niedziela, 22 lutego 2015 2/22/2015 11:56:00 PM

Maniak inaczej #28: Ze sceny na ekrany, czyli zmiany w filmowej wersji "Tajemnic Lasu"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK WE WSTĘPIE


Zawsze, kiedy oglądam adaptację filmową jakiegoś dzieła, lubię z bliska przyjrzeć się wszelkim zmianom, jakie z różnych względów wprowadzili twórcy. Nie po to żeby z miejsca je przeklinać i znajdować kolejne dowody wspierające tezę „oryginał jest zawsze lepszy”, ale po to, by zrozumieć decyzje podjęte przez twórców i spojrzeć na skutki tych decyzji z trochę innej strony.
Często jestem leniwy i choć sporo rzeczy udaje mi się wyłapać samemu, to lubię też spojrzeć na gotowe zestawienia. W przypadku „Tajemnic Lasu” postanowiłem trochę potrenować głowę i przygotować takie zestawienie samemu. I powiem Wam, że świetnie się przy tym bawiłem (po raz kolejny nucąc utwory z musicalu). Dlatego mam nadzieję, że dla Was czytanie tej notki również będzie miłą zabawą.

BRAKUJĄCY BOHATEROWIE I POMYSŁY OBSADOWE


Na dobry początek najważniejsze zmiany, które dotknęły bohaterów oraz decyzji obsadowych.

Narrator



Pierwszym, co rzuca się w oczy, jest brak postaci narratora. To znaczy — narracja nadal jest, ale prowadzi ją piekarz, a nie oddzielna postać. Nietrudno tę decyzję zrozumieć — dość ciężko byłoby w filmowej produkcji umieścić tak osobliwego w gruncie rzeczy bohatera, który w dodatku co rusz burzy tzw. czwartą ścianę. Warto jednak wspomnieć, że nie od razu go z obrazu wykasowano i nawet myślano o potencjalnych aktorach, którzy mogli by się w niego wcielić, m.in. Jeremym Ironsie, Christopherze Plummerze, Geoffreyu Rushu, Jamesie Earlu Jonesie (tak bardzo na tak!), Johnie Cleesie, Michaelu Cainie, Michaelu Gambonie czy wreszcie Alanie Rickmanie.
Usunięcie narratora wiąże się także z pominięciem znamiennej sceny, w której bohaterowie postanawiają rzucić go na pożarcie żonie olbrzyma (a symbolicznie: decydują się na uwolnienie spod zewnętrznych wpływów i wzięcie losu we własne ręce). Trochę jej szkoda — taki zabieg bowiem nie tylko pozbawia adaptacji pewnych warstw do interpretacji, ale także inteligentnie pomyślanego czarnego humoru.

Tajemniczy Mężczyzna



Drugą po narratorze intrygującą postacią w „Into the Woods” jest grany z reguły przez tego samego aktora Tajemniczy Mężczyzna. Bohater pojawia się w oryginale przy różnych bohaterach i w sposób ironiczny komentuje ich poczynania. Wkrótce potem okazuje się, że jest to ojciec piekarza. Ginie w kulminacyjnej scenie zdejmowania klątwy (przyczyniając się do jej zdjęcia), a potem jeszcze raz pojawia się jako duch, by naprowadzić piekarza na właściwą drogę.
W filmowej wersji Tajemniczy Mężczyzna także się pojawia, ale tylko w dwóch scenach. Pierwsza to krótka retrospekcja, pokazywana podczas partii Wiedźmy w otwierającej musical piosence. Druga, to ta blisko końca filmu, w której bohater zawraca piekarza z fatalnej decyzji. W pozostałych fragmentach jego rolę przejmują inni bohaterowie: wiedźma lub Jaś.
O ile decyzję o pozbyciu się narratora rozumiem, tak tę dość ciężko jest mi przełknąć, ponieważ Tajemniczy Mężczyzna jest bardzo ważną częścią historii, a sposób, w jaki na nią wpływa, niejako rozliczając się z dawnych grzechów, jest niezwykle istotny.

Śnieżka i Śpiąca Królewna



Te bohaterki właściwie pojawiają się tylko na moment, w ostatniej piosence, jako nowe zdobycze książąt. W filmie historię mężczyzn poprowadzono trochę inaczej (zwłaszcza księcia Roszpunki), w związku z czym miejsca dla ich kolejnych obiektów westchnień zabrakło.

Ojciec Kopciuszka



Ojciec Kopciuszka pojawia się w teatralnej wersji i jest postacią bardzo bierną, niemal całkowicie zdominowaną przez nową żonę i jej córki. W związku z tym nijak nie przeciwstawia się temu, co kobiety czynią jego biologicznej córce. W filmie wątek nieznacznie złagodzono i wyrzucono tego bohatera — a szkoda, bo oryginalne rozwiązanie jest bliskie pierwotnej wersji baśni.

Wilczy Apetyt Księcia



Ciekawym rozwiązaniem w większości scenicznych wersji musicalu był fakt, że w niektóre postaci wcielali się ci sami aktorzy. Zazwyczaj dotyczyło to narratora i Tajemniczego Mężczyzny (łączy ich skłonność do ironizowania), księcia Kopciuszka i wilka (niepohamowany apetyt) oraz matki Kopciuszka i babci Kapturka (role matek dla kluczowych bohaterek). Taki zabieg podkreślał pewne analogie pomiędzy tymi postaciami. W filmie z tego zrezygnowano, stawiając na obsadę większą i bardziej zróżnicowaną. I chyba się to opłaciło.

Trochę młodziej



W oryginalnej wersji Czerwony Kapturek i Jaś grani byli zazwyczaj przez starszych aktorów, co świetnie wpisywało się w motywy, jakie Sondheim poruszył (odkrywanie seksualności w przypadku Kapturka oraz dorastanie do roli mężczyzny w przypadku Jasia). W filmie aktorzy są młodsi, co reżyser tłumaczy chęcią podkreślenia faktu, że „Tajemnice lasu” przede wszystkim opowiadają o rodzicach i dzieciach. Moim zdaniem taki pomysł — choć jak najbardziej rozumiem powody, jakie kierowały Marshallem, a i dziecięcy aktorzy są fantastyczni — nie jest do końca pomysłem trafnym i trochę psuje pewne konteksty interpretacyjne.

WYRZUCONE PIOSENKI


Siłą rzeczy z filmowej wersji musiały też wypaść niektóre piosenki — coby upłynnić narrację i nieco skrócić czas trwania filmu. Które utwory padły ofiarą cięć?

„I Guess This is Goodbye”



Przejmujące pożegnanie Jasia z jego krową, Mlecznobiałą, w filmowej wersji ogranicza się tylko do jednej kwestii: „One day, I’ll buy you back— Promise!” („Któregoś dnia cię odkupię… Obiecuję!”), natomiast w teatralnej ma formę, a jakże, krótkiej, poruszającej, ale też nieco prześmiewczej piosenki, w której nie zabrakło czarnego humoru.

„Maybe They’re Magic”



To jest jedna z moich najukochańszych piosenek z musicalu, w której żona piekarza usprawiedliwia kupno krowy Jasia za ziarna magicznej fasoli. Piosenkę kończy zabawna gra słowna: „If the end is good it justifies the… beans!” („Jeśli cel jest dobry, uświęca… fasolki!”). W filmowej wersji jest tylko krótka, nieśpiewana wymiana zdań, ale za to wzbogacona wątpliwościami piekarza co do jego przyszłego ojcostwa. Coś za coś.

„Our Little World”



Ta piosenka nie pojawiła się w pierwotnej wersji musicalu, a dopiero w londyńskiej, a potem w broadwayowskim wznowieniu. Pozwala ona bliżej przyjrzeć się relacji Wiedźmy i Roszpunki, a ponadto stanowi swego rodzaju zapowiedź dalszych losów tych postaci. W filmowej wersji utworu brakuje, ale nie uważam go za szalenie ważny.

„Maybe They’re Magic” (repryza)



Repryzę „Maybe They’re Magic” śpiewa piekarz po nieudanym podejściu do zdobycia peleryny Czerwonego Kapturka. W filmowej wersji scena ta jest przesunięta wcześniej (o czym jeszcze wspomnę w dalszej części akcji) i piosenka jest z niej usunięta, ale nie zaburza to płynności fabuły.

„First Midnight”, „Second Midnight”



Dwie krótkie piosenki, w których postaci po kolei wygłaszają ironiczne morały następują po upływie dwóch pierwszych dni, podczas których toczy się akcja musicalu. Utwory są napisane w typowo teatralnej konwencji i ich usunięcie z filmowej wersji wcale nie dziwi. Choć szkoda specyficznego humoru.

„A Very Nice Prince” (repryza)



Druga śpiewana rozmowa Kopciuszka i żony piekarza o balu i księciu. W filmie jest pominięta na rzecz dynamizacji akcji.

„Ever After”



To piosenka, która jest częścią „Finału Aktu I” i podsumowuje to, co się w nim wydarzyło oraz to, jakie wnioski wyciągnęli bohaterowie. Stanowi przy okazji pierwszą wskazówkę co do tego, że jednak bohaterowie niekoniecznie „żyli długo i szczęśliwie”. Decyzja o jej usunięciu podyktowana była chęcią upłynnienia akcji i szybszego wejścia w drugi etap historii.

„Prolog Aktu II”



Drugi akt scenicznej wersji zaczyna się od wielkiego utworu, który stanowi wariację na temat otwierającego cały musical „Prologu Aktu I”. Okazuje się, że bohaterowie, zdobywszy to czego pragnęli, niekoniecznie potrafią się odnaleźć w nowej sytuacji, a ich spojrzenie na życie oraz życzenia ulegają zmianie. To kolejna po „Ever After” wskazówka co do dalszego toku opowieści. W filmowej wersji zrezygnowano z tak jednoznacznego podziału na akty, a wydarzenia podczas „Prologu Aktu II” skondensowano w krótkiej scenie podczas ślubu Kopciuszka.

„Agony” (repryza)



Obaj książęta w scenicznej wersji „Into the Woods” to młodzieńcy niewierni i o niepohamowanych apetytach. Zdobywszy panny swych serc szybko się nimi nudzą i znajdują nowe obiekty westchnień — Śnieżkę oraz Śpiącą Królewnę, którym poświęcona jest repryza „Agony”. W filmie tylko książę Kopciuszka okazuje się niewierny, natomiast wątek Roszpunki toczy się inaczej, więc na utwór miejsca nie ma.

„No More”



Przepiękny duet piekarza i ducha jego ojca. Piekarz, który zrezygnowany postanawia uciec od problemów, zostaje zawrócony na właściwą ścieżkę przez kogoś, kto przed laty popełnił ten sam błąd. W filmie rola ojca piekarza jest bardzo ograniczona w stosunku do oryginału, a ten śpiewany fragment został skrócony i przerobiony na partię mówioną — mniej wieloznaczną i jednak mniej poruszającą.

SZCZEGÓLIKI


Mamy postaci, mamy piosenki, to teraz pora wejść głębiej i przeanalizować zmiany w tekście.

Prolog



W prologu do musicalu kilka kwestii narratora (który, przypomnę, nie jest tu oddzielną postacią — jego rolę przejął piekarz) dodano — m.in. dłuższe jest zdanie początkowe, a wprowadzeniu postaci Kopciuszka towarzyszy krotki komentarz. W niektórych miejscach narrację usunięto — z reguły tam, gdzie była ona zbędna (czyli wiadomość przekazywaną od narratora można było odczytać z wydarzeń na ekranie).
Sporo zmian dotknęło wątku Jasia. W oryginale jest on określany jako „smutny młody chłopiec”, w filmie opisuje się go w to miejsce jako „beztroskiego”. Matka Jasia nie jest „niezbyt piękna”, a raczej „odchodząca od zmysłów” i zwraca się do syna łagodniejszymi słowami — nie nazywa go „stukniętym”, a w to miejsce zastanawia się, co siedzi chłopcu w głowie. Ponadto zabrakło fragmentu piosenki, w której kobieta narzeka na syna i sytuację finansową (zastąpiono go krótką wzmianką w rozmowie) oraz zabawnego dialogu:
Matka Jasia: „Someday you’ll have a real pet, Jack.” („Kiedyś będziesz mieć prawdziwego pupila, Jasiu”)
Jaś: „A piggy?” („Świnkę?”)
Twórcy wyraźnie odchodzą od wizji Jasia jako zagubionego w świecie fantazji młodzieńca, który jeszcze nie dorósł i nieco łagodzą jego toksyczną więź z matką.


Z wątku Kopciuszka usunięto wszelkie wzmianki o jej ojcu (w filmowej wersji oboje z rodziców nie żyją) i nieco zmodyfikowano kwestie macochy, wrzucającej ziarna ciecierzycy do popiołu.
Łagodniejszy jest także wątek Czerwonego Kapturka. Piekarz i jego żona nie są do dziewczynki nastawieni tak niechętnie jak w oryginale. Zwłaszcza żona piekarza zdaje się być wobec Kapturka bardziej uprzejma i macha ręką na jej irytujące zachowanie. Szkoda — brakuje tutaj dość zabawnych przepychanek i wzajemnego odbierania sobie bułeczek.
I wreszcie wątek wiedźmy. Tutaj zaszło kilka zmian w narracji, a jej treści przeniesiono do dialogów. Najbardziej znamienne jest to w przypadku informacji o siostrze piekarza. W oryginale narrator wspomina, że wiedźma nie chciała nic więcej powiedzieć o dziewczynie — nawet, że miała na imię Roszpunka; w filmie tej odmowy doświadczamy (wiedźma mówi: „Jest teraz moja i nigdy jej nie znajdziesz!”). Ponadto pojawia się nieobecna w teatralnej wersji informacja o niebieskim księżycu oraz retrospekcja. Brakuje też specyficznego humoru — wiedźma nie wpada w trans, a jedynie zaśmiewa się z mało zabawnym chrumknięciem, a po wyjawieniu tajemnicy nie lewituje, śmiejąc się złowrogo, ale wchodzi z piekarzem w dialog, w którym w ironiczny sposób wyjawia powody rzucenia klątwy („Twój ojciec porzucił cię po śmierci matki. Żaden z niego ojciec — dlaczego ty miałbyś nim być?”).
Pozostałe zmiany to wyrzucenie kilku powtarzających się wersów w końcówce utworu oraz nieco inne okoliczności znalezienia fasolek w płaszczu ojca piekarza — w filmie niechęć bohatera do ojca wyrażona jest wyraźniej niż w sztuce.

Pierwszy dzień



Pierwszy dzień poszukiwań w lesie rozpoczyna się sceną, w której Kopciuszek prosi zmarłą matkę o pomoc. W filmowej wersji delikatnie ją skrócono — matka Kopciuszka zdecydowanie szybciej reaguje na jej prośbę, brak też fragmentu piosenki, a Kopciuszek nie wypowiada swojego życzenia na głos. Nieznacznie zmieniono także słownictwo (coś Lapine znielubił słowo „handsome”).
Po scenie z Kopciuszkiem w scenicznej wersji Jaś spotyka Tajemniczego Mężczyznę, który ironicznym komentarzem daje chłopcu do zrozumienia, że będzie miał szczęście, jeśli uda mu się sprzedać krowę za ziarna fasoli — a co dopiero za pięć złotych monet. W filmie zupełnie z tej sceny zrezygnowano — ze względu na ograniczenie roli Tajemniczego Mężczyzny.
Spotkanie Czerwonego Kapturka i Wilka przebiega w dużej mierze w zgodzie z oryginałem. Różni się tylko zawartość koszyka dziewczynki (w pierwowzorze poza chlebem niosła także wino, które znikło w filmie) oraz miejsce zamieszkania babci (jej dom nie znajduje się teraz w pobliżu trzech dębów, a bardziej baśniowo — we wnętrzu starego dębu. Do tego piosence „Hello, Little Girl” nadano jazzowego tonu, żeby ją troszkę złagodzić (co się nie udaje przez tryb szalonego zboczeńca, jaki włączył Johnny Depp).
W scenicznej wersji tuż po spotkaniu z wilkiem Kapturka zauważa piekarz, ale jeszcze nie rusza po jej pelerynę — na ten krok decyduje się dopiero po zdobyciu krowy. W filmie pierwszą (i nieudaną) próbę zyskania własności dziewczynki piekarz podejmuje od razu.
Spotkanie piekarza, jego żony oraz Jasia następuje, poza cięciami piosenek, o czym wspomniałem wyżej, mniej więcej tak samo jak w sztuce. Dokonano tylko kilku cięć w dialogach oraz złagodzono obraz piekarzy, którzy zdają się być tu bardziej zdeterminowani niż wyrachowani.


W kolejnej scenie, w której wiedźma wdrapuje się na wieżę Roszpunki, narrator trochę więcej o niej opowiada (pomagając widzowi zidentyfikować dziewczynę jako siostrę piekarza). Usunięto też humorystyczny fragment, w którym wiedźma musi najpierw podniesionym głosem i stuknięciem laską w wieżę zwrócić uwagę Roszpunki, zanim ta spuści włosy. Ponadto dodano krótki dialog bohaterek, wprowadzający widzów w ich relację.
W dalszej części Czerwony Kapturek dociera do domku babci, gdzie zastaje wilka. Aż dziw bierze, że skrócono serię znanych przez wszystkich pytań o uszy, oczy dłonie i usta i pozostawiono tylko to pierwsze — może, żeby zaoszczędzić widzom znajomych kwestii? Usunięto dość ekspozycyjne kwestie piekarza (w filmie nie zastanawia się na głos nad tym, co zobaczył, a szybko rzuca się do akcji) oraz złagodzono charakter babci, która w pierwowzorze miała dość mordercze zapędy. Ponadto zmieniono delikatnie tekst piosenki „I know things now” — Kapturek zwraca się teraz w kilku momentach bezpośrednio do piekarza, a puentę przeniesiono po momencie wręczenia mężczyźnie peleryny.
Jaś po powrocie do domu z fasolkami nazwany jest przez matkę „debilem”, a ich dialog trwa dość krótko — ale nie w filmowej wersji. Tutaj matka atakuje raczej jego dziecinność i prowadzi nieznacznie dłuższą rozmowę.
Do wieńczącej pierwszy dzień poszukiwań sceny z żoną piekarza i Kopciuszka dodano krótką narrację o tym, co działo się na balu i nieco zmieniono końcówkę rozmowy bohaterek (zapożyczono kilka linijek z ich drugiego spotkania). Ponadto, jak wspominałem wcześniej — brak podsumowującej piosenki.

Drugi dzień



Drugi dzień poszukiwań w lesie rozpoczyna piosenka „Giants in the Sky”. W filmie nie poprzedza ona rozmowy Jasia z piekarzem i próby odzyskania krowy jak w oryginale, ale stanowi jej początek. W związku z tym znalazło się miejsce na małe modyfikacje — kilka kwestii piekarza w trakcie, by całość przypominała dialog. Ponadto piekarz nie jest w kinowej adaptacji tak pazerny jak w pierwowzorze — stara się zbyć Jasia, mówiąc, że nie zamierza sprzedać Mlecznobiałej. Nie ma też inteligentnej puenty, w której Tajemniczy Mężczyzna naprowadza piekarza na właściwą drogę, a do tego zabiera monety przyniesione przez Jasia.
Kolejna scena to ponowne spotkanie piekarza i żony, którzy opowiadają sobie, co stało się poprzedniego dnia. Następnie pojawia się wiedźma, wyraźnie poganiająca parę. W filmie dość wyraźnie zastrzega wtedy, że nie może dotykać przedmiotów, które piekarze mają zebrać — w teatralnej wersji jest mniej dosłowna. Pod koniec sceny brakuje też kwestii żony, która obiecuje naprawić swoje błędy.
Następna w kolejności sekwencja podczas której książęta śpiewają „Agony” pozostała praktycznie bez żadnych zmian — brakuje tylko wzmianki o ojcu bohaterów.
W teatralnej wersji tuż po „Agony” następuje bardzo ciekawa scena z żoną piekarza i matką Jasia, w której można się bliżej przyjrzeć tej drugiej i lepiej zrozumieć jej relację z synem. W filmie niestety tej sceny zabrakło.


Po raz kolejny usunięto też fragment z Tajemniczym Mężczyzną, który w sztuce pomaga odnaleźć piekarzowi krowę, a następnie prowadzi rozmowę z wiedźmą, której wyjawia motywy swych działań. W filmie okoliczności odnalezienia Mlecznobiałej wyglądają zupełnie inaczej i dzieje się to później.
Niemalże tak samo wyglądają za to okoliczności zabrania włosów Roszpunki przez żonę piekarza — jest tylko mniej boleśnie i mniej humorystycznie. Zmienia się jednak nieco drugie spotkanie z Kopciuszkiem. W filmie brak repryzy piosenki (o czym pisałem wyżej), a żona piekarza od razu rzuca się na pantofelki.
Do sceny ponownego spotkania piekarza z żoną dopisano krótką sekwencję pogoni za przyrodnimi siostrami i macochą Kopciuszka i próbą zdobycia ich włosów, co w sztuce wspomniane jest tylko w rozmowie. Dodano do niej również moment odnalezienia krowy (a jak już mówiłem, w scenicznej wersji następuje to wcześniej i w innych okolicznościach).
I wreszcie kończące drugi dzień poszukiwań spotkanie Jasia i piekarzy. W filmowej wersji nieco zmieniono słownictwo (Jaś skupia się na złotych jajach zamiast na znoszącej je kurze) i siłą rzeczy, piekarz wciąż znajduje się w posiadaniu monet od Jasia. Oczywiście brakuje też piosenki podsumowującej, o czym już pisałem.

Trzeci dzień



W teatralnej wersji trzeci dzień poszukiwań rozpoczyna scena kłótni piekarza i jego żony. W filmie została ona przeniesiona na później, po przekomarzankach Jasia i Kapturka, a ponadto znacznie złagodzona — brak w niej chociażby sugestii kradzieży krowy. Ponadto, w adaptacji następuje to wszystko równolegle do ścinania łodygi fasoli.
Przejmująca piosenka „Stay With Me” jest w filmowej wersji poprzedzona sceną oślepienia księcia, która w pierwowzorze następuje trochę później. Ponadto wiedźma odnosi się do tego w rozmowie z Roszpunką. Zmienia się również miejsce, w które dziewczyna zostaje wygnana — nie jest to pustynia, jak w scenicznej wersji, a bagna.
Z filmu usunięto scenę, w której Tajemniczy Mężczyzna podsuwa piekarzowi pomysł o tym, że przy odrobinie inwencji każda krowa może być biała i oddaje mu monety. Ponieważ wyrzucono też poprzednie występy bohatera, jest to zabieg jak najbardziej zrozumiały.
Przekomarzanki Jasia i Czerwonego Kapturka nieznacznie skrócono i upłynniono. Znów usunięto odniesienia do kury — łagodząc zarazem podkreślane w oryginale relacje Jasia ze zwierzętami.
Ciekawy zabieg wykorzystano w piosence Kopciuszka, która po raz trzeci uciekła z balu. W pierwowzorze dziewczyna śpiewa o tym, co wydarzyło się na schodach pałacu w czasie przeszłym, natomiast w filmie całość dzieje się na rzeczonych schodach i piosenka śpiewana jest w czasie teraźniejszym.
Mająca miejsce później scena z żoną piekarza także została troszkę zmieniona — w oryginale do żony, która musi się wymknąć księciu, szybko dołącza piekarz, a następnie para szybko przechodzi do zdejmowania zaklęcia. W filmie kobieta załatwia sprawę sama, a zanim dochodzi do zdjęcia klątwy, obserwujemy jeszcze poszukiwania Kopciuszki oraz dalsze losy Roszpunki.


Samo zdjęcie klątwy różni się przede wszystkim tym, że nie uczestniczy w nim Tajemniczy Mężczyzna, który okazuje się tu być ojcem piekarza. To właśnie ten bohater pomaga doprowadzić wszystko do końca i wpada na pomysł z kukurydzą. W filmie niestety go nie ma, co ma wpływ na jej długość oraz dialogi. Większa jest też rola Jasia — to on podsuwa w adaptacji rozwiązanie z włosami.
Poszukiwania Kopciuszka przez księcia przebiegają dość podobnie. Nieco inna jest tylko narracja, a księciu nie pomaga duch matki Kopciuszka — bohater sam zauważa sączącą się ze stóp sióstr przyrodnich bohaterki krew. Do tego siostry od razu zostają oślepione — w pierwowzorze ma to miejsce podczas późniejszego ślubu.
W wersji teatralnej Roszpunka, wygnana na pustynię, rodzi bliźniaki. Potem odnajduje ją książę, który zostaje wyleczony dzięki łzom dziewczyny. Wreszcie, pojawia się wiedźma, która proponuje Roszpunce powrót. Gdy ta odmawia, wiedźma postanawia rzucić zaklęcie, ale okazuje się, że wraz z odzyskaniem młodości, straciła magiczną moc. W filmie Roszpunka znajduje się na bagnach i nie rodzi dzieci. Ponadto, scena kończy się wraz z uzdrowieniem księcia, a jej dalsza część została przeniesiona w inne miejsce.
Pierwszy akt musicalu wieńczy ślub Kopciuszka oraz piosenka podsumowująca, jednak w filmowej wersji zdecydowano się na nieco inne rozwiązanie.

Atak żony olbrzyma



Tak jak już wspomniałem, drugi akt filmu, w którym główny wątek to atak żony olbrzyma, nie rozpoczyna się piosenką. Początkowa sekwencja zostaje znacznie skrócona i rozgrywa się teraz podczas ślubu Kopciuszka i jej księcia. To właśnie tam bohaterowie zostają zaatakowani po raz pierwszy.
Brakuje też dwóch kolejnych scen: ponownego spotkania wiedźmy i Roszpunki, którego elementy zostają przeniesione później oraz wspomnianej już repryzy „Agony”, w której książęta rozprawiają o nowych obiektach westchnień, czyli Śnieżce i Śpiącej Królewnie.
W oryginale piekarze spotykają się z Czerwonym Kapturkiem już w prologu drugiego aktu i wtedy postanawiając pomóc odnaleźć dziewczynie drogę do babci. Ponieważ prolog niejako usunięto, w filmie spotykają bohaterkę dopiero w lesie i to tam decydują się jej pomóc, a dialog ulega nieznacznym zmianom.
Bardzo dużym modyfikacjom ulega scena pierwszej konfrontacji z żoną olbrzyma. Brak w niej nieżyjącego w filmie ojca Kopciuszka (patrz wyżej), a jego kwestie przejmuje namiestnik księcia. Ponadto, odmiennie od oryginału, bohaterowie nie rzucają narratora na pożarcie, matka Jasia nie ginie od uderzenia namiestnika, a przez popchnięcie i przede wszystkim — nie umiera Roszpunka. Ta ostatnia w filmie pojawia się dopiero w kolejnej scenie, w której raz na zawsze zrywa wszelkie kontakty z wiedźmą. Cały wątek dziewczyny ma zatem w filmie o wiele łagodniejszą wymowę — mam też wrażenie, że sama postać napisana jest nieco lepiej i bardziej da się ją polubić (w oryginale była rozhisteryzowana i rozedrgana emocjonalnie oraz niezbyt rozgarnięta). Do tego skróceniu ulega piosenka „Witch’s Lament”. Wreszcie — w filmie nie pada znamienna kwestia Czerwonego Kapturka, który życzy rodzinie Kopciuszka oraz namiestnikowi księcia śmierci.


Łagodniej niż w oryginale wypada scena rozdzielenia piekarza i jego żony w celu odnalezienia Jasia — w scenicznej wersji żona rzuca mężczyźnie na pożegnanie dość brutalne: „But what if! BUT WHAT IF! Will only a giant’s foot stop your arguing? One hundred paces… GO!” („A co jeśli! A CO JEŚLI! Czy tylko stopa olbrzyma jest w stanie powstrzymać cię od kłótni? Sto kroków… RUSZAJ!”), natomiast w kinowej wersji brak wzmianki o olbrzymie.
Scena w której żona piekarza spotyka księcia została pozostawiona niemal nietknięta. Uzupełniono tylko dialog (o kilka wyjaśnień) i postawiono na mniejszą dosłowność, nie pokazując nic, poza pocałunkiem bohaterów. Podobnie jest ze sceną spotkania piekarza i Kopciuszka — tę także uzupełniono o kilka wyjaśnień. Zmian nie ma też w dalszej części spotkania żony i księcia — usunięto tylko fragment piosenki, którą książę śpiewa na pożegnanie.
Trochę inaczej niż w pierwowzorze wypada wstęp do piosenki „Your Fault”, w której bohaterowie wzajemnie się obwiniają. Dialog jest nieco skrócony, a wzmianki o śmierci żony piekarza zostały złagodzone.
Jak już wspominałem wyżej, spotkanie piekarza i jego ojca (w filmie to pierwszy raz, gdy bohater się pojawia — nie licząc krótkiego występu podczas retrospekcji) nie odbywa się w rytm piosenki, a jest raczej krótkim dialogiem. Także powrót piekarza został zmodyfikowany — zmianom uległa struktura dialogu, a na plan pokonania olbrzymki wpada raczej piekarz niż wszyscy wspólnie, jak w sztuce.
W ostatnim spotkaniu Kopciuszka i księcia zaszły tylko drobne zmiany w dialogu — przede wszystkim książę mniej się usprawiedliwia. Na szczęście znamienne „I was raised to be charming, not sincere.” („Wychowano mnie na czarującego — nie szczerego”) pozostało.
Niezwykle poruszająca piosenka „You are not alone” jest w filmie taka sama jak w pierwowzorze — zmieniono tylko kilka kwestii wypowiadanych naokoło niej, dostosowując je do poprzednich modyfikacji (chodzi głównie o okoliczności śmierci matki Jasia) oraz nieco uładzono postać piekarza, który w sztuce zdaje się bohaterem mniej przekonanym o swoich racjach.
Scena walki z olbrzymką jest znacznie dynamiczniejsza niż w oryginale, a tuż po niej na ekranie nie pojawiają się postaci, którzy wygłaszają ironiczne morały. Od razu następuje pojednanie głównych bohaterów (łagodniejsze niż w scenicznej wersji: piekarz szybciej zgadza się na wspólne zamieszkanie, a Czerwony Kapturek nie proponuje Jasiowi zostania jego nową matką). Sama końcówka jest natomiast mniej więcej taka sama.

MANIAK KOŃCZY


Tyle udało mi się, po wnikliwej analizie libretto, scenariusza oraz ponownych seansach i weryfikacjach notatek zauważyć. Okazuje się, że delikatnych zmian jest całkiem sporo, ale niektóre robią filmowej adaptacji lepiej. Koniecznie dajcie znać, co uważacie o tych różnicach i czy zauważyliście coś jeszcze!

Krzysztof Karol Bożejewicz / Autor

Zapalony maniak komiksów, seriali, książek, dobrych filmów i superbohaterów.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Komentarze, zawierające treści obraźliwe, wulgarne, pornograficzne oraz reklamowe zostaną usunięte. Zostaliście ostrzeżeni.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger