sobota, 6 grudnia 2014 12/06/2014 11:55:00 PM

Maniak inaczej #23: Ku akeptacji, czyli "Once Upon a Time" S04E08

Krzysztof Karol Bożejewicz

MA­NIAK TY­TU­ŁEM WSTĘPU


Uwaga! We wpisie znajdują się: szczegółowy opis i analiza każdej sceny odcinka. Jeśli omawiana odsłona „Once Upon a Time” jeszcze za Wami, to lepiej kliknijcie tutaj, by poznać moją opinię bez ryzyka popsucia sobie zabawy.
Z każdym kolejnym odcinkiem „Once Upon a Time” historia zbacza na coraz ciekawsze tory. Twórcy bardzo umiejętnie łączą tropy z baśni, animacji Disneya (w tym „Krainy lodu”) oraz swoje pomysły w bardzo oryginalną całość. Co też takiego przygotowali zatem w ósmym odcinku czwartego sezonu, rozszerzonym do półtorej godziny?

MANIAK ANALIZUJE


Odcinek zatytułowano „Smash the Mirror”, czyli „Rozbić lustro”. Tytuł stanowi przede wszystkim odwołanie do zaczarowanego zwierciadła Ingrid i jej Zaklęcia Roztrzaskanego Wzroku. Nawiązuje także do lustra, które znajduje się w centrum fabuły „Królowej Śniegu” Andersena. Wreszcie, rozbite lustro symbolizuje nieszczęście i w pewnym stopniu radzenie sobie z nieszczęściem jest w tym odcinku ważne.

Garbus Emmy.

Na sam początek znów karta tytułowa (już drugi raz w tym sezonie), a na niej symbol, który jak nic kojarzy się z główną bohaterką serialu, Emmą — jej żółty Garbus. Oczywiście stanowi to jednoznaczną wskazówkę a propos tego, na kim skupi się fabuła odcinka — rzeczywiście to Emma odgrywa w nim najważniejszą rolę. Ale nie jedyną.

Ingrid ukrywa tiarę Czarnoksiężnika.

W pierwszych scenach twórcy zabierają nas do Arendelle. Najpierw obserwujemy kilka świetnie zmontowanych, krótkich, dynamicznych ujęć, na których widzimy jadącą konno Ingrid. Wkrótce kobieta dociera do celu — jaskini, w której ukrywa skrzynkę z tiarą Czarnoksiężnika. Wybiera miejsce znane tylko sobie, z dala od pałacu — dzięki temu tiara jest bezpieczna przed tymi, którzy chcieliby położyć na niej ręce, a Ingrid ma do dyspozycji pewną kartę przetargową.

Ingrid odwiedza Ucznia Czarnoksiężnika.

Z ową kartą przetargową Królowa Śniegu udaje się do Zaczarowanego Lasu, gdzie składa wizytę Uczniowi Czarnoksiężnika. Z początku chce rozmawiać z jego nauczycielem, ale Uczeń stanowczo odmawia, argumentując, że Czarnoksiężnik przemawia tylko za jego pośrednictwem. Wygląda więc na to że tajemniczy Czarnoksiężnik wciąż żyje i działa gdzieś zza kulisów.
Ingrid oświadcza, że jest w posiadaniu magicznej tiary i proponuje Uczniowi umowę: Czarnoksiężnik odzyska potężny artefakt jeśli zapewni jej szczęście — miłość u boku dwóch magicznych sióstr. Jedną z nich będzie Elsa, potrzebna jest też druga. Dość ciekawe, że zwraca się o szczęście właśnie do Czarnoksiężnika — moim zdaniem jest to kolejna już podpowiedź, która naprowadza na tożsamość autora Księgi Baśni. Zdecydowanie sądzę, że jest nim właśnie enigmatyczny Czarnoksiężnik.
Uczeń przystaje na propozycję Ingrid, jednocześnie zastrzegając, że odnalezienie trzeciej siostry może potrwać. Kobieta jest jednak cierpliwa.

Emma próbuje poradzić sobie z wymykającą się spod kontroli mocą.

Bardzo zgrabne montażowe przejście (chwilowe zgubienie ostrości, potem skoncentrowanie jej na lusterku samochodu — nawiązanie do tytułu odcinka — a potem skupienie się na bohaterce) i znajdujemy się gdzieś w lasach Storybrooke. Emma, (najwyraźniej przenocowała w małym, ciasnym Garbusie), nadal zmaga się ze swoją mocą, która, jak pamiętamy z poprzedniego odcinka, wymknęła się spod kontroli. Odnajduje ją Henry, który oferuje pomoc. Mówi, że rzecz nie tkwi w odtrącaniu bliskich i próbuje ją uspokoić. Podchodzi blisko i chwyta dłonie matki, ale natychmiast obrywa magią i przelatuje kilka metrów nad ziemią. Czyżby miłość bliskich nie wystarczyła, jak w „Krainie lodu”?
Chłopiec natychmiast podnosi się z ziemi i zapewnia Emmę, że wszystko jest w porządku. Ta jest przerażona. Zapewnia syna o swej miłości, ale jednocześnie prosi go, by odszedł. Jej strach znów objawia się magicznymi wyładowaniami. Henry ostatecznie ucieka.
Chwilę później na miejscu zjawia się Ingrid, która stara się z jednej strony okazać współczucie, a z drugiej trochę Emmę poszczuć. Służy jednak dobrą radą — mówi, że dziewczyna nie może uciekać, a powinna raczej zaakceptować samą siebie. Ta jednak wie swoje i odpowiada, że jeśli taka akceptacja ma oznaczać krzywdzenie ukochanych, to woli znaleźć inne rozwiązanie. Wsiada do nieodżałowanego Garbusa i odjeżdża.

Regina i Robin nie potrafią o sobie zapomnieć.

Zaglądamy do krypty, w której Regina i Robin podsumowują zdarzenia, jakie zaszły w poprzednim odcinku (pierwsze ujęcia sugerują, że nieźle się bawili..). Bohaterka mówi, że gdyby nie jej upór i żądza zemsty, ich historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Wspomina jednak także, że szanse ich związku i tak byłyby bardzo małe (nawet gdyby nie Marian) i wtajemnicza Robina w to co udało jej się dowiedzieć na temat Księgi Baśni. Robin jest z początku dość zdumiony samym istnieniem Księgi, ale po chwili namysłu postanawia pomóc ukochanej w odnalezieniu autora. Regina jest jednak przeciwna, a ponadto mówi, że to co zaszło między nimi w krypcie nie może powtórzyć się drugi raz. Robin jest oczywiście szczwaną bestią i oświadcza, ze póki nie wyjdą na zewnątrz, cały czas ich spotkanie będzie się liczyć jako pierwszy raz.
Zachowanie Robina jest moralnie bardzo niejednoznaczne (Regina przynajmniej ma jakieś wyrzuty sumienia) i ciężko je pozytywnie ocenić. A mimo wszystko bardzo kibicuję tej parze.

Elsa martwi się o Emmę.

Tymczasem, po nocnych poszukiwaniach Emmy, Śnieżka, Książę, Elsa i Hak wracają do mieszkania. Ich wyprawa okazała się zupełnie bezowocna. Elsa znając położenie Emmy z autopsji, mówi, że sytuacja może się źle skończyć; Śnieżka bardzo się niepokoi; a Książę, jak to Książę, stara się wszystkich uspokoić.
Do mieszkania nagle wchodzi Henry i natychmiast opowiada zgromadzonym, o tym co stało się w lesie. Elsa doskonale wie, dlaczego moc Emmy wymknęła się przy Henrym spod kontroli — powodem był oczywiście strach przed skrzywdzeniem najbliższego. Dalej odnosi się do wydarzeń z „Krainy lodu” i opowiada, że dzięki Annie zrozumiała, że nie można uciekać przed najbliższymi, bo tak naprawdę tylko oni są w stanie nam pomóc. Dość odważne stwierdzenie, które zostanie potem zweryfikowane w trakcie odcinka.

Czekoladowa uczta dla Anny.

Oczywiście po znamiennych słowach Elsy wracamy do Arendelle, gdzie bohaterka przygotowuje czekoladową ucztę dla swojej siostry (a jak wiemy z „Krainy lodu”, Anna czekoladę uwielbia). Przerywa jej w tym Ingrid, która opowiada o uwięzieniu Anny w lochach oraz jej planach — o tym, czego dziewczyna dowiedziała się w Przystani Mgieł oraz o tym, że chciała wykorzystać przeciw Elsie tiarę Czarnoksiężnika. Oczywiście ta ostatnia informacja jest całkowicie wyssana z palca, a Elsa od razu wyczuwa kłamstwo ciotki. Królowa Śniegu, by zapewnić sobie więcej wiarygodności, wyciąga więc kartę swej własnej przeszłości i snuje opowieść o Gerdzie, budząc jeszcze większe zdziwienie siostrzenicy. Elsa prosi o pozostawienie jej na osobności, co Ingrid czyni, z wyraźną satysfakcją na twarzy. Jest przekonana o swoim tryumfie, choć nie bierze pod uwagę w swych planach, dość prostych trzeba przyznać, niezwykłej więzi, jaka istnieje pomiędzy Anną i Elsą. Skłócenie sióstr nie będzie należało do najłatwiejszych.

Titelitury kontra wariujące przedmioty.

Storybrooke, teraźniejszość. Gold wchodzi do swojego sklepu, w którym zauważa wprawione w ruch przedmioty (fantastycznie poprowadzone, długie ujęcie z bardzo ciekawie regulowaną ostrością) i od razu domyśla się, że gdzieś w pobliżu ukrywa się Emma. Dziewczyna w końcu wychodzi z ukrycia i prosi Titeliturego o pomoc w opanowaniu swej mocy. Ten od razu wietrzy okazję i wspomina o starym zaklęciu, które może odebrać magię. Oczywiście jest to podstęp — tak naprawdę chce użyć na Emmie tiary Czarnoksiężnika, by zbliżyć się do osiągnięcia swego celu. Umiejętnie manipuluje bohaterką i umawia się z nią w opuszczonej posiadłości (znanej z pilota) o zachodzie słońca, obiecując przy okazji dyskrecję. Emma (z której magia wręcz wycieka — nawet książkom się troszkę obrywa) zgadza się na jego warunki, nie zdając sobie oczywiście sprawy z prawdziwych intencji Mrocznego. Tiara i pokusa nieograniczonej mocy wykrzesała jego najgorsze oblicze — jest dla swoich planów poświęcić niemal każdego. Bardzo ciekawie się takiego Titeliturego ogląda, mimo, że to dla tej postaci pewien krok wstecz.

Anna próbuje wszystko wyjaśnić siostrze.

Arendelle. Elsa odwiedza Annę w lochach (bardzo ładne, krótkie ujęcia w ciasnych korytarzach). Zdaje się być wściekła na siostrę i czyni jej wyrzuty. Następnie rozkazuje strażnikom odejść i wyjawia, że to wszystko gra. Oczywiście nie dała się zwieść Ingrid i nie uwierzyła w jej słowa — więź między siostrami jest zbyt silna, by można ją było zniszczyć. Elsa natychmiast uwalnia Annę z celi i oddaje jej naszyjnik (bardzo ważny symbol miłości sióstr). Następnie dzieli się z nią swoim planem — zamierza wykraść urnę i uwięzić w niej Ingrid. Zuch dziewczyna!

Śnieżka w rozmowie z córką.

Storybrooke, mieszkanie dysfunkcyjnej rodzinki. Po rozmowie z Henrym Elsa zdaje relację Śnieżce, Księciu i Hakowi. Chłopak nie ma się za dobrze. Bohaterka próbowała mu wyjaśnić, dlaczego Emma go zaatakowała i jak jej moc powiązana jest z emocjami (zdaje się, że nie każda magia w „Once Upon a Time” tak działa — Emma, Elsa i Ingrid są pod tym względem wyjątkowe).
Do mieszkania wpada Regina, która natychmiast pyta o stan przybranego syna. Książę znów wczuwa się w swą rolę nadwornego uspokajacza i mówi, że wszystko w porządku. Pyta też, dlaczego kobieta nie odpowiadała telefony (była zajęta z Robinem przecież, no Książę..). Regina reaguje wybuchem (to takie zabawne) i od razu zmienia temat. Przynosi fiolkę z zaklęciem lokalizującym, a potem udaje się do pokoju Henry’ego. Zanim jednak tam wejdzie, Śnieżka dyskretnie poradzi jej poprawić bluzkę — uwielbiam takie małe żarciki scenarzystów.
Tymczasem Śnieżka dostaje telefon od Emmy. Natychmiast przeprasza córkę za swoją wcześniejszą reakcję (Ginnifer Goodwin naprawdę pierwszorzędnie gra w tej scenie). Ta jednak nie ma jej tego za złe i opowiada o swoich planach pozbycia się mocy, po czym się rozłącza. Śnieżka streszcza informacje pozostałym, a Hak od razu domyśla się, co jest na rzeczy (widział, co Titelitury może zrobić za pomocą tiary) i sprytnie ulatnia się z mieszkania. Po nieudanej próbie kontaktu z Emmą rusza do sklepu Golda, nie zważając na zawartą z nim wcześniej umowę.

Siostry w pękniętym zwierciadle.
Zapowiedź nadchodzących kłopotów?

Elsa, Anna i Kristoff w poszukiwaniu urny docierają do opuszczonego skrzydła zamku (czyżby subtelne mrugniecie okiem w stronę fanów „Pięknej i Bestii”?) i wchodzą do starej komnaty Gerdy, Ingrid i Helgi. Po kilku zabawnych dogryzankach, temat zbacza na samo miejsce, a siostry wyciągają wniosek, że pokój sprawia wrażenie bardzo zapomnianego — prawdopodobnie wskutek działań Gerdy.
Rozglądając się po komnacie, Elsa trafia na pęknięte zwierciadło (pamiętacie jeszcze tytuł odcinka?). Chwilę się w nie wpatruje (bardzo ładne ujęcie), a potem zaczyna głośno zastanawiać się nad tym, co takiego stało się między Ingrid a Gerdą. Anna natychmiast zapewnia ją, że same nigdy tak nie skończą. W tym samym momencie reżyser pokazuje zniekształcone odbicie sióstr w zniszczonym lustrze, jakby chciał powiedzieć, że coś się jednak złego wydarzy.
Elsa nadal ogląda zwierciadło (zauważa brak jakiegoś odłamka), a w tym samym momencie Anna otwiera szafę w której znajduje zamrożonego Hansa oraz (wreszcie) urnę. Czas na kolejny etap planu.

Przyjacielska pogawędka.

Storybrooke, kryjówka Ingrid. Królową Śniegu odwiedza Gold, który opowiada jej o swych zamiarach wobec Emmy, przy okazji dyskretnie rozrzucając wokół niej pył, który uzyskał z pozostałości urny. W ten sposób Ingrid zostaje uwięziona i nic nie może zrobić, by powstrzymać Titeliturego przed pokrzyżowaniem jej planów. Sam Mroczny działa jak typowy czarny charakter. Pławi się tym, że wszystkich przechytrzył i musi się komuś pochwalić, jednocześnie eliminując po drodze zagrożenie. Ze strony psychologicznej — bardzo to prawdziwe.
Warto też oczywiście zwrócić uwagę na aktorstwo w tej scenie — to prawdziwe spotkanie dwóch gigantów. Zarówno Mitchell jak i Carlyle są znakomici — ta mimika, ten ton głosu! Super.

Robin ma do Willa interes.

Przenosimy się do baru „U babci”. Do Willa, który przygotowuje sobie herbatkę z tzw. prądem, dosiada się Robin Hood i od razu prosi o pomoc w odnalezieniu autora Księgi Baśni (którą bezczelnie wykradł Reginie). Will wpada na pewien pomysł. Wspomina o dużym, magicznym znaczeniu wieży zegarowej (ciekawe spostrzeżenie) oraz znajdującej się pod nią bibliotece. Swoja drogą, ciekawe czy to dlatego wcześniej próbował się do niej włamać…

Wspólna fotografia z córką

Tymczasem Śnieżka wpatruje się w zdjęcie i wraz z Księciem rozmawia o dokonaniach Emmy (pojawia się nawet kwestia będąca małym nawiązaniem do „Buffy”, która brzmi: „She has saved Storybrooke. A lot.”).
Czas na mały montaż równoległy. Śnieżka głośno zastanawia się, czy aby wraz z Księciem nie powinna próbować powstrzymać Emmy, a w tle oglądamy bohaterkę, jadącą samochodem. Całkiem nastrojowo.
Książę twierdzi, że jeśli Emma pragnie pozbyć się swej magii, to należy uszanować tę decyzję. Śnieżka ma jednak wątpliwości — w końcu moce Emmy są nieodłączną częścią jej tożsamości. Książę nie daje jednak za wygraną — uważa, że ponieważ Królowa Śniegu jest zainteresowana Emmą właśnie z powodu jej mocy, to ich pozbycie się jest dobrym pomysłem. Ponadto twierdzi, że zawsze chcieli dla córki jak najlepiej — być może stanie się normalnym będzie dla niej w obecnej sytuacji właśnie najlepsze? Mała podpowiedź, panie Księciu — to tak nie działa.
Rozmowie przysłuchuje się po cichu Elsa. Sama przez to wszystko przechodziła, dlatego słowa rodziców Emmy trochę ją ranią i skłaniają do dość ciekawej reakcji. Ale najpierw…

Anna i Elsa przedzierają się przez pałac.

..wracamy do Arendelle. Anna i Elsa przemykają się z powrotem do celi. Szybko chowają się za filarem przed strażnikami, a tuż po zażegnaniu niebezpieczeństwa zatrzymują się na chwilę i rozmawiają o rodzicach. Elsa pyta, czy rzeczywiście popłynęli do Przystani Mgieł, aby znaleźć sposób, by pozbawić ją mocy. Anna przytakuje i przeprasza, że od razu nie powiedziała o tym siostrze, ale nie potrafiła. Mówi, że ich rodzice byli tylko ludźmi i popełniali błędy. Zapewnia także, że gdyby widzieli dziś Elsę, nigdy nie pomyśleliby o tym, by pozbawić ją mocy. Ponadto wyznaje siostrze, że to właśnie magia czyni ją wyjątkową i Anna nie chciałaby, by Elsa ją straciła. Bardzo ładne słowa, które znów pokazują jak wielka więź łączy siostry i jak kluczowa jest Anna dla Elsy.

Szybkie spojrzenie, czy aby nikt nie widzi.

I ponownie Storybrooke. Wracamy od razu do Elsy, która chwyta fiolkę z zaklęciem lokalizacyjnym oraz szalik Emmy, a następnie po cichu wychodzi z mieszkania. Bohaterka, widząc brak odpowiedniej postawy u najbliższych Emmy, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.

Will i jego cudowne umiejętności korzystania z wytrychu.

Robin i Will przed biblioteką. Will próbuje włamać się do środku zupełnie nieświadomy, że placówka jest otwarta. Dopiero Robin mu to uświadamia i razem wchodzą do środka. Krótki przerywnik komediowy, ale jak najbardziej potrzebny.

Komiksy dobra sprawa, ale dlaczego akurat Marvel?
Tak, wiem — ABC, Disney, te sprawy…

To teraz czas na coś poważniejszego. Regina i Henry przeglądają komiksy Marvela (dokładnie „Wolverine’a” i „Hulka” — oczywiście ukłon w stronę Disneya, czyli właściciela Domu Pomysłów). Kobieta chce porozmawiać z synem o tym, co zaszło, jednak ten nie ma ochoty. Daje jednak obejrzeć i wyleczyć swoją ranę. W końcu chłopiec się otwiera — trapi go to że nie ma w sobie żadnej magii przez to czuje się gorszy. Regina stanowczo się nie zgadza z taką perspektywą. Każdy ma według niej jakąś rolę do odegrania; każdy jest wyjątkowy. I tak na przykład Henry jest posiadaczem serca tego, kto najprawdziwiej wierzy, co stanowi o jego wielkiej wartości. Ponadto mówi chłopcu, że Emma da sobie radę, bo bohaterowie zawsze wygrywają (warto wtedy spojrzeć jak na ułamek sekundy rzednie jej mina — oczywiście w związku z tym, że w Księdze Baśni jest napisana jako czarny charakter).

Hak jest zdesperowany, by uratować ukochaną.

Tymczasem Hak wbiega do sklepu Golda, jednak nikogo nie zastaje w środku. Zauważa jednak ślad dłoni, jaki Emma pozostawiła na starej księdze. Natychmiast dzwoni do ukochanej i zostawia na poczcie głosowej wiadomość, w której przyznaje się do wszystkiego i ostrzega przed Titeliturym. Bardzo wzruszający moment, w którym Hak zdecydowanie udowadnia wielką miłość do Emmy. Jest zdesperowany tym bardziej, że tylko on zna tajemnicę Mrocznego i wie, jak to wszystko może się skończyć.
Tuż po nagraniu wiadomości Hak znajduje mapę, na której Titelitury zaznaczył opuszczoną rezydencję. Natychmiast rusza w drogę.

Ingrid w potrzasku.

Kryjówka Królowej Śniegu. Ingrid próbuje wydostać się z pułapki, ale na próżno. Ostatecznie spogląda w soje zwierciadło, w którym widzi samochód Emmy. Na jej twarzy pojawia się uśmiech — jakby znalazła sposób, by jakoś obejść magię Mrocznego.

Kierowanie pojazdem pod wpływem magii? Mandacik.

Emma zmierza w stronę rezydencji. Jej magia nadal szaleje (stanowczo dziewczyna nie powinna siadać za kółkiem). Mija chwila i na środki drogi pojawia się Ingrid (oczywiście tylko jej projekcja). Emma hamuje w ostatniej chwili, wpada w poślizg i zjeżdża do rowu, po czym traci przytomność. I to koniec pierwszej połowy odcinka.

Siostry ustalają ostatnie szczegóły.

Drugą połowę odcinka rozpoczynamy Arendelle. Elsa odprowadza Annę do celi, a następnie jeszcze raz omawia z nią plany wobec Ingrid. Królowa Śniegu ma najpierw zejść do lochów, by na prośbę Elsy wymierzyć karę Annie, a tam dziewczyna ma ją zaskoczyć urną. Siostry wymieniają jeszcze porozumiewawcze spojrzenie a następnie Elsa odchodzi.
Chwilę później na nadgarstkach Anny zaciskają się magiczne kajdany, a obok niej pojawia się… Ingrid! Kobieta była gotowa na to że Elsa jej nie uwierzy, dlatego miała w zanadrzu plan awaryjny. Jak zwykle pokazuje ogromną inteligencję oraz umiejętność przewidywania kroków swych przeciwników.

Emma w konfrontacji z Ingrid.

Storybrooke. Emma odzyskuje przytomność i wychodzi z auta. Na jezdni czeka na nią Ingrid, która ostrzega przed Titeliturym. Emma jednak wie swoje i skoro Królowa Śniegu odradza jej konszachty z Mrocznym, tym bardziej pragnie zrealizować to co zaplanowała. Zauważa też, że nie rozmawia z rzeczywistą Ingrid, a jej projekcją, w związku z czym szybko odjeżdża.
Interwencja Ingrid na wile się nie zdała, ale maleńkie ziarno wątpliwości w Emmie.

Lana Parilla, mina nr 1594: „Że co?!”

Tymczasem Regina wychodzi z pokoju Henry’ego i mówi Śnieżce, jak chłopak się ma. Przy okazji dziękuję za wcześniejszą uwagę o bluzce — kobieta nie chciała obarczać syna swoim własnym bałaganem. Śnieżka pyta, czy ma na myśli Robina i mówi, że nie musi się wstydzić. Regina odpowiada, że może nie musi, ale i tak wstyd czuje (nie ma co się dziwić, przespała się z żonatym mężczyzną).
Do bohaterek dołącza Książę. Zdziwiona Regina pyta, co tu robi i dlaczego nikt nie szuka Emmy. Książę opowiada o planach córki i o tym co postanowił wraz ze Śnieżką. Regina natychmiast przemawia parze do rozsądku. Ocenia ich pomysł jako najgorszy z dotychczasowych (gorszy nawet od tego z zatrudnieniem Złej Czarownicy jako niani — punkt za nawiązanie do trzeciego sezonu) i wspomina o tym, czego najbardziej żałuje w swym życiu: o czasie, w którym nie wspierała Henry’ego, gdy ten zdał sobie sprawę, że jest wyjątkowy. Mówi, że Książę i Śnieżka powinni dać Emmie do zrozumienia, że jej magia czyni ją jedyną w swym rodzaju, a tym samym powinni też powstrzymać ją przed pozbyciem się mocy. I pomyśleć, że takie przemówienie dostajemy właśnie od Reginy — wciąż zadziwia mnie, jak wielki krok naprzód postawiła bohaterka.
Kiedy jednak Książę i Śnieżka postanawiają wyruszyć, by odnaleźć Emmę, okazuje się, że zniknęła fiolka z zaklęciem oraz szalik Emmy!

Elsa działa.

Te, jak pamiętamy, ma Elsa, która postanowiła na własną rękę namierzyć Emmę i przekonać ją, by zaniechała swe zamiary.

Czyste zło w oczach Ingrid.

Powracamy do Arendelle. Ingrid nadal pastwi się nad Anną i opowiada jej o swej przeszłości. Mówi, że dawniej czuła się bardzo samotna i oddawała lekturze książek. Wspomina o swojej ulubionej nordyckiej legendzie (zabawne, że w świecie baśni znają takie określenie jak „nordycki”): „Zwierciadle trolli”.
Dawno, dawno temu, żył sobie król, który miał bardzo piękną córkę. Była tak śliczna, że postanowił sprawić jej na urodziny wyjątkowy prezent — zwierciadło, która będzie pokazywać piękno dziewczyny w całej okazałości. Niestety, dzień przed swoimi urodzinami księżniczka zmarła. Zwierciadło odbijało teraz nie to co najpiękniejsze w księżniczce, a ból i smutek króla. Zrozpaczony władca postanowił, że całe królestwo podzieli jego los. Spędził lata na opanowywaniu czarnej magii, a potem rzucił zaklęcie na zwierciadło. Odtąd poddani króla widzieli w swych ukochanych tylko najgorsze cechy i wszyscy obrócili się przeciw sobie. Legenda ta to oczywiście dość pomysłowa reinterpretacja początku „Królowej Śniegu” Andersena, a zarazem ciekawa podbudowa pod to co Ingrid chce uczynić w Stroybrooke.
Ingrid wspomina, że rzucenie na zwierciadło tak skomplikowanego zaklęcia zajęłoby lata. Na szczęście dla niej, na razie nie ma potrzeby zasiania zamętu w całym Arendelle — wystarczy jeden odłamek, który dostanie się do oczu Anny i w ten sposób sprawi, że dziewczyna obróci się przeciw siostrze.
Królowa Śniegu jest w stanie zrobić dosłownie wszystko, by osiągnąć swój cel i zdobyć szczęście. Trudno jej się w gruncie rzeczy dziwić — jak większość z czarnych charakterów w „Once Upon a Time” jest postacią tragiczną i bardzo pogubioną.

Emma w drodze do zguby?

Stroybrooke. Emma dociera do rezydencji, w której umówiła się z Goldem. Wychodzi z auta i udaje się w kierunku drzwi, tymczasem reżyser zwraca uwagę widza na telefon komórkowy, który zostawiła w samochodzie i powiadomienie o nowej wiadomości w poczcie głosowej. Napięcie rośnie.

Grupa dochodzeniowa w ruchu.

Śnieżka, Książę, Henry i Regina znajdują ślady hamowania i po niemal sherlockowej dedukcji, stwierdzają, że pozostawił je samochód Emmy. Wysnuwają więc wniosek, że bohaterka musi być niedaleko i ruszają dalej na pieszo.
Śnieżka wraca w międzyczasie do rozmowy o Robinie, którą podjęła wcześniej z Reginą. Zła Królowa twierdzi, że ktoś ewidentnie nie chce jej szczęścia i nic nie da się na to poradzić. Śnieżka jest innego zdania — twierdzi, że sama z Księciem musiała pokonać na swej drodze wiele przeszkód i zawsze się im udawało. Regina jest pewna, że to dlatego, iż Śnieżka jest bohaterką, której od początku było pisane szczęście — szczęście niedostępne dla czarnych charakterów. Śnieżka sięga wtedy po dość przekonujący argument: jej serce nie jest przecież zupełnie czyste. Wierzy, że choć kiedyś Regina podjęła złe wybory, to teraz podejmuje same dobre i jeśli tak pozostanie, to w końcu będzie w stanie osiągnąć szczęśliwe zakończenie. Ważne, by Regina w to wierzyła.
Bardzo ciekawe spostrzeżenia ze strony Śnieżki, które każą spojrzeć na jej misję odnalezienia autora Księgi Baśni z innej perspektywy. Czy rzeczywiście Regina nie ma możliwości otrzymania szczęśliwego zakończenia? I czy próba zyskania go na skróty, tak jak Ingrid, nie odbędzie się czyimś kosztem?

A po cóż kotu kapelusz?

W tym samym czasie Robin i Will przeszukują bibliotekę, co dla scenarzystów jest okazją by porzucać kilkoma nawiązaniami do popkultury i skonfrontować Robina z naszą współczesną rzeczywistością. Jest więc kilka chwil na elementy humorystyczne.
Wreszcie Robin zagląda do swojej torby, w której znajduje kartkę papieru, która wygląda jakby pochodziła z Księgi Baśni. Jest wyraźnie zaskoczony odkryciem natychmiast dzwoni do Reginy, prosząc, by jak najszybciej przybyła do biblioteki. Królowa z początku jest niechętna, ale Śnieżka mówi, by się nie krępowała.

Manipulant pierwsza klasa.

Titelitury przygotowuje tiarę, a następnie wreszcie spotyka się z Emmą, której oświadcza, że zaklęcie jest gotowe i wystarczy przejść przez drzwi. Emma nie jest jednak pochopna w swych działaniach i opowiada o spotkaniu z Ingrid. Ma pewne wątpliwości i pyta, czy zaklęcie będzie dla niej bezpieczne. Titelitury dwuznacznie odpowiada, że każda magia niesie ze sobą ryzyko. Jedynym, co może zagwarantować dziewczynie jest to że nigdy już nikogo nie skrzywdzi swoją mocą. Emma brnie dalej i pyta, co sam Titelitury zrobiły na jej miejscu. Ten odpowiada, że nie pozbyłby się swojej mocy. Mówi, że nie jest taki jak Emma i podejmuje egoistyczne decyzje. Bohaterka nie do końca się z tym zgadza i wymienia szereg altruistycznych działań Mrocznego, m.in. poświecenie w połowie trzeciego sezonu. Titelitury twierdzi jednak, że każde to działanie zniwelował czymś złym; że jest człowiekiem który zawsze wybiera władzę. Ma jednak pewność, że Emma zawsze podejmuje dobre decyzje. Dziewczyna dziękuje mu i jest gotowa wejść za drzwi.
Titelitury okazuje się po raz kolejny być niezwykle zdolnym manipulantem. Wykorzystuje w gruncie rzeczy argumenty bardzo prawdziwe, a jednocześnie stara się fałszywie uświadczyć Emmę w słuszności jej zamiarów. Scenarzyści odwalili kawał dobrej roboty.

Hak w potrzasku.

Hak dociera do rezydencji. Nie zdąży jednak rzucić się ukochanej na ratunek, bo powstrzymuje go Titelitury, który krępuje go przy płocie. Pastwiąc się nad swym odwiecznym wrogiem oświadcza, że usunął wszelkie ślady z telefonu Emmy i już nic nie jest w stanie dziewczynie pomóc. Hakowi pozostaje jedynie błaganie, ale nie robi ono na Mrocznym żadnego wrażenia.

Elsa spieszy na ratunek.

Do rezydencji dociera także Elsa, która bez chwili zwłoki wchodzi do środka. Napięcie sięga zenitu

Anna pod wpływem zaklęcia.

Żeby jeszcze chwile potrzymać nas w niepewności, twórcy zabierają nas z powrotem do Arendelle. Anna wraca z urną do siostry, która czeka z czekoladową ucztą. Elsa nie wie jednak, że Ingrid rzuciła na Annę urok. Pod jego wpływem dziewczyna zaczyna czynić siostrze siostrze wyrzuty i posuwa się nawet do wrzucenia naszyjnika od niej do kominka (bardzo znamienna scena). Do komnaty wkrótce wchodzi Ingrid i wtedy Elsa szybko łączy fakty, domyślając się, że Anna nie działa sama z siebie. Ingrid nie daje za wygraną. Wyjawia, że uwydatniła jedynie prawdziwe uczucia Anny i jedynym sposobem, by ją powstrzymać, jest jej zamrożenie. Elsa nie zgadza się i ostatecznie Anna więzi siostrę w urnie. Natychmiast budzi się potem z amoku, ale zanim zdąży się zorientować, co właśnie zrobiła, Ingrid odbiera jej naczynie, a następnie próbuje zrobić krzywdę. Do komnaty wparowuje wtedy Kristoff. Królowa Śniegu jest postawiona w sytuacji bez wyjścia, w związku z czym postanawia zaakceptować to że ludzie widzą ją jako potwora. Zamraża cały zamek wraz z Anną i Kristoffem, a potem zapowiada, że odnajdzie trzecią siostrę, cokolwiek miałoby się stać.
Ostatecznie potwierdza się to o czym Ingrid już dawno wspominała — rzeczywiście to Anna uwięziła Elsę w urnie. Oczywiście teraz znany jest cały kontekst jej działań — zrobiła to bo tak zadziałał na nią urok Ingrid. Pośredni zatem, to Królowa Śniegu odpowiedzialna była za całe zajście.

Elsa podaje pomocną dłoń.

No to teraz Stroybrooke. Emma jest o krok od wejścia do pomieszczenia z tiarą. W ostatniej chwili powstrzymuje ją Elsa. Opowiada o tym, jak przez całe życie bała się skrzywdzić bliskich i jak w końcu zrozumiała, że jest sposób na pokonanie tego strachu i opanowanie mocy. Emma przerywa i mówi, że wie o Annie. W jej przypadku kontakt z Henrym nie pomógł. Elsa twierdzi jednak, że zrozumiała, iż nie tylko miłość najbliższych pomaga. Owszem, odgrywa ważną rolę, ale najważniejsza jest miłość do samego siebie; akceptacja tego, kim się jest. Elsa wyciągą do Emmy rękę. Ta waha się, ale w końcu ją chwyta i rzeczywiście, wszystko mija (jak ręką odjął — wybaczcie, ale musiałem).
To o czym mówi Elsa ma bardzo duży sens i stanowi całkiem ciekawy i bardzo uniwersalny morał całej opowieści. Cieszę się, że twórcy poszli w takim kierunku i uzupełnili mitologię zarówno „Once’a”, jak i „Krainy lodu”.

Titelitury zawsze ma asa w rękawie.

Titelitury orientuje się, że Emma ostatecznie zrezygnowała z utraty swych mocy. Nic jednak straconego, ponieważ i tak udało mu się osiągnąć jeden ze swych celów. Okazuje się, że poza magiczną mocą zebraną w tiarze, do uwolnienia się spod władzy sztyletu potrzebuje czegoś jeszcze — serca kogoś, kto znał go jeszcze zanim stał się Mroczny. Hak jest jedyną żyjącą osobą spełniającą ten warunek. Titelitury wyciąga więc jego serce i zapowiada, że odtąd pirat jest jego marionetką. Najpierw Hak pomoże mu w odnalezieniu kogoś z magiczną mocą, która wypełni tiarę, a następnie zginie. Robi się więc bardzo niebezpiecznie.

Mroczny miesza także w Arendelle

Arendelle. Ingrid odbiera Elsie bolesne wspomnienia (a więc to ona, nie trolle, jak twierdziła). Kobietę odwiedza Titelitury, który pragnie tiary. Inrgid udaje, że nie wie, o czym mowa, ale takie sztuczki nie dla Mrocznego, który odbiera urnę i proponuje umowę — Elsa za tiarę. Gdy Ingrid będzie gotowa, ma trzy razy wypowiedzieć jego imię.
Poznajemy więc odpowiedzi na kolejne pytania. Wiemy, jak Elsa trafiła do schowka Titeliturego oraz dlaczego nic nie pamięta. Rozwiązania proponowane przez twórców są dość logiczne i dobrze wpisują się w opowiadaną historię.

Pocałunek szczęścia (w nieszczęściu).

Hak wbiega do rezydencji; ściska Emmę i składa jej pocałunek. Jest niezwykle szczęśliwy, że nic jej się nie stało, a przez to zachowuje się dość dziwnie (skutek mieszanych uczuć i braku serca). Radzi ukochanej i Elsie opuścić rezydencję, a sam po kryjomu zabiera skrzynkę z tiarą.

Co by było gdyby?

Regina dociera do biblioteki, gdzie Robin opowiada o swoim odkryciu. Podaje ukochanej znalezioną kartę, na której przedstawione jest jej spotkanie z nim w tawernie. Spotkanie, do którego w rzeczywistości nie doszło. Robin interpretuje to następująco — każde wydarzenie może mieć wiele wersji, w zależności od podjętych decyzji. Karta stanowi znak, że szczęśliwe zakończenie jest w zasięgu ręki Reginy, kobieta musi tylko o nie zawalczyć.
Widać teraz jak na dłoni dokąd zmierza cały wątek. Twórcy podejmują w nim motyw przeznaczenia i wolnej woli. Coraz mocniej sugerują, że teoria Reginy o tym, że autor Księgi Baśni nie chciał jej szczęścia, jest błędna, a zatem stawiają na to że nasze losy nie są predestynowane i to my odpowiadamy za ich kształt.

Ingrid przy wstążkach

Tymczasem magia Titeliturego przestaje działać i Ingrid jest wreszcie wolna. Zasiada przy odzyskanych wcześniej wstążkach i rzuca na nie zaklęcie. Jedna ze wstążek pojawia się na ręce kobiety, a dwie pozostałe (prawdopodobnie, bo na razie tego nie pokazano) na rękach Emmy i Elsy.

Czarnoksiężnik i jego Uczeń dotrzymują słowa.

Ostatnia wizyta w Arendelle. Ingrid udaje się do jaskini, w której ukryła skrzynkę z tiarą, gotowa na wymianę z Titeliturym. Przerywa jej jednak Uczeń, który oświadcza, że Czarnoksiężnik odnalazł trzecią siostrę dla Ingrid. Ta jeszcze się nie narodziła, ale wiedza Czarnoksiężnika wykracza poza teraźniejszość (kolejna wskazówka, że to on jest autorem Księgi Baśni?). Wie on na przykład, że jeśli Ingrid oddałaby tiarę Titelituremu, to nigdy nie dostałaby swego szczęśliwego zakończenia. Królowa Śniegu pyta, czy jeśli odda ją Czarnoksiężnikowi, to owo zakończenie otrzyma. Uczeń odpowiada wymijająco, gwarantując tylko ponowne spotkanie z Elsą oraz poznanie trzeciej siostry. Tworzy drzwi (kolejny po magicznych fasolach, kapeluszu Jeffersona, rubinowych trzewiczkach czy klątwie sposób na podróż między światami), prowadzące do krainy, w której Ingrid odnajdzie to czego szuka. Wręcza też kobiecie przepowiednię. Ingrid przechodzi przez drzwi i

Ingrid przybywa do niebezpiecznej krainy.

..trafia do naszego świata, w roku 1982, czyli rok przed klątwą, jak wynika z moich obliczeń (czyli Ingrid albo dość długo zastanawiała się nad tym, co zrobić propozcyją titeliturego, albo Czarnoksiężnik wysłał ją kilka lat wprzód, albo… twórcy nie umieją liczyć). W tle widzimy reklamę „Tronu” (nawiązanie do Disneya oraz projektów twórców serialu, Kitsisa i Horowitza, którzy odpowiadali za drugą część filmu). Swoją drogą — Ingrid przybywa do naszego świata dość osobliwie ubrana, ale nikt zupełnie nic sobie z tego nie robi — ludzie naprawdę mieli wtedy wywalone…
Tak czy siak, wiemy już, że to Czarnoksiężnik przysłał Królową Śniegu do naszego świata (rozwiązanie całkiem zgrabne). Ponadto Ingrid okazała się blefować, mówiąc Titelituremu, że długo znajdowała się w posiadaniu tiary — miała ją wszak tylko przez moment i nie zdołała poznać jej sekretów. Ciekawe skąd w takim razie, wiedziała, czego Mroczny potrzebuje, by artefakt zadziałał…

Rodzinka w komplecie.

Storybrooke. Emma ściska się ze swoimi rodzicami oraz synem, a na dowód, że opanowała moce, wyczarowuje sztuczne ognie. Chwilę później Henry zauważa na jej nadgarstku wstążkę. Taką samą dostrzega także Elsa na swoim. Ani jedna, ani druga nie jest w stanie jej zdjąć. Magia Ingrid zaczęła działać. Ale to jeszcze nie koniec.

Ingrid konta Titelitury.

Titelitury po raz kolejny odwiedza Ingrid, czyniąc jej wyrzuty a propos nieudanych planów. Ta traktuje go lekceważąco, bo wreszcie osiągnęła to co chciała. Ponieważ wszystkie trzy: Emma, Elsa i Ingrid zaakceptowały swe moce, zadziałały wstążki. Teraz Królowa Śniegu może rzucić na Storybrooke zaklęcie Roztrzaskanego Wzroku. Twierdzi, że byłaby nawet w stanie pokonać Titeliturego. Mroczny ostrzega, by nie przeceniała swej mocy, ta jednak odpiera, by on jej nie lekceważył. Następnie rozbija zwierciadło na kawałki (przypomnijcie sobie o tytule!) i rzuca klątwę…
Napięcie pomiędzy dwoma czarnymi charakterami rośnie coraz bardziej i warto zwrócić uwagę na grę aktorów, którzy fantastycznie to oddają. Wspólne sceny Mitchell i Carlyle’a zdecydowanie należą do najlepszych w tym sezonie.

MANIAK KOŃCZY


I to tyle na dziś. Kolejne analizy (dwie) powinny pojawić się w przyszłym tygodniu, tuż przed wielkim finałem pierwszej połowy czwartego sezonu.

Krzysztof Karol Bożejewicz / Autor

Zapalony maniak komiksów, seriali, książek, dobrych filmów i superbohaterów.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze, zawierające treści obraźliwe, wulgarne, pornograficzne oraz reklamowe zostaną usunięte. Zostaliście ostrzeżeni.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger