie młodej Emmy; czyjeś odciski palców; notkę o Diabolinie, Urszuli (pod ilustracją Harry’ego Clarke’a do „Małej Syrenki”) oraz Cruelli (pod projektem futra, trochę przypominającego ten z aktorskiego filmu); notkę o Titeliturym; mapę z domniemanymi lokalizacjami Storybrooke; notkę o Autorze pod kserokopią dwóch stron z książki „Wieści znikąd” Williama Morrisa (ciekawe, że wybrano tę powieść, klasykę z gatunku utopii); kserokopie dokumentów (można w nich znaleźć wzmiankę o wieśniakach); artykuł z gazety zatytułowany: „Chłopiec zauważony w USA — ale gdzie?”, a pod spodem: „Zabawka staje się prawdziwym chłopcem” (to jasne nawiązanie do Pinokia).
Okazuje się więc, że Lily od jakiegoś czasu o wszystkim wiedziała! Mało tego — szukała Emmy oraz jej rodziców i pragnęła zemsty!
Nagle słychać dźwięk odpalanego samochodu. Regina i Emma wybiegają z mieszkania.

Wściekłość wzbiera.

Oczywiście okazuje się, że to Lily, która prawdopodobnie czaiła się gdzieś w ukryciu, ukradła żółtego garbusa. Sprawa jest o tyle poważna, że w samochodzie został zwój, umożliwiający wejście do Storybrooke. Lily zyskała więc niesamowitą przewagę.
Ale panna Swan tak łatwo się nie poddaje. Lily zniszczyła jej już życie z jedną rodziną — nie pozwoli na to by zniszczyła życie z drugą. Rozbija szybę stojącego nieopodal samochodu, a następnie wraz z Reginą rusza w pościg.

Mógłbym patrzeć na ten kadr bez końca…

Tymczasem Gold odwiedza storybroodzki ratusz i kieruje się w stronę gabinetu burmistrza. Drzwi otwiera mu Diabolina, która zachęca by wszedł do środka, jeśli szuka serca żony. Titelitury wyciąga rękę, jakby chciał coś sprawdzić, i natrafia na magiczną barierę. Nie jest głupi — przewidział, że wcale nie będzie łatwo.
Diabolina mówi, że to koniec ich współpracy. Regina i Emma właśnie szukają Lily. Wkrótce czarownica odzyska córkę, a Wybawicielce nic się nie stanie. Mroczny stara się jednak zasiać ziarno wątpliwości: może to Lilith sprawi, że Emma podąży ścieżką zła? Dwójka połączonych przeznaczeniem i historią ludzi może się w pewnym sensie zaplątać.
Diabolina się uśmiecha. Titelitury może ją straszyć ile chce, ale i tak nie odzyska serca Belli. Nie przewidziała jednak, że wykorzysta osobę trzecią, na co mężczyzna zwraca jej uwagę. Czarownica szybko się odwraca i zauważa uciekającego przez okno Willa, który w momencie nieuwagi włamał się do ratusza (zaklęcie bariery było skonstruowane tak, by to Titelitury nie mógł wejść do środka — wszyscy inni mieli już taką możliwość) i zabrał serce. To powiedziawszy, Titelitury odchodzi. Och, gdyby wzrok Diaboliny mógł zabijać…
Trzeba przyznać, że Mroczny całkiem sprawnie całą akcję zaplanował. W przeciwieństwie do naszych (no dobra, Titelitury też jest nasz, ale troszkę mniej), którzy zawiedli na całej linii. Bo przecież można było przedsięwziąć poważniejsze środki ostrożności. Z drugiej strony, „Mroczny nigdy nie przegrywa”, więc pewnie i tak zdałoby się to na nic…

Znów na spokojnie.

A w Massachusetts trwa pościg. A nic tak pościgów nie ożywia, jak rozmowa za kółkiem.
Emma mówi, że za każdym razem, gdy wpuszcza Lily do swojego życia, dziewczyna to życie zupełnie psuje. Teraz musi ją powstrzymać. Regina uspokaja towarzyszkę i prosi, by nie działała pod wpływem emocji, bo może zrobi coś, czego będzie żałować. Emma natychmiast odbija piłeczkę: a jakie plany ma Regina wobec Zeleny? Chce z nią porozmawiać przy herbacie? Regina odpowiada, że to zupełnie inna sytuacja, ale panna Swan nie daje za wygraną. Jasne jest dla niej, że jeśli Zelena podniesie na Robina rękę, to Regina ją zniszczy. Emma ma zamiar to samo zrobić Lily. Zaczyna się robić nieprzyjemnie.
Regina prosi Emmę, by uważała, bo zaczyna brzmieć jak… „Czarny charakter” kończy panna Swan i natychmiast dodaje, że są teraz w prawdziwym świecie, w którym nie ma podziału na tych dobrych i złych; są po prostu prawdziwi ludzie, zmagający się z prawdziwymi problemami. Ostrzega także Reginę, że jeśli będzie chciała ją powstrzymać, to może jechać do Nowego Jorku sama.
Bardzo ostra wymiana zdań. Ponieważ Lily stanowi realne zagrożenie dla jej rodziny, Emma reaguje niezwykle emocjonalnie. Ostatecznie to chęć ochrony najbliższych wywołuje w niej negatywne emocje, co stanowi ciekawą kontynuację końcówki poprzedniego odcinka. Nie bez znaczenia jest także fakt, że coraz bardziej męczy ją postępowanie według tego, co inni od niej oczekują i próbuje chodzić na skróty.

Lily troszkę się przelicza.

Ładne zbliżenie na prawy profil dorosłej Emmy, a potem zmiana ujęcia i prawy profil młodszej Emmy, która siedzi na przystanku autobusowym. Po chwili podchodzi do niej Lily. Emma nie jest zdziwiona, że przyjaciółka ją odnalazła. Wie, że dziewczyna doskonale zdawała sobie sprawę, co spowoduje jej wyczyn: wyrzucenie Emmy z domu. Chce, żeby Lily zeszła jej z oczu. Ta pyta przyjaciółki, czy w taki sposób chce jej podziękować z uwolnienie. Dzięki pieniądzom, które ukradła, mogą pojechać gdziekolwiek zechcą i robić, co tylko zapragną. Emma jednak wcale nie jest zadowolona. Chciała zostać z nową rodziną, z ludźmi, którym na niej zależało.
Lily nie daje za wygraną: gdy tylko ci ludzie poznali prawdę o Emmie, od razu zwrócili się przeciwko niej; byli oszustami. Emma ostro odpowiada, że to Lily jest oszustką. Grała sierotę, ale tak naprawdę nie ma pojęcia, co to znaczy być sierotą naprawdę; myśli, że to fajnie udawać kogoś, kto ciągle ucieka. Emma nie udaje — Emma musi tak żyć.
Lily, stara się wybronić, ale Emma nie daje jej szansy. Sięga do plecaka, oddaje przyjaciółce odzyskany naszyjnik i każe wrócić do kart kredytowych, domku nad jeziorem oraz Tutaj chwilę się waha, ale w końcu wykrztusza: rodziny (widać, że sama idea rodziny sprawia jej ból, bo to coś, czego nigdy wcześniej — na tym etapie — nie zaznała w pełni). Każe zostawić się w spokoju.
Lily wyjaśnia nie może jednak spełnić tej prośby — została wyrzucona z domu. Emma nie chce jej wierzyć, jednak dziewczyna ciągnie dalej: nie wie, jak to do końca wyjaśnić, ale od kiedy Emma odeszła, wszystko się pogorszyło; nieważne co Lily zrobi — jej życie zawsze skręca w niewłaściwym kierunku. Emma złośliwie odpowiada, że wystarczyłoby podejmować lepsze decyzje. Problem polega jednak na tym, że Lily próbuje, ale zawsze wszystko obraca się przeciwko niej, jakby była przeklęta. Tylko wtedy, gdy Emma jest obok, wszystko przybiera właściwy kierunek (to ciekawa informacja: może jednak Titelitury się mylił i to Emma będzie miała pozytywny wpływ na Lily, a nie Lily negatywny na Emmę?). Lily błaga, by Emma nie odchodziła i jej pomogła. Ta jest jednak nieugięta: to koniec z pomaganiem Lily. Lepiej, by dziewczyna była sama. I trudno się młodej pannie Swan dziwić — wszak Lily wielokrotnie ją zawiodła.

Pora na hasztag #cruellażyje

Wracamy do teraźniejszości. Pościg trwa. Wkrótce dziewczyny doganiają Lily. Emma przyśpiesza, i wygląda za kółkiem prawie jak szalona Cruella De Mon (ciekawe, czy to świadome nawiązanie). Wraz z Lily trochę pozajeżdżają sobie drogę, aż w końcu Emma wyprzedzi dawną przyjaciółkę i zablokuje jej drogę. Dobrze, że tamta w porę wcisnęła hamulec, bo zderzenie byłoby straszne…

Czas na ostateczną próbę.

Bohaterki wychodzą z samochodów. Emma natychmiast podbiega do Lily. Upewnia się, że dziewczyna wie wszystko o swojej przeszłości i pyta, czy kiedy się poznały, także znała prawdę. Lily odpowiada oczywiście, że nie i dopiero potem tę prawdę poznała. Emma pyta w jaki sposób, ale Lily odrzeka, że to nie ma znaczenia. Liczy się to że Emma zniszczyła jej życie, jeszcze przed jej narodzinami. Emma, zaznacza, że nie miała w tej kwestii nic do powiedzenia, ale jej przyjaciółka zwraca uwagę, że jak najbardziej mieli coś do powiedzenia Śnieżka i Książę, którymi zajmie się, jak tylko znajdzie się w Storybrooke.
To dla Emmy za wiele. Grozi, że jeśli Lily choćby kiwnie palcem, natychmiast ją wykończy, a następnie popycha dziewczynę. Lily pyta zaś Emmy, jak chce ją wykończyć bez magii. W tym samym momencie słychać jednak grzmot, a w Garbusie pęka lampa — wcale nie jest tak zupełnie bez magii.
Lily krzyczy do Emmy, że Śnieżka i Książę byli potworami: wygnali ją z Zaczarowanego Lasu, a Emmę włożyli zupełnie samą do szafy. I mimo wszystko ta jest gotowa ponieść za nich śmierć — idealna Wybawicielka, która zawsze musi działać słusznie, A przecież jej rodzice zasługują na to by ich ukarać. Tylko w jeden sposób Emma może powstrzymać Lily (między wierszami sugerowane jest oczywiście morderstwo). Przyjaciółki zaczynają się bić.
Emma odpycha Lily i wyciąga broń. Lily wcale to nie dziwi, choć panna Swan usprawiedliwia się, że tylko próbuje powstrzymać przyjaciółkę przed zrobieniem czegoś, czego będzie żałować (ciekawe, przed chwilą to samo mówiła Regina do Emmy). Lily jest przekonana, że nie da się jej powstrzymać, bo dzięki Emmie podejmuje same złe decyzje. Chce, aby przyjaciółka skończyła jej niedolę: nie ma w jej życiu nic do uratowania, a jeśli Emma ją puści, to dziewczyna wszystko zniszczy. Radzi Emma zachować się jak na prawdziwą bohaterkę przystało i skończyć wszystko, zanim na dobre się rozpocznie. Emma podchodzi bliżej, wciąż celując bronią w przyjaciółkę.
Do akcji wkracza Regina. Każe Emmie rzucić broń. Jeśli pociągnie za spust, to tym razem ona zniszczy sobie życie, a przy okazji życie Henry’ego i jej rodziców. Emma mówi, że musi ich chronić. Regina odpowiada, że musi w takim razie opuścić broń: Śnieżka i Książę potrzebują bohaterki, nie zaś morderczyni. I ten argument nie przekonuje jednak Emmy: ma już przecież na sumieniu ludzkie życie. Regina odpiera, że śmierć Cruelli była wypadkiem, ale jeśli teraz Emma przekroczy granicę, nie będzie jej łatwo wrócić — sama dobrze o tym wie z własnego doświadczenia. Poza tym tego właśnie chce Gold, a Emmę stać na więcej. I tu ostatecznie w pannie Swan coś pęka, bo w końcu odpuszcza. Uff — nie wyglądało to za dobrze.
Bardzo podoba mi się postawa Reginy. W zastanej sytuacji nie poddała się i walczyła o Emmę do samego końca. Świetnie relacja tej dwójki ewoluowała.

Uczeń wkracza do akcji.

Po raz ostatni przenosimy się w przeszłość, a dokładniej do autobusu zmierzającego w stronę Pittsburgha. Jedną z pasażerek jest oczywiście Lily, która zamyślona wpatruje się w naszyjnik po matce. Nagle słychać głos… Ucznia! Starzec zauważa, że to piękny wisiorek i pyta dziewczyny, czy zwróciła uwagę na to jak uzupełnia się on ze znamieniem na nadgarstku (półksiężyc i gwiazda — czyżby twórcy serialu chcieli zasugerować jakieś związki bohaterki z islamem?). Zdziwiona Lily pyta, skąd mężczyzna wie o znamieniu. Uczeń zwraca się do niej po imieniu i odpowiada, że wie o wielu rzeczach. Kiedy dziewczyna zaczyna panikować, każe się jej uspokoić i zapewnia, że służy odpowiedziami na każde jej pytania. Na temat tego, kim naprawdę jest i dlaczego jej życie zawsze układało się nie tak, jak powinno.
Lily podejmuje temat i pyta, kim jest. Uczeń określa ją mianem ofiary niefortunnych kaprysów przeznaczenia, za które sam jest częściowo odpowiedzialny. Dodaje, że tak naprawdę nie powinien był jej o tym mówić. Lily wysnuwa wniosek, że starzec ma nie po kolei w głowie. Uczeń ciągnie jednak dalej. Zaznacza, że Lily nie jest odpowiedzialna za swoje nieszczęście w takim stopniu, jak się jej wydaje. Od samego początku wszystko było zwrócone przeciwko niej i w żadnym wypadku to nie jej wina. Uczeń jest jej dłużny prawdę.
Lily w końcu daje za wygraną. Zwraca się do starca per „Yoda” (ach te nawiązania do „Gwiezdnych Wojen”) i każe przestać mówić zagadkami, a przejść do sedna sprawy. Uczeń zaczyna od wisiorka: to nie do końca kamień, ale rzeczywiście należał jej do matki. Pyta dziewczyny, czy chciałaby o niej usłyszeć…
To ciekawe, że właśnie Uczeń ostatecznie interweniuje i naprowadza Lily na pewne tropy. Na pewno czyni to z odpowiedzialności — to przecież on odprawił rytuał, przez który dziewczyna trafiła do prawdziwego świata. Jednocześnie wyraźnie zaznacza, że nie powinien interweniować, ale właśnie dla Lily robi wyjątek. Wyjątek, którego nie czyni nawet dla Emmy, której przecież taka wiedza jeszcze bardziej by się przydała. To bardzo ciekawe posunięcie. Ale pozostaje jedno pytanie: dlaczego Lily, po rozmowie z Uczniem, od razu nie odnalazła Emmy? Czyżby czekała aż ta dostanie się do Storybrooke? A może szyki pomieszały jej kontakty z niewłaściwymi ludźmi, o których wspomniała?

To teraz już naprawdę na spokojnie.

Teraźniejszość. Emma i Lily, już nie w ferworze walki, spokojnie rozmawiają o tym, co zaszło. Lily pyta, dlaczego Emma jej nie zabiła. Sama na jej miejscu postąpiłaby inaczej. Panna Swan odpowiada, że wierzy, iż wcale by tak nie było, a kolejne pytanie przyjaciółki, o to czy właśnie w ten sposób nie działają — jako Wybawicielka i Antywybawicielka — szybko zbywa i każe dziewczynie się tak nie nazywać.
Do bohaterek podchodzi Regina, która właśnie skończyła rozmowę telefoniczną. Dzieli się z dziewczynami złą wiadomością: właśnie straciła przewagę nad Goldem, a to oznacza, że muszą jak najszybciej dostać się do Robina. Emma wstaje z miejsca i pyta Lily, czy jedzie z nimi. Zaskoczona propozycją córka Diaboliny pyta, czy wciąż ją chcą. Emma odpowiada bardzo stanowczo: już nigdy nie odepchnie swojej przyjaciółki. I a przynajmniej na to wygląda, na dobre zawróciła ze ścieżki zła. A wszystko dzięki Reginie!

No ładnie, Bella właśnie została emocjonalnie zdezorientowana.

Storybrooke. Will wchodzi do sklepu Golda, gdzie czeka na niego Bella — wraz z jedzeniem z baru. Bohaterka zauważa, że chłopak wygląda na niespokojnego i pyta, czy wszystko w porządku. Will odpowiada, że musi jej coś pokazać, po czym otwiera szkatułkę, w której znajduje się serce dziewczyny. Bella z przerażeniem pyta, czy to do niej należy zawartość szkatułki, a Will potwierdza, dodając, że to wszystko sprawka Reginy. A gdy zdziwiona Bella pyta, po co Reginie jej serce, ujawnia się Titelitury, który zdradza motywy Złej Królowej. Skradła serce Belli, by użyć jej jako pionka przeciw niemu.
Bella cofa się za Willa i z niepokojem w głosie pyta co Titelitury robi w sklepie. Mężczyzna odpowiada, że chciał być pewien, że jego żona dostanie swoje serce z powrotem. Zdezorientowana Bella zadaje kolejne pytanie: czy Titelitury współpracował z Willem? Mroczny mówi, że obaj mają coś wspólnego: obu zależy na Belli. Następnie dodaje, że chce jej coś powiedzieć. Nie prosi o przebaczenie. Doskonale zdaje sobie sprawę, że spędził każdy dzień małżeństwa, oszukując swą żonę, podczas gdy powinien był czynić ją szczęśliwą. Teraz jest za późno — jego serce jest niemal całe spowite mrokiem, a jeśli będzie dalej ranić Bellę, to nie ma dla niego nadziei. Dlatego też chce zwrócić serce Belli, ale to Will będzie je chronić, bo Titelitury okazał się tego niewarty. Wkłada serce na miejsce, a Bella spogląda na niego ze wzruszeniem. Mężczyzna żegna ukochaną i odchodzi. Bella odwraca za nim wzrok, jakby chciała go powstrzymać. W tej chwili Will łapie ją za rękę.
Ta scena uzmysławia oczywiście jedną ważną rzecz: Bella nadal czuje coś do Titeliturego, pomimo tego, że wiele razy ją zranił. Sam Mroczny z kolei, choć działa przez większość czasu egoistycznie, nadal jest zdolny do bezinteresownego gestu w imię miłości. I jak tu nie uwielbiać tak złożonej postaci?

Nie mogło obyć się bez Zeleny <3

Nowy Jork. Regina puka do drzwi mieszkania Robina. Ten w końcu otwiera i lekko zdziwiony rzuca się jej w ramiona. Regina mówi, że za nim tęskniła. Robin odpowiada, że także mu jej brakowało, a następnie pyta, co się dzieje. Regina obiecuje wszystko wyjaśnić, ale najpierw chce wiedzieć, gdzie jest „Marian”. Kiedy słyszy, że kobieta wyszła do sklepu, natychmiast przechodzi do rzezy. Wyjaśnia, że trzeba działać jak najszybciej, zanim „Marian” wróci, bowiem kobieta nie jest tym za kogo się podaje. To tak naprawdę jej siostra, Zelena.
„Zła czarownica? Przecież zginęła.” pyta zszokowany Robin. Regina, wyjaśnia, że jej siostra w jakiś sposób ich oszukała. Przeniosła się w czasie, zabiła Marian i zajęła jej miejsce, żeby odegrać się na Reginie. Robin nie chce wierzyć.
W tej samej chwili „Marian” wraca do mieszkania. Wyraźnie zaniepokojona pyta, co Regina tutaj robi. Regina mówi, że to koniec i Robin już o wszystkim wie. „Marian” oczywiście udaje, że nic nie rozumie. Zdenerwowany Robin, nie do końca wiedząc, komu wierzyć, mówi, że Regina straszy jego żonę. Regina twierdzi, że to bardzo dobrze i pyta, gdzie Zelena skryła magię. Jest wściekła i grozi, że jeśli kobieta nie wyjawi swej tajemnicy, to ją rozniesie. Robin stara się uspokoić towarzystwo. Wie, że Reginie jest ciężko, ale zdecydował się zostać z Marian i tak wygląda teraz ich życie.
Mimo wszystko Zelena w końcu się ujawnia. Robinowi oczywiście opada szczęka ze zdziwienia (a na boku Lily pyta Emmy, co właśnie zobaczyła i słyszy w odpowiedzi, że to magia). Regina natychmiast radzi odejść wraz z Rolandem, ale Robin się waha. Regina ponagla ukochanego, ten jednak nadal nie reaguje. Zelena z właściwym sobie przekąsem zauważa, że Robin chyba chce zostać. Regina po raz kolejny prosi, by z nią poszedł, ale Robin odpowiada, że nie może. Regina łapie go za rękę i wciąż zachęca ukochanego. Ten jednak stoi w miejscu. Przeprasza Reginę, ale nie może zostawić Zeleny. Regina oczywiście jest zdziwiona. Temat podchwytuje Zelena i pyta, czy Robin o wszystkim powie czy też sama ma to zrobić. W końcu mężczyzna zdobywa się na odwagę — Zelena jest… w ciąży!
O rany, co za zwrot akcji! Racja, trochę pachnie to telenowelą, ale twórcy poruszają naprawdę ciekawe problemy. W pewnym sensie Zelena dopuszcza się gwałtu na Robinie, dzięki czemu twórcy przemycają bardzo rzadko występujący, a przez to jeszcze rzadziej poruszany w kulturze problem gwałtu kobiety na mężczyźnie. Ponadto zupełnie zmienia się dynamika między bohaterami. Robina z Zeleną łączy teraz dziecko. Oczywiście zastanawia dalszy krok Reginy, a twórcy stawiają kolejne, ciekawe pytanie: czy dziecko łączy parę na zawsze? Pozostaje wreszcie kwestia Zeleny: czy robi to tylko z zemsty, czy też naprawdę kocha Robina? Co jak co, ale twórcy naprawdę odrobili pracę domową!

MANIAK KOŃCZY


Jak zawsze czekam na Wasze opinie. Jak rozumiecie konkretne sceny? Co Wam się podobało? Co zauważyliście? Dajcie znać w komentarzach!

Krzysztof Karol Bożejewicz / Autor

Zapalony maniak komiksów, seriali, książek, dobrych filmów i superbohaterów.

3 komentarze:

  1. Ja jestem ciekawa, kto jest ojcem Lily ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nom i gdzie jest Emma i wogole wszystkiego. Fajnie sie zapowiada

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mnie to bardzo ciekawi. Przy okazji omawiania finału na pewno poświęcę kilka słów na ten temat, bo mam szaloną teorię.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze, zawierające treści obraźliwe, wulgarne, pornograficzne oraz reklamowe zostaną usunięte. Zostaliście ostrzeżeni.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger