środa, 30 grudnia 2015 12/30/2015 10:01:00 PM

Maniak inaczej #56: "Nie było żadnego ojca", czyli co nieco o filmie "Gwiezdne wojny. Epizod I: Mroczne widmo"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK KLECI WSTĘP


„Mroczne widmo” najmocniej zawsze kojarzyło mi się z sekwencją wyścigu ścigaczy — zdecydowanie najefektowniejszą z całego filmu, choć dziś nieco już zestarzałą. Dopiero potem w głowie pojawiają się: genialnie pomyślany (a ostatecznie zmarnowany) Darth Maul, bajeczne kreacje królowej Amidali czy Qui-Gon Jinn. Najdłużej muszę w głowie szukać Jar Jar Binksa — może dlatego, że mój mózg jest dziwny i woli zapamiętywać dobre rzeczy nad te złe (to dlatego zawsze tak entuzjastycznie do wszystkiego podchodzę). Tak, czy siak, ze wszystkich gwiezdnowojennych filmów „Mroczne widmo” zawsze lubiłem najmniej. Tę opinię dodatkowo wzmacniała masa krytyki, jaką ten obraz jest po dziś dzień obarczony. Dlatego do ponownego seansu zasiadłem z myślą, by jednak skupić się na tym pozytywnym; by znaleźć coś dobrego, ale poza wspomnianymi wyścigami itd. I okazuje się, że nie takie „Mroczne widmo” złe, jak je piszą — choć zgoda, nie jest też cudowne.

niedziela, 27 grudnia 2015 12/27/2015 10:44:00 PM

Maniak ocenia #260: Dreamfall: Chapters. Book Four: Revelations"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK PISZE WSTĘP


Długo trzeba było czekać na czwartą odsłonę „Dreamfall Chapters”. Od premiery pierwszego odcinka musiał minąć niemal rok, a od ukazania się odcinka trzeciego — ponad pięć miesięcy. Na usprawiedliwienie Red Thread Games trzeba jednak powiedzieć, że mieli całkiem sporo do zrobienia, bo poza przygotowaniem samej gry musieli także przesiąść się na nowszą, stabilniejszą wersję silnika Unity. To oznaczało konieczność zaktualizowania dotychczasowego materiału: proces niełatwy i czasochłonny. Ostatecznie zakończył się on sukcesem i tuż przed świętami mogliśmy cieszyć się czwartą, przedostatnią już księgą gry. Księgą, która — jak sugeruje tytuł, „Revelations” (objawienia, ujawnienia, rewelacje) — dostarcza sporo nowych informacji na temat motywacji bohaterów, intryg i przewodniego wątku. A przy okazji przygotowuje grunt pod ostatnią odsłonę. Czy jest to grunt solidny?

niedziela, 20 grudnia 2015 12/20/2015 11:00:00 AM

Maniak ocenia #259: "Gwiezdne Wojny. Epizod VII: Przebudzenie Mocy"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA WSTĘPIE


Jeśli czytacie mnie w miarę regularnie (co ostatnio, dzięki mojemu nieregularnemu pisaniu, nie było trudne), wiecie na pewno, jak bardzo czekałem na „Przebudzenie mocy”. Już od chwili, gdy świat obiegły wieści o sprzedaniu Lucasfilmu Disneyowi i rozpoczęciu prac nad kolejną częścią sagi, moja radość rosła i rosła. Na nocnej premierze sięgnęło to wszystko zenitu. I nie zawiodłem się ani trochę. A przecież nowi twórcy stanęli przed — bądź co bądź — bardzo ciężką próbą. Dostali w swoje ręce serię, którą kochają miliony fanów i pracowali pod ogromną presją. Mało tego, zanim jeszcze produkcja filmu ruszyła na dobre, pojawiło się sporo kontrowersji: od skasowania dotychczasowego poszerzonego o książki i gry świata w celu dania twórcom wolnej ręki w tworzeniu nowych przygód bohaterów, przez problemy ze scenariuszem (Michael Arndt, któremu pierwotnie powierzono napisanie filmu, ostatecznie — z powodów czasowych — zmuszony został zrezygnować; jego miejsce zajęli jednak potem legendarny Lawrence Kasdan oraz reżyser filmu, J.J. Abrams), po niejasny udział Lucasa (najpierw była mowa o dostarczeniu materiałów do fabuły nowej trylogii, potem o ich odrzuceniu przez twórców). Tak czy siak, „Przebudzenie Mocy” wzbudzało mnóstwo emocji. I będzie je wzbudzać na długo po premierze. Dlaczego? Czytajcie dalej!

Maniak naczej #55: "Wyczuwam w tobie dobro, wewnętrzny konflikt", czyli co nieco o filmie "Gwiezdne Wojny. Epizod VI: Powrót Jedi"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK PISZE WSTĘP


Zawsze miałem z „Powrotem Jedi” pewien problem, właściwie już od pierwszego seansu. Bo choć ostatecznie bardzo ten film lubię, to nie umiem przejść obojętnie wobec jego wad. Dostrzegałem je już będąc dzieckiem i widzę je także dziś — nieco, oczywiście, wyraźniej niż wtedy.
Z pewnością trzeba powiedzieć, że „Powrót Jedi” to zakończenie znakomite: dające nadzieję, że dobro ostatecznie zawsze zwycięża; że tak jak nie powinno lekceważyć się potęgi Ciemnej Strony Mocy (przed czym przestrzega Imperator), tak powinno się też docenić potęgę Jasnej Strony (co Imperatorowi, w całej swej arogancji, się - na szczęście - nie udało). Jednocześnie, nie da się nie zauważyć, że choć w ostatecznym rozrachunku to dobry film, to jednak z całej starej trylogii jest najgorszy.

Maniak inaczej #54: "Obi-Wan nie powiedział ci całej prawdy o ojcu" czyli co nieco o filmie "Gwiezdne Wojny. Epizod V: Imperium kontratakuje

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


Wiele osób uważa „Imperium kontratakuje” za najlepszy film z serii „Gwiezdne Wojny” i zdecydowanie się z tym poglądem zgadzam. Rzadko kiedy zdarza się kontynuacja, która biłaby swój pierwowzór na łopatki tak, jak piąta część kosmicznej sagi. Niektórzy śmieją się, że to wszystko dlatego, iż w pracach nad tym filmem Lucas miał najmniejszy udział — choć to nie do końca prawda.
Mój pierwszy seans „Imperium” był nieco bardziej klimatyczny, niż pierwszy seans „Nowej nadziei”. Tym razem usiadłem (właściwie położyłem się w łóżku) przed moim malutkim telewizorem, kiedy film emitowano późnym wieczorem w telewizji, i w ciemności, pełen ekscytacji śledziłem dalsze losy bohaterów pierwszych „Gwiezdnych Wojen”. Pamiętam, że w pewnym kluczowym momencie coś spadło mi na ziemię. Spadło i nijak nie dało się tego podnieść, nawet na długo po napisach końcowych. Tym czymś była moja szczęka.

czwartek, 17 grudnia 2015 12/17/2015 11:00:00 AM

Maniak inaczej #53: Dawno, dawno temu w odległej galaktyce, czyli co nieco o filmie "Gwiezdne wojny. Epizod IV: Nowa nadzieja"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Gdybym miał wymienić swoje najważniejsze popkulturowe doświadczenia, to obok pierwszego pójścia do kina („Pocahontas” Disneya), religijnego śledzenia „Zagubionych” czy wreszcie wsiąknięcia w świat komiksów, bez dwóch zdań wspomniałbym o pierwszym zetknięciu z „Gwiezdnymi Wojnami”; serią, która — będę tu mało oryginalny, ale po prostu inaczej się nie da — wywarła na mnie przeogromny wpływ i pobudziła moją wyobraźnię bez reszty.
Ten pierwszy seans (miałem wtedy może z 10 lat) nie był szczególnie spektakularny. Urodziłem się zbyt późno, żeby trafić na „Nową nadzieję” w kinach, nie kupiłem jej na VHS i nie oglądałem w jakiejś szczególnej atmosferze. To w sumie historia o wiele bardziej trywialna. Ot, któregoś dnia film leciał na Polsacie, a ponieważ był to jakiś okres wolnego i gdzieś wyjeżdżałem wraz z rodzicami, zaprogramowaliśmy „Gwiezdne Wojny” na magnetowidzie. Po powrocie włączyłem kasetę i... siedziałem z wypiekami na twarzy od samego początku do samego końca. W przeciwieństwie do rodziców, którym nie bardzo takie bajki leżą. Cóż, są i tacy, którzy za „Gwiezdnymi Wojnami” nie przepadają.

środa, 16 grudnia 2015 12/16/2015 05:53:00 PM

Maniak ocenia #258: "Penny Dreadful" S02E10

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA WSTĘPIE


I wreszcie zdołałem obejrzeć finał drugiego sezonu „Penny Dreadful”. Długo zastanawiałem się, co też takiego Logan wymyśli na potrzeby zamknięcia historii z Nocnymi Przybyszkami w rolach głównych i co też zasugeruje nam na sezon trzeci. I już teraz zdradzę, że ani trochę mnie nie zawiódł.
Na samym początku śledzimy walkę bohaterów z Evelyn Poole. Walka ta ma znaczący wpływ na ich dalsze działania i następujące po niej wydarzenia; to pewnego rodzaju punkt wyjścia do rozwoju akcji i decyzji podejmowanych przez poszczególne postaci. W tych swoistych epilogach śledzimy nie tylko bohaterów, którzy starli się z czarownicami, ale także tych, których wątki rozwijane były niejako na boku, a więc Calibana, Lily czy Doriana. Wszystko to zatytułowano po raz kolejny bardzo wymownie: „And they were enemies” („I byli sobie wrodzy”), co można oczywiście odnieść do głównego konfliktu, ale po chwili zastanowienia także do natury relacji poszczególnych bohaterów.

Maniak ocenia #257: "Penny Dreadful" S02E09

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ROZPOCZYNA


Dziewiąty to zarówno przedostatni odcinek drugiego sezonu „Penny Dreadful”, a zatem opowiadana w nim historia powoli zmierza ku końcowi. Zbliża się więc rozwiązanie akcji, a wszystkie z wątków docierają do punktów kulminacyjnych.
Vanessa i Ethan otrzymują wiadomość o niebezpieczeństwie, w jakim znajduje się sir Malcolm Murray. Wraz z Frankensteinem bez wahania powracają do Londynu, gdzie planują odbić przyjaciela z rąk Evelyn Poole. Dla Ethana oznacza to także szczególnie intensywne starcie z przeszłością – na jego ogonie siedzą bowiem zarówno inspektor Rusk, jak i Hekate, która ma we wszystkim, co się dzieje, własne cele. Tymczasem Caliban wpada w niespodziewaną pułapkę, a Lily/Brona pokazuje swe prawdziwe oblicze Dorianowi...

poniedziałek, 14 grudnia 2015 12/14/2015 11:00:00 PM

Maniak ocenia #256: "Penny Dreadful" S02E08

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Siódmy odcinek drugiego sezonu skupił się przede wszystkim na postaciach Vanessy i Ethana. Żeby więc troszkę to zrównoważyć, kolejna odsłona poświęcona jest reszcie bohaterów. Istnieje oczywiście minus – brak Evy Green – ale w gruncie rzeczy takie przeniesienie ciężaru na innych dość dobrze serialowi robi.
Śledzimy zatem zmagania Malcolma Murraya z wpływem, jaki ma nad nim Evelyn Poole; z niepokojem przyglądamy się działaniom Calibana, który desperacko próbuje zjednać sobie Lily; jesteśmy szokowani decyzją Doriana Greya i wreszcie zmagamy się ze sprzecznymi uczuciami wobec inspektora Ruska (bo z jednej strony taki sympatyczny, a z drugiej taki niecny), który powiązuje (taki on mądry!) Ethana z Malcolmem (o nie, nie, od Ethana i Malcolma proszę z dala!). A wszystko pod iście mrocznym, złowieszczym tytułem „Memento mori”, czyli z łaciny: „Pamiętaj o śmierci”.

niedziela, 13 grudnia 2015 12/13/2015 11:51:00 PM

Maniak ocenia #255: "Penny Dreadful" S02E07

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK PISZE WSTĘP


No, to szósta odsłona drugiego sezonu "Penny Dreadful" sporo namieszała. To była istna kumulacja wątków, wzrost napięcia i wielki wybuch. A nawet kilka. Logan musiał mięć ciężki orzech do zgryzienia, pisząc odcinek siódmy, no bo jak tu to wszystko przebić? I trzeba przyznać, że rozwiązanie tego problemu jest nieco przewrotne: scenarzysta proponuje bowiem odcinek wyciszony, skupiony na bohaterach.
Tytuł tej odsłony to „Little Scorpion” („Mały Skorpion”), co sugeruje oczywiście poświęcenie uwagi Vanessie Ives. I tak też się dzieje. Po wydarzeniach na balu z poprzedniego odcinka, bohaterka postanawia oddzielić się na jakiś czas od reszty grupy. Dołącza do niej Ethan Chandler. Tymczasem w Londynie Lyle dalej pracuje nad wiadomością w Verbis Diablo, a Lily/Brona coraz bardziej zbliża się do Doriana Graya. Jak to wszystko wypada?

poniedziałek, 7 grudnia 2015 12/07/2015 10:07:00 PM

Maniak ocenia #254: "Penny Dreadful" S02E06

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Piąty odcinek drugiego sezon „Penny Dreadful” zakończył się dość mocnym akcentem, a sprawy zawędrowały bardzo daleko. Nie przeszkadza to jednak Loganowi, by w szóstej odsłonie pt. „Glorious Horrors” („Wspaniałe przerażenie”) posunąć wszystko jeszcze dalej — niemalże na skraj — i dostarczyć kolejnej dawki niesamowitych wrażeń.
Po nocy spędzonej z Evelyn Malcolm powraca do swej posiadłości, gdzie dowiaduje się o śmierci żony. Nie reaguje jednak na wiadomość tak, jak można by się było tego spodziewać. Ethana odwiedza stary znajomy. Lavinia, córka właściciela muzeum figur woskowych, w którym pracuje Caliban, dostrzega coś dziwnego w nowym pracowniku. Frankenstein musi poradzić sobie ze swoimi uczuciami. I wreszcie: Dorian Gray postanawia wydać na cześć Angelique bal, na który zaprasza całą śmietankę Londynu wraz z nieustraszoną drużyną sir Malcolma Murraya.

środa, 2 grudnia 2015 12/02/2015 10:07:00 PM

Maniak ocenia #253: "Penny Dreadful" S02E05

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA WSTĘPIE


Po pełnej niespodzianek ostatniej sekwencji czwartego odcinka drugiego sezonu „Penny Dreadful” bohaterowie wreszcie uświadamiają sobie jak potężne jest zagrożenie ze strony czarownic. Postanawiają się więc zabezpieczyć. Problem jednak w tym, że czasem wróg znajduje się znacznie bliżej, niż mogłoby się wydawać...
Piąty odcinek drugiego sezonu serialu, „Above the Vaulted Sky” („Pod sklepieniem niebieskim”), to pod wieloma względami odcinek przełomowy — w końcu to już półmetek historii. Logan więc dość jasno daje do zrozumienia, w jakim kierunku chce podążyć i jakie ma zamiary, co do kolejnych wątków; sugeruje dość burzliwy dalszy ciąg i coraz mocniej zaognia konflikty. A jak to się ogląda?

poniedziałek, 30 listopada 2015 11/30/2015 11:00:00 PM

Maniak ocenia #252: "Penny Dreadful" S02E04

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Po wyprawie w przeszłość Vanessy Ives pora na powrót do teraźniejszości (czy też z punktu widzenia odbiorcy — mniej odległej przeszłości), który umożliwi śledzenie dalszego rozwoju wydarzeń, związanych z nowym zagrożeniem dla bohaterów. Wracamy zatem do nieustraszonej drużyny sir Malcolma Murraya, by wraz z nią odkrywać kolejne sekrety Verbis Diablo, a ponadto znów przyglądamy się Frankensteinowi, „Lily” oraz Calibanowi/Johnowi Clare i niepokoimy się o Ethana nękanego nie tylko przez depczących mu po piętach inspektorów policji i detektywów, ale także przez jedną z czarownic, Hekate.
Wszystkie te ekscesy zatytułowano dość wymownie, bo „Evil Spirits in Heavenly Places”, czyli „Złe duchy w niebiańskich miejscach”, co stanowi dość dosadną wskazówkę co do kierunku, jaki historia ostatecznie obiera.

Maniak ocenia #251: "Penny Dreadful" S02E03

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


W pierwszym sezonie „Penny Dreadful” jednym z najlepszych odcinków był ten, który opowiadał o przeszłości Vanessy Ives. Przeszłości niezwykle skomplikowanej i złożonej, ale też niepozbawionej pewnych luk.
Na szczęście w sezonie drugim na odcinek vanessocentryczny nie trzeba było czekać szczególnie długo. Kolejne szczegóły życia panny Ives sprzed zawiązania nieustraszonej drużyny sir Malcolma Murraya poznajemy bowiem już w trzeciej odsłonie, a Logan wykorzystuje ją nie tylko po to, by wypełnić luki w życiorysie bohaterki, ale też połączyć jej przeszłość z głównym motywem drugiego sezonu. To jednak nie jedyny atut odcinka. Scenarzysta podejmuje w nim również arcyciekawe problemy społeczne i historyczne (choć nie do końca trafia w odpowiedni okres). Jak to się ogląda?

niedziela, 29 listopada 2015 11/29/2015 11:46:00 PM

Maniak ocenia #250: "Penny Dreadful" S02E02

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK KLECI WSTĘP


Po bardzo obiecującym wstępie do drugiego sezonu, John Logan rozwija swoją historię dalej, krzyżując losy kolejnych bohaterów oraz udzielając kolejnych wskazówek co do zamiarów nowej antagonistki.
Drugi odcinek drugiego sezonu „Penny Dreadful” zatytułowany został „Verbis Diablo”, czyli „Język diabła”. Tym razem poszczególne wątki rozbito nieco wyraźniej i śledzimy: historię Vanessy, której Malcolm pomaga znaleźć ukojenie w niesieniu pomocy potrzebującym; wątek Calibana, Frankensteina oraz wskrzeszonej Brony; krótki powrót Doriana Graya; poszukiwanie wskazówek na temat tytułowego Verbis Diablo oraz wątek manipulatorskiej Evelyn. Wszystko to składa się w niezmiernie ciekawą całość.

niedziela, 22 listopada 2015 11/22/2015 11:56:00 PM

Maniak ocenia #249: "Penny Dreadful" S02E01

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK WE WSTĘPIE


„Penny Dreadful” to moim (nie)skromnym zdaniem, jeden z najlepszych seriali, który zawitał w zeszłym roku do telewizji. Jego twórca, John Logan, wspaniale wykorzystuje w dziele motywy ze znanych powieści gotyckich, które interpretuje na nowo i w zaskakująco udany sposób łączy. To produkcja naprawdę dobra, trzymająca w napięciu i mądrze mówiąca o wielu trapiących nas dziś problemach.
Na drugi sezon czekałem z wielką niecierpliwością, ale kiedy już się pojawił, to na głowę spadło mi dość sporo obowiązków (tak sporo, że głowę mocno zabolało) i po obejrzeniu trzech odcinków zostawiłem sobie resztę na później. Teraz nareszcie jest już trochę luźniej i mogę do mojego serialu powrócić. Powrót jest to niesamowicie przyjemny – o ile oczywiście można nazwać serial z bardzo silnymi elementami horroru „przyjemnym”.

niedziela, 15 listopada 2015 11/15/2015 11:59:00 PM

Maniak inaczej #52: "To ja jestem Wybawicielką", czyli "Once Upon a Time" S05E02

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


Magisterkowe perypetie trochę zatrzymały moje recapowe zapędy, ale już wszystko w porządku, więc mogę pisać dalej.
Dziś omawiam drugi odcinek piątego sezonu, w którym znalazła się cała masa nawiązań do legend arturiańskich. I są to nawiązania w typowo once'owym stylu - twórcy biorą z materiału źródłowego pewne elementy i interpretują je na nowo, dopasowując do fabuły serialu. Jeśli więc jesteście fanami opowieści o królu Arturze, na pewno będziecie się bawić tak dobrze jak ja. A jeśli nie jesteście, to tym bardziej przeczytajcie wpis, żeby dowiedzieć się, w których miejscach twórcy zainspirowali się legendą.
Pamiętajcie, że tu się aż roi od SPOILERÓW, więc jeśli nie chcecie nic a nic wiedzieć, to po prostu kliknijcie tutaj, żeby bezpiecznie przeczytać recenzję bez nadmiaru psujących frajdę informacji.

Maniak ocenia #248: "Once Upon a Time" S05E02

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Piąty sezon "Once Upon a Time" rozpoczął się bardzo satysfakcjonująco. Twórcy nakreślili bardzo ciekawe wątki, z powodzeniem wprowadzili nowe postaci i prawdziwie zaskoczyli nową intrygą. I co z tym fantem zrobić dalej? Oczywiście podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej
Drugi odcinek piątego sezonu to przede wszystkim jeszcze więcej twórczej reinterpretacji legend arturiańskich (scenarzyści czerpią z nich właściwie na każdym kroku, ale - we właściwy serialowi sposób - obracają pewne wątki o 180 stopni) oraz odsłanianie kolejnych elementów intrygi. Jednak przede wszystkim to odcinek o tym, jak bardzo bohaterowie są niedoskonali i krusi, a przez to ludzcy.
No dobrze, ale wszystko po kolei.

środa, 11 listopada 2015 11/11/2015 12:48:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #115-120

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


O rany, minął już ponad miesiąc od ostatniego podsumowania tygodnia! Najwyższa pora wziąć w garść i naskrobać kolejne. A potem już być punktualnym, co tydzień (taaa...).
Dzisiejsze podsumowanie będzie oczywiście pokrywać aż sześć tygodni, a ponadto znajdzie się w nim kilka małych zmian. Do dotychczasowych kategorii będzie od teraz dochodził mały wstęp, w którym przypomnę, co takiego napisałem; pokażę, co chętnie czytaliście i przyjrzę się niektórym zapytaniom, wpisywanym do google, które później na "Przemyślenia maniaka" odesłały.
Dziś dodatkowo zapowiem kolejny miesiąc tematyczny. Listopad będzie się skupiał na serialu "Penny Dreadful". Obiecałem recenzje wszystkich odcinków drugiego sezonu i właśnie w listopadzie zamierzam się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami na temat serialu. Poza recenzjami mogą pojawić się jeszcze jakieś dodatkowe teksty powiązane tematycznie z "Penny Dreadful", ale jakie to będą teksty dokładnie i czy w ogóle się ukażą - o tym powiem w swoim czasie. Pod koniec miesiąca wszystko zbiorę oczywiście do kupy. A jeśli sami prowadzicie blogi i chcielibyście coś o serialu napisać, to chętnie zalinkuję też wasze teksty.
No dobrze, to przejdźmy do blogowych rozliczeń. W ciągu pięciu tygodni nieobecności podsumowań pojawiły się tu takie teksty:
Wszystkie z tych wpisów cieszyły się popularnością, ale chętnie zaglądaliście też do kilku starszych tekstów. Zerkaliście np. na moje zastrzeżenia do przekładu "Atak tytanów" oraz przeboje z USOS-em.

środa, 14 października 2015 10/14/2015 10:36:00 PM

Maniak ocenia #247: "Heroes Reborn" S01E03

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK KLECI WSTĘP


Premiera „Heroes Reborn” (tu możecie przeczytać jej recenzję) sprawdziła się znakomicie. Twórcom udało się na nowo wprowadzić widzów do stworzonego przez nich świata, a wiele znajomych z poprzednich sezonów elementów stanowiło dla fanów nie lada gratkę. Pierwsze dwa odcinki oceniam więc jako niezwykle udane, choć wiem, że zdania na ich temat są podzielone i spotkałem się w gruncie rzeczy ze sporą liczbą negatywnych opinii.
Tak czy siak, nadszedł czas na dalszy ciąg historii. Dobre wprowadzenie to jedna sprawa, ale trzeba widza jakoś przecież przed ekranem utrzymać, przygotowując równie dobrą, absorbującą kontynuację. Prawdziwy sprawdzian dla Tima Kringa i współpracującej z nim ekipy nadchodzi więc dopiero teraz. Czy trzecim odcinkiem twórcy serialu pokazują, że są na taki sprawdzian gotowi?

wtorek, 13 października 2015 10/13/2015 11:59:00 PM

Maniak inaczej #51: Mroczna łabędzica, waleczna księżniczka i złamany miecz, czyli "Once Upon a Time" S05E01

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


Zgodnie z obietnicą przed Wami recap premiery piątego sezonu "Once Upon a Time". Odcinek właściwie zaskakuje już od pierwszych minut i znów pełen jest nawiązań do Disneya oraz szeroko rozumianej popkultury (pojawiają się nawet aluzje do jednego z najbardziej uznanych filmów Miloša Formana). A takie rzeczy maniaki lubią najbardziej.
Jak zwykle ostrzegam, że jeśli jakimś cudem seans jeszcze przed Wami, to musicie uważać, bo tutaj opisuję wszystko bardzo szczegółowo i rozkładam każdą scenę na czynniki pierwsze. Jeśli nie chcecie spoilerów, a raczej ogólne wrażenia, to odsyłam do mojej recenzji.
No to jedziemy.

Maniak ocenia #246: "Once Upon a Time" S05E01

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Na premierę piątego sezonu "Once Upon a Time" czekałem z prawdziwymi wypiekami na twarzy. Omawiany wczoraj na blogu odcinek "Operation Mongoose" (recenzja, recap) zakończył się w naprawdę zaskakujący sposób. Na ciąg dalszy trzeba było czekać niemal cztery miesiące. Po drodze oczywiście były zwiastuny, ciekawe materiały z San Diego Comic-Con i mnóstwo doniesień, które te oczekiwania umilały. No i był to czas, w którym można było sobie poukładać wszystko w głowie i poprzewidywać, co takiego może się u Emmy i spółki jeszcze wydarzyć.
Dwa tygodnie temu wreszcie premiera się odbyła. I twórcy sprawiają bardzo miłą niespodziankę już pierwszymi scenami, którymi całkowicie oszałamiają i zaskakują. Co też takiego przygotowali?

poniedziałek, 12 października 2015 10/12/2015 06:40:00 PM

Maniak inaczej #50: Spełnienie marzeń pisarza-amatora, czyli "Once Upon a Time" S04E21-22

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Nareszcie. Udało mi się napisać recap finałowego odcinka czwartego sezonu „Once Upon a Time”. Nie będę Wam mówić, jakie przeboje miałem z tym tekstem, bo i nie chcę się tłumaczyć — najważniejsze, że w końcu jest, a i kolejne z serii są w drodze (następny na blogu już jutro, bo przecież sezon piąty trwa i trzeba nadgonić).
Jeśli jesteście fanami serialu to wątpię, żebyście mieli jeszcze ten odcinek przed sobą, ale być może są wśród Was osoby, które musiały odłożyć seans. Dlatego jak zwykle ostrzegam, że tutaj opisuję dokładnie każdą scenę, szukam różnych nawiązań, snuję teorie, zachwycam się i rzucam kilkoma nieśmiesznymi żartami. Więc jeśli nie chcecie poznać szczegółów fabuły, to zawsze możecie zajrzeć do bezspoilerowej recenzji, na którą traficie, klikając tutaj.
To jak, gotowi?

Maniak ocenia #245: "Once Upon a Time" S04E21-22

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


Trwa właśnie piąty sezon „Once Upon a Time”. Już wyemitowano jego trzeci odcinek, a ja dopiero recenzuję finał sezonu czwartego. Ale biorę się w garść i ładnie nadrabiam zaległości, żeby móc pozostać z moją ukochaną produkcją na bieżąco i pisać Wam, co o kolejnych odsłonach myślę. Na razie więc w pakiecie ta recenzja i dużo bardziej szczegółowe omówienie odcinków.
Wracając do finału czwartego sezonu, to jest odcinek bardzo szczególny i znów, tak jak finał sezonu trzeciego, zrealizowany w konwencji specjalnego, dwugodzinnego filmu. A przy okazji jest tu tak dużo metatekstualnych nawiązań, mrugnięć okiem do fanów i smaczków, że uśmiech nie schodzi z twarzy prawie do końca seansu. Bo na końcu zastępuje go opad szczęki.

sobota, 3 października 2015 10/03/2015 10:01:00 PM

Maniak inaczej #49: Na konwencie, czyli relacja z Coperniconu 2015

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


W weekend dwa tygodnie temu, w moim kochanym, rodzinnym Toruniu odbył się konwent o wdzięcznej i bardzo trafnej nazwie Copernicon. Była to już szósta edycja tej imprezy, ale dla mnie tak właściwie pierwsza — mimo że w Toruniu mieszkam od urodzenia, to jakoś wcześniej zabrakło mi na tyle odwagi, by buszować pośród innych maniaków popkultury i fantastyki. Ale tym razem się przemogłem. Ba, nawet przygotowałem swój własny punkt programu.
Copernicon to jednocześnie trzeci konwent w moim życiu (zanim zaczniecie psioczyć jakie to mam małe doświadczenie w tego typu rzeczach, to już wysuwam kontrargument — tam są ludzie!), po sympatycznym (acz krótko żyjącym) Omakaiu oraz zeszłorocznej edycji Weekendu Toruńskej Fantastyki (w skrócie WTF). Jak mi się podobało i czy warto w ogóle na takie imprezy przybywać?

środa, 30 września 2015 9/30/2015 11:55:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #114

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


Miyazaki nawiązuje współpracę z Sakuragim


Miyazaki Hayao (宮崎駿), wybitny japoński twórca anime oraz mangi, choć odszedł na emeryturę, to nie może się powstrzymać od dłubania to tu, to tam. Jakiś czas temu oświadczył, że spróbuje swoich sił w animacji komputerowej. Teraz wiadomo, kto go w tym przedsięwzięciu wspomoże. Będzie to Sakuragi Yūhei (櫻木優平), który pracował przy kilku animacjach właśnie nad efektami komputerowymi, a ostatnio wyreżyserował krótkometrażowe „Neon Genesis Impacts”.
Projekt, przy którym Miyazaki i Sakuragi będą współpracować, to krótkometrażowy film o przygodach gąsienicy Boro. Obraz będzie później wyświetlany w muzeum Studia Ghibli w Japonii. Trzymam kciuki, by został także udostępniony szerszej publiczności i mam nadzieję, że pierwszy romans Miyazakiego z animacją komputerową przyniesie ciekawe efekty.

Źródło: animeanime.jp

sobota, 26 września 2015 9/26/2015 11:49:00 PM

Maniak ocenia #244: "Heroes Reborn" S01E01-02

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


Wiecie już z recenzji „Dark Matters”, która pojawiła się przed chwilką na blogu, że „Heroes Reborn” to serial, na który czekałem bardzo mocno. Oryginalni „Herosi” to jedna z trzech produkcji telewizyjnych — obok „Zagubionych” i „Prison Break” — od których zaczęła się moja przygoda z serialami amerykańskimi, w związku z czym żywię do niej ogromny sentyment. W porządku — zdarzył się jej słaby trzeci sezon, ale całą resztę oglądałem z zapartym tchem (tak, czwarty sezon, który moim zdaniem znów trzymał poziom, też mi się podobał), a anulowanie serialu przeżyłem dość mocno. Od czasu kasacji wyczekiwałem jakichkolwiek wieści o kontynuacji, zwłaszcza że twórca, Tim Kring, obiecał, iż będzie o herosach opowiadał dalej, choć niekoniecznie w tym samym medium. Po kilku latach wyszła na jaw informacja, że „Herosi” powrócą na łamach komiksu — wzorem „Buffy”, „Czarodziejek” czy „Smallville”. Ostatecznie jednak plany te porzucono, ponieważ na fali coraz częstszych serialowych powrotów wyszło ostatecznie na to że Kring opowie dalszy ciąg tam, gdzie powinien: w telewizji.
Zupełnie nowa obsada, zupełnie nowa historia — takie były główne założenia. Produkcja nie miała być jednak całkowicie oderwana od tego, co było przedtem, a i znani bohaterowie mieli powrócić. I tak w końcu „Heroes: Reborn” trafiło na telewizyjne ekrany.

Maniak ocenia #243: "Heroes Reborn: Dark Matters"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK PISZE WSTĘP


Przedwczoraj odbyła się premiera jednego z najbardziej oczekiwanych (a przynajmniej przeze mnie) powracających po latach seriali: „Heroes Reborn”. Zanim jednak recenzja pierwszych wyemitowanych odcinków (jeszcze dziś), to najpierw pozwólcie, że dostaniecie tekst o czymś innym (ale z „Heroes Reborn” związanym), a mianowicie: o krótkim wstępie do serialu, zatytułowanym „Dark Matters”.
„Dark Matters” to seria internetowa, zrealizowana w formie króciutkich sześciu odcinków, które przeznaczone są na smartfony i dostępne za pomocą specjalnej herosowej aplikacji. Krótka forma nie jest dla „Herosów” czymś nowym, bo już podczas emisji pierwszych sezonów podobne seriale internetowe tworzono. Jako ogromny fan nie mogłem sobie oczywiście odpuścić, by także tę mini-produkcję obejrzeć — zwłaszcza, że zżerała mnie ogromna ciekawość. Czy zatem „Dark Matters” spełniło moje oczekiwania?

wtorek, 22 września 2015 9/22/2015 12:00:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #113

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


Booster Gold i Blue Beetle na dużym ekranie


Do filmów na podstawie komiksów DC (w zapowiedziach są m.in. „Wonder Woman”, „Aquaman”, „Green Lantern Corps”, „Cyborg” i dwie części „Ligi Sprawiedliwości”) dołączy kolejny projekt: obraz, który opowie przygody lubianego komiksowego duetu: Booster Golda i Blue Beetle’a. Z projektem związani są podobno Greg Berlanti oraz Zak Penn. Nazwiska twórców już sugerują obraz bardzo lekki i rzeczywiście takie są założenia: mówi się za kulisami, że film miałby należeć do gatunku tzw. buddy cop movies, czyli traktować o kumpelstwie dwóch gliniarzy. Całość ma mieć lekki, komediowy ton, co ma być wyróżnikiem na tle innych produkcji w DC Extended Universe.
To z pewnością ciekawie zapowiadający się projekt i czekam na kolejne szczegóły. Mam nadzieję, że wszystko się ładnie uda!

Źródło: tracking-board.com

poniedziałek, 14 września 2015 9/14/2015 06:00:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #112

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


Nowy film Nolana z datą premiery


Christopher Nolan — przez niektórych nielubiany, bo tworzy kino dla mas, a nie snobów; przez innych uwielbiany za innowacyjne podejście do filmowej narracji i fantastyczne łączenie sztuki filmowej z kinem bardziej popularnym. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy i po niesamowitym „Interstellar” z niecierpliwością czekam na kolejne dokonania reżysera. Jednym z nich był tegoroczny „Quay” — krótkometrażowy dokument o twórczości braci Quay. A co z filmem fabularnym? Już coś na jego temat wiadomo.
Wiadomo, że będzie. Wiadomo, kiedy będzie. I wiadomo, że wystąpi w nim brunetka o oryginalnej urodzie (dobra, to ostatnie to tylko taki mój nieśmieszny suchar). W każdym razie ogłoszono datę premiery kolejnego filmu Nolana. Będzie to 21 lipca 2017 roku. Oczywiście tytuł i fabuła są trzymane w ścisłej tajemnicy — jak to zazwyczaj przy projektach tego reżysera. Ale i tak czekam bardzo mocno!

Źródło: thewrap.com

środa, 9 września 2015 9/09/2015 11:59:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #109-111

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Dobiegł końca sierpień, czyli miesiąc, w którym na blogu pojawiały się głównie notki, zahaczające o tematykę okołojapońską. W założeniu miały być co najmniej cztery teksty co tydzień, ostatecznie powstały cztery, ale z częstotliwością troszkę mniej regularną (to tak bardzo dla mnie typowe). Tak czy siak, mogliście przeczytać:
Jeśli jeszcze się nie zapoznaliście z tekstami, to zapraszam serdecznie, a kolejny miesiąc tematyczny już w październiku. Ale na razie nie powiem jaki.
A tymczasem zapraszam do spóźnionego, potrójnego podsumowania tygodni(a).

poniedziałek, 31 sierpnia 2015 8/31/2015 11:53:00 PM

Maniak ocenia #242: "Sword Art Online 01: Aincard"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


Japońskie light novel, które na potrzeby mojej notki, będę nazywać mini-powieścią, to byt dość specyficzny. Książki takie skierowane są zazwyczaj do młodzieży, zazwyczaj najpierw ukazują się w odcinkach na łamach czasopism i wydawane są z ilustracjami. Choć minipowieści bardzo popularne na japońskim rynku, to polscy wydawcy podchodzili do nich dość sceptycznie. Kojarzące się z mangą okładki i obrazki niekoniecznie miały przemawiać do nieczytelników japońskich komiksów. Z kolei miłośników mang mogłaby taka dłuższa forma jednak odrzucić.
Ale w końcu się przełamano. Pierwszą próbą było „All You Need Is Kill”, które wydano przy okazji premiery opartego na książce hollywoodzkiego filmu „Na skraju jutra”. Oczywiście z filmową okładką oraz bez ilustracji. Ale zawsze to jakiś krok. Drugą, poważniejsza próbę podjęło wydawnictwo Kotori, decydując się na wydanie popularnego „Sword Art Online” Kawahary Rekiego (川原礫).
Tytuł ten możecie kojarzyć z powodu znanego anime, które swoją premierę miało kilka lat temu. Sam bardzo je lubiłem, dlatego wiadomość o wydaniu książkowej serii w Polsce niezmiernie mnie ucieszyła i z ciekawością sięgnąłem po pierwszy tomik. Jak podobała mi się lektura?

niedziela, 30 sierpnia 2015 8/30/2015 10:00:00 PM

Maniak inaczej #48: W poszukiwaniu Smoczych Kul

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK PISZE WSTĘP


Niewiele jest pewnie osób, które nie słyszały o japońskiej mandze i opartych na niej serialach animowanych pt. „Dragon Ball” (『ドラゴンボール』). Jeśli nawet ktoś nie miał okazji zobaczyć choćby fragmentu odcinka w telewizji, albo przekartkować tomiku z komiksem, to chociaż tytuł brzmi mu znajomo. „Dragon Ball” jest bowiem jednym z tych elementów japońskiej popkultury, który odbił się szerokim echem na całym świecie, zakorzeniając się, de facto, w popkulturze globalnej.
Nie trzeba więc tego tytułu chyba nikomu polecać (a jeśli ktoś z Was naprawdę nie wie, o czym mowa, powinien obejrzeć choć jeden odcinek, by wiedzieć z czym to się je i czy dobrze to smakuje). Dlatego też nie jest to kolejna notka z cyklu „Maniak poleca”. Chciałbym raczej, tak jak ostatnio w przypadku „Zagubionych”, podzielić się z Wami moją własną przygodą z Gokū i spółką: tym, jak się zaczęła, jak przebiegała i dlaczego wciąż trwa.

środa, 26 sierpnia 2015 8/26/2015 10:44:00 PM

Maniak ocenia #241: "Shingeki no kyojin"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK KLECI WSTĘP


Manga „Shingeki no kyojin” (『進撃の巨人』; w Polsce wydawana pod tytułem „Atak tytanów”, a na świecie — „Attack on Titan”), choć kiepsko narysowana, niemal z miejsca okazała się ogromnym sukcesem. Historia ludzkości ciemiężonej przez straszliwych tytanów dość szybko dostała animowaną adaptację, która jeszcze bardziej zwiększyła jej popularność, oraz liczne spin-offy. Jeśli zapytać by przypadkowego przechodnia w Japonii czy kojarzy ten tytuł, niemal na pewno uzyskałoby się odpowiedź twierdzącą. Aktorska adaptacja mangi była więc tylko kwestią czasu.
Plany takiej ogłoszono już w 2011 roku, czyli nieco ponad rok od ukazania się pierwszego rozdziału komiksu. Premierę pierwotnie ustalono na rok 2013 Nie obyło się jednak bez komplikacji. Wkrótce z projektu zrezygnował reżyser (z powodu, a jakże, różnic artystycznych), w związku z czym realizacja obrazu musiała zostać odłożona w czasie. Dopiero w grudniu 2013 roku znaleziono nowego reżysera i wtedy produkcja ruszyła pełną parą.
Film został podzielony na dwie części, z których pierwsza niedawno weszła do japońskich kin, druga zaś ukaże się we wrześniu. Udało mi się niedawno zobaczyć tę pierwszą połówkę kinowej historii. Jak wyszło?

piątek, 21 sierpnia 2015 8/21/2015 11:50:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #108

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


„Przebudzenie Mocy” w „Entertainment Weekly”



W najnowszym numerze „Entertainment Weekly” ukazał się artykuł o najnowszych „Gwiezdnych Wojnach” oraz wywiad z J. J. Abramsem, reżyserem filmu. Zdradzono w nim ciekawe informacje dotyczące fabuły obrazu oraz kulisów pracy nad nim. Poniżej możecie przeczytać mój przekład.
„Nieeee..! Nigdy do ciebie nie dołączę!” Tak krzyczał Luke Skywalker, kiedy Darth Vader chciał, by przeszedł na ciemną stronę Mocy i rządził wraz z nim galaktyką. J. J. Abrams powiedział właściwie to samo (choć zapewne grzeczniej) do prezes Lucasfilm, Kathleen Kennedy, kiedy po raz pierwszy skontaktowała się z nim i zapytała, czy pomoże stworzyć pierwszy film z nowej serii „Gwiezdnych Wojen”.

piątek, 14 sierpnia 2015 8/14/2015 04:00:00 PM

Maniak poleca #18: "W świecie jeźdźców bez głowy i eliksirów nieśmiertelności, czyli «Durarara!!» i «Baccano!»"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Lata trzydzieste, USA. Czasy prohibicji. Pędzący pociąg. Tajemniczy zamachowcy. Niewyjaśnione zniknięcia. Przezabawny duet drobnych oszustów i złodziejaszków. Homunkulus. Mafia.
Współczesność, Tokio, dzielnica Ikebukuro. Młodociane gangi. Jeździec bez głowy. Magiczne ostrze. Mężczyzna zdolny do rzucania w ludzi znakami drogowymi i automatami na napoje.
Jeśli wszystkie te szalone zbitki słów coś Wam mówią, to najprawdopodobniej znacie Naritawersum doskonale i nie trzeba Wam go przedstawiać. Jeśli jednak drapiecie się po głowie, próbując cokolwiek z nich zrozumieć, a jednocześnie wpatrujecie się w nie zaintrygowani i mówicie w myślach: „Hmmm, brzmi nieźle”, to znak, że najwyższa pora sięgnąć po twórczość pana Narity Ryōgo (成田良悟).
Ale kto, co, jak? Czytajcie dalej!

wtorek, 11 sierpnia 2015 8/11/2015 06:40:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #107

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


Colin Farrell w spin-offie Pottera


W obsadzie filmu „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, czyli swoistego spin-offa serii „Harry Potter”, znajduje się już sporo ciekawych aktorów. Mamy Eddie’ego Redmayne’a w roli głównej. Są Katherine Waterston, Ezra Miller i Alison Sudol w rolach pobocznych. A teraz okazuje się, że dołączy do nich wszystkich Colin Farell („Aleksander”, „Nowy świat”).
Farell wcielić ma się w niejakiego Gravesa — czarodzieja, którego główny bohater, Newt Scamander, poznaje w Nowym Jorku. Cała historia oczywiście kręci się wokół przygód Scamandera, które przeżywa on podczas prób opisania magicznych zwierząt.
Dość zwięzły jest to opis, więc ciężko na razie mówić o oczekiwaniach, choć nie obraziłbym się, gdyby Graves okazał się czarnym charakterem. Tak czy siak — czekam na dalsze informacje i sam film.

niedziela, 9 sierpnia 2015 8/09/2015 10:55:00 PM

Maniak ocenia #240: "Buffy the Vampire Slayer: Season 10" #9

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK KLECI WSTĘP


Pierwsza część historii „Return to Sunnydale” („Powrót do Sunnydale”) okazała się całkiem niezłą okazją do jeszcze bliższego przyjrzenia się relacjom między poszczególnymi bohaterami oraz kontynuacji wątku porzucania za sobą przeszłości, akceptacji teraźniejszej rzeczywistości i ostatecznego wkraczania w dorosłość — który obok „decyzji i ich konsekwencji” (symbolizowanych przez księgę „Vampyr”) stanowi najważniejszy motyw dziesiątego sezonu.
Poprzedni numer był przede wszystkim niesamowicie nostalgiczny — zwłaszcza dla fanów serialu, którzy mogli w nim zauważyć mnóstwo nawiązań oraz odwołań do serialu. W drugiej i ostatniej części „Return to Sunnydale” czas na podsumowanie rozpoczętych wątków i skonfrontowanie poszczególnych postaci z zagrożeniami — zagrożeniami niekoniecznie ze strony potworów, ale również takimi, które wynikają wprost z bohaterów. Jak Christosowi Gage’owi udaje się to rozpisać?

środa, 5 sierpnia 2015 8/05/2015 07:50:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #106

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK ZACZYNA


Od kilku dnia trwa już sierpień i tak jak w zeszłym roku, będzie to na blogu miesiąc tematyczny. A tematem będzie szeroko rozumiana japońska popkultura. Możecie się więc spodziewać trochę więcej, niż zwykle tekstów o anime, mandze czy nawet japońskich książkach. Kolejne wpisy będą się pojawiać (mam nadzieję) przynajmniej raz w tygodniu. W komentarzach lub na asku możecie zasugerować jakieś tematy (jeśli chcecie bardzo o czymś poczytać), a jeśli prowadzicie blogi, to zachęcam do przyłączenia się do akcji i podzielenia się później linkami do swoich tekstów — na pewno zbiorę je później w notce podsumowującej.
To tyle na wstęp, czas przejść do rzeczy;)

wtorek, 4 sierpnia 2015 8/04/2015 11:39:00 PM

Maniak inaczej #46: Te liczby są złe, czyli 4, 8, 15...

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


Dziś jest dzień dość wyjątkowy; data, która długo się nie powtórzy. 4.8.15. Początek ciągu użytego w równaniu Valenzettiego, które przewiduje koniec ludzkości. 4, 8, 15, 16, 23, 42. Liczby wyryte na pokrywie włazu do podziemnego bunkra. Sekwencja, którą trzeba wprowadzić do komputera co 108 minut. Liczby, za pomocą których można wygrać loterię, ale lepiej tego nie robić, bo konsekwencje mogą być straszliwe. Locke, Reyes, Ford, Jarrah, Shephard, Kwon.
Brzmi to wszystko pewnie jak bełkot, chyba że, tak jak i ja, jesteście ogromnymi fanami „Zagubionych”. A ponieważ tak ważnej dla fanów serialu daty nie można pozostawić bez żadnego komentarza, postanowiłem napisać o tej produkcji tekst. Nie będzie to żadne polecanie, bo tego serialu nie trzeba nikomu polecać. Wszak „Zagubieni” są przecież jak „Twin Peaks” czy „Buffy: The Vampire Slayer” — należą do kanonu, który znać po prostu trzeba. Nie, to będzie bardziej zapis wspomnień, bo „Zagubieni” są dla mnie czymś bardzo ważnym i pewnie gdyby nie oni, to nawet nie byłoby tego bloga (stąd zresztą w moim nowym logo ukryte jest małe nawiązanie do serialu).
Gotowi na małą wyprawę w przeszłość?

piątek, 31 lipca 2015 7/31/2015 03:22:00 PM

Maniak marudzi #22: Co z tą Czarną Wdową?

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK TYTUŁEM WSTĘPU


Właściwie to ten tekst powinien był powstać już dawno temu — mniej więcej w okolicach maja, kiedy o sprawie było jeszcze głośno. Temat jest jednak na tyle delikatny, że musiałem się odrobinę zdystansować, by zejść z emocjonalnego tonu wszechwiedzącego bufona. Bo wiecie, nie mam zamiaru wmawiać wszystkim, że tylko mój punkt widzenia jest właściwy — wcale nie chodzi mi o to, by zrobić prowokację i niskim kosztem zgarnąć sobie mnóstwo jednorazowych wyświetleń.
No dobrze, a o co mi chodzi? Kiedy na początku maja do kin wszedł film „Avengers: Czas Ultrona”, przez Internet przeszła ogromna burza. Wielu fanów wyraziło spore, ekhm, niezadowolenie sposobem, w jaki została w nim przedstawiona Czarna Wdowa. Swoje zrobiła przede wszystkim konkretna kwestia, którą wypowiada bohaterka, ale krytykę zebrał tak naprawdę cały wątek dotyczący Nataszy Romanoff. I w gruncie rzeczy nieszczególnie by te wszystkie głosy we mnie uderzyły — ok, jak to zwykle w filmach Marvel Studios bywa, kobieca bohaterka została napisana niezbyt lotnie i fortunnie. A jednak uderzyły we mnie dość mocno, bo przecież za „Czasem Ultrona” stoi pierwszy feminista Hollywoodu, Joss Whedon, którego wręcz rozpoznawalnym znakiem jest bardzo umiejętne prowadzenie postaci kobiecych — vide „Buffy”, „Angel”, „Firefly” czy „Dollhouse”.
Postanowiłem się więc dokładnie przyjrzeć Czarnej Wdowie w drugich „Avengerach” i podzielić się z Wami pewnymi spostrzeżeniami. Moim zdaniem bowiem, wystarczy odrobina dobrej woli, by jednak zrozumieć historię Nataszy — nie chce tu użyć słowa „właściwie”, bo przecież każdy może odbierać dzieła kultury jak tylko zechce — inaczej, dostrzegając pewne mądre, feministyczne aspekty takiego a nie innego jej rozpisania. Oczywiście od razu wspomnę, że jeśli nie oglądaliście przynajmniej obydwu „Avengerów”, to czytacie na własną odpowiedzialność.

wtorek, 28 lipca 2015 7/28/2015 11:58:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #105

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


Będzie kolejna część „Parku Jurajskiego”


„Jurassic World”, choć ma trochę wad — czy to natury ideologicznej, czy też stricte fabularnej — okazał się filmem mimo wszystko dość przyjemnym i zdecydowanie oglądalnym (w bliżej nieokreślonym czasie na pewno napiszę o nim coś więcej). W dodatku swoje zarobił. Nic więc dziwnego, że filmowa seria z dinozaurami (niekoniecznie, jak sugeruje tytuł, z jury) doczeka się piątej odsłony.
Wstępnie zatytułowany „Jurassic World 2”, nowy film wejdzie do kin 22 czerwca 2018 roku. Scenariusz napiszą Colin Trevorov oraz Derek Connolly, którzy dłubali przy tekście „Jurassic World”, co akurat nieszczególnie napawa optymizmem (no, chyba że mentalnie wyjdą z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku). Nie wiadomo, czy Trevorov zechce powrócić na stołek reżysera, ale za to na pewno wróci dwójka głównych aktorów: Chris Pratt oraz Bryce Dallas Howard. Trzymam kciuki, żeby tym razem obraz był jeszcze lepszy.

czwartek, 23 lipca 2015 7/23/2015 10:00:00 AM

Maniak podsumowuje tydzień #103-104

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


SDCC: „Batman V Superman: Świt Sprawiedliwości”


Zakończyło się wielkie święto maniaków popkultury, czyli San Diego Comic Con. Tegoroczna edycja była bardzo ważna (mówię tu oczywiście o tym, jak sprawa wygląda z mojego punktu widzenia), ponieważ gościli na niej twórcy jednych z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów: „Batman V Superman: Świt Sprawiedliwości” oraz „Suicide Squad”. Na sam początek kilka słów o tym pierwszym.
Na panelu poświęconym obrazowi, Zack Snyder potwierdził po raz kolejny, że tytułowy konflikt Batmana i Supermana wyrasta bezpośrednio z wydarzeń przedstawionych w „Człowieku ze Stali”. Ponadto, estetycznie film będzie nawiązywał do „Powrótu Mrocznego Rycerza” Franka Millera, ale fabularnie będzie dziełem całkowicie odrębnym. Co ciekawe, produkcja może też stanowić podłoże do kolejnych konfliktów — choć tutaj Snyder był już bardziej enigmatyczny.

niedziela, 12 lipca 2015 7/12/2015 11:02:00 PM

Maniak ocenia #239: "Dreamfall: Chapters. Book Three: Realms"

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK PISZE WSTĘP


Za każdym razem, gdy pojawia się kolejna księga „Dreamfall Chapters”, budzi się we mnie ogromny entuzjazm. I tak też było tym razem, kiedy pojawiła się księga trzecia. Oczywiście musiałem się za nią zabrać w dniu premiery.
A czekałem, rzecz jasna, z wielką niecierpliwością. Pomijam już fakt, że to w końcu kolejna odsłona mojej ukochanej growej serii. Najgorsze było to, że w marcu twórcy pozostawili graczy, w tym mnie, w najgorszym z możliwych momentów, serwując okrutne, bezlitosne zawieszenie akcji.
Ale trzeba przyznać, że Red Thread Games zyskuje coraz większą wprawę. Na nową księgę trzeba było czekać o miesiąc mniej niż na poprzednią. Co prawda, trzy i pół miesiąca to wciąż sporo czasu, ale trzeba pamiętać, że to mały zespół. I ładnie wstrzelił się w początek wakacji.
No dobrze, ale koniec zbędnych wstępów, pora przejść do rzeczy. Jaka jest najnowsza odsłona „Dreamfall Chapters”?

wtorek, 7 lipca 2015 7/07/2015 11:54:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #102

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


Nowe materiały i zdjęcia na temat „Batman v Superman”


Wielkimi krokami zbliża się San Diego Comic-Con, które na pewno dostarczy mnóstwa informacji na temat oczekiwanych komiksów, filmów i seriali. Z tej okazji ukazał się specjalny numer magazynu „Entertainment Weekly”, w którym znaleźć można obszerny artykuł na temat filmu „Batman v Superman”. A ponieważ, jak zresztą wiecie, z wielkim entuzjazmem czekam na film, pozwoliłem sobie przetłumaczyć materiał. A znalazły się w nim smakowite kąski!
PELERYNY GNIEWU

JEST ZIMNO. NIEBO WYGLĄDA JAK POPIELNICZKA.
Zupełnie jak w pierwszej połowie telewizyjnej reklamy antydepresantów. „Idealna pogoda, prawda?” Istnieje małe prawdopodobieństwo, że te słowa Zacka Snydera to nie sarkazm. Miejsce jest niemal komicznie ponure. Członkowie ekipy filmowej kucają przy przenośnych grzejnikach niczym kloszardzi przy koksownikach, podczas gdy porywisty wiatr przemyka przez zrujnowany budynek, który był niegdyś Rezydencją Wayne’ów i rozrzuca opadnięte liście po podłodze. Dekoracje zbudowano na środku pola, które wygląda jakby Andrew Wyeth namalował je w złym humorze. Całość znajduje się kilka mil od miejskich ruin zamkniętych zakładów samochodowych Michigan.

sobota, 4 lipca 2015 7/04/2015 11:29:00 PM

Maniak ocenia #238: "Batman" #28

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK WE WSTĘPIE


Po wielu numerach kontynuujących historię początków człowieka-nietoperza Scott Snyder robi sobie od „Roku Zerowego” mały odpoczynek. Wbrew temu, czego można by się jednak spodziewać, autor wcale nie powraca do teraźniejszego Gotham. Z przeszłości przenosi się bowiem w niedaleką przyszłość.
W dwudziestym ósmym numerze „Batmana” Snyder sugeruje czytelnikom, co niebawem wydarzy się Gotham City i jak miasto będzie za jakiś czas wyglądać. Przygląda się wielu ważnym bohaterom i pokazuje, co czeka na nich tuż za przysłowiowym rogiem. Oczywiście niejednokrotnie prawdziwie tymi rewelacjami zaskakuje.
Czy taka jednorazowa odskocznia od „Roku Zerowego” to dobry pomysł i czy Snyder przygotowuje dobry jakościowo komiks?

czwartek, 2 lipca 2015 7/02/2015 11:13:00 PM

Maniak inaczej #45: "Sense8" - fantastyka naukowa czy realizm magiczny?

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK NA POCZĄTEK


recenzji „Sense8” wysnułem tezę trochę na przekór temu, co pisze się i mówi o serialu w różnych miejscach. Zaproponowałem bowiem, by wbrew temu co sądzą sami twórcy, podejść raczej ostrożnie do klasyfikowania serialu do gatunku science-fiction. Bliżej mu bowiem, przynajmniej w moim mniemaniu, do nurtu zgoła odmiennego, a mianowicie: realizmu magicznego.
Czym tak właściwie jest realizm magiczny (przy czym mowa tu oczywiście o realizmie magicznym jako nurcie literackim i filmowym)? Mówiąc najprostszymi słowami: jest to gatunek wywodzący się z Ameryki Łacińskiej, polegający na dodawaniu do realistycznej w konwencji historii elementów magicznych, przedstawiając je jako coś zupełnie normalnego, naturalnego, przynależącego do naszego świata.
Dlaczego tak upieram się, by „Sense8” zaliczyć do wspomnianego nurtu?

Maniak ocenia #237: "Sense8" Sezon 1

Krzysztof Karol Bożejewicz

MANIAK PISZE WSTĘP


Pamiętam, kiedy mniej więcej rok temu ukazały się pierwsze zapowiedzi „Sense8”. Od razu wzbudziły we mnie ogromną ekscytację, a w jednym z podsumowań tygodnia pisałem tak:
Scenarzysta komiksowy i telewizyjny J. Michael Straczynski oraz rodzeństwo Wachowskich szykują dla platformy Netflix serial pod tytułem „Sense8”. Opowie on historię ośmiu nieznających się osób, wywodzących się z różnych kręgów kulturowych i różnych części świata. Doświadczają one brutalnej wizji i w jej wyniku zostają telepatycznie połączone. Tajemniczy i wpływowy mężczyzna, Jonas, postanawia zebrać wszystkie te osoby, a tymczasem, niejaki pan Whispers planuje ich zabójstwo. Każdy z dziesięciu odcinków skupi się na innej postaci. W obsadzie znaleźli się między innymi: Naveen Andrews („Zagubieni”), Daryl Hannah („Kill Bill”), Brian J. Smith („Gwiezdne Wrota: Wszechświat”) oraz Bae Doona („Atlas Chmur”).
Pomysł szalenie mi się podoba, a obsada wygląda znakomicie. Dopisuję do listy pt. „Koniecznie zobaczyć”
Głównym wabikiem były oczywiście nazwiska twórców oraz aktorów. Straczyńskiego i Wachowskich bardzo lubię (mimo, że każde z nich ma na koncie lepsze i gorsze dokonania), a udział Bae Doony którą uwielbiam za „Atlas Chmur” czy Naveena Andrewsa, który pokazał się z fantastycznej strony w „Zagubionych” czy „Once Upon a Time in Wonderland”, gwarantował moje zainteresowanie.
Oczywiście od tych pierwszych wzmianek w mediach projekt trochę ewoluował: z dziesięciu odcinków zrobiło się dwanaście, a każdy z nich nie skupia się na jednej postaci, ale na kilku jednocześnie. Całość stała się też, mam wrażenie, dojrzalsza niż wynikało to z wstępnego opisu.
Rzecz jasna za serial zabrałem się w dniu premiery i tak jak w przypadku genialnego „Bloodline” obrałem sobie sprawdzony model: jeden odcinek dziennie (sprawdza się genialnie, bo raz, że można się serialem dłużej cieszyć; a dwa, że ma się trochę czasu na rozważenie tego, co działo się w poprzednim odcinku). Jak mi się spodobało?

środa, 1 lipca 2015 7/01/2015 10:13:00 AM

Maniak podsumowuje tydzień #101

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


Vertigo do New Line Cinema


Warner Bros porządkuje sprawy adaptacji komiksów od DC Comics. Od tej pory projekty na podstawie publikacji wydawanych pod szyldem imprintu Vertigo (np. „Sandman”, wciąż powstający pod okiem Josepha Gordon-Levitta) będą produkowane przez New Line Cinema (czyli wytwórni należącej do Time Warner), natomiast te stritce od DC (przede wszystkim superbohaterskie) pozostaną w Warner Bros. Wyjątkiem będzie jednak „Shazam” z Dwayne’em Johnsonem, który wyprodukuje New Line Cinema, jak planowano od początku.
Takie uporządkowanie tych produkcji, wzorem tego, jak działa to w komiksowym świecie DC, to moim zdaniem krok w dobrą stronę i szansa na wzmocnienie marki New Line Cinema. Tak czy siak, czekam na wszystkie powstające filmy. Jako fan nie mogę w końcu inaczej!

poniedziałek, 22 czerwca 2015 6/22/2015 11:57:00 PM

Maniak podsumowuje tydzień #100

Krzysztof Karol Bożejewicz

FILMY


Kontynuacja „Czarownicy”


Oj, Disney coraz bardziej się zapędza ze swoimi planami aktorskich adaptacji klasycznych animacji. Najnowszy pomysł to kontynuacja „Czarownicy” z Angeliną Jolie. I o ile sam film był świetny (pomimo udziału Jolie, której nie lubię), to stanowił na tyle zamkniętą historię, że zupełnie nie widzę miejsca na jakąkolwiek część drugą.
Scenariusz ma napisać Linda Woolverton, czyli autorka oryginału (oraz disneyowa weteranka). Cóż, jeśli po kimś z Disneya oczekiwać niemożliwego, to tylko od niej, więc może uda się scenarzystce czymś zaskoczyć. Trzymam kciuki, ale patrzę z rezerwą.

Źródło: deadline.com

Coprights @ 2016, Blogger Templates Designed By Templateism | Distributed By Gooyaabi Templates

Logo: Takano Hiro. Modyfikacja szablonu: Krzysztofiński. Technologia Blogger