Maniak inaczej #131: Nie spałem, bo oglądałem Złote Globy 2026

Złote Globy 2026

W zeszłym tygodniu zapowiadałem, że ze Złotych Globów może zrobię livebloga, ale… ostatecznie powracam do takiego samego formatu, jak przy Critics’ Choice Awards. Przed Wami więc krótkie podsumowanie ceremonii rozdania jednych z najbardziej rozpoznawalnych nagród filmowych, serialowych i… od tego roku również podcastowych.

MANIAK KOMENTUJE

Po raz drugi w roli prowadzącej ceremonii rozdania Złotych Globów wystąpiła Nikki Glaser i… mam dość mieszane odczucia co do jej monologu otwierającego. Z jednej strony bywała dość odważna, wyśmiewając choćby CBS News (zwłaszcza że Globy transmituje w USA właśnie CBS) czy nawiązując do dużych wydarzeń ostatnich miesięcy (sprzedaż Warner Bros., „ujawnienie” dokumentów związanych z Epsteinem). Z drugiej strony mam wrażenie, że w wielu momentach Glaser była jednak zbyt zachowawcza — zwłaszcza że zdarzało jej się wycofywać z ledwo co powiedzianych żartów i za nie przepraszać. Nie wszystkie teksty były też szczególnie oryginalne — no bo ileż można się śmiać z tego, że DiCaprio gustuje w znacznie młodszych od siebie partnerkach?

Po monologu Glaser pojawiła się jeszcze kilka razy z mniej lub bardziej śmiesznymi uwagami oraz parodią słynnej reklamy kina AMC z Nicole Kidman i powtórką skeczu z piosenką z zeszłego roku (w znacznie gorszej wersji).

Ale przejdźmy do tego, co w Globach najważniejsze. Pierwszą nagrodę wieczoru, dla najlepszej aktorki w roli drugoplanowej w filmie, wręczyły Jennifer Garner i Amanda Seyfried. Otrzymała ją — co dla mnie było pewną niespodzianką — Teyana Taylor. To bez wątpienia znakomita, wyrazista i charyzmatyczna rola, która zasługuje na wszelkie nagrody. Od samego początku Złote Globy poszły więc innym tropem niż Critics’ Choice Awards, które wyróżniły w tej kategorii Amy Madigan.

Złote Globy rozminęły się też z Critics’ Choice Awards w kategorii najlepszy aktor w roli drugoplanowej w filmie. Nagrodę z rąk Kevina Bacona i Kyry Sedgwick otrzymał Stellan Skarsgård za Wartość sentymentalną. Cieszę się bardzo, że doceniono tę złożoną, nieefekciarską i bardzo emocjonalną rolę — zdecydowanie mogła przepaść wśród tych bardziej rzucających się w oczy.

O wiele bardziej przewidywalnie potoczyło się rozdanie pierwszych nagród serialowych, które praktycznie w stu procentach pokryło się z tym podczas Critics’ Choice Awards. Priyanka Chopra-Jones i Lalisa Manobal wręczyły więc nagrodę dla najlepszego aktora w roli pierwszoplanowej w serialu fabularnym Noah Whyle’emu za The Pitt; Will Arnett, Jason Bateman i Sean Hayes przekazali statuetkę dla najlepszej aktorki w roli pierwszoplanowej w serialu komediowym lub muzycznym dla Jean Smart za Hacks; Justin Hurtley i Luke Grimes przeczytali nazwisko Owena Coopera i wręczyli mu Globa dla najlepszego aktora w roli drugoplanowej w serialu za Dojrzewanie; a Zoë Kravitz i Dave Franco uściskali na scenie Setha Rogena przekazując mu nagrodę dla najlepszego aktora w serialu komediowym lub muzycznym za pierwszoplanową rolę w Studiu. Wszystko więc dość szkolnie i przewidywalnie.

Pierwszą w historii Złotych Globów nagrodę dla podcastu otrzymała z rąk… Snoop Dogga Amy Poehler za Good Hang with Amy Poehler. I właściwie nie mogę powiedzieć nic na ten temat, bo podcastów słucham od święta, a niepolskojęzycznych jeszcze rzadziej.

Joe Keery i Charli XCX wręczyli statuetkę za najlepszą piosenkę autorom Golden. I tak samo jak w przypadku Critics’ Choice Awards jest to dla mnie rozczarowujące, bo to kompletnie nie moja piosenka i sam nagrodziłbym raczej No Place Like Home z Wicked: Na dobre (którą nucę przynajmniej kilka razy dziennie) czy I Lied to You z Grzeszników. Przyznam natomiast, że przemówienie Ejae, która opowiadała o odrzuceniu w branży, było dość poruszające. Miło, że wyróżniono ją po takich doświadczeniach.

Macaulay Culkin przekazał nagrodę za najlepszy scenariusz… Paulowi Thomasowi Andersonowi za Jedną bitwę po drugiej. To film, który powoli wyrasta na faworyta tego sezonu nagród i chyba nie jestem z tego powodu jakoś szczególnie zadowolony. Mimo że lubię najnowsze dzieło Andersona, to jednak uważam, że to Hamnet, Grzesznicy i Wartość sentymentalna (i mówię to bardzo nieśmiało: Wicked: Na dobre) zasługują na większą miłość nagrodowych gremiów.

Nagrodę dla najlepszej aktorki w roli pierwszoplanowej w filmie muzycznym otrzymała z rąk Pameli Anderson i Miley Cyrus… Rose Byrne za Kopnęłabym cię, gdybym mogła. Zawsze gdy wśród nominowanych znajduje się Cynthia Erivo, kibicuję właśnie jej, ale Byrne to wspaniała aktorka, którą uwielbiam od czasu Układów, więc nie jestem szczególnie obrażony na taki obrót spraw. I nie mogę się doczekać polskiej premiery Kopnęłabym cię, gdybym mogła!

Tymczasem męski odpowiednik tej samej nagrody powędrował z rąk Jennifer Lopez do Timothée Chalameta za Wielkiego Marty’ego. Film ma u nas oficjalną premierę dopiero 30 stycznia, ale już gdzieniegdzie odbywają się pokazy przedpremierowe i ostrzę sobie na nie pazurki.

Melissa McCarthy i Kathryn Hahn wręczyły kolejne dwie nagrody telewizyjne: dla aktora i aktorki w roli pierwszoplanowej w serialu limitowanym, serialu-antologii lub filmie telewizyjnym. Otrzymali je Stephen Graham za Dojrzewanie (tu bez niespodzianki) oraz Michelle Williams za Kwestię seksu i śmierci, którą właśnie dodaję do watchlisty na serializd.

Kolejna kategoria powstała chyba tylko jako nagroda pocieszenia dla filmów, które w większości uznano za zbyt rozrywkowe, by rywalizowały w głównych kategoriach. A piszę „w większości”, bo zwyciężył w niej film nominowany także w innych kategoriach, czyli Grzesznicy (tak, znów ronię łezkę za Wicked: Na dobre).

Nagroda dla najlepszego reżysera powędrowała, zgodnie z przewidywaniami, do Paula Thomasa Andersona i… chyba nie będę powtarzać tego samego, o czym mówiłem przy okazji kategorii „najlepszy scenariusz”.

Nagroda dla najlepszej animacji była dla mnie w tym roku szczególnie emocjonująca, bo to drugi raz, kiedy do Złotego Globu nominowano film, do którego przygotowałem polskie napisy. Demon Slayer: Kimetsu no Yaiba – The Movie: Infinity Castle nie miał jednak szans ze znacznie przystępniejszymi dla widzów K-popowymi łowczyniami demonów. Podobnie zresztą jak tryumfujące na festiwalu w Annecy Arco oraz Mała Amelia. Szkoda, bo K-popiary są fajne, ale jednak nie dostarczyły mi szczególnie mnóstwa emocji.

Nagrodę za najlepszą muzykę przyznano poza kamerami, co jest dla mnie decyzją absolutnie skandaliczną, zwłaszcza że jest to kategoria szczególnie mi bliska. Statuetkę otrzymwał Ludwig Göransson za Grzeszników (bardzo słusznie!) i naprawdę szkoda, że nie podczas głównej gali. Serio te pięć minut więcej aż tak by ją niemożebnie przedłużyło?

Największą niewiadomą w tym sezonie nagrodowym jest dla mnie kategoria „film nieanglojęzyczny”, bo trudno wskazać wśród Wartości sentymentalnej, Tajnego agenta To był zwykły przypadek takiego największego faworyta. Tym razem, tak jak na Critics’ Choice Awards, zwyciężył Tajny Agent, którego twórcy otrzymali nagrodę z rąk Orlando Blooma i Minnie Driver.

Gwiazdy Gorącej rywalizacji Connor Storri i Hudson Williams wręczyli nagrodę dla najlepszej aktorki w roli drugoplanowej w serialu. I nikogo chyba nie zdziwi, że otrzymała ją Erin Doherty za Dojrzewanie. To w końcu znakomita rola w bardzo dobrym serialu.

Największą gwiazdą wieczoru bez wątpienia okazała się dla mnie Wanda Sykes, która w imieniu nieobecnego na gali Ricky’ego Gervaisa odebrała nagrodę za najlepszy specjalny program komediowy i zadedykowała go Bogu oraz społeczności transpłciowej 🏳️‍⚧️. Absolutnie fantastyczne rozwiązanie fatalnej decyzji gremium wręczającego Złote Globy.

Z nagród aktorskich nagród telewizyjnych została jeszcze ta dla najlepszej aktorki w roli pierwszoplanowej w serialu fabularnym. Tu również obyło się bez niespodzianki — otrzymała ją Rhea Seehorn za Jedyną.

I powoli zbliżamy się do ostatnich nagród wieczoru. Trzy główne kategorie telewizyjne to po raz kolejny zero zaskoczeń. Najlepszym serialem fabularnym okazał się więc The Pitt (płaczę, bo chciałem nagrodę dla Rozdzielenia), najlepszym serialem limitowanym — Dojrzewanie, a komediowym — Studio. Dokładnie tak samo jak podczas Critics’ Choice Awards.

Tym samym przechodzimy do ostatnich nagród filmowych. Chris Pine i Ana De Armas wręczyli statuetkę najlepszej aktorce w roli pierwszoplanowej w filmie fabularnym. Otrzymała ją jedyna słuszna kandydatka, czyli Jessie Buckley! Bardzo się cieszę, że Jessie pozostaje zauważona w tym sezonie nagrodowym za swoja przegenialną rolę. Warto też zwrócić uwagę na polski akcent™ w przemówieniu Jessie, która dziękowała Tomaszowi Sternickiemu, technicznemu (właśc.: gripowi), który raczył obsadę i ekipę na planie swoją zupą. 

Wagner Mora okazał się najlepszym aktorem w roli pierwszoplanowej w filmie fabularnym, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Zastanawiam się, czy gwiazda Tajnego agenta będzie czarnym koniem kolejnych ważnych nagród. Byłby to na pewno dość intrygujący obrót spraw.

I dwie ostatnie nagrody. Najlepszym filmem muzycznym lub komediowym oczywiście okazała się Jedna bitwa po drugiej i tutaj właściwie nie mam nic do powiedzenia poza: „Haha, ten film trafił do słusznej kategorii”. Natomiast najważniejsza nagroda wieczoru, którą wręczyli Don Cheadle i George Clooney, powędrowała do Hamneta i to dla mnie powód do ogromnej radości, bo jak już wspominałem — to film który zasługuje na wszelkie wyróżnienia świata. Mam nadzieję, że ostatecznie w tym sezonie nagrodowym zyska o wiele więcej miłości niż dotychczas, a Złoty Glob dla najlepszego filmu fabularnego to tylko początek (poprzedzony oczywiście ważną nagrodą publiczności na festiwalu w Toronto). Trzymam kciuki!

I na tym Złote Globy się skończyły. Serialowo dość bezpiecznie i przewidywalnie, natomiast filmowo sporo niespodzianek, co w gruncie rzeczy jest ciekawym zwiastunem dalszego sezonu nagrodowego. Spoglądam na kalendarz i widzę, że kolejne transmitowane w telewizji lub Internecie rozdanie to BAFTA, których dotąd nie komentowałem, ale może w tym roku? Zobaczymy. Tymczasem biorę się za pisanie innych notek — trzymajcie kciuki, żeby pierwszą udało mi się wrzucić maksymalnie w ciągu tygodnia! 

Komentarze