Maniak podsumowuje tydzień #84

FILMY


Oscary 2015


Odbyła się osiemdziesiąta siódma ceremonia wręczenia Oscarów. Na sam początek lista zwycięzców wraz z krótkimi komentarzami:

WYSTĘP AKTORA W ROLI DRUGOPLANOWEJ: J. K. Simmons za występ w filmie „Whiplash”.

Bez niespodzianki. Simmons zgarnął już serię nagród za tę rolę. Bardzo ładne były jego podziękowania, w których zwrócił się do widzów, by pamiętali o swoich matkach.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE PROJEKTU KOSTIUMÓW: „Grand Budapest Hotel”: Milena Canonero.

W tej kategorii spodziewałem się raczej tryumfu Coleen Atwood za „Tajemnice lasu”, ale wygrana „Grand Budapest Hotel” tak czy siak nie dziwi, a nagroda jest jak najbardziej zasłużona.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE CHARAKTERYZACJI I FRYZUR: „Grand Budapest Hotel”: Frances Hannon, Mark Coulier.

Tutaj też typowałem inaczej (myślałem, że zwyciężą „Strażnicy galaktyki”), ale znów: trudno się wygranej „Grand Budapest Hotel” dziwić.

NAJLEPSZY NIEANGLOJĘZYCZNY FILM ROKU: „Ida”: Polska.

Znakomita wiadomość! Bardzo „Idzie” kibicowałem i cieszę się, że to polski film otrzymał Oscara. To piękny obraz i z całą pewnością zasługiwał na to wyróżnienie. Dość zabawne były też dość ironiczne podziękowania reżysera (a Amerykanie zażartowali nawet, że Pawlikowski mógłby poprowadzić przyszłoroczną galę).

NAJLEPSZY KRÓTKOMETRAŻOWY FILM AKTORSKI: „The Phone Call”: Mark Kirkby, James Lucas.

Tutaj także obyło się bez niespodzianki. „The Phone Call” było najczęściej nagradzaną pozycją ze wszystkich nominowanych w tej kategorii.

NAJLEPSZY KRÓTKOMETRAŻOWY FILM DOKUMENTALNY: „Crisis Hotline: Veterans Press 1”: Ellen Goosenberg Kent, Dana Perry.

Przez jakiś amerykańscy analitycy skłaniali się ku tej pozycji, potem ich oczy zwróciły się ku naszej „Joannie”. Ja oczywiście polskim produkcjom kibicowałem, ale gdzieś tam głęboko zdawało mi się, że jednak „Crisis Hotline”, choć porusza problem mniej uniwersalny, to zdecydowanie jest bliższy amerykańskiej publiczności i ma największe szanse.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE MIKSOWANIA DŹWIĘKU: „Whiplash”: Craig Mann, Ben Wilkins, Thomas Curley.

Film, w którym dźwięk gra tak ważną rolę nie mógł obejść się bez statuetki za miksowanie dźwięku. Cieszę się bardzo z tej wygranej, choć szkoda, że statuetka nie powędrowała do eksperymentującego w tych względach „Interstellar”.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE MONTAŻU DŹWIĘKU: „Snajper”: Alan Robert Murray, Bub Asman.

Ostatecznie nagrodę otrzymał „Snajper” — najpoważniejszy kandydat w tej kategorii.

WYSTĘP AKTORKI W ROLI DRUGOPLANOWEJ: Patricia Arquette za występ w filmie „Boyhood”.

Znów bez zaskoczenia. Cieszy mnie nagroda dla Arquette bardzo, bo jej rola w „Boyhood” była naprawdę doskonała. No i to piękne przesłanie o równości pod koniec przemówienia!

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE EFEKTÓW SPECJALNYCH: „Interstellar”: Paul Franklin, Andrew Lockley, Ian Hunter, Scott Fisher.

Jedyna nagroda dla „Interstellar” (który mnie osobiście oczarował). Efekty specjalne w tym filmie były rzeczywiście imponujące (głównie ze względu na korzystanie raczej z efektów praktycznych niż komputerowych) i nagroda bardzo cieszy.

NAJLEPSZY KRÓTKOMETRAŻOWY FILM ANIMOWANY: „Uczta”: Patrick Osborne, Kristina Reed.

Nie lubię „Uczty” — to animacja przedramatyzowana i wykorzystująca dość proste emocjonalne sztuczki. Zupełnie mnie nie poruszyła i miałem jednak nadzieję, że mimo znaczku Disneya Oscara nie zdobędzie. Cóż, stało się inaczej.

NAJLEPSZY DŁUGOMETRAŻOWY FILM ANIMOWANY: „Wielka szóstka”: Don Hall, Chris Williams, Roy Conli.

Jednak zaskoczenie, bo myślałem, że zwycięży „Jak wytresować smoka 2”. Wygrana „Wielkiej Szóstki” cieszy, bo to chyba lepszy film niż „Smoki”. Szkoda, że genialna „Kaguya-hime no monogatari” (『かぐや姫の物語』) nie miała szans, ale cóż… Akademia niestety tej kategorii nie traktuje poważnie, co można zauważyć, czytając wypowiedzi jej członków.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE KIEROWNICTWA ARTYSTYCZNEGO: „Grand Budapest Hotel”: Adam Stockhouse (kierownictwo artystyczne), Anna Pinnock (dekoracja planu).

Tutaj wedle oczekiwań. „Grand Budapest Hotel” jest bardzo chwalone za scenografię i kierownictwo artystyczne, wobec czego nagroda nie dziwi.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE ZDJĘĆ: „Birdman, czyli (nieoczekiwane pożytki z niewiedzy)”: Emmanuel Lubezki.

Lubezki swoimi długimi ujęciami ujął (widzicie, co zrobiłem?) absolutnie wszystkich i mimo obecności autorów zdjęć do „Idy”, to właśnie tzw. Chivo był pewnikiem do tej nagrody. I myślę, że bardzo na nią zasłużył, tak samo jak rok temu.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE MONTAŻU FILMOWEGO: „Whiplash” Tom Cross.

W tej kategorii walka była bardzo zacięta. Miałem nadzieję na wyróżnienie „Boyhood”, ale nagroda dla „Whiplash” jest jak najbardziej słuszna.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE MUZYKI NAPISANEJ DLA FILMU (ORYGINALNA PIOSENKA): „Glory” z filmu „Selma”. Muzyka i słowa: John Stephens i Lonnie Lynn.

Nie była to piosenka, która najbardziej mi się podobała, ale ze względu na przesłanie oraz dość ciekawe łączenie gatunków wydawała mi się murowanym kandydatem — mimo, że przejmujący utwór Glenna Campbella był zdecydowanie najlepszy.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE MUZYKI NAPISANEJ DLA FILMU (ORYGINALNA ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA): „Grand Budapest Hotel”: Alexandre Desplat.

Wolałem mimo wszystko to co Desplat zrobił w „Grze tajemnic”, ale i tak cieszę się, że kompozytor wreszcie sięgnął po statuetkę — na pewno zasłużoną.

SCENARIUSZ ORYGINALNY: „Birdman, czyli (nieoczekiwane pożytki z niewiedzy)”:Alejandro González Iñárritu, Nicolás Giacobone, Alexander Dinelaris, Jr., Armando Bo.

Tu chyba nie mogło być inaczej — mimo bardzo mocnej konkurencji. „Birdman” był za scenariusz wielokrotnie tytułowany i Oscar zdawał się tylko formalnością.

SCENARIUSZ ADAPTOWANY: „Gra tajemnic” Graham Moore.

Tu wygrywa jeden z dwójki faworytów (drugim był „Whiplash”). W filmie podjęto niezwykle ważny temat, więc nagroda bardzo cieszy. A do tego Moore przepięknie dziękował i odwołał się do swoich własnych doświadczeń z „byciem innym” — aż się łezka zakręciła w oku.

OSIĄGNIĘCIE W DZIEDZINIE REŻYSERII: „Birdman, czyli (nieoczekiwane pożytki z niewiedzy)”: Alejandro González Iñárritu.

Bardzo duże zaskoczenie. Chyba nikt nie zasługiwał na Oscara w tej kategorii bardziej niż Richard Linklater — za pomysł i jego konsekwentną realizację. Szkoda.

WYSTĘP AKTORA W ROLI PIERWSZOPLANOWEJ: Eddie Redmayne za występ w filmie „Teoria wszystkiego”.

Mimo, że Redmayne zgarnął za swoja rolę mnóstwo wyróżnień, to mówiło się też o Keatonie jako poważnym konkurencie. Ostatecznie zwyciężył jednak ten pierwszy i to świetna wiadomość. A jakże się ten młody aktor wzruszył!

WYSTĘP AKTORKI W ROLI PIERWSZOPLANOWEJ: Julianne Moore za występ w filmie „Still Alice”.

Ostatnia aktorska nagroda powędrowała do Moore, która aktorką jest znakomitą. Tym samym potwierdziły się wszystkie typy właśnie w kategoriach aktorskich — Akademia nie sprawiła niespodzianek.

NAJLEPSZY FILM ROKU: „Birdman, czyli (nieoczekiwane pożytki z niewiedzy)”: Alejandro González Iñárritu, John Lesher, James W Skotchdopole.

Niespodziankę sprawiła za to w kategorii ostatniej. Już nagroda za reżyserię dla Iñárritu kazała sądzić, że „Boyhood” jednak obejdzie się smakiem, choć jakaś nadzieja pozostawała. Z filmem bardzo uniwersalnym, wygrała ostatecznie opowieść nawiązująca do świata filmów i aktorów. Przegrana „Boyhood” smuci, ale widać tak musiało być.

No dobrze, moje opinie na temat nagród znacie, to czas podzielić się wrażeniami z całej gali. Było… nieźle, ale mam wrażenie, że zeszłoroczną uroczystość jednak oglądało się o wiele przyjemniej.
Neil Patrick Harris w roli prowadzącego sprawdził się połowicznie. Na plus można na pewno zaliczyć wykonaną przez niego, Annę Kendrick i Jacka Blacka otwierającą piosenkę, którą napisało małżeństwo Lopezów (tak, to ci od „Krainy Lodu”). Odwołania do hollywoodzkich produkcji oraz wyraźne nawiązania do „Into the Woods” były naprawdę inteligentne, zabawne i przyjemne. Zabawna byłą też większość żartów, w których Harris nabijał się z problemu małej różnorodności etnicznej nominowanych, brytyjskich aktorów czy wreszcie odniósł się do sceny z „Birdmana” i wystąpił w samych majtkach. Dobra była końcowa sztuczka, choć opierała się na prostej iluzji. A jednak czegoś zabrakło — czegoś, co byłoby na miarę zeszłorocznych szalonych pomysłów.
Muzycznie było dość przyzwoicie. Poza wspomnianą wcześniej piosenką otwierającą były obowiązkowe występy z utworami nominowanymi do Oscara. Najlepiej wypadło z nich „Everything is Awesome” z filmu „LEGO: Przygoda” — klockowe statuetki Oscara, jakie wręczono niektórym na sali były znakomitym pomysłem. No i nie można zapomnieć o pięknym wykonaniu „Glory”, które absolutnie poruszyło zgromadzonych. Poza tym był obowiązkowy utwór w segmencie „In memoriam” (pięknie zapowiedzianym przez Meryl Streep) oraz zaskakująco dobry występ Lady Gagi z utworami z musicalu „Dźwięki muzyki”.
Nie było więc źle, bo bawiłem się całkiem nieźle (poza tym, że byłem skazany na lektorowaną wersję oraz żenujące występy w studio Canal+ — zaproszenie Ewy Wojciechowskiej oraz głupio-mądre komentarze Błażeja Hrapkowicza to kompletna porażka), ale nie było też nadzwyczajnie. Ot, tak po prostu — dobrze.

PS. Całą galę na żywo komentowałem na facebooku, google+twitterze, więc jeśli chcecie, możecie tam prześledzić moje wrażenia „na gorąco”.

Jest zdjęcia Aquamana!


Zack Snyder potrafi rozgrzać atmosferę! Z czwartku na piątek na jego twitterze pojawiło się pierwsze zdjęcie Jasona Momoy jako Aquamana. Tak aktor będzie się prezentował:


Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, to chyba powinny zostać rozwiane przez fotografię Snydera — Aquaman prezentuje się wyśmienicie (ciekawe podejście do zbroi, tatuaż). Cieszę się bardzo, że akurat Momoę obsadzono w tej roli i mam nadzieję, że twórcy wykorzystają jego etniczność.
Ciekawi też napis na zdjęciu: „Unite the Seven” ("Zjednocz siedem”). Mnie kojarzy się z siedmioma morzami, którymi Aquaman ma władać, ale możliwe, że chodzi też o siedmiu członków Ligi Sprawiedliwości.

Źródło: twitter.com

Będzie piąty „Obcy”!


Wszystkie znaki na niebie wskazują na to że powstanie piąta część serii „Obcy”. Jakiś czas temu, Neil Blomkamp, autor „Dystryktu 9” i „Elizjum” udostępnił na swoim profilu w serwisie Instagram kilka szkiców koncepcyjnych związanych z „Obcym” i podpisał je: „Pracowałem nad tym. Już chyba nie pracuję. Ale bardzo mi się podoba”. Sprawa potem przycichła, ale teraz znów jest na tapecie, bo studio najwyraźniej podchwyciło pomysły reżysera i film dojdzie do skutku — tak zdaje się potwierdzać zarówno wiadomość od Blomkampa (znów na Instagramie, a jakże), jak i informacje osób związanych z Foksem. Cóż, po tym jak Jean Pierre Jeunet zgwałcił scenariusz Jossa Whedona, może czas na coś dobrego?

Źródło: variety.com

Szczegóły nowych „Piratów z Karaibów”


Ruszyła produkcja piątej części „Pirtatów z Karaibów”. Z tej okazji Disney podzielił się szczegółami na temat filmu.
W plenerze w Australii rozpoczęła się produkcja filmu „Pirates of the Caribbean: Dead men Tell No Tales” [dosłownie: „Piraci z Karaibów: Umarli nie snują opowieści”, ale jeszcze nie ma oficjalnego polskiego tytułu] — piątego filmu w hitowej serii, zainspirowanej klasyczną atrakcją z parków rozrywki Disneya. Johnny Depp powraca do ikonicznej roli Kapitana Jacka Sparrowa, a dołączą do niego: Javier Bardem, Kayla Scodelario, Brenton Thwaites i Golshifteh Farahani. Geoffrey Rush, Kevin R. McNally i Stephen Graham także powracają do serii jako kolejno: Barbossa, Gibbs i Scrum.

Wciągnięty w zupełnie nową przygodę Kapitan Jack Sparrow, któremu szczęście nie sprzyja, przekonuje się, że ma jeszcze większego pecha, gdy śmiercionośne duchy piratów pod wodzą starego wroga, przerażającego Kapitana Salazara (Bardem) uciekają z Trójkąta Diabła, zdeterminowani by zabić każdego pirata na morzu… włącznie ze Sparrowem. Jedyną nadzieją Kapitana Jacka na przetrwanie jest odnalezienie legendarnego Trójzęba Posejdona — potężnego artefaktu, który daje jego posiadaczowi całkowitą kontrolę nad morzami.
Fabuła jak fabuła — nie zapowiada się ani szczególnie oryginalnie, ani źle. Obsada wygląda za to znakomicie (trio: Depp, Rush i Bardem — może być lepiej?), ale szkoda, że nie powróci Penélope Cruz. W każdym razie czekam na dalsze wieści i jestem ciekaw, jak to wszystko wyjdzie.

Źródło: blogs.disney.com

Morena Baccarin w „Deadpoolu”!


Obsada szykowanego filmu z „Deadpoolem” zaczyna rosnąć. Pierwszą osobą, która dołączy do Ryana Reynoldsa będzie Morena Baccarin, znana z „Firefly”, „V” czy wreszcie niedawno z „Gotham”. Aktorka wcieli się w główną postać kobiecą, jednak na razie nie wiadomo, o jaką bohaterkę dokładnie chodzi. Zresztą to nie jest ważne, bo obsadzenie Baccarin właśnie sprawiło, że „Deadpool” stał się dla mnie pozycją obowiązkową.

Źródło: hollywoodreporter.com

SERIALE


Zmiany w Emmy


Zmieniają się nieco zasady Emmy. Przede wszystkim zmieniono zasady przyznawania głosów — teraz wszyscy członkowie akademii mogą brać udział w finałowym głosowaniu, pod warunkiem, że obejrzeli wymagany materiał wysłany do nich online oraz nie są skłóceni z żadnym z nominowanych. Ponadto zwiększono listę możliwych nominacji w kategoriach: najlepszy serial fabularny oraz najlepszy serial komediowy — teraz będzie w nich nie sześciu, a siedmiu kandydatów. A skoro już jesteśmy przy serialach fabularnych i komediowych — zmianom uległy też ich definicje. Teraz serial fabularny to taki, który ma ponad 30 minut, a komediowy to taki, który trwa 30 minut lub mniej. Istnieje jednak możliwość odstąpienia od tej reguły w konkretnych przypadkach, jeśli wystosuje się odpowiednią petycję.
Ponadto, „miniseria” zostaje zastąpiona kategorią „seria limitowana”, którą definiuje się jako programy, składające się z dwóch lub więcej odcinków o łącznym czasie przynajmniej 150 minut, które opowiadają pełną, niepowtarzającą się historię, a fabuła i/lub główni bohaterowie nie powracają w kolejnych sezonach. Tutaj także można wystosować petycję o odstąpienie od reguły.
To jeszcze nie koniec. Kolejną zmienioną kategorią jest „występ gościnny” — od teraz tylko aktorzy, którzy grali w mniejszej liczbie niż 50% odcinków mogą się do niej zgłaszać.
I wreszcie, podzielono kategorię najlepszy program rozrywkowy. Teraz jest najlepsza mowa i najlepszy skecz.
Kilka z tych modyfikacji rzeczywiście była potrzebna, ale jest też trochę krzywdzących zmian, zwłaszcza w przypadku komedii i serii limitowanych. Pozostaje liczyć na to że petycje rzeczywiście coś wskórają.

Źródło: emmys.com

Zapowiedź kolejnych odcinków „OUAT”


Gotowi na kolejne odcinki „Once Upon a Time”? No to na osłodę oczekiwań krótka zapowiedź:


Bardzo intrygująca!

Zwiastun „Wayward Pines”


Jest nowy zwiastun „Wayward Pines”, serialu na podstawie serii książek Blake’a Croucha.


Pierwszą część przeczytałem (recenzja jakoś niedługo) i przymierzam się do kolejnych. Zwiastun serialu wygląda zaś bardzo obiecująco (i są nawiązania do „Twin Peaks”!). Liczę na świetną zabawę.

KOMIKSY


Zapowiedzi Egmontu


Egmont zdradza szczegóły tego, co nas czeka w nadchodzących miesiącach, jeśli chodzi o komiksy DC. Oj, jak oni chcą mojego bankructwa. Zobaczcie sami:

(kliknij, aby powiększyć)

(kliknij, aby powiększyć)

(kliknij, aby powiększyć)

(kliknij, aby powiększyć)

Zapowiada się niezwykle ciekawy komiksowy rok w Polsce!

Źródło: alejakomiksu.com

GRY


Data premiery drugiej księgi „Dreamfall Chapters”


Wreszcie ujawniono datę premiery drugiej księgi „Dreamfall: Chapters”. Gra ukaże się 10 marca (w Dzień Mężczyzn), ponad cztery miesiące po poprzedniczce. Tak długa przerwa spowodowana jest przede wszystkim chęcią dopracowania produktu oraz długim okresem testowania.
Druga księga, zatytułowana „Rebels” ma oferować dwukrotnie dłuższy czas rozgrywki i rzucić światło na wiele rozpoczętych wątków, narzucając jednocześnie historii szybsze tempo. Czekam jak na Gwiazdkę!

Nowy zwiastun „Dragon Ball: Xenoverse”


Pojawił się nowy zwiastun gry „Dragon Ball: Xenoverse”:


Premiera już niedługo!

Komentarze