Maniak podsumowuje tydzień #113

FILMY


Miyazaki nawiązuje współpracę z Sakuragim


Miyazaki Hayao (宮崎駿), wybitny japoński twórca anime oraz mangi, choć odszedł na emeryturę, to nie może się powstrzymać od dłubania to tu, to tam. Jakiś czas temu oświadczył, że spróbuje swoich sił w animacji komputerowej. Teraz wiadomo, kto go w tym przedsięwzięciu wspomoże. Będzie to Sakuragi Yūhei (櫻木優平), który pracował przy kilku animacjach właśnie nad efektami komputerowymi, a ostatnio wyreżyserował krótkometrażowe „Neon Genesis Impacts”.
Projekt, przy którym Miyazaki i Sakuragi będą współpracować, to krótkometrażowy film o przygodach gąsienicy Boro. Obraz będzie później wyświetlany w muzeum Studia Ghibli w Japonii. Trzymam kciuki, by został także udostępniony szerszej publiczności i mam nadzieję, że pierwszy romans Miyazakiego z animacją komputerową przyniesie ciekawe efekty.

Źródło: animeanime.jp

Szczegóły nowego „Godzilli” od Japończyków


Pojawiły się pierwsze szczegóły nowego „Godzilli” tworzonego przez Japończyków. Pierwszy od dwunastu lat japoński film o królu potworów będzie zatytułowany „Shin Godzilla” (シン・ゴジラ), co może oznaczać: „Nowy Godzilla”, ale też „Prawdziwy Godzilla” (prztyczek w nos twórców amerykańskiej wersji?) czy nawet „Boski Godzilla”. Swoboda interpretacji tytułu wynika ze sprytnego zabiegu twórców, którzy postanowili zapisać jego pierwszy człon za pomocą sylabariusza — nie zaś konkretnego ideogramu.
W filmie, który będzie reżyserowany przez Anno Hideakiego (庵野秀明; „Neon Genesis Evangelion”) oraz Higuchiego Shinjiego (樋口真嗣; aktorskie „Shingeki no kyojin”), zagrają miedzy innymi znani z aktorskiego „Shingeki no kyojin” Satomi Ishihara (石原さとみ) i Hasegawa Hiroki (長谷川博己) oraz Takenouchi Yutaka (竹野内豊), który występował m.in. w filmie „Reisei to jōnetsu no aida”.
Zdjęcia trwają od sierpnia i mają zakończyć się pod koniec października. Bardzo jestem ciekaw, jak Japończykom tym razem wyjdzie, zwłaszcza że amerykańscy koledzy, chodź „Godzillę” tylko wypożyczyli, to postawili poprzeczkę wysoko. Trzymam kciuki!

Źródło: eiga.com

Nowi „Faceci w czerni”


„Faceci w czerni”, seria filmowa luźno oparta na serii komiksów z wydawnictwa Aircel Comics (wykupionego potem przez Malibu Comics, które to jeszcze później zostało przejęte przez Marvela) składa się już z trzech części, które ukazywały się w kinach na przestrzeni piętnastu lat. Od premiery pierwszej odsłony minęło już lat osiemnaście, a marka jest na tyle lubiana, że warto ją kontynuować. Jaki jest więc najlepszy pomysł? Oczywiście restart serii. I taki został zapowiedziany przez producentów filmowych: Waltera Parkesa i Laurie’ego MacDonalda.
Prace nad nową trylogią ponoć trwają już od jakiegoś czasu, a więcej szczegółów powinniśmy poznać niedługo. Oczywiście na powrót aktorów z poprzednich filmów raczej nie ma co liczyć.
Nie wiem jeszcze, jak się ustosunkować do tego pomysłu, ale jeśli w jakiś sposób udałoby się uchwycić w nim ducha naszych czasów (w końcu restarty robi się nie tylko dla pieniędzy, ale też po to by dostosować materiał źródłowy do potrzeb nowych widzów — przynajmniej w teorii), to jestem za A na razie śledzę informacje z dystansu.


Polska wystawia kandydata do Oscarów


Oscary już wkrótce (no dobra, jeszcze kilka miesięcy), więc najwyższy czas, by Polska wystawiła swojego kandydata. Będzie nim najnowszy film Jerzego Skolimowskiego, „11 minut”. Komisja pod przewodnictwem Pawła Pawlikowskiego, reżysera „Idy”, tak uzasadnia swój wybór:
Wybraliśmy film jednego z najlepszych i najbardziej oryginalnych polskich reżyserów. Jego osoba i twórczość są dobrze znane i cenione na rynku amerykańskim. „11 minut” to film uniwersalny, zrealizowany dynamicznym językiem filmowym, portretujący chaos, kakofonię i pustkę współczesnego świata. Film był nominowany do Złotego Lwa na tegorocznym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji, otrzymał także Nagrodę Specjalną Jury na 40 Festiwalu Filmowym w Gdyni. Naszym zdaniem film „11 minut” Jerzego Skolimowskiego będzie w tym roku najlepiej reprezentował polską kinematografię w rywalizacji oscarowej.
Sam na premierę „11 minut”, która w Polsce odbędzie się 23 października, bardzo czekam i mam nadzieję, że film dostanie chociaż nominację do nagrody Akademii. Trzymam kciuki!

Źródło: pisf.pl

SERIALE


Jack Ryan zmierza do telewizji


Jack Ryan, słynny bohater thrillerów śp. Toma Clancy’ego, doczeka się własnego serialu. I to nie od byle kogo, bowiem twórcami produkcji mają być Carlton Cuse („Zagubieni”, „Bates Motel”) oraz Graham Roland („Zagubieni”, „Fringe”).
Projekt nie ma być bezpośrednią adaptacją książek Clancy’ego, a raczej współczesnym spojrzeniem na bohatera. Z powieści zaczerpnięte zostaną więc pewne elementy, które później scenarzyści twórczo przetworzą.
Na pewno będę się tej produkcji przyglądać bliżej, zwłaszcza że jestem psychofanem Cuse’a (tak, zostało mi z czasów „Zagubionych”).

Źródło: deadline.com

„Drużyna A” powróci na mały ekran?


Moda na remaki, restarty i powroty do sprawdzonych marek na dobre przenosi się do telewizji. Tym razem temu trendowi ulegnie „Drużyna A”. — dla której będzie to w sumie kolejna przygoda na DJ-owym stołku hollywoodzkich producentów (w 2010 roku powstała filmowa reinterpretacja serialu). Z nowym serialowym wcieleniem tytułu związani są: Chris Morgan (seria „Szybcy i wściekli”), Albert Kim ("Sleepy Hollow”) oraz Tawnia McKiernan, córka twórcy oryginalnej „Drużyny A”. Ekipa całkiem niezła, a co z tego wyjdzie — przekonamy się jak już znajdzie się chętna na serial stacja. Co raczej nie powinno być dużym problemem.


BBC o wojnie trojańskiej


BBC dało zielone światło nowemu serialowi, o którym za kulisami mówi się, że ma być swoistą odpowiedzią stacji na „Grę o tron”. Produkcja zatytułowana będzie „Troy: Fall of a City” („Troja: Upadek miasta”) i na nowo opowie historię wojny trojańskiej. Oczywiście z oryginalnej perspektywy: wydarzenia będziemy śledzić bowiem oczami trojańskiej rodziny, która znajdzie się w samym sercu konfliktu. Ma to być wielka opowieść o miłości, zemście, intrygach oraz rozlewie krwi i zostaną w niej poruszone wszystkie kluczowe kwestie związane z mityczną wojną (a zwłaszcza: wybór Parysa, jego miłość do Heleny oraz przepowiednia dotycząca księcia).
Mity to wspaniały materiał źródłowy, a ich urok jest taki, że bardzo łatwo je reinterpretować. Mam nadzieję, że z pomysłem brytyjskiej telewizji będzie warto się zapoznać.

Źródło: variety.com

TEATR


„Harry Potter and the Cursed Child” w dwóch częściach


Pojawiło się więcej informacji na temat sztuki teatralnej osadzonej w świecie Harry’ego Pottera przy której pracuje J. K. Rowling, Jack Thorne oraz John Tiffany. „Harry Potter and the Cursed Child” („Harry Potter i przeklęte dziecię”) zostanie podzielona na dwie części — ma to umożliwić twórcom opowiedzenie historii w pełniejszym wymiarze. Obie części sztuki będzie można zobaczyć tego samego dnia (pierwszą popołudniu, drugą wieczorem) lub rozbić spektakl na dwa wieczory.
Jestem pewien, że decyzja została też po części podyktowana względami finansowymi, ale z drugiej strony: więcej Pottera to zawsze coś miłego. Mam tylko nadzieję, że ktoś kiedyś sztukę nagra i będzie można obejrzeć jakąś retransmisję. Albo że chociaż ktoś sprowadzi tę sztukę do Polski. Pomarzyć dobra rzecz.


KSIĄŻKI


Nowa książka o Larze Croft


Dan Abnett, autor bardzo chłodno przyjętej książki „Tomb Raider: The Ten Thousand Immortals”, spróbuje swoich sił z panią archeolog po raz drugi. Ale tym razem z jej klasycznym wcieleniem.
Abnett napisze książkę pt. „Lara Croft and The Blade of Gwynnever”. Szczegółowe informacje na temat fabuły nie są jeszcze znane, ale tytuł sugeruje nawiązania do legendy arturiańskiej oraz postaci Ginewry — co jest o tyle ciekawe, że przecież wokół legend arturiańskich obracała się trylogia „Legend-Anniversary-Uderworld”. A skoro to ten sam świat, to może w książce pojawią się jakieś aluzje do gier. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że Abnett podoła.

Źródło: amazon.co.uk

GRY


Otwarcie nowego Pottermore


Ciężko w sumie kwalifikować Pottermore jako grę, a zwłaszcza w nowym wcieleniu, ale no właśnie: ruszyła nowa wersja serwisu dla fanów Harry’ego Pottera. Wraz z nią zniknęła większość dotychczasowych funkcji (minigry, możliwość śledzenia historii z kolejnych książek oraz spersonalizowane profile), a ich miejsce zajęło coś, co raczej można by przechrzcić na Potter Buzzfeed. Nie do końca podoba mi się ta droga i troszkę za starym Pottermore tęsknię. Wkrótce możecie spodziewać się bardziej szczegółowej notki na ten temat.

Źródło: pottermore.com

MUZYKA


„Writing’s on the wall”


Ukazała się już piosenka Sama Smitha do najnowszego Bonda. Możecie posłuchać jej poniżej:



O ile sam utwór jest bardzo ładną balladą — podejrzewam, że idealnie skrojoną pod tematykę „Spectre” — to wykonanie niestety nie jest najlepsze, zwłaszcza że Smith niezbyt płynnie manipuluje skalą głosu za pomocą falsetu. A szkoda.

BLOGI


All the awards, czyli kilka słów o rozdaniu Emmy — Mysza o rozdaniu nagród Emmy i o tym, że Akademia ma jeszcze sporo do roboty.
„Czy warto było grać o ten tron?”, czyli zwierz o Emmys — kolejne omówienie Emmy, tym razem od Zwierza.
5 poradników, które ktoś powinien napisać albo czytałabym! — Pyza o tym, jakie powinno się napisać poradniki a propos czytania i użytkowania książek. Aż dziw, że nikt wcześniej na takie pomysły nie wpadł!
Piosenkujemy — Ninedin o piosenkach Disneya z wiele perspektyw.

Komentarze