piątek, 31 lipca 2015 7/31/2015 03:22:00 PM

Maniak marudzi #22: Co z tą Czarną Wdową?

krzysztofiński

MANIAK TYTUŁEM WSTĘPU


Właściwie to ten tekst powinien był powstać już dawno temu — mniej więcej w okolicach maja, kiedy o sprawie było jeszcze głośno. Temat jest jednak na tyle delikatny, że musiałem się odrobinę zdystansować, by zejść z emocjonalnego tonu wszechwiedzącego bufona. Bo wiecie, nie mam zamiaru wmawiać wszystkim, że tylko mój punkt widzenia jest właściwy — wcale nie chodzi mi o to, by zrobić prowokację i niskim kosztem zgarnąć sobie mnóstwo jednorazowych wyświetleń.
No dobrze, a o co mi chodzi? Kiedy na początku maja do kin wszedł film „Avengers: Czas Ultrona”, przez Internet przeszła ogromna burza. Wielu fanów wyraziło spore, ekhm, niezadowolenie sposobem, w jaki została w nim przedstawiona Czarna Wdowa. Swoje zrobiła przede wszystkim konkretna kwestia, którą wypowiada bohaterka, ale krytykę zebrał tak naprawdę cały wątek dotyczący Nataszy Romanoff. I w gruncie rzeczy nieszczególnie by te wszystkie głosy we mnie uderzyły — ok, jak to zwykle w filmach Marvel Studios bywa, kobieca bohaterka została napisana niezbyt lotnie i fortunnie. A jednak uderzyły we mnie dość mocno, bo przecież za „Czasem Ultrona” stoi pierwszy feminista Hollywoodu, Joss Whedon, którego wręcz rozpoznawalnym znakiem jest bardzo umiejętne prowadzenie postaci kobiecych — vide „Buffy”, „Angel”, „Firefly” czy „Dollhouse”.
Postanowiłem się więc dokładnie przyjrzeć Czarnej Wdowie w drugich „Avengerach” i podzielić się z Wami pewnymi spostrzeżeniami. Moim zdaniem bowiem, wystarczy odrobina dobrej woli, by jednak zrozumieć historię Nataszy — nie chce tu użyć słowa „właściwie”, bo przecież każdy może odbierać dzieła kultury jak tylko zechce — inaczej, dostrzegając pewne mądre, feministyczne aspekty takiego a nie innego jej rozpisania. Oczywiście od razu wspomnę, że jeśli nie oglądaliście przynajmniej obydwu „Avengerów”, to czytacie na własną odpowiedzialność.

wtorek, 28 lipca 2015 7/28/2015 11:58:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #105

krzysztofiński

FILMY


Będzie kolejna część „Parku Jurajskiego”


„Jurassic World”, choć ma trochę wad — czy to natury ideologicznej, czy też stricte fabularnej — okazał się filmem mimo wszystko dość przyjemnym i zdecydowanie oglądalnym (w bliżej nieokreślonym czasie na pewno napiszę o nim coś więcej). W dodatku swoje zarobił. Nic więc dziwnego, że filmowa seria z dinozaurami (niekoniecznie, jak sugeruje tytuł, z jury) doczeka się piątej odsłony.
Wstępnie zatytułowany „Jurassic World 2”, nowy film wejdzie do kin 22 czerwca 2018 roku. Scenariusz napiszą Colin Trevorov oraz Derek Connolly, którzy dłubali przy tekście „Jurassic World”, co akurat nieszczególnie napawa optymizmem (no, chyba że mentalnie wyjdą z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku). Nie wiadomo, czy Trevorov zechce powrócić na stołek reżysera, ale za to na pewno wróci dwójka głównych aktorów: Chris Pratt oraz Bryce Dallas Howard. Trzymam kciuki, żeby tym razem obraz był jeszcze lepszy.

czwartek, 23 lipca 2015 7/23/2015 10:00:00 AM

Maniak podsumowuje tydzień #103-104

krzysztofiński

FILMY


SDCC: „Batman V Superman: Świt Sprawiedliwości”


Zakończyło się wielkie święto maniaków popkultury, czyli San Diego Comic Con. Tegoroczna edycja była bardzo ważna (mówię tu oczywiście o tym, jak sprawa wygląda z mojego punktu widzenia), ponieważ gościli na niej twórcy jednych z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów: „Batman V Superman: Świt Sprawiedliwości” oraz „Suicide Squad”. Na sam początek kilka słów o tym pierwszym.
Na panelu poświęconym obrazowi, Zack Snyder potwierdził po raz kolejny, że tytułowy konflikt Batmana i Supermana wyrasta bezpośrednio z wydarzeń przedstawionych w „Człowieku ze Stali”. Ponadto, estetycznie film będzie nawiązywał do „Powrótu Mrocznego Rycerza” Franka Millera, ale fabularnie będzie dziełem całkowicie odrębnym. Co ciekawe, produkcja może też stanowić podłoże do kolejnych konfliktów — choć tutaj Snyder był już bardziej enigmatyczny.

niedziela, 12 lipca 2015 7/12/2015 11:02:00 PM

Maniak ocenia #239: "Dreamfall: Chapters. Book Three: Realms"

krzysztofiński

MANIAK PISZE WSTĘP


Za każdym razem, gdy pojawia się kolejna księga „Dreamfall Chapters”, budzi się we mnie ogromny entuzjazm. I tak też było tym razem, kiedy pojawiła się księga trzecia. Oczywiście musiałem się za nią zabrać w dniu premiery.
A czekałem, rzecz jasna, z wielką niecierpliwością. Pomijam już fakt, że to w końcu kolejna odsłona mojej ukochanej growej serii. Najgorsze było to, że w marcu twórcy pozostawili graczy, w tym mnie, w najgorszym z możliwych momentów, serwując okrutne, bezlitosne zawieszenie akcji.
Ale trzeba przyznać, że Red Thread Games zyskuje coraz większą wprawę. Na nową księgę trzeba było czekać o miesiąc mniej niż na poprzednią. Co prawda, trzy i pół miesiąca to wciąż sporo czasu, ale trzeba pamiętać, że to mały zespół. I ładnie wstrzelił się w początek wakacji.
No dobrze, ale koniec zbędnych wstępów, pora przejść do rzeczy. Jaka jest najnowsza odsłona „Dreamfall Chapters”?

wtorek, 7 lipca 2015 7/07/2015 11:54:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #102

krzysztofiński

FILMY


Nowe materiały i zdjęcia na temat „Batman v Superman”


Wielkimi krokami zbliża się San Diego Comic-Con, które na pewno dostarczy mnóstwa informacji na temat oczekiwanych komiksów, filmów i seriali. Z tej okazji ukazał się specjalny numer magazynu „Entertainment Weekly”, w którym znaleźć można obszerny artykuł na temat filmu „Batman v Superman”. A ponieważ, jak zresztą wiecie, z wielkim entuzjazmem czekam na film, pozwoliłem sobie przetłumaczyć materiał. A znalazły się w nim smakowite kąski!
PELERYNY GNIEWU

JEST ZIMNO. NIEBO WYGLĄDA JAK POPIELNICZKA.
Zupełnie jak w pierwszej połowie telewizyjnej reklamy antydepresantów. „Idealna pogoda, prawda?” Istnieje małe prawdopodobieństwo, że te słowa Zacka Snydera to nie sarkazm. Miejsce jest niemal komicznie ponure. Członkowie ekipy filmowej kucają przy przenośnych grzejnikach niczym kloszardzi przy koksownikach, podczas gdy porywisty wiatr przemyka przez zrujnowany budynek, który był niegdyś Rezydencją Wayne’ów i rozrzuca opadnięte liście po podłodze. Dekoracje zbudowano na środku pola, które wygląda jakby Andrew Wyeth namalował je w złym humorze. Całość znajduje się kilka mil od miejskich ruin zamkniętych zakładów samochodowych Michigan.

sobota, 4 lipca 2015 7/04/2015 11:29:00 PM

Maniak ocenia #238: "Batman" #28

krzysztofiński

MANIAK WE WSTĘPIE


Po wielu numerach kontynuujących historię początków człowieka-nietoperza Scott Snyder robi sobie od „Roku Zerowego” mały odpoczynek. Wbrew temu, czego można by się jednak spodziewać, autor wcale nie powraca do teraźniejszego Gotham. Z przeszłości przenosi się bowiem w niedaleką przyszłość.
W dwudziestym ósmym numerze „Batmana” Snyder sugeruje czytelnikom, co niebawem wydarzy się Gotham City i jak miasto będzie za jakiś czas wyglądać. Przygląda się wielu ważnym bohaterom i pokazuje, co czeka na nich tuż za przysłowiowym rogiem. Oczywiście niejednokrotnie prawdziwie tymi rewelacjami zaskakuje.
Czy taka jednorazowa odskocznia od „Roku Zerowego” to dobry pomysł i czy Snyder przygotowuje dobry jakościowo komiks?

czwartek, 2 lipca 2015 7/02/2015 11:13:00 PM

Maniak inaczej #45: "Sense8" - fantastyka naukowa czy realizm magiczny?

krzysztofiński

MANIAK NA POCZĄTEK


recenzji „Sense8” wysnułem tezę trochę na przekór temu, co pisze się i mówi o serialu w różnych miejscach. Zaproponowałem bowiem, by wbrew temu co sądzą sami twórcy, podejść raczej ostrożnie do klasyfikowania serialu do gatunku science-fiction. Bliżej mu bowiem, przynajmniej w moim mniemaniu, do nurtu zgoła odmiennego, a mianowicie: realizmu magicznego.
Czym tak właściwie jest realizm magiczny (przy czym mowa tu oczywiście o realizmie magicznym jako nurcie literackim i filmowym)? Mówiąc najprostszymi słowami: jest to gatunek wywodzący się z Ameryki Łacińskiej, polegający na dodawaniu do realistycznej w konwencji historii elementów magicznych, przedstawiając je jako coś zupełnie normalnego, naturalnego, przynależącego do naszego świata.
Dlaczego tak upieram się, by „Sense8” zaliczyć do wspomnianego nurtu?

Maniak ocenia #237: "Sense8" Sezon 1

krzysztofiński

MANIAK PISZE WSTĘP


Pamiętam, kiedy mniej więcej rok temu ukazały się pierwsze zapowiedzi „Sense8”. Od razu wzbudziły we mnie ogromną ekscytację, a w jednym z podsumowań tygodnia pisałem tak:
Scenarzysta komiksowy i telewizyjny J. Michael Straczynski oraz rodzeństwo Wachowskich szykują dla platformy Netflix serial pod tytułem „Sense8”. Opowie on historię ośmiu nieznających się osób, wywodzących się z różnych kręgów kulturowych i różnych części świata. Doświadczają one brutalnej wizji i w jej wyniku zostają telepatycznie połączone. Tajemniczy i wpływowy mężczyzna, Jonas, postanawia zebrać wszystkie te osoby, a tymczasem, niejaki pan Whispers planuje ich zabójstwo. Każdy z dziesięciu odcinków skupi się na innej postaci. W obsadzie znaleźli się między innymi: Naveen Andrews („Zagubieni”), Daryl Hannah („Kill Bill”), Brian J. Smith („Gwiezdne Wrota: Wszechświat”) oraz Bae Doona („Atlas Chmur”).
Pomysł szalenie mi się podoba, a obsada wygląda znakomicie. Dopisuję do listy pt. „Koniecznie zobaczyć”
Głównym wabikiem były oczywiście nazwiska twórców oraz aktorów. Straczyńskiego i Wachowskich bardzo lubię (mimo, że każde z nich ma na koncie lepsze i gorsze dokonania), a udział Bae Doony którą uwielbiam za „Atlas Chmur” czy Naveena Andrewsa, który pokazał się z fantastycznej strony w „Zagubionych” czy „Once Upon a Time in Wonderland”, gwarantował moje zainteresowanie.
Oczywiście od tych pierwszych wzmianek w mediach projekt trochę ewoluował: z dziesięciu odcinków zrobiło się dwanaście, a każdy z nich nie skupia się na jednej postaci, ale na kilku jednocześnie. Całość stała się też, mam wrażenie, dojrzalsza niż wynikało to z wstępnego opisu.
Rzecz jasna za serial zabrałem się w dniu premiery i tak jak w przypadku genialnego „Bloodline” obrałem sobie sprawdzony model: jeden odcinek dziennie (sprawdza się genialnie, bo raz, że można się serialem dłużej cieszyć; a dwa, że ma się trochę czasu na rozważenie tego, co działo się w poprzednim odcinku). Jak mi się spodobało?

środa, 1 lipca 2015 7/01/2015 10:13:00 AM

Maniak podsumowuje tydzień #101

krzysztofiński

FILMY


Vertigo do New Line Cinema


Warner Bros porządkuje sprawy adaptacji komiksów od DC Comics. Od tej pory projekty na podstawie publikacji wydawanych pod szyldem imprintu Vertigo (np. „Sandman”, wciąż powstający pod okiem Josepha Gordon-Levitta) będą produkowane przez New Line Cinema (czyli wytwórni należącej do Time Warner), natomiast te stritce od DC (przede wszystkim superbohaterskie) pozostaną w Warner Bros. Wyjątkiem będzie jednak „Shazam” z Dwayne’em Johnsonem, który wyprodukuje New Line Cinema, jak planowano od początku.
Takie uporządkowanie tych produkcji, wzorem tego, jak działa to w komiksowym świecie DC, to moim zdaniem krok w dobrą stronę i szansa na wzmocnienie marki New Line Cinema. Tak czy siak, czekam na wszystkie powstające filmy. Jako fan nie mogę w końcu inaczej!

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger