wtorek, 29 marca 2016 3/29/2016 11:12:00 PM

Maniak ocenia #263: "Batman V Superman: Świt sprawiedliwości"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA WSTĘPIE


I stało się — wreszcie nadeszła premiera (no, u nas prapremiera) filmu, na który tak bardzo czekałem ja i tysiące fanów komiksów na świecie. „Batman V Superman: Świt Sprawiedliwości” to obraz ze wszech miar wyjątkowy i przełomowy. Pierwsze spotkanie Batmana i Supermana na dużym ekranie, pierwszy raz kiedy w filmie kinowym pojawia się Wonder Woman w wersji nieanimowanej i wreszcie: pierwsze wielkoekranowe aluzje do komiksowej drużyny superbohaterów zwanej Ligą Sprawiedliwości. Nic dziwnego, że jeszcze przed premierą obraz wywołał mnóstwo kontrowersji.
Kontrowersje nie milkną i po premierze. W chwili, gdy piszę te słowa, serwis Rotten Tomatoes pokazuje, że tylko 28% recenzentów uznaje dzieło Zacka Snydera i spółki za udane. Wśród największych wad filmu wymienia się mnogość wątków, zbyt duży mrok i dłużącą się ekspozycję. A jak ja się na to wszystko zapatruję? Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym się z tymi zarzutami zgodził.

sobota, 26 marca 2016 3/26/2016 10:57:00 PM

Maniak inaczej #58: Łatanie dziur, czyli dlaczego "Człowiek ze stali" nie jest złym filmem

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK W ROZPOCZĘCIU


Są ludzie, którzy bardzo lubią szukać dziury w całym. Którzy bezlitośnie łowią wszelkie nielogiczności i niespójności w różnego rodzaju dziełach popkultury. I chwała im za to, bo czasem potrafią otworzyć oczy. Gorzej, jeśli robią to po to, by pokazać swoją wyższość i sprawić wrażenie, że mają monopol na rację (a potem jeszcze nawołują innych do podwyższenia standardów).
Jeśli czytacie mój blog, to zdążyliście zauważyć, że podchodzę do wielu rzeczy bardzo entuzjastycznie. Mam już tak, że zamiast szukać dziury w całym, wolę szukać całego w dziurze. Lubię się zatrzymać nad tym, co na pierwszy rzut oka wydaje się nielogiczne i zastanowić, czy aby ta fabularna dziura z czegoś nie wynika i czy rzeczywiście dziurą jest.
Ta notka powstaje właściwie z wielu powodów. Po pierwsze, to świetny czas, by powtórzyć sobie „Człowieka ze stali” — w końcu zaraz do kin trafia kontynuacja (w Stanach już trafiła). Po drugie, tekst jest okazją do tego, by pokazać, jak ja patrzę na fabułę filmu i jak rozumiem pewne kwestie, które na pierwszy rzut oka wydają się niespójne. Po trzecie, to odpowiedź na kilka różnych tekstów i filmików, których autorzy starali się pokazać, co w „Człowieku ze stali” nie gra. Ja chcę spojrzeć z drugiej strony i zastanowić się nad tym, czy jednak od którejś strony to wszystko gra. A jeśli tak, to jakie rozumowanie za tym stoi.
I żeby było jasne — to tylko moja opinia i nie mam absolutnie zamiaru nikogo do moich racji przekonywać. Ba, niektóre moje argumenty pewnie wydadzą się niektórym naciągane. I od tego macie komentarze — chętnie podyskutuję.

sobota, 5 marca 2016 3/05/2016 11:58:00 PM

Maniak inaczej #57: "500 notek i najpóźniejsze podsumowanie roku w historii"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK W ROZPOCZĘCIU


W tym roku biję rekordy i jestem blogerem, który pisze swoje popkulturowe podsumowanie ubiegłego roku najpóźniej. Powodów jest kilka. Pierwszym jest oczywiście moje lenistwo: jak zwykle nie zabrałem się za przygotowania odpowiednio wcześnie, a tekstu do napisania było co niemiara. Drugi powód jest z kolei typowy dla maniaków takich jak ja. Pomyślałem bowiem, że takie podsumowanie byłoby idealną pięćsetną notką. By dotrzeć do takiej liczby tekstów musiałem popełnić w styczniu zaledwie kilka wpisów. Proces jednak — oczywiście — nieco przeciągnął się w czasie (tak, że mamy już marzec). Ale hej, w końcu Oscary — jakby nie patrzeć nagrody w jakiś tam sposób podsumowujące ubiegły rok — przyznano niecały tydzień temu, prawda (każde usprawiedliwienie jest dobre)? Ale do rzeczy.
2015 był dobrym rokiem, jeśli chodzi o popkulturowe doświadczenia, ale troszkę słabszym, jeśli chodzi o moją blogową produktywność. Tak czy siak, mam nadzieję, że w rozpoczętym już 2016 roku, tych doświadczeń będzie jeszcze więcej (z nadchodzącymi atrakcjami od DC, mogę mieć taką pewność), a wspomniana produktywność ulegnie poprawie. Ale zanim tak na dobre to wszystko się wydarzy, czas wreszcie na małe (haha) blogowe rozliczenie, a obok niego także to, z czym w obecnym roku wiążę największe nadzieje.
Gotowi na (pięćsetną) ścianę tekstu?

czwartek, 3 marca 2016 3/03/2016 11:48:00 PM

Maniak ocenia #262: "Mad Max: Na drodze gniewu"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Tak po prawdzie, to nigdy nie byłem szczególnie wielkim fanem serii „Mad Max”. Uwielbiał ją mój tata, zwłaszcza część drugą i scenę z puszką jedzenia dla psa. Mnie do wojownika szos jakoś szczególnie nie ciągnęło, ale cóż: kiedy tata pokazywał mi te filmy byłem li i tylko szczenięciem, jak to się mówi.
W zeszłym roku szalony (czy może trafniejsze byłoby tu określenie „wściekły”?) Max przyciągnął mnie jednak do kin swoją czwartą częścią. Tym razem bez Mela Gibsona i z fabułą, która gdzieś tam delikatnie nawiązuje do poprzednich filmów, ale z grubsza podąża własnym torem. Swoisty nowy początek, na miarę naszych czasów. W dodatku wkurzający (jakąś totalnie abstrakcyjną) grupę facetów, chcących pielęgnować „prawdziwą męskość”, bo jak to: dlaczego tam tyle kobiet i dlaczego mają wiodące role? Taka reklama jest na wagę złota.
Wziąłem więc w czerwcu mamę (tacie się nie chciało) i ruszyłem do kina. Z sali wyszedłem bardzo usatysfakcjonowany (mama też). Bo fajny był ten Maks. Tak fajny, że po kilku miesiącach mogę z łatwością odtworzyć z pamięci, co mi się w nim podobało. Uwaga, spoiler: niemal wszystko.

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger