Maniak ocenia #34: "The Crazy Ones" S01E01

MANIAK W ROZPOCZĘCIU


Szaleńcy w branży reklamowej
Ponoć śmiech to zdrowie (choć był taki, który po emisji ulubionego programu rozrywkowego śmiał się nieprzerwanie przez kilka godzin, aż w końcu umarł), a ja bardzo lubię się śmiać. Co prawda, nie ze wszystkiego, bo poczucie humoru mam dość specyficzne i ciężko trafić w moje gusta. Być może dlatego nie bardzo lubię filmy czy seriale komediowe. A może dlatego, że niewiele jest naprawdę dobrych i inteligentnych? W każdym razie często omijam tego rodzaju produkcje. Obok "The Crazy Ones" nie mogłem jednak przejść obojętnie. Z trzech powodów. Po pierwsze, Sarah Michelle Gellar. Po drugie, Robin Williams. Po trzecie, David E. Kelley. Jeśli nie mówią wam nic te nazwiska (jak siedzicie w popkulturze, to raczej wątpliwe), to spieszę poinformować. Pierwsza przez siedem lat gościła na ekranach telewizorów jako Buffy, pogromczyni wampirów. Drugi to komik i znakomity aktor, znany choćby z "Hooka", "Pani Doubtfire" czy "Jumanji" (mam nadzieję, że wybaczycie mi to ograniczenie się do kina familjinego). Trzeci to znakomity scenarzysta i producent seriali, twórca m.in. "Ally McBeal", "Kancelarii Adwokackiej" czy "Orłów z Bostonu". Połączenie trzech takich talentów nie mogło się nie udać.

MANIAK O SCENARIUSZU


Simon i Sidney
będą musieli zadowolić McDonald's
Scenariusz pilotowego odcinka napisał twórca serialu, David E. Kelley. Głównymi bohaterami są Simon Roberts i jego córka Sydney, którzy prowadzą agencję reklamową. Każdego dnia muszą stawiać czoła nowym wyzwaniom. W pierwszym odcinku starają się przekonać Kelly Clarkson do wystąpienia w reklamie restauracji McDonald's. Nie jest to łatwe, ponieważ wokalistka pragnie zerwać z dotychczasowym wizerunkiem grzecznej gwiazdy.
Serial w ciekawy sposób pokazuje pracę w agencji reklamowej i problemy, jakie mogą napotkać jej pracownicy. Te zresztą są zainspirowane doświadczeniami Johna Montgomery'ego, który pracował w branży, co nadaje produkcji wiarygodności. Wszystko ubrane jest zaś w komediowy sos, który pozwala czerpać z serialu niezłą zabawę.
Z pomocą nadchodzi
Kelly Clarkson
Podstawą są jednak świetnie rozpisane postaci. Bohaterowie działają trochę na zasadzie przeciwieństw. Z jednej strony mamy więc nadpobudliwego i nieco dziecinnego Simona Robertsa, z drugiej zaś, twardo stąpającą po ziemi Sydney. Jest entuzjastyczny Zach i sceptyczny Andrew. Takie podejście do bohaterów mocno się sprawdza, bo dzięki niemu serial jest wyważony.
Humor jest tu bardzo specyficzny i choć nie wszystkim może przypaść do gustu, bo bywa nieco abstrakcyjny, mnie bardzo się podoba. Co najważniejsze, nie ma go tu zbyt dużo i są momenty, w których przystopowano i dano widzowi chwilę oddechu. To bardzo ważne, bo przez to nie da się czuć przytłoczonym i czuć przesytu.

MANIAK O REŻYSERII


Jason Winer, który reżyseruje odcinek, radzi sobie z nim bardzo dobre. Ma duże doświadczenie w komediach, ponieważ sporo pracował przy "Współczesnej rodzinie". Doświadczenie to widać w pilocie "The Crazy Ones", który jest zrealizowany bardzo dobrze. Reżyser wyciska ze scenariusza jak najwięcej się da, prawidłowo prowadzi ekipę, a co najważniejsze, daje aktorom trochę wolnej ręki, dzięki czemu ich występy są jeszcze autentyczniejsze lub (w przypadku Williamsa) zabawniejsze.

MANIAK O AKTORACH


Williams daje prawdziwy popis
Aktorsko jest wyśmienicie, głównie za sprawą fenomenalnego Robina Williamsa, odgrywającego rolę Simona Robertsa. Williams w każdej scenie idzie na całość. Jego występ wydaje się przez to mocno przerysowany, jednak wcale nie jest to minusem produkcji, bo od aktora po prostu nie da oderwać się wzroku. Wnosi on do "The Crazy Ones" sporo życia i idealnie nadaje się do roli dużego dziecka, Simona. Sam Kelley przyznaje zresztą, że pisał ją z myślą o Williamsie.
Sarah Michelle Gellar, która od komediowej strony dała się poznać w "Buffy", stanowi idealną aktorską przeciwwagę dla wulkanu energii Williamsa. Tworzy Sydney rozważną i inteligentną, głos rozsądku dla Simona. Dzięki temu udaje się wprowadzić do serialu nieco równowagi.
Nieźli są James Wolk ("Lone Star") i Hamish Linklater ("Nowe przygody starej Christine"), za sprawą których serial zyskuje na różnorodności.
Ciekawie wypada występ Kelly Clarkson. Zatrudnianie gwiazd muzyki w serialach zawsze wiąże się z ryzykiem, bo talent do śpiewania nie zawsze idzie w parze z talentem aktorskim. Clarkson jest jednak całkiem niezła i mimo, że nie jest to występ na miarę Emmy (bez przesadyzmu), to miło się ją ogląda.

MANIAK O TECHNIKALIACH


"The Crazy Ones" są bardzo dobrze nakręceni. Zdjęcia wyglądają niezwykle profesjonalnie i zdecydowanie różnią się o co najmniej klasę od tego, co zazwyczaj można zobaczyć w telewizyjnych komediach. Na pochwałę zasługuje również płynny montaż, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że całość była kręcona jedną kamerą. Pomysłowa jest czołówka, w której aktorzy, odgrywający główne role przedstawieni są na banerach rozwieszonych w Chicago. Strzałem w dziesiątkę jest również pokazanie wpadek z planu pod koniec odcinka. Dzięki nim można przekonać się, jak ekipa radzi sobie z Williamsem.

MANIAK OCENIA


Podczas pierwszego odcinka "The Crazy Ones" bawiłem się świetnie i niecierpliwie czekam na kolejne. Daję ocenę:

DOBRY

Komentarze