środa, 30 grudnia 2015 12/30/2015 10:01:00 PM

Maniak inaczej #56: "Nie było żadnego ojca", czyli co nieco o filmie "Gwiezdne wojny. Epizod I: Mroczne widmo"

krzysztofiński

MANIAK KLECI WSTĘP


„Mroczne widmo” najmocniej zawsze kojarzyło mi się z sekwencją wyścigu ścigaczy — zdecydowanie najefektowniejszą z całego filmu, choć dziś nieco już zestarzałą. Dopiero potem w głowie pojawiają się: genialnie pomyślany (a ostatecznie zmarnowany) Darth Maul, bajeczne kreacje królowej Amidali czy Qui-Gon Jinn. Najdłużej muszę w głowie szukać Jar Jar Binksa — może dlatego, że mój mózg jest dziwny i woli zapamiętywać dobre rzeczy nad te złe (to dlatego zawsze tak entuzjastycznie do wszystkiego podchodzę). Tak, czy siak, ze wszystkich gwiezdnowojennych filmów „Mroczne widmo” zawsze lubiłem najmniej. Tę opinię dodatkowo wzmacniała masa krytyki, jaką ten obraz jest po dziś dzień obarczony. Dlatego do ponownego seansu zasiadłem z myślą, by jednak skupić się na tym pozytywnym; by znaleźć coś dobrego, ale poza wspomnianymi wyścigami itd. I okazuje się, że nie takie „Mroczne widmo” złe, jak je piszą — choć zgoda, nie jest też cudowne.

niedziela, 27 grudnia 2015 12/27/2015 10:44:00 PM

Maniak ocenia #260: Dreamfall: Chapters. Book Four: Revelations"

krzysztofiński

MANIAK PISZE WSTĘP


Długo trzeba było czekać na czwartą odsłonę „Dreamfall Chapters”. Od premiery pierwszego odcinka musiał minąć niemal rok, a od ukazania się odcinka trzeciego — ponad pięć miesięcy. Na usprawiedliwienie Red Thread Games trzeba jednak powiedzieć, że mieli całkiem sporo do zrobienia, bo poza przygotowaniem samej gry musieli także przesiąść się na nowszą, stabilniejszą wersję silnika Unity. To oznaczało konieczność zaktualizowania dotychczasowego materiału: proces niełatwy i czasochłonny. Ostatecznie zakończył się on sukcesem i tuż przed świętami mogliśmy cieszyć się czwartą, przedostatnią już księgą gry. Księgą, która — jak sugeruje tytuł, „Revelations” (objawienia, ujawnienia, rewelacje) — dostarcza sporo nowych informacji na temat motywacji bohaterów, intryg i przewodniego wątku. A przy okazji przygotowuje grunt pod ostatnią odsłonę. Czy jest to grunt solidny?

niedziela, 20 grudnia 2015 12/20/2015 11:00:00 AM

Maniak ocenia #259: "Gwiezdne Wojny. Epizod VII: Przebudzenie Mocy"

krzysztofiński

MANIAK NA WSTĘPIE


Jeśli czytacie mnie w miarę regularnie (co ostatnio, dzięki mojemu nieregularnemu pisaniu, nie było trudne), wiecie na pewno, jak bardzo czekałem na „Przebudzenie mocy”. Już od chwili, gdy świat obiegły wieści o sprzedaniu Lucasfilmu Disneyowi i rozpoczęciu prac nad kolejną częścią sagi, moja radość rosła i rosła. Na nocnej premierze sięgnęło to wszystko zenitu. I nie zawiodłem się ani trochę. A przecież nowi twórcy stanęli przed — bądź co bądź — bardzo ciężką próbą. Dostali w swoje ręce serię, którą kochają miliony fanów i pracowali pod ogromną presją. Mało tego, zanim jeszcze produkcja filmu ruszyła na dobre, pojawiło się sporo kontrowersji: od skasowania dotychczasowego poszerzonego o książki i gry świata w celu dania twórcom wolnej ręki w tworzeniu nowych przygód bohaterów, przez problemy ze scenariuszem (Michael Arndt, któremu pierwotnie powierzono napisanie filmu, ostatecznie — z powodów czasowych — zmuszony został zrezygnować; jego miejsce zajęli jednak potem legendarny Lawrence Kasdan oraz reżyser filmu, J.J. Abrams), po niejasny udział Lucasa (najpierw była mowa o dostarczeniu materiałów do fabuły nowej trylogii, potem o ich odrzuceniu przez twórców). Tak czy siak, „Przebudzenie Mocy” wzbudzało mnóstwo emocji. I będzie je wzbudzać na długo po premierze. Dlaczego? Czytajcie dalej!

Maniak naczej #55: "Wyczuwam w tobie dobro, wewnętrzny konflikt", czyli co nieco o filmie "Gwiezdne Wojny. Epizod VI: Powrót Jedi"

krzysztofiński

MANIAK PISZE WSTĘP


Zawsze miałem z „Powrotem Jedi” pewien problem, właściwie już od pierwszego seansu. Bo choć ostatecznie bardzo ten film lubię, to nie umiem przejść obojętnie wobec jego wad. Dostrzegałem je już będąc dzieckiem i widzę je także dziś — nieco, oczywiście, wyraźniej niż wtedy.
Z pewnością trzeba powiedzieć, że „Powrót Jedi” to zakończenie znakomite: dające nadzieję, że dobro ostatecznie zawsze zwycięża; że tak jak nie powinno lekceważyć się potęgi Ciemnej Strony Mocy (przed czym przestrzega Imperator), tak powinno się też docenić potęgę Jasnej Strony (co Imperatorowi, w całej swej arogancji, się - na szczęście - nie udało). Jednocześnie, nie da się nie zauważyć, że choć w ostatecznym rozrachunku to dobry film, to jednak z całej starej trylogii jest najgorszy.

Maniak inaczej #54: "Obi-Wan nie powiedział ci całej prawdy o ojcu" czyli co nieco o filmie "Gwiezdne Wojny. Epizod V: Imperium kontratakuje

krzysztofiński

MANIAK ZACZYNA


Wiele osób uważa „Imperium kontratakuje” za najlepszy film z serii „Gwiezdne Wojny” i zdecydowanie się z tym poglądem zgadzam. Rzadko kiedy zdarza się kontynuacja, która biłaby swój pierwowzór na łopatki tak, jak piąta część kosmicznej sagi. Niektórzy śmieją się, że to wszystko dlatego, iż w pracach nad tym filmem Lucas miał najmniejszy udział — choć to nie do końca prawda.
Mój pierwszy seans „Imperium” był nieco bardziej klimatyczny, niż pierwszy seans „Nowej nadziei”. Tym razem usiadłem (właściwie położyłem się w łóżku) przed moim malutkim telewizorem, kiedy film emitowano późnym wieczorem w telewizji, i w ciemności, pełen ekscytacji śledziłem dalsze losy bohaterów pierwszych „Gwiezdnych Wojen”. Pamiętam, że w pewnym kluczowym momencie coś spadło mi na ziemię. Spadło i nijak nie dało się tego podnieść, nawet na długo po napisach końcowych. Tym czymś była moja szczęka.

czwartek, 17 grudnia 2015 12/17/2015 11:00:00 AM

Maniak inaczej #53: Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, czyli co nieco o filmie "Gwiezdne wojny. Epizod IV: Nowa nadzieja"

krzysztofiński

MANIAK NA POCZĄTEK


Gdybym miał wymienić swoje najważniejsze popkulturowe doświadczenia, to obok pierwszego pójścia do kina („Pocahontas” Disneya), religijnego śledzenia „Zagubionych” czy wreszcie wsiąknięcia w świat komiksów, bez dwóch zdań wspomniałbym o pierwszym zetknięciu z „Gwiezdnymi Wojnami”; serią, która — będę tu mało oryginalny, ale po prostu inaczej się nie da — wywarła na mnie przeogromny wpływ i pobudziła moją wyobraźnię bez reszty.
Ten pierwszy seans (miałem wtedy może z 10 lat) nie był szczególnie spektakularny. Urodziłem się zbyt późno, żeby trafić na „Nową nadzieję” w kinach, nie kupiłem jej na VHS i nie oglądałem w jakiejś szczególnej atmosferze. To w sumie historia o wiele bardziej trywialna. Ot, któregoś dnia film leciał na Polsacie, a ponieważ był to jakiś okres wolnego i gdzieś wyjeżdżałem wraz z rodzicami, zaprogramowaliśmy „Gwiezdne Wojny” na magnetowidzie. Po powrocie włączyłem kasetę i... siedziałem z wypiekami na twarzy od samego początku do samego końca. W przeciwieństwie do rodziców, którym nie bardzo takie bajki leżą. Cóż, są i tacy, którzy za „Gwiezdnymi Wojnami” nie przepadają.

środa, 16 grudnia 2015 12/16/2015 05:53:00 PM

Maniak ocenia #258: "Penny Dreadful" S02E10

krzysztofiński

MANIAK NA WSTĘPIE


I wreszcie zdołałem obejrzeć finał drugiego sezonu „Penny Dreadful”. Długo zastanawiałem się, co też takiego Logan wymyśli na potrzeby zamknięcia historii z Nocnymi Przybyszkami w rolach głównych i co też zasugeruje nam na sezon trzeci. I już teraz zdradzę, że ani trochę mnie nie zawiódł.
Na samym początku śledzimy walkę bohaterów z Evelyn Poole. Walka ta ma znaczący wpływ na ich dalsze działania i następujące po niej wydarzenia; to pewnego rodzaju punkt wyjścia do rozwoju akcji i decyzji podejmowanych przez poszczególne postaci. W tych swoistych epilogach śledzimy nie tylko bohaterów, którzy starli się z czarownicami, ale także tych, których wątki rozwijane były niejako na boku, a więc Calibana, Lily czy Doriana. Wszystko to zatytułowano po raz kolejny bardzo wymownie: „And they were enemies” („I byli sobie wrodzy”), co można oczywiście odnieść do głównego konfliktu, ale po chwili zastanowienia także do natury relacji poszczególnych bohaterów.

Maniak ocenia #257: "Penny Dreadful" S02E09

krzysztofiński

MANIAK ROZPOCZYNA


Dziewiąty to zarówno przedostatni odcinek drugiego sezonu „Penny Dreadful”, a zatem opowiadana w nim historia powoli zmierza ku końcowi. Zbliża się więc rozwiązanie akcji, a wszystkie z wątków docierają do punktów kulminacyjnych.
Vanessa i Ethan otrzymują wiadomość o niebezpieczeństwie, w jakim znajduje się sir Malcolm Murray. Wraz z Frankensteinem bez wahania powracają do Londynu, gdzie planują odbić przyjaciela z rąk Evelyn Poole. Dla Ethana oznacza to także szczególnie intensywne starcie z przeszłością – na jego ogonie siedzą bowiem zarówno inspektor Rusk, jak i Hekate, która ma we wszystkim, co się dzieje, własne cele. Tymczasem Caliban wpada w niespodziewaną pułapkę, a Lily/Brona pokazuje swe prawdziwe oblicze Dorianowi...

poniedziałek, 14 grudnia 2015 12/14/2015 11:00:00 PM

Maniak ocenia #256: "Penny Dreadful" S02E08

krzysztofiński

MANIAK NA POCZĄTEK


Siódmy odcinek drugiego sezonu skupił się przede wszystkim na postaciach Vanessy i Ethana. Żeby więc troszkę to zrównoważyć, kolejna odsłona poświęcona jest reszcie bohaterów. Istnieje oczywiście minus – brak Evy Green – ale w gruncie rzeczy takie przeniesienie ciężaru na innych dość dobrze serialowi robi.
Śledzimy zatem zmagania Malcolma Murraya z wpływem, jaki ma nad nim Evelyn Poole; z niepokojem przyglądamy się działaniom Calibana, który desperacko próbuje zjednać sobie Lily; jesteśmy szokowani decyzją Doriana Greya i wreszcie zmagamy się ze sprzecznymi uczuciami wobec inspektora Ruska (bo z jednej strony taki sympatyczny, a z drugiej taki niecny), który powiązuje (taki on mądry!) Ethana z Malcolmem (o nie, nie, od Ethana i Malcolma proszę z dala!). A wszystko pod iście mrocznym, złowieszczym tytułem „Memento mori”, czyli z łaciny: „Pamiętaj o śmierci”.

niedziela, 13 grudnia 2015 12/13/2015 11:51:00 PM

Maniak ocenia #255: "Penny Dreadful" S02E07

krzysztofiński

MANIAK PISZE WSTĘP


No, to szósta odsłona drugiego sezonu "Penny Dreadful" sporo namieszała. To była istna kumulacja wątków, wzrost napięcia i wielki wybuch. A nawet kilka. Logan musiał mięć ciężki orzech do zgryzienia, pisząc odcinek siódmy, no bo jak tu to wszystko przebić? I trzeba przyznać, że rozwiązanie tego problemu jest nieco przewrotne: scenarzysta proponuje bowiem odcinek wyciszony, skupiony na bohaterach.
Tytuł tej odsłony to „Little Scorpion” („Mały Skorpion”), co sugeruje oczywiście poświęcenie uwagi Vanessie Ives. I tak też się dzieje. Po wydarzeniach na balu z poprzedniego odcinka, bohaterka postanawia oddzielić się na jakiś czas od reszty grupy. Dołącza do niej Ethan Chandler. Tymczasem w Londynie Lyle dalej pracuje nad wiadomością w Verbis Diablo, a Lily/Brona coraz bardziej zbliża się do Doriana Graya. Jak to wszystko wypada?

poniedziałek, 7 grudnia 2015 12/07/2015 10:07:00 PM

Maniak ocenia #254: "Penny Dreadful" S02E06

krzysztofiński

MANIAK NA POCZĄTEK


Piąty odcinek drugiego sezon „Penny Dreadful” zakończył się dość mocnym akcentem, a sprawy zawędrowały bardzo daleko. Nie przeszkadza to jednak Loganowi, by w szóstej odsłonie pt. „Glorious Horrors” („Wspaniałe przerażenie”) posunąć wszystko jeszcze dalej — niemalże na skraj — i dostarczyć kolejnej dawki niesamowitych wrażeń.
Po nocy spędzonej z Evelyn Malcolm powraca do swej posiadłości, gdzie dowiaduje się o śmierci żony. Nie reaguje jednak na wiadomość tak, jak można by się było tego spodziewać. Ethana odwiedza stary znajomy. Lavinia, córka właściciela muzeum figur woskowych, w którym pracuje Caliban, dostrzega coś dziwnego w nowym pracowniku. Frankenstein musi poradzić sobie ze swoimi uczuciami. I wreszcie: Dorian Gray postanawia wydać na cześć Angelique bal, na który zaprasza całą śmietankę Londynu wraz z nieustraszoną drużyną sir Malcolma Murraya.

środa, 2 grudnia 2015 12/02/2015 10:07:00 PM

Maniak ocenia #253: "Penny Dreadful" S02E05

krzysztofiński

MANIAK NA WSTĘPIE


Po pełnej niespodzianek ostatniej sekwencji czwartego odcinka drugiego sezonu „Penny Dreadful” bohaterowie wreszcie uświadamiają sobie jak potężne jest zagrożenie ze strony czarownic. Postanawiają się więc zabezpieczyć. Problem jednak w tym, że czasem wróg znajduje się znacznie bliżej, niż mogłoby się wydawać...
Piąty odcinek drugiego sezonu serialu, „Above the Vaulted Sky” („Pod sklepieniem niebieskim”), to pod wieloma względami odcinek przełomowy — w końcu to już półmetek historii. Logan więc dość jasno daje do zrozumienia, w jakim kierunku chce podążyć i jakie ma zamiary, co do kolejnych wątków; sugeruje dość burzliwy dalszy ciąg i coraz mocniej zaognia konflikty. A jak to się ogląda?

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger