Maniak inaczej #112: Nie śpię, bo oglądam Złote Globy 2021

Złote Globy 2021

Choć skandali wokół Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej nie ubywa, jak co roku zarywam nockę, żeby oglądać Złote Globy. Format będzie oczywiście taki jak zwykle: najpierw liveblog, potem krótki komentarz. Gotowi?

MANIAK LIVEBLOGUJE

MANIAK KOMENTUJE

Zwycięzcy:

  • Najlepszy aktor drugoplanowy w filmie: Daniel Kaluuya — Judas and the Black Messiah
  • Najlepszy aktor drugoplanowy w produkcji telewizyjnej: John Boyega — Mały Topór
  • Najlepsza aktorka w serialu muzycznym lub komediowym: Catherine O’Hara — Schitt’s Creek
  • Najlepszy film animowany: Co w duszy gra
  • Najlepszy aktor w serialu limitowanym, antologii serialowej lub filmie telewizyjnym: Mark Ruffalo — To wiem na pewno
  • Najlepszy scenariusz: Aaron Sorkin — Proces siódemki z Chicago
  • Nagroda im. Carol Burnett: Norman Lear
  • Najlepsza aktorka w serialu fabularnym: Emma Corrin — The Crown
  • Najlepsza piosenka filmowa: „Io sì (Seen)” — Życie przed nami
  • Najlepsza ścieżka dźwiękowa: Trent Reznor, Atticus Ross i Jon Batiste — Co w duszy gra
  • Najlepszy aktor w serialu muzycznym lub komediowym: Jason Sudeikis — Ted Lasso
  • Najlepszy serial muzyczny lub komediowy: Schitt’s Creek
  • Najlepsza aktorka w filmie muzycznym lub komediowym: Rosamund Pike — O wszystko zadbam
  • Najlepszy aktor w serialu fabularnym: Josh O’Connor — The Crown
  • Najlepszy film nieanglojęzyczny: Minari
  • Najlepszy serial fabularny: The Crown
  • Nagroda im. Cecile’a B. DeMille’a: Jane Fonda
  • Najlepsza aktorka drugoplanowa w filmie: Jodie Foster — Mauretańczyk
  • Najlepsza aktorka drugoplanowa w produkcji telewizyjnej: Gillian Anderson — The Crown
  • Najlepsza aktorka w serialu limitowanym, antologii serialowej lub filmie telewizyjnym: Anya Taylor-Joy — Gambit królowej
  • Najlepszy serial limitowany, antologia serialowa lub film telewizyjny: Gambit Królowej
  • Najlepszy aktor w filmie fabularnym: Chadwick Boseman — Ma Rainey: Matka Bluesa
  • Najlepsza reżyseria: Chloe Zhao — Nomadland
  • Najlepszy film muzyczny lub komediowy: Kolejny film o Boracie
  • Najlepszy aktor w filmie muzycznym lub komediowym: Sacha Baron Cohen — Kolejny film o Boracie
  • Najlepsza aktorka w filmie fabularnym: Andra Day — The United States vs. Billie Holiday
  • Najlepszy film fabularny: Nomadland

Tegoroczne Złote Globy będą kojarzyć się przede wszystkim z tym, co działo się wokół nich. Mało inkluzywne nominacje, jeszcze mniej inkluzywny skład organizacji stojącej za tymi wyróżnieniami i wreszcie pandemia koronawirusa, która wpłynęła zarówno na sezon nagród, jak i kształt gali. Ale mnie będą się też kojarzyć z kilkoma miłymi niespodziankami, które — choć może nie będą miały ogromnego wpływu na sezon — stanowią ciekawy krok naprzód w złotoglobowym głosowaniu. Ale od początku.

Choć prowadzące Tina Fey i Amy Poehler słyną z ostrego języka i przebojowego prowadzenia gali, tym razem były dość stonowane. Owszem, stroiły sobie żarty z wielu nominowanych i samego Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej, ale nie było to ani zapadające w pamięć, ani szczególnie błyskotliwe. To wielkie rozczarowanie, bo ten duet stać na więcej, co panie już nie raz udowodniły.

Elementy komiczne to też trochę pudło. Większość skeczy niepotrzebnie przedłużała galę i raczej wzbudzała zażenowanie — mimo udziału np. moich ukochanych Kristen Wiig i Mayi Rudolph. Do gustu przypadły mi chyba tylko nagrana na odległość scenka z aktorami kontaktującymi się z pracownikami ochrony zdrowia oraz przeurocze przepytywanie przedszkolaków z wiedzy o tegorocznych nominowanych (wszystkie znały Chadwicka Bosemana!).

Przedstawiciele Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej odnieśli się do skandali, jakie niedawno wyszły na jaw. Jednak zamiast konkretów usłyszeć można było tylko niesprecyzowane plany „naprawy” sytuacji. Krótkie wystąpienie było raczej żenujące i jeśli tak HFPA wyobrażało sobie przeprosiny, to mogło w ogóle nie przepraszać. O wiele mocniejsze od tego napisanego na kolanie „mocnego postanowienia poprawy” były słowa Jane Fondy, która — odbierając nagrodę im. Cecile’a B. DeMille’a — wezwała do udzielenia głosu tym, których dotychczas spychaliśmy poza nawias.

Przemówienia pozostałych twórców to — jak bywa w przypadku tego rodzaj gal — albo wiązanki podziękowań, albo natchnione monologi z przesłaniem, które nie zawsze wypadają autentycznie. Najbardziej pod tym kątem zraził mnie chyba Mark Ruffalo, który niby mówił słusznie o tym, by dbać o naszą planetę, ale robił to w jakiś taki mało wiarygodny sposób. Były jednak również momenty prawdziwego wzruszenia — choćby chwila, w której w imieniu zmarłego Chadwicka Bosemana nagrodę przyjmowała jego żona, Taylor Simone Ledward.

Cała ta pandemiczna otoczka — gwiazdy łączące się ze swoich domów (niektóre ubrane dla utrzymania pozorów podniosłości w stroje wieczorowe, a inne w bluzy z kapturem lub T-shirty); podziękowania wśród bliskich, którzy mogą podsunąć ściągę i wesprzeć w trudniejszych chwilach — nadały Globom dość intymnej atmosfery. Impreza była przez to mniej pompatyczna i sztuczna. Paradoksalnie więc wymuszony przez sytuację format nieźle się gali przysłużył.

Samo rozdanie nagród miejscami było potwornie przewidywalne i mało odważne. Tak oceniam choćby opsypanie wyróżnieniami typowego wabika na nagrody, jakim jest The Crown, czy przyznanie Globa za najlepszą animację Co w duszy gra (Sekret wilczej gromady zdecydowanie bardziej na nią zasługiwał, ale hegemonię Disneya trudno niestety przełamać).

Ucieszyły mnie spodziewane, ale zasłużone nagrody dla Daniela Kaluuyi, Johna Boyegi i Nomadlandu — to tacy często obstawiani pewniacy w tym sezonie nagrodowym, ale jak najbardziej zasługują na wszystko, czym przeróżne gremia jeszcze nie raz ich pewnie obsypią.

No i były niespodzianki. Największą okazała się nagroda dla Andry Day. Internetowe mędrki już wieszczą spisek, w którego centrum znajduję się to, co sami nazywają „polityczną poprawnością”. Spieszę jednak z wieścią, że po pierwsze, mylą pojęcia, a po drugie, choć najnowszy film Lee Danielsa recenzje ma mieszane, to krytycy są w większości zgodni, że Day jest w nim prawdziwą petardą. Mnie jej wyróżnienie pozytywnie zaskoczyło i choć wcale nie musi to ze sobą nieść nawet nominacji do Oscara, to trzymam kciuki za to, by Day dalej zbierała laury.

Dziwne to były Globy i kto wie, jak będzie w ogóle wyglądać przyszłość tych nagród. Ale dla tych kilku niespodzianek warto było zarwać nockę.

Komentarze