Maniak ocenia #37: "Revenge" S03E01

MANIAK ZACZYNA


Czas na zemstę
z prawdziwego zdarzenia
W Hollywood panuje ostatnio moda na uwspółcześnianie. Scenarzyści biorą klasyczną opowieść i przenoszą ją w dzisiejsze realia. Czasami starają się być jak najbardziej wierni materiałowi źródłowemu, czasami tylko do niego nawiązują, a czasem biorą jedynie główne założenia i tworzą zupełnie nową opowieść. Do tej trzeciej kategorii należy serial "Revenge".
W założeniu jest to uwspółcześnienie powieści Aleksandra Dumasa "Hrabia Monte Christo", w rzeczywistości jednak z materiału źródłowego zapożyczono zaledwie motyw zemsty i wokół niego ukuto zupełnie nową opowieść. Opowieść ta, miała swoje wzloty i upadki, a ostatecznie, po drugim sezonie postanowiono zmienić osobą odpowiedzialną za prowadzenie serialu z Mike'a Kelley'ego na Sunila Nayara ("Oz", "Kryminalne zagadki Miami"). Czy wyszło to produkcji na dobre?

MANIAK O SCENARIUSZU


Odcinek standardowo
zaczyna się od futurospekcji
Odcinek, zatytułowany zgodnie z dotychczasową konwencją "Fear" ("Strach"), do którego scenariusz napisał Nayar, poświęcono właściwie na naprawienie tego wszystkiego, co w drugim sezonie nie bardzo się sprawdziło oraz ustalenie nowych reguł gry. Wydaje się, że to koniec z wątkiem tajemniczej organizacji "The Initiative" oraz programu komputerowego Carrion, co potwierdzają słowa głównej bohaterki ("I już nigdy więcej nie wspominajmy <<The Initiative>> czy <<Carriona>>."), będące bardzo sprytnie przemyconą autorionią. Teraz całość ponownie skupi się na osobistej wendetcie bohaterki, co pozwoli na powrót do korzeni i klimatu pierwszego sezonu.
Emily przestaje uganiać się
za mrzonkami i szykuję
długą zabawę na lato
Premiera tradycyjnie rozpoczyna się od zaskakującej futurospekcji (chyba najciekawszej z dotychczasowych), w której coś złego spotyka główną bohaterkę (nie chcę zdradzać co, żeby nie popsuć Wam wrażeń). W kolejnych scenach twórcy pokazują, co słychać u poszczególnych postaci i z czym się one borykają.
Głównym wątkiem odcinka są działania Emily/Amandy w dążeniu do zemsty na rodzinie Graysonów, które wreszcie nabrały rozpędu i wydają się zmierzać do jakiegoś końca. Poza tym, gdzieś w tle rozwijają się wątki Jacka, Nolana, Ashley (która zalicza ostatni występ w serialu) i samej rodziny Graysonów. Pojawia się także dość interesująca nowa postać - Margaux LeMarchal, koleżanka Daniela Graysona. Choć tak jak wspominałem wcześniej, więcej tu porządkowania bałaganu z drugiego sezonu, to odcinek wciąga, a jego zakończenie zaostrza apetyt na ciąg dalszy.
Bardzo cieszą dialogi. Znów sporo w nich typowej dla środowisk, w jakich obraca się bohaterka, kurtuazji i konwenansów. Szczególnie dobrze napisane są rozmowy Emily i Victorii, w których pod płaszczykiem dobrych manier i wyszukanego słownictwa ukrywa się sporo jadu. Ich słuchanie to prawdziwa przyjemność.

MANIAK O REŻYSERII


Bardzo ważne były w "Fear" uczucia przeżywane przez poszczególnych bohaterów i na ich jak najlepszym wyeksponowaniu skupia się reżyser, Kenneth Fink, mający już na koncie kilka wcześniejszych odcinków "Revenge". Wychodzi mu to bardzo dobrze i choć nie jest to odcinek bardzo widowiskowy, to niezwykle emocjonujący.

MANIAK O AKTORACH


Stowe kradnie każdą
sceną, w której się pojawia
Aktorsko nic się nie zmienia. Nadal przodują: Emily Van Camp (Emily Thorne alias Amanda Clarke) i Madeleine Stowe (Victoria Grayson). Ta pierwsza umiejętnie lawiruje pomiędzy wyrachowaną i zimną kobietą dążącą do zemsty a sympatyczną dziewczyną z sąsiedztwa. Ta druga daje zaś prawdziwy popis możliwości i wyciska ze scenariusza jak najwięcej się da. Jej sztuczne uśmiechy, groźby, przeżywane emocje - na wszystko to patrzy się z niemałą przyjemnością.
Znakomity jest Henry Czerny jako próżny Conrad, któremu scenarzyści dają sporo interesującego materiału do zagrania. Aktor doskonale korzysta z okazji i udowadnia tym samym swą wszechstronność.
Całkiem dobrze gra, wcielający się w Jacka, Nick Wechsler - emocjonalne sceny z Emily Van Camp wyszły mu poprawnie. W porządku wypada Gabriel Mann jako Nolan Ross. Znośni są Josh Bowman (Daniel Grayson) oraz Christa B. Allen (Charlotte), ale nie powalają.
Intryguje Karine Vanasse ("Zamiana"). Francuska aktorska wciela się w bardzo ciekawą Margaux LeMarchal, która może sporo namieszać w serialu. Jest w roli niezła i miło ogląda się ją na ekranie.

MANIAK O TECHNIKALIACH


"Fear" bardzo ładnie nakręcono. Zdjęcia mają przyjemną kolorystykę, są wyważone i spokojne oraz, dzięki zastosowaniu sporej ilości zbliżeń, pozwalają na eksponowanie emocji bohaterów. Montażystom nie można postawić żadnych zarzutów. Świetna jest również muzyka iZLERa, doskonale dopełniająca to, co dzieje się na ekranie. Do tego jednak fani "Revenge" zdążyli się już przyzwyczaić.

MANIAK OCENIA


Z przyjemnością stwierdzam, że po drugim, bardzo nierównym sezonie "Revenge" wraca na właściwe tory, udowadniając premierowym odcinkiem trzeciego sezonu, że zmiana osoby odpowiedzialnej za prowadzenie produkcji serialu była decyzją jak najbardziej właściwą. Odcinek oceniam na:

DOBRY

Komentarze